Liczą się nie tylko pieniądze

Autor: Katarzyna Rożko • • 23 kwietnia 2013 15:51

W szpitalach powiatowych w całej Polsce brakuje specjalistów. Na stronach internetowych lecznic pojawiają się kolejne ogłoszenia, problem nagłaśniają również lokalne media. Jak temu zaradzić? Najlepiej sprawdzają się argumenty finansowe, ale placówki nie zawsze na nie stać. Ważnymi atutami mogą się jednak okazać np. lokalizacja, możliwości rozwoju lub atmosfera w pracy.

Liczą się nie tylko pieniądze

Marek Zawada, dyrektor SPZOZ-u w Radzyniu Podlaskim, wskazuje, że niezmiennie brakuje anestezjologów, ortopedów, ginekologów i pediatrów.

- Średnia wieku kadry medycznej w okolicznych szpitalach jest wysoka. Konieczne jest odmłodzenie zespołów, stąd poszukiwania specjalistów praktycznie nie ustają - mówi Rynkowi Zdrowia Marek Zawada.

Nie ukrywa, że warunki płacowe są najważniejszym akcentem rozmów w sprawie pracy. - Niestety, szpitale powiatowe nie są tu w stanie konkurować z dużymi placówkami wojewódzkimi lub klinicznymi.

Możemy jednak lekarzom zaproponować dyżury kontraktowe i pracę w poradniach specjalistycznych, dzięki czemu wynagrodzenie będzie na atrakcyjnym poziomie - wyjaśnia Marek Zawada.

W jego ocenie, na przepływ kadry między większymi a mniejszymi ośrodkami pozytywnie wpływa poprawa infrastruktury, np. budowa autostrad. - Można zauważyć, że lekarze coraz chętniej dorabiają do pensji dojeżdżając do pracy w mniejszych miastach. Ale dojazdy to jednak nie to samo, co decyzja o związaniu kariery zawodowej z lecznicą w powiecie - zaznacza dyrektor szpitala w Radzyniu Podlaskim.

Jak przyciągnąć?

W ramach Grupy Nowy Szpital działają przekształcone szpitale powiatowe w Kostrzynie nad Odrą, Świeciu, Wschowie, Nakle i Szubinie, Świebodzinie, Skwierzynie, Wąbrzeźnie, Olkuszu, Szprotawie, Krośnie i Gubinie.

Małgorzata Stelmach, koordynator ds. HR w Grupie Nowy Szpital, przyznaje: zdarza się, że placówki odczuwają brak specjalistów - ostatnio dotyczy to głównie pediatrów. Takie zapotrzebowanie zgłaszają szpitale z województwa lubuskiego.

- Jest natomiast wiele specjalizacji, w których lekarze, mimo że szpital jest oddalony od większego miasta, chętnie podejmują współpracę.

Na pewno zachętą są dodatkowe dyżury, czyli możliwość uzyskania większych dochodów. Równie istotnym argumentem jest stworzenie specjaliście możliwości zdobywania nowych umiejętności lub rozwijania tych, które już posiada, np. poprzez zakup odpowiedniego sprzętu i umożliwienie wykonywania zabiegów, w których się specjalizuje - mówi Rynkowi Zdrowia Małgorzata Stelmach.

Jako przykład podaje zakup wysokiej klasy kompaktowego ultrasonografu nowej generacji dla lecznicy w Szprotawie oraz aparatu do witrektomii w Nowym Szpitalu w Kostrzynie nad Odrą: - W obu przypadkach chodziło o to, aby lecznica stała się atrakcyjnym miejscem pracy dla dobrych specjalistów: radiologa i okulisty - podkreśla.

Różna motywacja

Zygmunt Baś, prezes zarządu NZOZ Szpital Powiatowy w Słubicach Sp. z o.o., zamierza zatrudnić lekarzy z II stopniem specjalizacji: internistę, urologa, pediatrę. - Szczególnie trudno o pediatrów, którzy zamiast wiązać się ze szpitalami, coraz częściej wybierają pracę w podstawowej opiece zdrowotnej. Zabiegamy o nich, oferując wysoką podstawę wynagrodzenia i najwyższą stawkę za godziny dyżurów - mówi prezes Baś.

Przyznaje jednocześnie, że choć pieniądze mają zasadnicze znaczenie, sam szpital także może się okazać magnesem: słubicka lecznica jest dobrze prosperującą placówką, a 80% oddziałów przeszło ostatnio modernizację.

- Miasto Słubice też ma swoje zalety: blisko stąd do Niemiec. Ponadto oferta rynku nieruchomości jest dość atrakcyjna. Gdy półtora roku temu kompletowaliśmy obsadę na oddziale ortopedii, przeprowadzili się do nas ortopedzi z innego województwa. I nie byli to bynajmniej młodzi lekarze, rozpoczynający dopiero karierę - stwierdza Zygmunt Baś.

Szpital Powiatowy w Wyrzysku (województwo wielkopolskie) zabiegał ostatnio o lekarzy dla POZ-u i oddziału pediatrycznego. Udało się ściągnąć specjalistów z Piły oraz z okolic Bydgoszczy, czyli z sąsiedniego regionu kujawsko-pomorskiego.

Wysokie płace, wysokie koszty

- Mała lecznica powiatowa ma niewielki kontrakt z NFZ. To z kolei przekłada się na brak możliwości rozwoju, np. inwestowania w nowe oddziały. Nie mamy intensywnej terapii, także uruchomienie ortopedii okazało się poza zasięgiem - wymienia Anna Borowska, prezes zarządu Szpitala Powiatowego Sp. z o.o.

w Wyrzysku.

Również nie ukrywa, że zachęcenie lekarzy do dojeżdżania do pracy w powiecie musi się wiązać z bardzo korzystnymi warunkami płacowymi.

- Wysokie wynagrodzenia oznaczają jednak wysokie koszty. To kolejna bariera rozwoju dla małej placówki - mówi prezes Borowska.

January Lewandowski, prezes Świętokrzyskiej Izby Lekarskiej, przypomina, że jeszcze nie tak dawno temu panowało przekonanie, że mamy w Polsce nadmiar lekarzy.

- Wielu dyrektorów szpitali lekceważyło wówczas potrzeby specjalistów.

Znam lecznice, w których rozpadały się całe zespoły, właśnie w wyniku postępowania dyrektorów, którym wydawało się, że "jak nie ten, to inny" - mówi prezes Lewandowski.

Skąd te braki?

Ocenia jednocześnie, że w każdym przypadku należałoby przeanalizować, z jakiego powodu szpital poszukuje nowych lekarzy: zadać pytanie, co się stało z poprzednimi, przyjrzeć się relacjom załogi z dyrekcją i organem założycielskim oraz sprawdzić, jak pozyskiwany jest personel. Są bowiem lecznice, w których lekarze po prostu nie chcą pracować.

Zdaniem Januarego Lewandowskiego, wyjaśnieniem braków nie mogą być argumenty, że lekarze nie są zainteresowani mniejszymi ośrodkami lub nie wykazują się mobilnością.

- Lekarze są mobilni. Jeśli widzą sens zmiany pracy, ciekawe perspektywy, możliwości rozwoju - podejmują decyzję. Wyjeżdżają do pracy za granicę oraz do innych miast, zmieniają formę zatrudnienia - przekonuje.

Wskazuje natomiast, że na pewno liczą się warunki i atmosfera pracy.

- W sytuacji permanentnego braku środków na ochronę zdrowia organy założycielskie wymuszają na dyrektorach szpitali oszczędności.

Bywa też, że obarczają lekarzy winą za sytuację finansową placówek, która ma np. wynikać z ich wysokich uposażeń. Nie każdy chce pracować pod taką presją - podsumowuje prezes Lewandowski.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum