Kto nas będzie leczył?

Autor: Iwona Bączek/Rynek Zdrowia • • 08 września 2011 10:46

Dyrektorzy szpitali powiatowych w Lubelskiem nie ukrywają: brak lekarzy wielu specjalności staje się dla ich lecznic coraz bardziej odczuwalnym problemem. A ponieważ realnych możliwości uzupełnienia dotkliwych braków kadrowych nie widać, coraz częściej rozważają opcję zatrudniania specjalistów zza wschodniej granicy. Ale i tu także piętrzą się trudności.

Kto nas będzie leczył?
Fot. Adobe Stock. Data Dodania: 16 grudnia 2022
– Lekarze ze Wschodu chcieliby pracować w Polsce. Cóż jednak z tego, skoro muszą w tym celu zdać LEP, odbyć staż i wykazać się dobrą znajomością języka? Droga do naszych szpitali jest dla nich ciernistą ścieżką pod górę. Przy tak wyśrubowanych wymaganiach rezygnują. Dlatego nie ma co udawać, że sięgnięcie za wschodnią granicę po kadry jest dla nas rozwiązaniem – mówi Zofia Laskowska, dyrektor SPZOZ-u w Hrubieszowie.

Jak zatrzymać lekarza
W hrubieszowskiej lecznicy brakuje chirurga z I lub II stopniem specjalizacji, rehabilitanta, pulmonologa oraz lekarzy rodzinnych w POZ-ie.
– Na szczęście nie jest tak źle, że praca jakiegokolwiek oddziału jest z tego powodu zagrożona, ale problem istnieje i mierzymy się z nim na co dzień. Przyszłość także nie zapowiada się różowo. Średnia wieku naszych specjalistów wynosi około 50 lat, a w przypadku chirurgów jest nawet wyższa. Konieczne jest pozyskiwanie świeżych kadr, a o to coraz trudniej. Ciężko się z tym pogodzić: tylu młodych lekarzy kończy każdego roku studia na uczelniach medycznych i... co się z nimi dzieje? Teoretycznie szpitale nie powinny mieć problemu. W praktyce mają problem, bo lekarska młodzież wybiera duże ośrodki kliniczne albo wyjeżdża za granicę – zaznacza dyrektor Laskowska.

Szefowa hrubieszowskiego SPZOZ-u ocenia, że szpital powiatowy może zaoferować młodemu lekarzowi wiele.

– Zachęcamy dobrze wyposażonymi oddziałami, przyjazną atmosferą w kadrze, stabilną pracą na etacie. Nie ma żadnych problemów z wyjazdami związanymi ze specjalizacją, choć jednocześnie zabezpieczamy się w umowie o pracę, aby lekarz po jej zakończeniu nie odszedł do innego szpitala – dodaje Zofia Laskowska. – Istnieją możliwości dodatkowego zarobkowania, bez konieczności podejmowania pracy w innych jednostkach. Nie mamy wprawdzie mieszkań służbowych, ale służymy pomocą w poszukiwaniu lokum. I – co istotne – szpital jest w dobrej kondycji finansowej, nie ma zatem zagrożeń, z jakimi musi się mierzyć wiele innych placówek.

Każdy ma swój problem
Marek Zawada, dyrektor SPZOZ-u w Radzyniu Podlaskim, zwraca uwagę, że braki kadrowe w szpitalach powiatowych Lubelszczyzny nie dotyczą określonej grupy specjalistów.

– Sytuacja w każdej lecznicy jest inna. W naszym przypadku największą bolączkę stanowią ginekolodzy. Dwóch zatrudniłbym natychmiast. Niestety, mimo starań, nie udało nam się dotychczas rozwiązać tego problemu. I wszystko wskazuje na to, że ten deficyt potrwa jakiś czas. Jedynym wyjściem wydaje się pozyskanie młodych lekarzy i zmotywowanie ich do specjalizacji, są to jednak działania długofalowe, z efektem w dalszej perspektywie. Tą samą drogą wypadnie nam pójść także w przypadku innych specjalizacji, np. rehabilitacji. Również i tutaj sytuacja na rynku specjalistów budzi duży niepokój – wyjaśnia Marek Zawada.

Obaw nie ukrywa także Zbigniew Widomski, dyrektor SPZZOZ-u w Janowie Lubelskim. W lecznicy brakuje co najmniej jednego gastrologa, jednego chirurga i dwóch anestezjologów.

– Problem jest olbrzymi i dotyczy niemal każdego zakresu. Dlatego nie rzucam lekarzom kłód pod nogi, gdy podejmują decyzję o rozpoczęciu specjalizacji, wręcz przeciwnie, zachęcam i wyrażam zgodę na wszystkie związane z tym wyjazdy i nieobecności w pracy. W ten sposób pozyskaliśmy ostatnio kardiologa i w niedługim czasie mamy nadzieję zdobyć kilku nowych specjalistów. Mieszkają w Janowie, mają tu domy i rodziny, zapuścili korzenie, nie uciekną nam do innych szpitali – mówi dyrektor Widomski.
Jednocześnie zwraca uwagę na silny trend związany z wyjazdami młodych lekarzy do pracy za granicą.

– Czy Polska jest aż tak bogatym krajem, aby za publiczne pieniądze kształciła lekarzy dla Europy, pomijając potrzeby własnych obywateli? To boli, tym bardziej że zarobki lekarzy w naszych szpitalach nie są wcale złe, wiele się przecież pod tym względem zmieniło. Do tego stopnia, że jeden lekarski dyżur jest obecnie wart tyle samo, co praca pielęgniarki przez cały miesiąc... – dodaje Zbigniew Widomski.

Przybędzie specjalistów?

Z danych Lubelskiego Urzędu Wojewódzkiego dotyczących I półrocza br. wynika, że na terenie Lubelszczyzny kontynuuje specjalizacje (zarówno w podstawowych, jak i w szczegółowych dziedzinach medycyny) 1519 lekarzy, tj. o 52 osoby więcej niż w analogicznym okresie 2009 r. Wśród lekarzy kształcących się w ramach specjalizacji podstawowych największą grupę – niemal 16% – stanowi 214 osób specjalizujących się w medycynie rodzinnej; 15,4% to 208 lekarzy specjalizujących się w dziedzinie chorób wewnętrznych, a 6,2% (84 osoby) w dziedzinie kardiologii (zaobserwowano tu znaczący wzrost).

W dziedzinie chirurgii ogólnej specjalizację kontynuuje 51 osób, w anestezjologii i intensywnej terapii – 76, w medycynie ratunkowej – 29, w neonatologii – 18, w neurologii – 59, w neurochirurgii – 5, w okulistyce – 29, w onkologii klinicznej – 19, w ortopedii i traumatologii narządu ruchu – 69, w pediatrii – 46, w położnictwie i ginekologii – 64, w psychiatrii – 48, w radiologii i diagnostyce obrazowej – 76, w urologii – 18, w rehabilitacji medycznej – 25.

W specjalizacjach szczegółowych kształci się obecnie 169 lekarzy, przy czym najwięcej w dziedzinie nefrologii – 18 osób, diabetologii – 16 osób, endokrynologii – 15 osób i otorynolaryngologii dziecięcej – 15 osób. Jednocześnie istnieją specjalizacje, w ramach których nie kształci się obecnie ani jeden lekarz. Tak jest np. w dziedzinie medycyny sportowej, psychiatrii dzieci i młodzieży, urologii dziecięcej i seksuologii.

Wymowa liczb
W zakresie specjalizacji w podstawowej dziedzinie medycyny na oddziałach neonatologicznych województwa lubelskiego zatrudnionych jest obecnie, według danych Lubelskiego Urzędu Wojewódzkiego, 70 lekarzy, w tym 40 ma specjalizację w dziedzinie neonatologii, a 28 z pediatrii. W regionie brakuje 22 neonatologów (18 jest w trakcie specjalizacji).

W pediatrii, w opinii wojewódzkiego konsultanta w tej dziedzinie, nie jest źle: w 2009 r. na terenie województwa pracowało 294 lekarzy, w tym 149 specjalistów oraz 145 osób ze specjalizacją I stopnia. Mimo to odczuwane są braki kadrowe w Biłgoraju, Bychawie, Parczewie i Radzyniu Podlaskim. W trakcie specjalizacji jest 46 lekarzy.

Na terenie województwa zatrudnionych jest 72 specjalistów w dziedzinie urologii, 50 chirurgów dziecięcych i 357 specjalistów w dziedzinie chorób wewnętrznych (szacowane potrzeby kadrowe w internie to 40 specjalistów).

Niepokojąca sytuacja panuje w psychiatrii dzieci i młodzieży – w województwie lubelskim jest tylko 9 specjalistów, potrzebnych jest co najmniej kolejnych 3. Obawy budzi także rehabilitacja medyczna: w ostatnich latach obserwowany jest znaczny spadek zainteresowania tą specjalizacją. Obecnie tytuł specjalisty posiada 52 lekarzy zatrudnionych w województwie lubelskim. Informacji o potrzebach kadrowych – brak.

Nie ma jej także w przypadku chorób zakaźnych (w regionie lubelskim pracuje 72 lekarzy z tą specjalizacją), anestezjologii i intensywnej terapii (pracuje 235 specjalistów), kardiochirurgii (pracuje 3 specjalistów, w trakcie specjalizacji jest 7), okulistyki (pracuje 147 specjalistów), dermatologii i wenerologii (pracuje 68 specjalistów), radioterapii onkologicznej (pracuje 34 specjalistów), neurologii (pracuje 169 specjalistów), położnictwa i ginekologii (pracuje 371 specjalistów i 144 lekarzy z I stopniem specjalizacji) oraz psychiatrii (146 specjalistów i 19 lekarzy z I stopniem specjalizacji).

Na Lubelszczyźnie zatrudnionych jest 19 specjalistów w dziedzinie neurochirurgii (zdaniem konsultanta, potrzeby są zaspokojone), 62 specjalistów medycyny ratunkowej (potrzebnych jest w sumie około 180, specjalizację robi 29 lekarzy) oraz 30 specjalistów onkologii klinicznej (brakuje 15).

W zakresie specjalizacji w szczegółowej dziedzinie medycyny w Lubelskiem brakuje: nefrologów (pracuje 37 specjalistów), hipertensjologów (pracuje 11), specjalistów chorób płuc (pracuje 138 – spada zainteresowanie specjalizacją), reumatologów (pracuje 95 – nie ma dostępu do specjalistów poza Lublinem), gastroenterologów (pracuje 40 specjalistów – nie ma do nich dostępu w Łukowie, Rykach, Włodawie, Janowie Lubelskim, Hrubieszowie, Biłgoraju, Tomaszowie Lubelskim).

Brakuje także kardiologów dziecięcych (pracuje 12 specjalistów), chirurgów onkologicznych (pracuje 23 specjalistów, w tym 3 na emeryturze), neurologów dziecięcych (pracuje 18 specjalistów), diabetologów (pracuje 42 specjalistów – potrzebnych jest jeszcze 30), specjalistów medycyny paliatywnej (pracuje 9 – potrzebnych jest kolejnych 15: w Janowie Lubelskim, Krasnymstawie, Łęcznej, Parczewie, Świdniku, Biłgoraju i Hrubieszowie nie ma żadnych jednostek opieki paliatywnej) oraz geriatrów (pracuje 19 specjalistów, ale 11 poza geriatrią).

Braki kadrowe mocno odczuwają także szpitale – i to nie tylko powiatowe – na Podlasiu. – Zażegnaliśmy właśnie „pożar” związany z deficytem kardiologów (mamy obecnie pięciu), ale inne problemy wciąż są aktualne. Potrzebujemy endokrynologów: mamy dwóch, w tym jeden z zewnątrz, reumatologów: także mamy dwóch, ale jeden jest na emeryturze, gastroenterologów: zatrudniłbym dwóch „od ręki”. Sytuacja „na styk” panuje na neonatologii, w chorobach zakaźnych, na pododdziale onkologicznym oraz w zakresie anestezjologii i intensywnej terapii, choć tutaj dwóch lekarzy zdecydowało się na rozpoczęcie specjalizacji – mówi Marian Jaszewski, dyrektor Szpitala Wojewódzkiego im. S.K. Wyszyńskiego w Łomży.

Dyrektor Jaszewski nie ukrywa, że motywowanie lekarzy do specjalizacji wydaje się obecnie najpewniejszą drogą do pozyskania specjalistów dla lecznicy.

– Choć i to nie jest rozwiązaniem prostym i bezbolesnym, wymaga bowiem pobytu w ośrodku wysokospecjalistycznym, często przez długie miesiące. A to oznacza, że lekarza nie ma w tym czasie w szpitalu. Dobrze, że ponad 90% naszych specjalistów pracuje na kontraktach, bo trudno mi wyobrazić sobie w tym kontekście, że są zatrudnieni na etatach. Wtedy dopiero byłoby ciężko – dodaje.

– Rozumiem dążenie specjalistów do jak najwyższych zarobków i jak największych możliwości zawodowego rozwoju, co wiąże się z decyzjami o pracy za granicą lub w dużych ośrodkach klinicznych. Ale nie zamykajmy oczu na niewątpliwe plusy, które daje również szpital wojewódzki, taki jak nasz – stwierdza dyrektor.

– Choćby łatwiejszy dostęp do stołu operacyjnego. Pełne zaplecze diagnostyczne, co ma istotne znaczenie w sytuacji, gdy coraz częściej mamy do czynienia z roszczeniami pacjentów. Możliwość dyżurowania na oddziale ze starszym lekarzem i wynikające z tego poczucie bezpieczeństwa, jakie daje konsultacja. I w końcu pieniądze. Tu też nie jest źle – podkreśla dyrektor Jaszewski.

Przegląd deficytu
Podlaski Urząd Wojewódzki informuje, że z rocznych raportów konsultantów wojewódzkich za lata 2008-10 wynika, iż na Podlasiu brakuje wielu specjalistów, zwłaszcza w miastach powiatowych, ale także w szpitalach wojewódzkich w Łomży i Suwałkach. Dotyczy to w szczególności: anestezjologii i intensywnej terapii, kardiologii, rehabilitacji medycznej, psychiatrii, dermatologii i wenerologii, hematologii, medycyny ratunkowej, neurologii oraz radiologii i diagnostyki obrazowej.

Z danych Podlaskiego Urzędu Wojewódzkiego wynika, że w 2010 r. pracowało w regionie ogółem 2557 lekarzy specjalistów (wskaźnik na 10 tys. mieszkańców wynosił 21,52). W poszczególnych wybranych specjalizacjach sytuacja wyglądała w ub.r. następująco:
• choroby płuc: 57 specjalistów, wskaźnik na 10 tys. mieszkańców: 0,48,
• choroby wewnętrzne: 341 specjalistów (2,87),
• choroby zakaźne: 34 specjalistów (0,29),
• dermatologia i wenerologia: 55 specjalistów (0,46),
• diabetologia: 28 specjalistów (0,24),
• endokrynologia: 17 specjalistów (0,14),
• gastroenterologia: 12 specjalistów (0,10),
• geriatria: 6 specjalistów (0,05),
• hematologia: 3 specjalistów (0,03),
• kardiologia: 32 specjalistów (0,27),
• kardiochirurgia: 2 specjalistów (0,02),
• medycyna ratunkowa: 25 specjalistów (0,21),
• nefrologia: 20 specjalistów (0,17),
• neonatologia: 35 specjalistów (0,29),
• neurologia: 70 specjalistów (0,59),
• okulistyka: 73 specjalistów (0,61),
• onkologia: 17 specjalistów (0,14),
• ortopedia i traumatologia: 72 specjalistów (0,61),
• pediatria: 194 specjalistów (1,63),
• położnictwo i ginekologia: 184 specjalistów (1,55),
• psychiatria: 113 specjalistów (0,95),
• rehabilitacja medyczna: 51 specjalistów (0,43),
• traumatologia: 29 specjalistów (0,24),
• urologia: 28 specjalistów (0,24).

W ocenie konsultantów wojewódzkich przyczyną braków są: niedostateczna liczba miejsc szkoleniowych – brak lub zbyt mała liczba jednostek akredytowanych w województwie podlaskim do prowadzenia specjalizacji, zbyt mała liczba przyznawanych rezydentur, trudności w realizacji specjalizacji (niechęć dyrektorów szpitali do szkolenia specjalistów, związana z koniecznością wyjazdów i czasowego wyłączenia z pracy lecznicy), w końcu odchodzenie lekarzy na emeryturę, wyjazdy za granicę oraz do dużych ośrodków w innych województwach.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum