Lekarski protest przypieczętowany

Autor: MS • • 20 stycznia 2012 12:49

Lekarze - członkowie m.in. Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy, Federacji Porozumienie Zielonogórskie, Polskiej Federacji Pracowników Ochrony Zdrowia, nie będą od początku stycznia 2012 r. określali na receptach poziomów odpłatności za lek - ogłosił 30 grudnia Krzysztof Bukiel, przewodniczący OZZL. Protest obejmie łącznie kilkanaście tysięcy lekarzy.

Jak zapewnił Krzysztof Bukiel po posiedzeniu organizacji związkowych, lekarze nie będą wypełniać rubryk odnoszących się do uprawnień pacjenta i tego, ile ma on zapłacić za lek. W zamian za to będą stawiać na receptach pieczątki: "Refundacja leku do decyzji NFZ". Decyzję w sprawie nieokreślania poziomu odpłatności podjęły wszystkie organizacje związkowe uczestniczące w posiedzeniu.

Chodzi o obowiązek wpisywania przez lekarzy na recepcie poziomów odpłatności leków: B - bezpłatne, R - ryczałt, 30%, 50%, 100%. Lekarze sprzeciwiają się także wymogowi wpisywania na recepcie kodów uprawnień pacjenta do refundacji leków.

Niech decyduje Fundusz...

Zdaniem Krzysztofa Bukiela, ostatnio nie nastąpiło nic, co by uzasadniało odstąpienie od rekomendacji OZZL w kwestii zachowania się lekarzy wypisujących recepty na leki refundowane.

- Przepisy pozostały bez zmian, a rozporządzenie dotyczące recept zachowało swoje pierwotne brzmienie, tzn. obciąża lekarza obowiązkiem np. wskazywania odpłatności za lek i również wskazywania uprawnień pacjenta czy dodatkowych kodów tych uprawnień - zaznacza szef OZZL.

- Ponadto lekarze mogą być karani za najdrobniejsze błędy w tym zakresie. W tej sytuacji uważamy, że jedyną rozsądną decyzją jest wypisywanie recept z pominięciem kwestii odpłatności, refundacji, czyli bez zaznaczania tych miejsc, które się powinno oznaczyć - powiedział w rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl Krzysztof Bukiel. Przewodniczący OZZL powiedział również, że przystawienie wspomnianej pieczątki na recepcie jest konieczne, aby było wiadomo, że brak pieczątki lekarza nie jest spowodowany zaniechaniem czy nieuwagą.

- W tej kwestii podpieramy się opinią prezesa NFZ i ministra zdrowia, że takie recepty będą ważne. Powołujemy się też na rozporządzenie o receptach, które mówi, że aptekarz może uzupełnić brakujące dane. Cieszymy się, że wystawiając receptę z pieczątką o przekazaniu decyzji o refundacji Funduszowi, nie zaszkodzimy pacjentom. Chronimy się tylko przed karami - podsumował szef OZZL.

... a płaci pacjent

Prezes NFZ Jacek Paszkiewicz na posiedzeniu sejmowej Komisji Zdrowia (30 grudnia 2011 r.) powiedział, że recepta z taką pieczątką będzie ważna, jednak pacjent zapłaci za lek najwyższą uznaną cenę, gdyż pieczątka oznacza najwyższą odpłatność, czyli najniższy z możliwych poziom refundacji.

Niektórzy pacjenci będą więc musieli zapłacić więcej za leki, jeśli lekarz nie określi poziomu przysługującej im refundacji. Jacek Paszkiewicz wyjaśnił, że pieczątka "Refundacja do decyzji NFZ" w opinii Funduszu nie wywołuje żadnych skutków prawnych. Dodał, że w takiej sytuacji NFZ przyjmuje, iż intencją było odesłanie pacjenta do Funduszu, by on podjął decyzję o stopniu refundacji.

- Nie ma ku temu jakichkolwiek podstaw prawnych - podkreślał prezes NFZ.

Wyjaśniał, że przystawienie takiej pieczątki nie powoduje nieważności recepty, a więc nie jest przeszkodą w jej refundacji na ogólnych zasadach określonych ustawą. Dodał, że przypadki, w których lekarz pominie zaznaczenie uprawnień do refundacji dla pacjenta przewlekle chorego, reguluje ustawa. Jak powiedział, w takiej sytuacji aptekarz wyda lek z najwyższym stopniem odpłatności przewidzianym dla danego leku.

To wynika z rozporządzenia

Jak powiedział PAP Paszkiewicz, w przypadku około 200 leków, które mają zmienne poziomy odpłatności, niektórzy pacjenci mogą zapłacić nawet 70% ceny preparatu, pomimo że przysługuje im uprawnienie np. od opłaty ryczałtowej 3,20 zł. Chodzi o pacjentów, którym lekarz na recepcie nie określi stopnia refundacji.

- To jest nieetyczne zachowanie lekarzy, jeżeli z premedytacją nie wpisują osobie przewlekle chorej poziomu refundacji, bo w ten sposób działają na szkodę pacjenta -podkreślił prezes NFZ.

Wynika to z rozporządzenia wykonawczego do ustawy refundacyjnej, w którym zapisano, że jeżeli na recepcie nie będzie wpisanego poziomu refundacji, wówczas osoba wydająca lek w aptece będzie miała prawo uzupełnić takie dane, zamieszczając na rewersie recepty odpowiednią adnotację i swój podpis.

W przypadku leku wymienionego w wykazie leków refundowanych z więcej niż jednym poziomem odpłatności aptekarz wyda lek "za najwyższą odpłatnością określoną w tym wykazie".

W jedności siła

Decyzję o rozpoczęciu akcji protestacyjnej przeciw przepisom w sprawie recept wcześniej podjęło już Porozumienie Zielonogórskie. 30 grudnia ub.r. prezes Federacji PZ Jacek Krajewski wystosował list otwarty do premiera.

- Zdecydowaliśmy się interweniować u premiera, bo minister zdrowia nie rozumie istoty problemu i konsekwencji złych zapisów - mówi Jacek Krajewski. Dodał również, że lekarze chcą odpowiadać za zdrowie i życie ludzkie: - Nie jesteśmy w stanie pełnić funkcji stróżów publicznych pieniędzy bez odpowiednich narzędzi. Nie jesteśmy przecież jasnowidzami - powiedział Krajewski.

W jego ocenie, tylko w ubiegłym roku w wyniku kontroli NFZ w zakresie weryfikacji ubezpieczenia pacjentów lekarze zapłacili kilkaset tysięcy złotych kar. Rozwiązaniem problemu byłoby połączenie baz danych Funduszu i ZUS-u, bo tylko ta druga instytucja jest w stanie potwierdzić, czy pacjent ma ważne ubezpieczenie. Naczelna Rada Lekarska do lutowego zjazdu zawiesiła decyzję o wypisywaniu tylko pełnopłatnych recept. Konstanty Radziwiłł, wiceprezes Naczelnej Izby Lekarskiej, wyraził opinię, że NIL zawieszając protest lekarzy, dała czas ministrowi zdrowia na dokonanie niezbędnych zmian.

Protest poparło natomiast osiem Okręgowych Izb Lekarskich (m.in. w Wielkopolsce, Łodzi, Gdańsku i na Śląsku). Zdaniem Konstantego Radziwiłła, nie obędzie się bez zmian w ustawie refundacyjnej, gdyż lekarze nie zgodzą się na pracę pod presją karania za wypisywanie recept na leki refundowane osobom do tego nieuprawnionym. Wiceprezes NIL stwierdził, że "nowa ustawa wprowadza atmosferę, w której lekarze są z góry stawiani w roli przestępców".

Nie podważamy całej ustawy

Krzysztof Bukiel z kolei przyznał, że nieprawdą jest, jakoby lekarze podważali całą ustawę refundacyjną.

- Moim zdaniem, niektóre zapisy, które znalazły się w tej ustawie, są bardzo dobre, jak np. dotyczące ustalania zasad refundacji. Jednak wycinek dotyczący wypisywania recept refundowanych jest absurdalny. Zmiana ta niczemu nie służy, poza tym, żeby "przydeptać" lekarzy i przy okazji aptekarzy. Ona nie uszczelni systemu - stwierdził Bukiel. Przewodniczący OZZL nie wyklucza też, że ukrytym celem ustawodawcy miało być zastraszenie lekarzy, którzy w obawie przed karami zaprzestaliby wypisywania leków refundowanych, zmniejszając w ten sposób ich liczbę, a tym samym publiczne wydatki na leki.

Konsekwencje, ale jakie?

- Lekarze, którzy będą się zachowywali niegodnie i będą utrudniali pacjentom życie, będą podlegali konsekwencjom - powiedział 31 grudnia premier Donald Tusk, pytany przez dziennikarzy o nową ustawę refundacyjną.

- Stanowisko OZZL i Porozumienia Zielonogórskiego jest dla mnie nie do zaakceptowania. Lekarze, jeśli chcą korzystać z pieniędzy publicznych, muszą pracować tak, żeby pacjent na tym nie stracił - podkreślił Tusk. Nie sprecyzował jednak, na jakie konsekwencje narażają się lekarze biorący udział w "pieczątkowym" proteście.
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum