Lekarze bardzo chcą widzieć przepis

Autor: Katarzyna Lisowska • • 25 maja 2011 09:14

Recepty zaocznie, czyli słowo ministra też ważne, ale...

Lekarze bardzo chcą widzieć przepis
Z powodu braku jasnych przepisów określających zasady wystawiania recept osobom przewlekle chorym Federacja Porozumienie Zielonogórskie zaleciła swoim lekarzom wstrzymanie się od zaocznego przepisywania leków. W opinii Porozumienia, w obecnym systemie prawnym takie działanie jest niezgodne z prawem. Ministerstwo Zdrowia uspokaja, ale lekarze chcą jasnego komunikatu.

- Minister zdrowia Ewa Kopacz dopuściła możliwość zaocznego wystawiania recept dla osób przewlekle chorych, jednak za tym twierdzeniem nie poszły żadne faktyczne uregulowania prawne, a wobec tego obowiązują nas nadal przepisy, które bezwzględnie wskazują na konieczność wizyty i przebadania pacjenta przed przepisaniem leków - mówi Rynkowi Zdrowia Jacek Krajewski, prezes Federacji Porozumienie Zielonogórskie.

NFZ skontrolował

Przypomnijmy, że w marcu br., na skutek kontroli NFZ, część oddziałów regionalnych Funduszu wydała zalecenia, by nie wystawiać recept bez przebadania pacjenta. Kontrole płatnika miały na celu sprawdzenie - w oparciu o dokumentację - prawidłowości przepisywania leków refundowanych.

Jak informuje nas Wanda Pawłowicz, rzecznik Mazowieckiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ, w 2010 roku kontrole Funduszu wykazały, że na podstawie recept bez odpowiedniej dokumentacji wydano bezzasadnie w województwie ponad 4 mln zł. Podczas kontroli Fundusz wykrył m.in. przypadek wypisywania leków dla pacjenta, który nie żył od dwóch lat. Lekarz, na podstawie zapisów na przynoszonej przez rodzinę kartce, nadal wypisywał mu leki.

- Teraz lekarz musi zwrócić ponad 17 tys. zł z tytułu nienależnej refundacji za leki, a my skierowaliśmy sprawę do prokuratury - mówi Wanda Pawłowicz. Konieczność wizyty u lekarza w celu otrzymania recepty od lat jest zapisana w ustawie o zawodzie lekarza oraz rozporządzeniach ministerialnych.

I tak chociażby w art. 42 Ustawy z 5 grudnia 1996 roku o zawodach lekarza i lekarza dentysty (Dz. U. z 2008 r. nr 136, poz. 857 z późn. zm.) czytamy: "Lekarz orzeka o stanie zdrowia określonej osoby po uprzednim, osobistym jej zbadaniu, z zastrzeżeniem sytuacji określonych w odrębnych przepisach".

4 marca br. na na stronie Mazowieckiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ pojawił się komunikat, w którym przypomniano, że "wystawianie recept bez osobistego zbadania pacjenta, tj. w ramach porady lekarskiej (...), stanowi generowanie nienależnej refundacji", za co grożą wysokie kary.

Podobne komunikaty pojawiły się na witrynach innych oddziałów NFZ. Ich efektem było masowe zaprzestanie wydawania recept zaocznie przez lekarzy. To z kolei wywołało niezadowolenia przewlekle chorych pacjentów i burzę w mediach.

Resort interweniował

Minister zdrowia Ewa Kopacz spotkała się w tej sprawie z prezesem NFZ Jackiem Paszkiewiczem. Zapadły ustalenia, że wydawanie recept na choroby przewlekłe odbywać się będzie według starych zasad. Jak poinformował nas po tym spotkaniu Piotr Olechno, rzecznik resortu zdrowia, w praktyce oznacza to, że przewlekle chorzy nie będą musieli za każdym razem, gdy chcą przedłużyć receptę, odwiedzać lekarza.

Po wspomnianym spotkaniu ze stron internetowych oddziałów NFZ usunięto komunikaty, w których przypominano, że lekarze przed wypisaniem recepty muszą zbadać pacjenta.

Jakub Szulc, wiceminister zdrowia, w czasie obrad Sejmu 14 kwietnia podkreślił, że zdaniem ministerstwa nie ma potrzeby, by osoby przewlekle chore przyjmujące określone leki, często od dłuższego czasu, musiały przy wypisywaniu kolejnej recepty przechodzić pełne badania. Odpowiedział w ten sposób na pytanie posła Aleksandra Soplińskiego, który pytał o sytuację z marca i komunikaty NFZ.

Wiceminister przy okazji także zapewniał, że nic nie stoi na przeszkodzie, aby przy kontynuacji leczenia i umawianiu się na wizyty w celu wypisania recepty wykorzystywano takie udogodnienia, jak np. internet. Zaznaczył jednak, że dane osób, które chcą uzyskać receptę na dany lek, muszą być weryfikowane, tak by nie dochodziło do ewentualnych wyłudzeń.

To tylko słowa

W praktyce jednak niewiele się zmieniło, bo część lekarzy wciąż nie decyduje się na wystawienie recepty zaocznie. Jak mówi nam Jacek Krajewski, prezes Federacji Porozumienie Zielonogórskie, lekarze rozumieją dobre intencje Ministerstwa Zdrowia, ale - pamiętając o sankcjach, którymi jeszcze niedawno im grożono - chcą widzieć ministerialne słowo na papierze, przełożone na konkretny przepis.

- Do czasu, gdy przepisy w tej kwestii się nie zmienią, a co za tym idzie nie będzie jasnej wykładni umożliwiającej wypisanie recepty bez zobaczenia pacjenta, naszym lekarzom będziemy zalecali wstrzymanie się od zaocznego wydawania recept - mówi prezes Krajewski, dodając, że komunikat w tej sprawie pojawił się już na stronie internetowej Porozumienia.

Jak przyznaje nam prezes Krajewski, ta ostrożność jest powodowana obawą, że NFZ ma nadal podstawy prawne, by nakładać kary za zaoczne wypisywanie recept, bo w samych przepisach nic się nie zmieniło.

- Zapewnienia ministra zdrowia, że w przypadkach uzasadnionych medycznie lekarze mogą wystawiać zaocznie receptę osobom przewlekle chorym, choć wypowiadane publicznie, nie mają odzwierciedlenia w prawie. A to naraża specjalistów na ponoszenie odpowiedzialności - stwierdza Krajewski.

Dodaje, że oczekuje, iż Ministerstwo Zdrowia pójdzie dalej i wyda stosowne rozporządzenia, tak by oficjalnie zdjąć z lekarzy obowiązek wynikający z aktualnych przepisów.

Rozporządzenie do nowelizacji?

- W tej sprawie bezwzględnie konieczna jest nowelizacja rozporządzenia o receptach, która jasno uwzględni wypisywanie recept zaocznie. Tak, abyśmy działali w oparciu o konkretne przepisy, a nie tylko zalecenia - podkreśla nasz rozmówca.

Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Polsce (KLRwP) również jest zaniepokojone brakiem jednoznacznych rozstrzygnięć prawnych. Wystąpiło do NFZ o usankcjonowanie porad recepturowych w podstawowej opiece zdrowotnej. KLRwP w swoim stanowisku zabiega, by "świadczenie polegające na wypisaniu recept na leki stosowane w chorobach przewlekłych, w sytuacji niezmiennego samopoczucia pacjenta, było możliwe bez konieczności badania podmiotowego i przedmiotowego, z zastrzeżeniem konieczności pełnej porady lekarskiej w odstępie czasu minimum raz na 6 miesięcy".

Jak wskazuje KLRwP, brak takich zapisów prawnych pozwala na to, że NFZ nie uznaje tego typu porad. Obecnie tzw. porady recepturowe stanowią około 20-30% porad każdego dnia; są to porady dotyczące pacjentów z ustalonym rozpoznaniem, leczeniem i stabilnym przebiegiem schorzenia.

"Lekarz rodzinny dziennie przyjmuje średnio 35-40 osób i wypisuje recepty około 10 pacjentom. Aby sprostać wymogom NFZ, brakuje 20% lekarzy POZ w naszym kraju" - czytamy w stanowisku KLRwP.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum