Leczenie przewlekłych ran w Polsce wymaga natychmiastowych systemowych zmian

Autor: Jacek Janik • Źródło: 2021 4 (170)14 lipca 2021 09:18

Jak podkreślali uczestnicy sesji poświęconej standardowi leczenia ran przewlekłych w Polsce i dostępie pacjentów do istniejących na rynku nowoczesnych terapii, która odbyła się w ramach VI KongresuWyzwań Zdrowotnych, konieczne jest stworzenie mapy potrzeb zdrowotnych dla pacjentów z ranami przewlekłymi.

– Organizacja ochrony zdrowia nad pacjentem z raną wymaga kompleksowych i szybkich działań, już teraz. Przede wszystkim powinniśmy stworzyć szeroki dostęp do nowoczesnych środków, które będą służyły do leczenia takich ran. Chodzi zarówno o nowoczesne opatrunki, jak i nowoczesne terapie (na przykład podciśnieniową), które co prawda w naszym systemie są dostępne, ale często jedynie w warunkach szpitalnych. Natomiast w warunkach ambulatoryjnych nie są objęte świadczeniami refundacyjnymi – mówiła prof. Beata Mrozikiewicz-Rakowska, prezes Polskiego Towarzystwa Leczenia Ran.

W niechlubnej czołówce 

Jak podkreślała prof. Mrozikiewicz-Rakowska, Polska jest w niechlubnej czołówce krajów, w których powikłania wynikające z leczenia ran są bardzo istotne. – Przykładem są rankingi w zakresie amputacji kończyn dolnych. I to nie tylko tych związanych ze stopą cukrzycową. Dotyczy to także niewydolności żylnej, która, niestety, wielokrotnie jest leczona przez 10-20 lat i ostateczne efekty takiego leczenia kończą się na stole chirurgicznym – stwierdziła prezes PTLR.

Jak wskazała, istotnym elementem do zmiany w obecnym systemie jest bardzo długi okres oczekiwania pacjenta na wizytę u specjalisty. Z jednej strony jest konieczne zwiększenie kadr, które w sposób profesjonalny zajmują się leczeniem ran. 

– Również ośrodków, które się tym zajmują, jest za mało. Te pojedyncze, które funkcjonują, nie są w stanie odpowiedzieć na skalę potrzeb. Dzisiaj pacjent z raną przewlekłą dla systemu jest niewidoczny. W dużej skali wydaje się, że nie stanowi dużego problemu. To nie jest prawda. Nasi pacjenci wywodzą się na przykład z diabetologii. To coraz częściej pacjent młody, nie jak wcześniej z przedziału 65-70 lat – podkreślała prof. Mrozikiewicz-Rakowska.

Dodała, że pacjenci z ranami przewlekłymi to także pacjenci z nowotworami. Leczenie onkologiczne przedłuża im życie, ale terapia nie powinna się kończyć wraz usunięciem zagrożenia ich życia. Sporą część stanowią także pacjenci geriatryczni, a skala potrzeb jest w tym zakresie ogromna, na przykład w hospicjach czy ZOL-ach. Także dużą grupę stanowią pacjenci z miażdżycą oraz kardiologiczni.

– Nasz pacjent wywodzi się ze wszystkich najważniejszych dziedzin medycyny, które są priorytetami w ochronie zdrowia – podkreślała prof. Mrozikiewicz-Rakowska.

Nie ma uniwersalnego systemu

Dr Cezary Lipiński, wiceprezes Polskiego Towarzystwa Naukowego Leczenia Ran i Organizacji Opieki, wskazywał, że nie ma w Europie jednego modelu leczenia ran. Prace nad takim modelem dopiero trwają. W 2018 roku został powołany międzynarodowy, interdyscyplinarny komitet wspólny ds. leczenia ran, który próbuje ujednolicić różne systemy.

Jak zaznaczył dr Lipiński są w Europie bardzo bogate i dobre systemy, jak francuski, w którym pacjent otrzymuje opatrunek bez swojej dopłaty i dodatkowo jest wspierany zabezpieczeniem septycznym, które też jest bezpłatne. Są też systemy skandynawskie, które charakteryzują się dużym, interdyscyplinarnym podejściem do problemu ran.

– Każdy z tych systemów ma swoją specyfikę i każdy powinien być przez nas analizowany pod kątem przydatności w polskich warunkach. Generalnie można to sprowadzić do paradygmatu – pacjent powinien trafić w systemie do leczenia najszybciej, jak to jest możliwe, na tak płytki poziom w systemie, jak to jest wymagane klinicznie, ale i na tak krótko, jak wymaga tego jego stan kliniczny – tłumaczył dr Lipiński.

Wyjaśniając określenie „jak najszybciej”, dr Lipiński tłumaczył, że kompleksowe leczenie ran i programy z tym związane nie są „wiszącymi w powietrzu problemami klinicznymi”, tylko są następstwem zdarzeń klinicznych, mających miejsce w historii choroby pacjenta.

– System wczesnego rozpoznawania, włączania pacjentów do systemu, jeszcze przed kompleksowym leczeniem ran jest niezwykle istotny. Spełnia paradygmat – im szybciej, tym lepiej. Co oznacza „tak płytko, jak to jest możliwe?”. Nie każdy przypadek wymaga dostępu do wysoce skomplikowanych procedur medycznych i może być realizowany na niższym poziomie – mówił dr Lipiński.

Jak podkreślił – określenia „tak krótko”, „tak szybko” wiążą się nierozerwalnie z dobrym zaopatrzeniem w wyroby medyczne, które są nieodzowne w nowoczesnym leczeniu pacjenta z raną przewlekłą.

Wyrzuceni poza system

Zdaniem prof. Tomasza Banasiewicza, kierownika Katedry i Kliniki Chirurgii Ogólnej, Endokrynologicznej i Onkologii Gastroenterologicznej Uniwersytetu Medycznego im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu, pacjenci z ranami przewlekłymi zostali wyrzuceni poza system, ponieważ system skupia się na pacjentach, u których procedury są efektywne ekonomicznie dla szpitali.

– Pacjent z raną przewlekłą próbuje być przesunięty do szpitala przez rodzinę, przez lekarza prowadzącego, lekarza pierwszego kontaktu ze względu na słabość opieki ambulatoryjnej i poradnianej. Prowadzi to do dużego nasilenia problemu, powstania rany tak trudnej, że czasami amputacja jest jedynym wyjściem. W szpitalu jest to pacjent obciążony dużym ryzykiem powikłań, źle wycenionym pod względem efektywności leczenia – mówił prof. Banasiewicz.

Dodał: – Jako klinicysta chciałbym zwrócić uwagę, że wszystkie dotychczasowe modele leczenia ran przewlekłych w Polsce wymagają bezwzględnie natychmiastowej poprawy. Skupiają się na leczeniu. Nie mówimy natomiast w ogóle o wyleczeniu, które powinno być naszym celem. Tego celu nikt nam nie stawia. Nikt nie próbuje stworzyć systemu, który premiowałby efektywność terapii i możliwość przywrócenia pacjenta do normalnego funkcjonowania.

Jak przekonywał prof. Banasiewicz, stworzenie kompleksowego systemu, w kontekście możliwości natychmiastowej  poprawy sytuacji w tym zakresie, to przede wszystkim wprowadzenie wspólnego języka w zakresie leczenia ran. To stworzenie mapy potrzeb, dopasowanie do tego strategii adekwatnej do naszych możliwości finansowych, które są ograniczone, ale nadal pozwalają na stworzenie dużo lepszego modelu leczenia niż jest w tej chwili i doprowadzenie do efektywności leczenia.

– To, co jest potrzebne w tej chwili – by ułatwić dostęp do leczenia pacjenta z raną przewlekłą i poprawić jego warunki – to systemowe rozwiązanie premiujące jakość leczenia. To przełoży się na rozpoczęcie leczenia szybko. Wtedy, paradoksalnie, koszty nawet i jednostkowo dość wysokie, będą na pewno kosztami krótkotrwałymi, pozwalającymi na osiągnięcie szybkiego efektu. Potrzebujemy systemu opartego o środowiskową mapę drogową potrzeb oraz możliwości ich spełnienia – wskazywał prof. Banasiewicz.

Padają wciąż te same pytania

Jak przyznał Sebastian Migdalski, wiceprezes ds. wyrobów medycznych Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Środków Biobójczych, dyskusja na temat dostępu pacjentów do środków opatrunkowych i nowoczesnych terapii leczenia ran przewlekłych toczy się od wielu lat i przy jej okazji padają wciąż te same pytania. Między innymi o możliwość reorganizacji grup limitowych wyrobów medycznych w ramach kategorii opatrunków.

– Uważam, że istnieją takie możliwości już dzisiaj. Skracając – pierwsza taka możliwość wynika z samej ustawy o refundacji produktów leczniczych, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia oraz wyrobów medycznych. Sama ustawa nie zawiera przepisów, które nie pozwalałyby wyodrębnić tych nowych grup limitowych. – przekonywał prezes Migdalski.

Wskazał, że z jednej strony sama ustawa umożliwia organowi wyodrębnienie i utworzenie nowych grup limitowych. Z drugiej strony jest także droga wnioskowa w trybie postępowania administracyjnego. Wytwórca czy importer albo dystrybutor wyrobu medycznego może złożyć wniosek o zmianę decyzji w zakresie grupy limitowej. I w przeszłości takie sytuacje miały miejsce. Jednak, jak przyznał wiceprezes URPL, duża niepewność co do efektów takiego działania zniechęca do składania takich wniosków.

Dostęp do nowoczesnych opatrunków i terapii

– W mojej ocenie dzisiaj istnieją możliwości wyodrębniania nowych grup limitowych, niekoniecznie z już istniejących, ale też do tworzenia zupełnie nowych grup, dla jeszcze nieobjętych refundacją opatrunków w nowych technologiach. Nie zapominajmy też, że wyroby medyczne, także opatrunki, zmieniają się z roku na rok, zmieniają budowę, zastosowanie. Istnieje też możliwość wprowadzenia do limitów także czegoś, co nie jest refundowane – np. leczenia podciśnieniowego. Zależy to zarówno od organu wydającego w tym zakresie decyzje, jak i wnioskodawcy – przekonywał prezes Migdalski.

Zdaniem Arkadiusza Grądkowskiego, dyrektora Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Wyrobów Medycznych, leczenie przewlekłych ran powinno się traktować kompleksowo.

– Z jednej strony polski pacjent powinien mieć dostęp do najnowocześniejszych opatrunków i terapii. Aby tak się stało, należy uporządkować grupy limitowe wyrobów medycznych w refundacji w tym zakresie. Z drugiej strony konieczne jest wprowadzenie realnych procedur leczenia ran, z systemem nagradzania jakości i efektywności tego leczenia. Przede wszystkim rany powinny być, jeśli jest taka możliwość, leczone ambulatoryjnie, pacjent powinien przebywać w domu. Szpital jest ostatecznością, w przypadku niezbędnej interwencji specjalistów. W innych przypadkach to niepotrzebne koszty dla systemu – podkreślał dyrektor Grądkowski.

Dodał: – Choć nowoczesne opatrunki i skuteczne nowe terapie są droższe, to są efektywniejsze. Pozwalają nie tylko leczyć, ale i wyleczyć pacjenta oraz przywrócić go do normalnego funkcjonowania. To jest zdecydowanie korzystniejsze nie tylko dla samego pacjenta, ale także dla systemu, także z uwagi na wymierne długofalowe korzyści ekonomiczne dla budżetu.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum