Leczymy się z socjalizmu

Autor: Wojciech Kuta • • 06 sierpnia 2008 11:30

Rozmowa z Rudolfem Zajacem, ministrem zdrowia Republiki Słowacji

Jakie były najważniejsze powody podjęcia decyzji o głębokiej, wieloletniej restrukturyzacji systemu ochrony zdrowia na Słowacji?

- Praktycznie wszystkie działania po rewolucji w roku 1989, spowodowały sytuację, w której społeczeństwo musiało się pogodzić z otwarciem rynku towarów i usług. "Sowiecki“ system planowania gospodarczego zawalił się. Co więcej, Słowacja musiała zmierzyć się nie tylko z psychologiczną traumą spowodowaną podziałem Czechosłowacji, ale również z poważnymi skutkami ekonomicznymi tej sytuacji.
W bardzo szybkim tempie wzrosło bezrobocie, które wyniosło 20 proc. czynnych zawodowo mieszkańców. Z tym problemem gospodarka Słowacji poradziła sobie i dziś roczny wzrost PKB jest jednym z lepszych wśród krajów Unii Europejskiej. Niestety, te sukcesy nie dotyczą służby zdrowia. Niska efektywność świadczonych usług, nadmiar źle wyposażonych placówek, wysoka ilość niepotrzebnie zatrudnionych osób, niebezpieczny wzrost długów - mówiąc wprost - mamy socjalistyczną służbę zdrowia w środowisku gospodarki kapitalistycznej.

- Podobnie jak w Polsce, także publiczna służba zdrowia na Słowacji - przede wszystkim szpitale - boryka się z zadłużeniem. Jakie są jego przyczyny i skala?

- Mamy nadmiar usług z zakresu opieki zdrowotnej, głównie w sferze opieki szpitalnej.
Problem tkwi w tym, że placówki te, aby udowodnić swoją potrzebę egzystencji, kreują sztucznie popyt, zwiększając zapotrzebowanie na swoje usługi. Co więcej - stan ten umacnia iluzja bezpłatnej opieki zdrowotnej, bez uświadomienia pacjentowi związanych z tym kosztów.
To prowadzi do ogromnej korupcji, ponieważ w niedziałającym systemie pacjent, dzięki "nieformalnym opłatom“, funduje usługi, które powinien otrzymać od niefunkcjonalnego, bezpłatnego, publicznego systemu służby zdrowia. Ze strony świadczeniodawców taki stan prowadzi do tworzenia się długów, które wcześniej czy później musi pokrywać państwo.
W 2002 r. dług systemu wynosił około 20 proc. wszystkich dochodów służby zdrowia.
Kumulacja tego długu była ogromnie wysoka.
Mimo że poprzedni rząd "zainwestował“ w oddłużenie kwotę 20 miliardów koron, skumulowany dług systemu wyniósł na końcu roku 2002 ok. 30 miliardów koron, czyli w liczbach bezwzględnych - ponad 75 proc. wszystkich efektywnych rocznych przychodów. Przy rocznej stopie procentowej 20 proc., stworzone zostały warunki prowadzące do spirali długów.
Dostawcy mieli nie zapłacone faktury, musieli do cen towarów doliczyć ryzyko kursowe korony wobec walut zagranicznych.
Wiele efektywnych źródeł przychodu usunęli z systemu egzekutorzy, którzy oczywiście oprócz długu uzyskiwali dla swoich klientów również odsetki i inne dodatkowe należności. Po wprowadzeniu pierwszych tzw. stabilizacyjnych programów naprawczych, długi spadły do całkowitej kwoty 3 miliardów koron rocznie. Zahamowanie wzrostu długów było wyraźniejsze, lecz system wciąż był obciążony wzrostem cen leków i towarów, ponieważ wprowadzenie równego podatku spowodowało podwyższenie podatku od wartości dodanej z 10 na 19%.

- Ważną rolę w słowackim systemie odgrywają dodatkowe, prywatne ubezpieczenia zdrowotne. Jaki udział przewidziano dla tych ubezpieczeń w programie restrukturyzacji ochrony zdrowia?

- Indywidualne ubezpieczenie zdrowotne zostało u nas wprowadzone w roku 1994.
Nie zdefiniowano jednak, jakie ryzyko ma właściwie pokrywać. Wcześniejsze rządy miały obawy, aby poinformować obywateli, że co prawda służba zdrowia jest bezpłatna, ale nie darmowa. Dopiero potem nowe ustawy jasno określiły, co obywatel może mieć pokryte z publicznego ubezpieczenia zdrowotnego. Wtedy też można było wprowadzić ubezpieczenia indywidualne, które umożliwiły obywatelom pokrycie kosztów, których nie dotuje publiczny płatnik.
Jest oczywiste, że w żadnym przypadku indywidulna polisa nie dotyczy nagłych zachorowań ani stanów "krytycznych“, to znaczy takich zabiegów, które są bardzo drogie, a ich brak zagrażałby życiu pacjenta. Dodatkowe ubezpieczenie jest tylko jednym ze sposobów eliminowania ryzyka, a nie panaceum, które dofinansuje służbę zdrowia. Proporcjonalnie do rozwoju słowackiej gospodarki, konieczne będzie podwyższanie udziału indywidualnego finansowania ochrony zdrowia z obecnych 12-14% do 20-25%, tak, jak ma to miejsce w wysoko rozwiniętych krajach Unii Europejskiej.

- Czy może Pan wskazać inne rynkowe mechanizmy wprowadzane w trakcie obecnej reformy słowackiej ochrony zdrowia?

- Służba zdrowia znajduje się wyraźnie pod wpływem rynku. Praktycznie wszystkie operacje finansowe i wszelkie koszty generuje tu rynek. Z jednej strony działa w interesie publicznym - musi zawierać w sobie ogromną miarę solidarności, humanitaryzmu i etyki.
Ale nie oznacza to, że nie musi respektować praw rynku.
Z tego powodu uważamy za nadzwyczaj ważne, aby dopuścić do systemu tyle rynku, ile jest możliwe, przy równoczesnym zagwarantowaniu bezpieczeństwa klientom służby zdrowia - czyli obywatelom.
W pierwszej fazie potrzebna jest wielka regulacja - zarządzanie rynkiem.
Im bardziej system będzie się zmieniał, w tym większym stopniu obniżać się będzie zakres tychże regulacji.
Społeczno-prawne towarzystwa ubezpieczeniowe zmieniamy na spółki akcyjne.
Naszym celem jest, aby między sobą twardo konkurowały przy zakupie usług zdrowotnych.
Równocześnie musimy zapobiegać tendencyjnemu wybieraniu ubezpieczonych, aby towarzystwa ubezpieczeniowe nie poszukiwały wyłącznie młodych, zdrowych i bogatych klientów.
Regulujemy wybór ubezpieczonych, rozdzielając ich pomiędzy wszystkie towarzystwa, według indeksu kosztów podstawy ubezpieczenia. Dla świadczących usługi z zakresu opieki zdrowotnej musi zacząć obowiązywać kryterium realnej ceny leczenia choroby, ale muszą oni poznać także wielkość swoich realnych kosztów. Cena/koszt jest bez wątpienia kategorią gospodarczą, która ma wpływ na rentowność, wydajność pracy, zyski oraz straty.

- Czy obecnie realizowany program zakłada także stosowanie mechanizmów partnerstwa publiczno-prywatnego w ochronie zdrowia, na wzór Wielkiej Brytanii lub Francji?

- Oczywiście, projekty PPP są doskonałe.
I tworzymy dla nich wprost idealne warunki.
Największe szpitale będą przekształcane w spółki akcyjne. W ten sposób stwarzamy bardzo poważny obszar dla inwestorów, a to poprzez podwyższenie do 49 proc. majątku zakładowego szpitala.

- Skoro już o szpitalach mowa - czy autorzy słowackiej reformy określają zakres prywatyzacji lecznictwa zamkniętego?

- Do końca roku 2002 zarządzanie wszystkimi szpitalami leżało w kompetencji państwa. Z punktu widzenia majątku, był on wyłącznie własnością państwa, a szpitale nim wyłącznie formalnie zarządzały. Następnie, zgodnie z ustawą o decentralizacji, z mniejszych placówek powstawały szpitale miejskie, z tych większych powstawały szpitale regionalne, zaś placówki największe, wysoko wyspecjalizowane, pozostały we władaniu państwa.
Dla nas najważniejsze jest kontrolowanie rozwoju ilości szpitali lub łóżek przeznaczonych na leczenie, gdzie pobyt pacjenta jest finansowany z publicznego ubezpieczenia zdrowotnego. Wynik działania towarzystw ubezpieczenia zdrowotnego będzie realizacją tzw. market cleaningu - czyszczenia rynkiem.
Jego głównym zadaniem jest kupowanie z publicznego ubezpieczenia usług opieki zdrowotnej.
Cena, która zostanie zapłacona musi odpowiadać jakości wykonanej usługi. Te instytucje, które nie będą w stanie zapewnić odpowiedniej jakości usług, będą miały poważny problem z utrzymaniem się na rynku.
W okresie ostatnich trzech lat, ilość łóżek szpitalnych na Słowacji spadła z 39 tys. na około 33 tys. Z pewnością ta liczba nie jest ostateczna...

- Jaki jest obecnie, a jaki przewidywany zakres współpłacenia pacjentów za świadczenia medyczne?

- Realnie, aby system funkcjonował prawidłowo, konieczne jest zagwarantowanie nowych źródeł nie tylko poprzez podwyższenie wydatków publicznych, co jest nie do uniknięcia, ale też poprzez podwyższanie prywatnych, indywidualnych źródeł do wysokości około 25%.
Zasady te zostaną wprowadzone przede wszystkim w stomatologii, chirurgii korekcyjnej i kosmetycznej oraz dermatologii, jako że wydatki na leki w przypadku tych grup, są wysokie. W mniejszym stopniu będzie to prowadzić do podwyższenia komfortu w hotelowej części szpitala.
Tuż po wyborach przygotowaliśmy tzw. stabilizacyjny program naprawczy. Każda wizyta lekarska została obciążona małą opłatą w wysokości 20 koron (około 0,5 euro).
Analogicznie, na każdą receptę także nałożono podobną opłatę ryczałtową. Za pobyt w szpitalu pacjent płaci dziennie 50 koron (1,25 euro), podobnie jak za usługi związane z hospitalizacją.
Te tzw. koszty dodatkowe mają w pierwszej kolejności doprowadzić do obniżenia nadmiernego, nieograniczonego korzystania z usług, co zawsze charakteryzuje bezpłatne systemy.

- Co stwarza największe problemy w trakcie wprowadzania tak poważnych zmian w ochronie zdrowia?

- Ponad trzy lata analizowaliśmy przyczyny powodujące, że nasz system jest programowo ustawiony na gospodarkę deficytową, z jakiego powodu dosłownie tworzy idealne warunki dla korupcji, niesprawiedliwości oraz w poważny sposób narusza zasady solidarności.
Całą sytuację komplikuje niedostatek gospodarczy państwa. Dziś mamy o 50% mniejszy PKB na głowę obywatela w porównaniu z krajami "starej" Unii Europejskiej.
Dopiero potem zaczęliśmy poszukiwać sposobów na zmianę tej socjalistycznej opieki zdrowotnej i wprowadzenie systemu opieki zdrowotnej do środowiska wolnorynkowego.
Musieliśmy się zmierzyć z taką kwestią: jak przekonać obywateli do konieczności wprowadzenia zmian. Poza tym lekarze, pielęgniarki i wszyscy gracze na rynku, chcą otrzymywać zachodnie wynagrodzenia i żyć na zachodnim poziomie życia.

- Do jakiego ze znanych w Europie Zachodniej systemów ochrony zdrowia i ubezpieczeń zdrowotnych najbardziej zbliżyć się ma system na Słowacji?

- Wprowadziliśmy elementy rynku regulowanego, z naciskiem na twarde ograniczenia rozliczeniowe dla poszczególnych "graczy na rynku“. Towarzystwa ubezpieczeniowe - jako spółki akcyjne - częściowo funkcjonują w Niemczech, zaś od roku 2006 r. zostaną również wprowadzone w Holandii.
Usługodawców opieki zdrowotnej w formie prawnej spółek akcyjnych z sektora prywatnego odnajdziemy w całej Europie.
Pakiet usług zdrowotnych opłacany z publicznego ubezpieczenia zdrowotnego każdemu obywatelowi jest u nas zagwarantowany tak, aby w pierwszej kolejności pokrywał ryzyko krytyczne, czy sytuacje zagrożenia życia. Takie procedury wprowadzono w Australii i Nowej Zelandii.
Aby świadczący usługi i towarzystwa ubezpieczeniowe mogli egzystować w twardych ograniczeniach rozliczeniowych, musieliśmy stworzyć niezależny od państwa urząd. Kontroluje on zdolności płatnicze towarzystw, a także i to, czy towarzystwo zakupiło z publicznego ubezpieczenia zdrowotnego usługę, która jest określona w ustawie, a usługodawca udzielił jej "lege artis“.
Zakres bezpłatnej opieki zdrowotnej został zredukowany wszędzie tam, gdzie było to możliwe, ale w taki sposób, aby nie zagrozić bezpieczeństwu pacjentów, albo tam, gdzie bezpłatna opieka zdrowotna jest wprost szkodliwa - na przykład w stomatologii.

Z biznesu do rządu

Dr Rudolf Zajac ma 54 lata. Studiował medycynę w Bratysławie. Posiada drugi stopień specjalizacji w dziedzinie urologii.
Przez 12 lat był dyrektorem austriacko-słowackiej firmy farmaceutycznej TatraAlpine.
Od trzech lat jest ministrem zdrowia Republiki Słowacji.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum