Lekarz POZ marzy o kwadransie dla pacjenta

Autor: Ryszard Rotaub • • 09 marca 2018 12:18

W Polsce lekarz rodzinny poświęca pacjentowi średnio 10 minut - wynika z analizy ponad 28,5 mln wizyt u lekarzy ogólnych w 67 państwach, opublikowanej w listopadzie w "BMJ Open". - To za krótko! - alarmują lekarze podstawowej opieki zdrowotnej i apelują o uregulowanie czasu porad w przepisach.

Wspomniana publikacja to największy jak dotąd międzynarodowy przegląd na ten temat. Wynika z niego, że w przypadku połowy populacji na świecie konsultacje w zakresie opieki podstawowej trwają krócej niż 5 minut i w skrajnych przypadkach wynoszą od 48 sekund (w Bangladeszu) do 22,5 minuty (w Szwecji).

Badane państwa podzielono na 5 grup. Do pierwszej zaliczono 15 krajów, w których długość konsultacji wynosiła mniej niż 5 minut (5 minut to zdaniem autorów absolutne minimum w przypadku rutynowych wizyt). W drugiej grupie było 25 krajów z długością konsultacji wynoszącą od 5 do 9,9 minuty. Polska, wraz z Holandią, Japonią czy Danią, znalazła się w gronie 11 krajów, w których porady zajmowały od 10 do 14,9 minuty. Następną grupę stanowiło 13 krajów, w których pacjentowi poświęcano od 15 do 19,9 minuty. Trzy kraje mogły pochwalić się czasem wizyt w granicach 20 i więcej minut.

Im krótszy czas konsultacji, tym gorsze wyniki zdrowotne pacjentów i większe ryzyko wypalenia zawodowego lekarzy (z powodu braku osobistych osiągnięć) oraz depersonalizacji relacji z pacjentem - konkludują autorzy. Zwracają też uwagę, że lekarze oferujący pacjentom niewiele czasu, są skłonni do przepisywania zbyt wielu lekarstw i nazbyt gorliwie stosują antybiotyki.

Porada w 10 minut to majstersztyk

Sprawa czasu, jaki jest w stanie poświęcić pacjentowi lekarz rodzinny, nie jest nowa. Powraca zazwyczaj przy okazji nakładania na lekarzy kolejnych obowiązków biurokratycznych. Jak mówił nam w 2015 r. dr Jacek Krajewski, prezes Federacji Związków Pracodawców Ochrony Zdrowia Porozumienie Zielonogórskie, ramy czasowe na standardową poradę udzielaną pacjentowi wyznaczono w AOS - na poradę specjalistyczną lekarz musi poświęcić 20 minut. W przypadku POZ tego nie zrobiono.

Ile minut powinien mieć lekarz rodzinny, by prawidłowo zdiagnozować pacjenta i podołać nałożonej na niego biurokracji? Zdaniem Krajewskiego, część lekarzy jest w stanie sprostać temu zadaniu, przeznaczając na jedną poradę 10 minut: "jest to jednak prawdziwy majstersztyk" - ocenił.

- Zdecydowana większość uważa, że niezbędne jest 15 minut. W rzeczywistości często bywa tak, że lekarz poświęca gros czasu na działania medyczne, traktując dokumentację po macoszemu. Ale jeżeli chcemy być w porządku i nie otrzymywać kar za ewentualne zaniedbania w tym zakresie, musimy mieć na to odpowiednią ilość czasu. Nie mówimy, że koniecznie musi to być 15 minut. Może wystarczy 12 lub nawet 10.

Prezes Krajewski zwrócił też uwagę na rzecz zasadniczą - ustalenia dotyczące czasu przeznaczonego na jednego pacjenta na niewiele się zdadzą, skoro lekarzy POZ ubywa.

- Odchodzą na emerytury, a ich następców nie widać - powiedział.

Dodał, że w Anglii lub Szwecji na jednego lekarza przypada 1500 mieszkańców, u nas o tysiąc więcej.

- Gdy w Polsce wzrośnie liczba lekarzy tej specjalności, kolejki skrócą się automatycznie, a wizyta w gabinecie będzie trwała nie 15 minut, tylko tyle, ile powinna - podkreślił.

O tym, że ten problem realnie i boleśnie dotyka zarówno pacjentów, jak i lekarzy, świadczy list otwarty Rafała Zubowicza, lekarza rodzinnego ze Śląska, wystosowany do Jacka Kozakiewicza, przewodniczącego Okręgowej Rady Lekarskiej w Katowicach.

"Ze względu na urągające godności lekarskiej warunki pracy w poradni POZ, stałe kłótnie z pacjentami, obrażanie mnie przez nich oraz groźby kierowane pod moim adresem (ze względu na rejestrowanie nadmiernej liczby pacjentów na godzinę), chciałbym przypomnieć, że w trakcie przyjmowania pacjenta dokonuje się proces czynności po sobie następujących ..." - i tu przedstawiał długą listę biurokratycznych obowiązków, które nie pozwalają mu poświęcić choremu więcej czasu, co prowadzi do konfliktów i uprzedmiotowienia pacjenta.

Na zakończenie stwierdził, że "bezwzględnie trzeba wyznaczyć ilość minut, jakie system NFZ przewiduje na przyjęcie pacjenta przez lekarza POZ".

Zmieniło się, ale na gorsze

Zapytaliśmy Rafała Zubowicza, co się zmieniło od napisania listu w styczniu 2013 roku, ilu pacjentów teraz przyjmuje, ile czasu może im poświęcić?

- Na jednego pacjenta jestem w stanie przeznaczyć średnio 6-7 minut - wyjaśnił i dodał, że połowa tego czasu to wypełnianie różnych dokumentów. - Pracuję w dwóch miejscach od godz. 8 do 18 i przyjmuję od 58 do 70 osób dziennie. Żeby sprostać biurokratycznym obowiązkom, jednocześnie rozmawiam z pacjentem i patrzę na ekran komputera. Piszą na mnie skargi, że zajmuje się komputerem, a nie nimi, a ja mam sporo rubryk do wypełnienia - powiedział.

- Od tamtego czasu zmieniło się tyle, że pacjenci stali się bardziej roszczeniowi i żądają wszelkich możliwych badań. Badania generują zaś koszty, a więc koszty opieki wzrosły - wyjaśnił. - Poza tym są o kilka lat starsi, tak jak lekarze, którzy ich leczą. W POZ lekarze nie chcą pracować; pracują głównie starsi lekarze, nowych poradni się nie otwiera - zauważył.

Jego zdaniem POZ-ów nie przybywa, bo NFZ płaci stawkę kapitacyjną niezależnie od liczby pacjentów i jakości pracy.

- Nie płaci za wizytę, tylko za deklarację pacjenta o zapisaniu się do poradni. Żeby to zmienić, konieczne jest współpłacenie. Jedna, dwie wizyty miesięcznie w POZ powinny być bezpłatne, ale pozostałe płatne. Są ludzie, którzy przychodzą 4-5 razy w miesiącu - dodaje.

Rafał Zubowicz powtórzył postulat z 2013 r., że niezbędne jest określenie czasu wizyty, bo przyjmując tak dużą liczbę pacjentów, lekarz pracuje jak przy taśmie produkcyjnej, a to obniża rangę zawodu i uprzedmiotawia pacjenta.

Jego zdaniem optymalny czas porady to od 10 do 12 minut, średnio 5 pacjentów w ciągu godziny.

Jak długo powinna trwać wizyta

Agnieszka Jankowska-Zduńczyk, konsultant k rajowy w dziedzinie medycyny rodzinnej, przyznała, że lekarze zgłaszają potrzebę uregulowania kwestii czasu przeznaczanego dla pacjenta. - Sądzę, że powodem tych głosów jest presja ze strony kierowników podmiotów leczniczych, żeby przyjmowali jak najwięcej pacjentów, a to powoduje skrócenie czasu wizyt.

Wskazała również, że bardzo dużo wizyt jest niepotrzebnych. - Do lekarza przychodzą ludzie z banalnymi infekcjami górnych dróg oddechowych. Leki są dostępne, wiedzą jak się leczyć, ale do lekarza muszą przyjść po zaświadczenie o niezdolności do pracy. Tymczasem w Skandynawii pracownik ma prawo do nieobecności w pracy z powodu choroby na podstawie własnego oświadczenia - powiedziała.

Dodała, że w towarzystwie naukowym, w którym działa, czyli w Kolegium Lekarzy Rodzinnych, już dawno zastanawiali się nad tym, jak długo powinna trwać wizyta lekarska.

- Bazując na doświadczeniach naszych kolegów z innych krajów, uznaliśmy, że powinno to być 15 minut, co daje 4 pacjentów na godzinę - wyjaśniła. - Oczywiście, że wizyta wizycie nie jest równa, ale mówimy o średniej - zaznacza.

Agnieszka Jankowska-Zduńczyk nie miałaby nic przeciwko uregulowaniu tej sprawy w przepisach. Zwróciła jednak uwagę na konieczność przeanalizowania wpływu wyznaczenia czasu wizyty na potrzeby zdrowotne pacjentów. W jej ocenie ryzykowne byłoby określanie tego czasu w oparciu o indywidualne doświadczenia lekarzy.

Jej zdaniem jednym z czynników, który może poprawić efektywne wykorzystanie czasu pracy lekarza rodzinnego, jest usprawnienie systemu elektronicznej dokumentacji medycznej. - Uciążliwa jest konieczność korzystania z wielu systemów - ZUS, NFZ czy systemu własnej przychodni. Nie są one zintegrowane, trzeba wchodzić do każdego systemu, co zajmuje sporo czasu - powiedziała.

Żeby odciążyć specjalistów

Problem czasu wizyt będzie narastał nie tylko z powodów już wymienionych. Zapowiadane na przyszły rok zmiany w systemie lecznictwa spowodują, że lekarze pierwszego kontaktu uzyskają szersze uprawnienia i będą leczyć również specjalistycznie.

- Chcemy, by lekarze rodzinni odciążyli specjalistów - powiedział 29 września br. prezes NFZ Andrzej Jacyna do uczestników Kongresu Medycyny Rodzinnej.

Jak stwierdził, obecnie pacjent po pierwszej wizycie u specjalisty już u niego zostaje i jest leczony praktycznie do końca życia. Nie zawsze jest taka potrzeba i lekarz rodzinny "dałby sobie spokojnie radę z leczeniem takiego zdiagnozowanego pacjenta".

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum