Laboratoria w sieci mitów

Autor: Ryszard Rotaub • • 28 maja 2013 09:44

Dla większości ekonomistów sprawa wydaje się przesądzona: małe laboratoria diagnostyczne przegrają z sieciowymi, bo te ostatnie, wykorzystując efekt skali, są w stanie taniej wykonywać badania. Po prostu silniejsi gracze wyeliminują z rynku słabszych. Dotyczy to nie tylko pojedynczych laboratoriów, ale także mniejszych sieci, które przejmowane są przez większe. Fachowcy nazywają to konsolidacją branży.

Laboratoria w sieci mitów
Na rynku usług laboratoryjnych nadal postępuje konsolidacja. Nie ma w tym nic dziwnego, ponieważ wspomniane zjawisko ma mocne uzasadnienie w realiach profesjonalnych i biznesowych - mówi nam Grzegorz Polus, dyrektor działu marketingu Grupy Diagnostyka, która - jak to określa - przyjęła rolę integratora branżowego. 

- Integracja dokonuje się poprzez zakup całości lub większości udziałów w laboratoriach bądź mniejszych sieciach laboratoryjnych - tłumaczy.

Łączą się i rosną

Podaje przykłady: w grudniu 2011 r. do Grupy Diagnostyka (liczącej obecnie 8 spółek laboratoryjnych oraz Bank Komórek Macierzystych) dołączyła sieć laboratoriów dr Teresy Frydy (30 laboratoriów). W ciągu 2012 r. i na początku 2013 roku na przyłączenie zdecydowało się kolejnych kilkanaście laboratoriów oraz sieć Alpha Medical (7 laboratoriów).

W efekcie sieć laboratoriów Diagnostyka prowadzi ponad 100 laboratoriów w 83 miastach we wszystkich 16 województwach.

Dr hab. Romuald Holly, kierownik Zakładu Zarządzania Ochroną Zdrowia Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, przyznaje, że sieci zwyciężają w konkurencji z małymi laboratoriami.

Potwierdza, że ich dominacja narasta.

- Jedną z przyczyn tego zjawiska jest postępująca prywatyzacja, wynikająca z przekształcania szpitali w spółki. Inną jest restrukturyzacja, prowadząca do tego, że bardzo często - w sposób mechaniczny - restrukturyzowane placówki korzystają z outsourcingu - tłumaczy Romuald Holly i powołuje się na badania przeprowadzone przez pracowników Zakładu Zarządzania Ochroną Zdrowia w ponad 70 szpitalach.

- Szpitale, szczególnie te w mniejszych miejscowościach, wychodziły fatalnie na pozbywaniu się własnych laboratoriów. Usamodzielnione laboratoria zaczynały dyktować im ceny, bo w okolicy nie było konkurencji.

W końcu ceny były wyższe niż te, które obowiązywały wcześniej we własnym, szpitalnym laboratorium - twierdzi nasz rozmówca.

Dodaje, że poza tym szpital nie miał wpływu na jakość badań i termin ich wykonania. - W sumie korzyści z outsourcingu były wątpliwe - podsumowuje.

Zupełnie inaczej widzi to Grzegorz Polus. Uważa, że w sytuacji właściwie zdefiniowanych potrzeb zamawiającego i realistycznie określonych warunków oferty, outsourcing jest korzystny dla każdego typu podmiotu zamawiającego.

Wskazuje, że outsourcingiem posiłkują się bardzo duże jednostki publiczne, jak: Instytut Kardiologii im. Prymasa Tysiąclecia Stefana Kardynała Wyszyńskiego w Aninie, szpitale wojewódzkie (np. Dolnośląski Szpital Specjalistyczny im. T. Marciniaka Centrum Medycyny Ratunkowej we Wrocławiu, Wojewódzki Specjalistyczny Zespół Neuropsychiatryczny im. św. Jadwigi w Opolu), szpitale miejskie i powiatowe (SPZOZ Szpital nr 2 im. dr. Tadeusza Boczonia w Mysłowicach), a także podmioty niepubliczne (np. Zamojski Szpital Niepubliczny sp. z o.o.).

Outsourcing - ratunek czy dobijanie leżącego?

- Popularność outsourcingu jako metody optymalizacji procesów diagnostycznych w szpitalach nie maleje.

W roku 2012 oraz w I kwartale 2013 r. odnotowaliśmy 63 tego typu konkursy i przetargi - przytacza najnowsze dane dyrektor Polus.

- Jeżeli szpital ma problemy, nie radzi sobie finansowo, nie ma za co doposażyć laboratorium, to outsourcing jest jednym z narzędzi restrukturyzacyjnych - przyznaje ekonomista, dr Zbigniew Marcinkiewicz, członek zarządu Szpitala Solec sp. z o.o.

w Warszawie. Dodaje, że korzystanie z usług sieci laboratoriów pozwala na tańsze kupowanie wyników i nie wymaga wydawania pieniędzy na instalowanie w laboratorium kolejnych urządzeń.

Szpital Solec nie jest czystym modelowo rozwiązaniem. Wprawdzie ma własne laboratorium, ale korzysta też z usług firm zewnętrznych, bo - jak przyznaje Zbigniew Marcinkiewicz - "sami nie jesteśmy w stanie zapewnić wszystkich badań".

- Posiadanie własnego laboratorium daje możliwość wygrywania konkursów, na przykład na świadczenia z zakresu medycyny pracy.

Pozwala też brać udział w przetargach na zabezpieczenie imprez sportowych.

Dr Marcinkiewicz wylicza zalety: - To dobry instrument do pozyskania dodatkowego finansowania. Nam prowadzenie własnego laboratorium się opłaca, zwłaszcza że mamy coraz więcej kontrahentów korzystających z jego usług.

Zbigniew Marcinkiewicz nie przesądza, która opcja jest lepsza: utrzymywanie własnego laboratorium czy korzystanie z usług zewnętrznej firmy.

- Trudno powiedzieć, co się bardziej kalkuluje. To jest uzależnione od szpitala, sytuacji na rynku i wielu innych czynników. To dyrektor musi policzyć koszty odczynników, koszty pracy i porównać z ofertą rynkową.

Taki bilans sporządziła dyrektor Regina Tokarz ze Szpitala Powiatowego im. dr. Tytusa Chałubińskiego w Zakopanem. - Jako ekonomistka twierdzę, że w strukturach szpitala wieloprofilowego laboratorium powinno być jedną z wewnętrznych komórek organizacyjnych. Jeżeli prywatnej firmie opłaca się prowadzenie laboratorium, to dlaczego ma się nie opłacać publicznemu szpitalowi? - zauważa. Wskazuje też na ogólną prawidłowość: im większy szpital, tym większa opłacalność badań wykonywanych w szpitalnym laboratorium.

- U nas prowadzenie laboratorium jest uzasadnione, mimo że nie jesteśmy dużą placówką działającą w wielkim mieście. Prowadzimy jednak SOR, z którego korzysta 20 tysięcy pacjentów rocznie i całodobową podstawową opiekę zdrowotną.

Musimy więc korzystać z laboratorium 24 godziny na dobę - wyjaśnia i dodaje, że w szpitalu hospitalizowanych jest 11 tys. pacjentów, a ponadto wykonanie niektórych badań zlecają lecznicy prywatne laboratoria.

Więcej zalet czy wad?

Polskie szpitale znajdują się w różnej sytuacji. Dlatego nie sposób stworzyć uniwersalnego szablonu, który podpowiadałby optymalne rozwiązanie w sprawie laboratoriów.

Zbigniew Marcinkiewicz dzieli się z nami obserwacjami na temat usytuowania diagnostyki laboratoryjnej.

- Pracowałem kiedyś w szpitalu, w którym roczny przychód z badań sprzedawanych na zewnątrz wynosił 2 mln zł. Sprzedaż pokrywała roczne koszty zakupu odczynników. Sytuacja była zatem dobra. Ale już na zakup nowoczesnego sprzętu nie było nas stać - tłumaczy i dla porównania opowiada o swojej wizycie w norweskim laboratorium sieciowym w Gdańsku, którym kierował zmarły w zeszłym roku dr Zenon Jakubowski.

- Byłem zaszokowany tym, że w jednym pokoju pracowało zaledwie kilka osób, które dysponowały tak nowoczesnym sprzętem, że były w stanie wykonywać pół miliona badań.

Grzegorz Polus z Grupy Diagnostyka zwraca uwagę, że jednym z atutów sieci jest właśnie stałe wprowadzanie do oferty najnowszych osiągnięć medycznej diagnostyki laboratoryjnej. Wskazuje także na możliwość zlecania różnego typu badań (analityka, mikrobiologia, biologia molekularna, cytologia itd.) w jednym miejscu oraz na dostęp do wyników przez internet, co znacznie ułatwia i przyspiesza proces pozyskania wiedzy o stanie pacjenta.

Ponadto sieć jest w stanie zapewnić dostęp do nowoczesnego systemu informatycznego, wraz z jego integracją z innymi systemami szpitala.

Zalety dostarczania wyników za pośrednictwem systemów informatycznych nie do końca przekonują innych naszych rozmówców.

Dr Marcinkiewicz zwraca uwagę, że analitycy medyczni i lekarze skarżą się, że zanika bezpośredni kontakt między lekarzem a diagnostą. - To dla mnie był zawsze decydujący powód, dla którego z dystansem podchodziłem do sieci. Uważałem, że dla dobra pacjenta diagnosta powinna pozostać w szpitalu - mówi.

- Sieciowe laboratoria są olbrzymimi kombinatami. Nie stwarzają możliwości, by klinicysta mógł twarzą w twarz omówić z diagnostą wyniki badań - tego zdania jest również dr Elżbieta Puacz, prezes Krajowej Rady Diagnostów Laboratoryjnych.

Ale na tym nie kończą się zastrzeżenia wobec sieci. Ich mariaż ze szpitalami bywa niebezpieczny dla tych ostatnich. Na zagrożenia związane ze stosowaniem wyjątkowo niskich cen usług w początkowym okresie współpracy ze szpitalem zwracają uwagę Elżbieta Puacz, Zbigniew Marcinkiewicz i Romuald Holly.

- Na początku oferowane są ceny dumpingowe. Ostatnio na rynku pojawiła się np. morfologia za 58 groszy.

Przecież tyle to może kosztować skserowanie wyników, ale nie badania - irytuje się Elżbieta Puacz. - Podobnie z badaniem genetycznym.

W jednym laboratorium kosztuje 250 zł, w innym 90 zł - dodaje i zauważa, że w przypadku takiej rozpiętości cen wygrywają tańsi wykonawcy.

- Nie patrzy się jednak na jakość badań, która musi przecież rzutować na koszty.

Skąd te ceny?

Prezes Puacz broni małych laboratoriów nie tylko dlatego, że - jej zdaniem - wykonują jakościowo lepsze badania (sieci bazują na punktach pobrań, więc muszą transportować pobrany materiał, co nie jest korzystne dla wiarygodności wyników). Również dlatego, że prowadzą promocję zdrowia.

W ocenie prezes Krajowej Rady Diagnostów Laboratoryjnych jedynym ratunkiem dla małych, pozasieciowych laboratoriów byłoby określenie przez resort zdrowia cen za świadczenia diagnostyki laboratoryjnej.

- Tak jak jest to w przypadku ceny za świadczenie lekarskie czy pielęgniarskie - wyjaśnia Puacz.

Przekonuje, że to ostatni moment, żeby ocalić polską diagnostykę.

- Trzeba ustalić rzetelną wycenę kosztów badań z uwzględnieniem ich jakości - postuluje.

- Konkurencyjne ceny są wynikiem efektu skali, na jaką działają sieci - twierdzi z kolei Grzegorz Polus. Co do jakości, zauważa, że to właśnie sieć jest w stanie istotnie podnieść poziom akredytacji jakościowej, np. wprowadzając normę ISO 15 189.

Wydaje się, że niezależnie od tego, jak ocenimy znaczenie poszczególnych argumentów, dominacja sieci na rynku usług diagnostyki laboratoryjnej będzie postępowała.

Sprzyja temu pogarszająca się sytuacja szpitali, a także ich przekształcanie w spółki, co wiąże się z koniecznością osiągania przez nie wyznaczonych celów finansowych.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum