Jacek Janik | 10-05-2017 14:04

Lekarz coraz dalej od pacjenta

Systemy informatyczne i elektroniczna dokumentacja w założeniach mają ułatwiać lekarzowi pracę. Proces ich upowszechnienia w opiece zdrowotnej wydaje się najzupełniej naturalny. Musi jednak budzić przerażenie, kiedy okazuje się, że lekarz poświęca komputerowi i wprowadzaniu do niego danych trzykrotnie więcej czasu niż pacjentowi.

Opublikowane wyniki badań w Annals of Internal Medicine, dotyczące interakcji lekarza z pacjentami i systemami informatycznymi, pokazują, że w ciągu dnia interniści jednego ze szpitali w Lozannie spędzają średnio zaledwie 1,7 godziny z pacjentami, a 5,2 godziny przy komputerze. Na jednoczesnej interakcji z komputerem i pacjentem lekarze poświęcali 13 minut.

Więcej pozamedycznych obowiązków

Zespół badaczy pod kierunkiem Nathalie Wenger przeanalizował prawie 700 godzin pracy lekarzy w 2015 roku w szwajcarskim Uniwersyteckim Szpitalu w Lozannie. Aby wykonać wszystkie powierzone im obowiązki, na które mieli przeznaczone według harmonogramu 10 godzin, zmuszeni byli dodatkowo brać ponad półtorej godziny dziennie nadgodzin, a w dodatkowym czasie najczęściej wypełniali elektroniczną dokumentację medyczną. W sumie w czasie dyżuru spędzali nad nią ok. 50% czasu.

Zdaniem autorów badań rozkład zajęć lekarzy pracujących w szpitalach w ciągu ostatnich dekad uległ ogromnym zmianom. Doszło im wiele dodatkowych obowiązków administracyjnych. W konsekwencji duża część ich dnia upływa na czynnościach niezwiązanych bezpośrednio z opieką nad pacjentem. Zwracają też uwagę, że mniej czasu spędzonego z pacjentem zwiększa prawdopodobieństwo postawienia niewłaściwej diagnozy czy zaniedbań medycznych.

Konkluzja z tych badań wydaje się jednoznaczna - by proces oddalania się lekarza od pacjenta się nie pogłębiał, muszą nastąpić zmiany organizacyjne w pracy lekarzy.

Muszą zmienić się metody wprowadzania danych medycznych do systemów informatycznych, co będzie niezwykle trudne. Z jednej strony bowiem rzetelna i obszerna dokumentacja medyczna jest podstawą skuteczności terapii, bezpieczeństwa lekarza i pacjenta, a z drugiej podstawą do wszelkich finansowych rozliczeń za wykonane świadczenia.

Jak to wygląda w Polsce? Naczelna Izba Lekarska przeprowadziła już niemal trzy lata temu analizę postaw i opinii środowiska lekarskiego związanych z działalnością NFZ, który w naszym systemie generuje obowiązki administracyjne lekarzy, kontroluje zarówno stronę finansową ich działalności, jak i wykonywane przez nich procedury medyczne.

Tylko 2% biorących udział w badaniu lekarzy oceniło wymagania NFZ dotyczące sprawozdawczości pozytywnie (nie było ocen zdecydowanie pozytywnych), natomiast 43% oceniło je jako zdecydowanie negatywnie, a 34% raczej negatywnie.

Co czwar t y z badanych deklarował, że obowiązkowa sprawozdawczość w codziennej praktyce zawodowej zajmuje mu ponad 50% czasu, a 36% respondentów badania wskazała, że czas poświęcony sprawozdawczości zajmuje im nieco mniej niż 50%. Jednocześnie 75% badanych zadeklarowało, że sprawozdawczość utrudnia codzienną praktykę zawodową - w tym 35% uważa, że "zdecydowanie", a 40%, że "raczej utrudnia".

Badani ocenili, że tzw. papierkowa robota stanowi 49%, czyli prawie połowę czasu wizyty pacjenta. Według oczekiwań zdecydowanej większości respondentów sprawy związane z biurokracją powinny zajmować maksimum 25%.

- Jak wykazały przeprowadzone już trzy lata temu przez NIL badania, sprawozdawczość bardzo utrudnia lekarzom praktykę zawodową. Sytuacja pod tym względem wcale się nie poprawia. Zapowiadanego od lat porządku w informatyzacji jakoś nie widać. Nie mamy też w Polsce planów na zatrudnianie sekretarek medycznych i tzw. koderów. A to byłoby niezbędne w sytuacji, kiedy lekarze toną w papierach - stwierdza Maciej Hamankiewicz, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej.

Przy pacjencie czy komputerze?

Jak przekonuje dr Jacek Górny, prezes powołanego w grudniu ubiegłego roku stowarzyszenia Porozumienie Lekarzy Medycyny Ratunkowej, p.o. ordynatora szpitalnego oddziału ratunkowego w Wielospecjalistycznym Szpitalu Miejskim im. dr J. Strusia w Poznaniu, lekarze, ratownicy i pielęgniarki powinni zajmować się wyłącznie pacjentami.

Rzeczywistość jest jednak inna. Lekarze nie mogą wykonać żadnych badań, jeśli nie zostaną one zlecone w systemie komputerowym. Ratownik czy pielęgniarka nie mogą podać pacjentowi bez zlecenia w formie pisemnej czy w systemie komputerowym żadnego leku. Zabiera to coraz więcej czasu.

- Zamiast być przy pacjencie i nim się zajmować, siedzimy przy komputerze, choć nie musi tego robić lekarz. Pacjenci na SOR często zarzucają nam, że mamy "cztery litery" przyspawane do krzeseł przed komputerami, zamiast do nich podejść. Pacjenci odbierają negatywnie naszą obowiązkową pracę administracyjną. Zresztą lekarze też tak to odbierają - opisuje Górny.

- Najgorsze jest jednak to, że czasem te nasze niemedyczne obowiązki mogą spowodować, że coś możemy przeoczyć - mówi dr Górny.

Jego zdaniem lekarze na SOR powinni zajmować się wyłącznie czynnościami medycznymi. Tymi biurokratycznymi powinien zajmować się ktoś inny, na przykład studenci medycyny, którzy uczyliby się i zdobywaliby doświadczenie. Mogliby wpisywać do komputera wywiad z pacjentem, wprowadzać zlecenia badań do systemu, w czasie kiedy lekarz przebywa przy pacjencie. Na zmiany organizacyjne, niestety, nie ma środków. Nie mają ich szpitale ani uczelnie.

Skomplikowane rozliczenia

Jak podkreśla Mariusz Mazurek, rzecznik Szpitala Dziecięcego im. prof. Jana Bogdanowicza w Warszawie, im bardziej skomplikowane prawo w ochronie zdrowia, tym bardziej skomplikowane są procedury administracyjne towarzyszące pracy lekarzy.

- Nasz szpital jest na etapie wdrażania nowych systemów informatycznych. Budzi to wiele emocji wśród lekarzy. Personel uczy się poruszania w nowych systemach, a te nie zawsze spełniają oczekiwania. Jest to nauka na żywym organizmie, powoduje stres i napięcia. Lekarze nie znają dobrze systemów, pojawiają się aktualizacje, co także utrudnia pracę, wydłuża czas spędzony przy komputerze - mówi Mazurek.

Jak podkreśla Mazurek, celem nowego systemu z jednej strony ma być jego unifikacja dla wszystkich placówek, a z drugiej w przyszłości ma być na tyle intuicyjny w obsłudze, że ułatwi pracę administracyjną, której się wymaga od lekarzy.

- Dziś praca lekarza obudowana jest różnego rodzaju procedurami i przepisami, których spełnienie wymagane jest, aby obsłużyć pacjenta. To stwarza konieczność stosowania odpowiednich i skomplikowanych systemów informatycznych, a ich obsługa wymaga czasu. Nie ma jednak tak sprawnego systemu informatycznego, który byłby szybszy od długopisu lekarza. Odszukanie na przykład konkretnego zlecenia w systemie trwa, a to odrywa lekarzy od kolejnych pacjentów - mówi Mazurek.

Jak stwierdza Mirosław Rusecki, rzecznik Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego nr 5 im. Św. Barbary w Sosnowcu, lekarze subiektywnie oceniając stawiane przed nimi wymagania dotyczące prac administracyjnych, niemal jednomyślnie uważają, że jest ich za dużo. Jednak tworzenie dokumentacji medycznej pacjenta to część ich pracy.

- Jest sprawą oczywistą, że jeśli pacjent z poważnymi urazami trafi na SOR, to nikt nie zasiada przed komputerem, tylko wszyscy wykonują czynności ratujące mu życie. Jednak pracę administracyjną trzeba wykonać w innym czasie - mówi Rusecki.

Potrzebna zmiana organizacji pracy

Czasu dla pacjenta lekarze mogliby mieć więcej, gdyby obowiązkami związanymi z wprowadzaniem danych do systemu zajmowały się np. sekretarki medyczne, a im przypadła jedynie rola ich zatwierdzenia.

W poznańskim szpitalu im. dr. Strusia są, co prawda, zatrudnione, ale… tylko dwie. Pracują w rejestracji, wykonując "wstępną robotę papierkową", generując podstawową dokumentację pacjenta, w której już uzupełnianiu lekarze są zdani na siebie.

- Ilość pracy papierkowej lekarza wzrasta także z tego powodu, że jesteśmy jednym z nielicznych krajów na świecie, w którym lekarz dodatkowo musi zadbać o to, by sprawdzić, ile pacjent musi zapłacić za określony lek. Moim obowiązkiem powinno być zapewnienie pacjentowi wyzdrowienia. Nie powinno mnie interesować, ile ma zapłacić za lek. Musimy jednak, poza jego przepisaniem, szukać, jaką grupę refundacji dobrać dla leku i określonego pacjenta, bo inaczej zapłacimy za niego z własnej kieszeni - mówi dr Górny.

Innym problemem lekarzy na SOR jest wypisywanie przez nich druków ZLA. Jak mówi dr Górny, lekarze przyjmują w ciągu dnia na oddziale ponad 160 pacjentów i muszą wypisać średnio dla 30 z nich druki ZLA. To zabiera niepotrzebnie czas, który można by poświęcić pacjentom. Także z tego powodu kolejki na SOR rosną, wzrasta niezadowolenie chorych, które nierzadko przybiera agresywną formę.