XVII FORUM RYNKU ZDROWIA - NA ŻYWO

18-19 października 2021  •  WARSZAWA

Podstawowa opieka zdrowotna – o zmianach zapowiadanych i wdrażanych

PRZEJDŹ DO STRONY TRANSMISJI

Leczmy pacjentów, zamiast mnożyć kolejne usługi

Autor: Luiza Jakubiak • • 21 lutego 2014 09:12

NFZ wraz z ekspertami przygotował projekty dwóch programów skoordynowanej opieki medycznej. Pierwszy dotyczy kompleksowego leczenia ran przewlekłych, drugi - leczenia raka piersi. - Planowaliśmy je wdrożyć w pierwszym kwartale 2014 roku - zapowiedziała była prezes NFZ Agnieszka Pachciarz tuż przed jej odwołaniem z funkcji.

Jak wyjaśniała Agnieszka Pachciarz, chodzi o taką koordynację leczenia, by nie płacić wyłącznie za pobyt chorego czy za część terapii, ale za systemowe zajęcie się pacjentem.

Nie tylko polski problem

W przypadku pacjentek chorych onkologicznie plan zakłada skoordynowaną opiekę - od momentu rozpoznania, poprzez wszystkie elementy terapii chirurgicznej, chemioterapii i radioterapii - prowadzoną przez jeden ośrodek, który może mieć umowę z podwykonawcami.

- Kluczowe jest jednak zapewnienie pacjentowi takiej opieki, by nie czuł się zagubiony w systemie - zaznaczała b. prezes NFZ, dodając, że obecnie różnie z tym bywa. W wielu przypadkach, mając już wyniki badań, pacjenci sami muszą sobie znaleźć miejsce w szpitalu. Często udaje im się to zrobić bardzo późno, z negatywnymi skutkami dla zdrowia.

Nie we wszystkich krajach wprowadzenie skoordynowanej opieki się powiodło. - Dlatego wprowadzenie tego modelu musi być poprzedzone pogłębioną analizą i pilotażem. Pierwszy z przygotowanych już projektów dotyczy kompleksowego leczenia ran przewlekłych. Drugi obejmuje kompleksowe leczenie raka piersi - mówiła była szefowa NFZ.

Idea kompleksowego leczenia spotyka się z uznaniem m.in. onkologów. - W postępowaniu diagnostyczno-terapeutycznym u chorych na nowotwory powinna obowiązywać zasada wielospecjalistycznego podejścia - podkreśla prof. Maciej Krzakowski, konsultant krajowy w dziedzinie onkologii klinicznej.

- Oznacza to udział wszystkich niezbędnych specjalistów na etapie rozpoznawania i określania zaawansowania nowotworu, jak również leczenia i prowadzenia rehabilitacji oraz obserwacji po leczeniu. Postępowanie kompleksowe zapewnia możliwość uzyskania najlepszych wyników, co jest znanym dobrze faktem - dodaje.

Jego zdaniem podejście "etapowe", kiedy jeden ośrodek rozpoznaje, drugi potwierdza rozpoznanie i ustala zaawansowanie, a kolejny leczy, jest mniej skuteczne pod względem medycznym, bardziej kosztowne (ryzyko niepotrzebnego wykonywania niektórych badań po raz kolejny) i bardziej uciążliwe dla chorych (zmiany ośrodków i lekarzy).

- Jeżeli przedstawiona koncepcja koordynowanej opieki zapewnia możliwość skojarzonego (kompleksowego) postępowania, to projekt należy ocenić pozytywnie pod względem medycznym i ekonomicznym - stwierdza prof. Krzakowski.

To już kiedyś było

Dr Janusz Meder, prezes Polskiej Unii Onkologii, przypomina, że taki model już kiedyś funkcjonował w Polsce na tyle dobrze, że inne kraje wzorowały się na nim.

- To próba powrotu do działań podjętych przez prof. Tadeusza Koszarowskiego i jego wizjonerskiej koncepcji kompleksowego leczenia chorych w jednym miejscu, z uwzględnieniem prewencji, profilaktyki, epidemiologii, diagnostyki, leczenia skojarzonego w oparciu o standardowe metody: chirurgii, radioterapii, chemioterapii, immunoterapii oraz rehabilitacji fizycznej i psychicznej - wylicza dr Meder.

- Prof. Koszarowski zorganizował w Polsce sieć onkologiczną w oparciu o regionalne centra onkologii i niektóre kliniki uniwersyteckie o profilu onkologicznym. Tym samym o kilka lat wyprzedził zalecenia WHO. Ten system organizacji sprawdził się nie tylko w Polsce, ale także w USA i państwach europejskich - mówi prezes PUO.

Zdaniem doktora Medera wcale nie potrzebujemy tak dużej liczby łóżek szpitalnych na oddziałach onkologii: - Poszukajmy w systemie rezerw środków finansowych. Nie musimy dzisiaj wcale robić rewolucji w onkologii, bo centra referencyjne już istnieją. Do tego należy wytypować ośrodki satelitarne, które będą współpracować z głównymi centrami. Wystarczy rozszerzyć i udoskonalić to, co stworzył prof. Koszarowski.

- Chory musi mieć zagwarantowaną kompleksową usługę i być prowadzony jak po sznurku, od jednego świadczenia do drugiego, w ramach ustalonego programu leczenia - opisuje nasz rozmówca.

Kult wyceny procedur

Próba wprowadzenia projektów kompleksowej opieki medycznej zwraca jednocześnie uwagę na problem dotyczący podejścia do pacjenta.

- Chorego należy wyleczyć, a nie wyprodukować usługę, odhaczyć ją w systemie, by dostać za nią pieniądze. Tak się jednak często dzieje - ocenia Krystyna Zaleska, dyrektor Specjalistycznego Szpitala Miejskiego im. Mikołaja Kopernika w Toruniu.

Problem nadmiernego zwracania uwagi na wycenę poszczególnych procedur bez spojrzenia, czy podjęta terapia może przynieść efekt w postaci wyleczenia chorego, nie jest tylko polską specyfiką. Opisujący od lat szwedzką rzeczywistość Maciej Zaremba Bielawski, dziennikarz polskiego pochodzenia, zauważył, że również w Skandynawii choroby dzieli się na etapy - każdy o własnej cenie jednostkowej.

"Zawód lekarza należy do tych, które ludzie wykonują ze względu na wewnętrzną motywację. Nie ma konieczności motywowania ich za pomocą list wynagradzających poszczególne czynności. Takie działania uderzają zarazem w prestiż i kompetencje lekarza. Pielęgniarkom i lekarzom potrzebna jest przede wszystkim autonomia w działaniu. W innym przypadku następuje utrata kreatywności w podejściu do pacjenta" - pisze publicysta w reportażu "Co zabiło Gustava B.", opisującym przypadek pacjenta przyjętego do szpitala z rozpoznaniem raka mózgu*.

Pacjent jako strata

"Przez sto trzynaście dni, które Gustav B. spędził w szpitalu, w opiekę nad nim włączyło się osiemdziesięciu dwóch lekarzy. Większość z nich widziała go tylko raz lub udzielała porady przez telefon. Żona zmarłego wierzy, że mąż żyłby nadal, gdyby w szpitalu choć jeden lekarz uważał go za swojego pacjenta. Ale był niczyj, nie był nawet pacjentem, tylko zbiorem dolegliwości, z których każdą zajęto się oddzielnie" - wynika z ustalonych przez dziennikarza faktów.

Autor zwraca przy tym uwagę na rozliczanie usług zdrowotnych przez płatnika poprzez automatyczne przyporządkowanie pacjenta do określonej grupy na podstawie zbioru danych zawartych w jego karcie, przez co część chorych staje się nieefektywna dla takiego systemu.

"Gdyby Gustav B. zadzwonił i zamówił wizytę, wszystko byłoby dobrze. Produkt 29A07, cena jednostkowa siedemset osiemdziesiąt siedem koron, w dodatku pierwsza wizyta daje dodatkowy bonus z gwarancji szybkiej opieki. Wizyta domowa to produkt 29A08. Ale na świeżo operowanego, który leży dwa korytarze dalej, nie ma kodu produktu. A wtedy nie można fakturować. Gustav B. był więc nieopłacalny. Czysta strata".

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum