Kształć się na zdrowie

Autor: Piotr Wróbel • • 10 czerwca 2008 10:49

Jarosław Kozera: - Perły z wykształceniem menedżerskim zwykle czekają na swoją życiową szansę schowane gdzieś w drugim i trzecim rzędzie.

Od początku dekady nieustannie rośnie ranga i zakres programów studiów przygotowujących przyszłych urzędników i menedżerów do pracy w sektorze zdrowotnym. Jaką drogę kariery i z jakim skutkiem może wybrać młody, ambitny człowiek, który swoją przyszłość wiąże z administrowaniem w tym sektorze lub z zarządzaniem jednostkami ochrony zdrowia? Na zgłębianie wiedzy z zakresu opieki zdrowotnej zaraz po ukończeniu szkoły średniej pozwalają trzyletnie studia na poziomie licencjackim; potem - dla wytrwałych - są uzupełniające dwuletnie studia magisterskie. Taka ścieżka dotyczy kierunku zdrowie publiczne wykładanego w uczelniach niepublicznych (licencjat) oraz akademiach i uniwersytetach medycznych (licencjat i magisterium).
Najzdolniejszym system szkolnictwa wyższego oferuje coś specjalnego: studia podyplomowe w zakresie zarządzania ochroną zdrowia. Taka specjalistyczna wiedza wykładana jest zarówno w uniwersytetach, akademiach ekonomicznych, jak i politechnikach. Najwyższa szkoła menedżerskiej jazdy to studia Master of Bussines Administration. Rzecz jasna, w zakresie studiów podyplomowych i MBA najbardziej liczą się renomowane Alma Mater; listę najlepszych co roku publikuje opiniotwórcza prasa popularna, chętnie sporządzająca takie właśnie rankingi.

Czas elity

Studia licencjackie i magisterskie z zakresu zdrowia publicznego to nadal osesek wśród innych szacownych kierunków akademickich. Na początku tej dekady na uczelniach medycznych powstały nowe wydziały: Nauk o Zdrowiu. Podobnie nazwane wydziały tworzono w uczelniach niepublicznych. Zgodnie z unijnymi dyrektywami, tam ulokowano kształcenie pielęgniarek, ratowników, fizjoterapeutów, dietetyków. Uznano, że kształcenie kierunkowe w tych zawodach silnie związanych z nauką powinno odbywać się na uczelniach. Dotyczy to również specjalistów z zakresu zdrowia publicznego, pomyślanego jako kierunek interdyscyplinarny łączący wiedzę zarządczą z zakresu nauk społecznych z podstawami wiedzy medycznej. I ten kierunek jest wykładany na Wydziale Nauk o Zdrowiu.
- Mówię moim studentom, że będą elitą w systemie opieki zdrowotnej.
Obok lekarzy, właśnie menedżerowie - magistrowie zdrowia publicznego, będą naszą szansą na zbudowanie dobrze zarządzanego systemu ochrony zdrowia.
Nie mieliśmy dotąd tak kształconych kadr, co też przesądza o naszym organizacyjnym zacofaniu - mówi profesor Bolesław Samoliński, dziekan Wydziału Nauki o Zdrowiu w Warszawskim Uniwersytecie Medycznym.

Łatwiej o licencjat

W redakcji Rynku Zdrowia, przeglądając ministerialną listę uczelni, doliczyliśmy się 21 wyższych szkół niepublicznych, w których też wykładane jest zdrowie publiczne. Uczelnie te kształcą tylko na poziomie studiów I stopnia - licencjackich.
Potem ich absolwenci mogą ubiegać się o przyjęcie na studia II stopnia, czyli magisterskie uzupełniające w akademiach medycznych. Istnieje też furtka dla osób, które ukończyły edukację zakończoną licencjatem na kierunku innym niż zdrowie publiczne, a dojrzały do decyzji o zmianie zainteresowań zawodowych. Ci mogą startować na uzupełniające studia magisterskie, o ile wcześniej zaliczyli w trakcie nauki minimum 60% wymagań programowych obowiązujących na licencjackim poziomie kierunku zdrowie publiczne.
O powodzeniu takiej drogi ku dyplomowi magisterskiemu rozstrzyga konkurs wyników, ale i zasobność portfela rodziców lub samego kandydata na studia. Atutem uczelni niepublicznych w mniejszych ośrodkach okazuje się ich położenie w pobliżu miejsca zamieszkania studentów. - Wielu studentów tylko w ten sposób może zacząć naukę z zakresu zdrowia publicznego, bo wyjazd do bardziej odległych ośrodków nie wchodzi w rachubę ze względów finansowych - uważa dr Danuta Kossak, dziekan Wydziału Nauk o Zdrowiu w Wyższej Akademii Umiejętności w Kielcach. Jak wynika z obserwacji pani dziekan, jej studenci szykują się głównie do objęcia stanowisk urzędniczych, wykonawczych, średniego szczebla.
Taka zresztą jest idea licencjackich studiów na kierunku zdrowie publiczne. Jak precyzują standardy nauczania opracowane dla studiów I stopnia na tym kierunku, absolwent posiada kompetencje do zajmowania administracyjnych, wykonawczych stanowisk w zakładach opieki zdrowotnej oraz do pełnienia funkcji związanych z promocją i ochroną zdrowia w instytucjach państwowych, samorządowych, społecznych i prywatnych.

Rodzynki na rynku

Część studentów właśnie na poznaniu tej wiedzy kończy swoją uczelnianą przygodę z ochroną zdrowia, ale wielu z nich dzięki samozaparciu i talentowi kontynuuje naukę na kierunku zdrowie publiczne w akademiach medycznych.
- Nabór na poziom licencjacki jest w akademiach czy uniwersytetach medycznych stosunkowo mały, bo brak funduszy budżetowych na finansowanie studiów dziennych. Akademie są więc z przyczyn finansowych zainteresowane przyjęciami na płatne, szczególnie uzupełniające, studia magisterskie.
Nasi najlepsi absolwenci kontynuują tam studia magisterskie na kierunku zdrowie publiczne - tłumaczy profesor Jerzy Kopania, rektor niezmiennie wysoko notowanej w rankingach studiów licencjackich Wyższej Szkoły Administracji Publicznej w Białymstoku.
Magister zdrowia publicznego to jeszcze rodzynek. Oczekiwania co do ich umiejętności są spore, ale niewiele wiemy, jak sprawdzają się na rynku pracy. - Nie mamy w tym zakresie jeszcze istotnych doświadczeń - mówi profesor Andrzej Pająk z Instytutu Zdrowia Publicznego Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego, jeden z twórców standardów nauczania na kierunku zdrowie publiczne.

Moda na kierunek

Trzeba pamiętać, że formuła kierunku, już nawet w trakcie jego istnienia, była przez lata dyskutowana, a standardy nauczania ostatecznie zatwierdzone przez Ministerstwo Nauki bardzo niedawno, bo w sierpniu 2007 roku. Sądząc po zakresie materiału, jaki muszą opanować absolwenci studiów zdrowia publicznego II stopnia, ich wiedza powinna być, jak na warunki naszego systemu ochrony zdrowia, imponująca. Zgodnie ze standardami, absolwent posiada kompetencje do pełnienia funkcji kierowniczych, a więc wymagających tworzenia i kreatywności, w instytucjach realizujących zadania z zakresu zdrowia publicznego. Jest przygotowany do pełnienia roli eksperta, doradcy lub konsultanta. Ma wpojone nawyki ustawicznego kształcenia i rozwoju zawodowego oraz jest przygotowany do podejmowania wyzwań badawczych i podjęcia studiów trzeciego stopnia (doktoranckich).
Program studiów wydaje się być bardzo interesujący. Grupa przedmiotów kierunkowych obejmuje kształcenie w zakresie: wybranych zagadnień zdrowia publicznego, promocji zdrowia i edukacji zdrowotnej, epidemiologii, ekonomiki i finansowania w ochronie zdrowia, organizacji i zarządzania w ochronie zdrowia. Kolejne wykładane przedmioty to m.in.: nadzór epidemiologiczno- sanitarny, ubezpieczenia społeczne i zdrowotne, polityka społeczna i zdrowotna, międzynarodowa problematyka zdrowotna, marketing usług zdrowotnych.
Studia na kierunku zdrowie publiczne stały się ostatnio bardzo modne. Do tego stopnia, że liczba studiujących wzbudza dyskusję na temat jakości takiego nauczania. - Nas zdumiewa, że szkoły, które nie mają żadnej tradycji, nagle chcą kształcić i po kilkaset osób na roku - mówi profesor Bolesław Samoliński.

Po dyplomie

- Obecnie nauczanie w zakresie zarządzania ochroną zdrowia jest podyktowane spontanicznym rozwojem rynku studiów, a nie przemyślanym systemem kształcenia profesjonalistów - uważa Jarosław Kozera, prezes Stowarzyszenia Menedżerów Opieki Zdrowotnej.
Aby zorientować się w jakości tylko kształcenia podyplomowego w obszarze zarządzania ochroną zdrowia (to kolejna ścieżka - jak dotąd, najbardziej popularna - realizowania kariery menedżerskiej), potencjalny kandydat musi prześledzić oferty około 60 podmiotów prowadzących takie nauczanie. W minionym roku, w maju, STOMOZ certyfikował 12 najlepszych uczelni ekonomicznych kształcących podyplomowo w zakresie zarządzania ochroną zdrowia. Ten społeczny projekt został przygotowany przez prof. Jerzego Węcławskiego z Uniwersytetu im. Marii Skłodowskiej-Curie w Lublinie, współautora i realizatora Programu Akredytacji Uczelni Ekonomicznych. - Gwarantuję za jakość nauczania podyplomowego we wskazanych przez nas placówkach - mówi Jarosław Kozera.
Według naszego rozmówcy, perły można zresztą znaleźć wszędzie, ale trzeba je dostrzec. Po ukończeniu nauki, czekają na swoją życiową szansę schowane w drugim i trzecim rzędzie. I tu zaskoczenie: - Proszę mi uwierzyć, często poziom wykształcenia tych ludzi, nawet z ukończonymi studiami MBA, nadal nie ma przełożenia na ich ścieżkę kariery i awansu - mówi Jarosław Kozera.

Ostudzony zapał

Co ciekawe, na studiach podyplomowych o specjalności zarządzanie w ochronie zdrowia, po nie tak dawnym boomie, teraz tłoku raczej nie ma. Nawet znane uczelnie prowadzące rekrutację na studia tej specjalności w roku akademickim 2008/2009 zaznaczają, że rozpoczęcie studiów uzależnione jest od liczby chętnych.
Profesor Jacek Ruszkowski, dyrektor Centrum Zdrowia Publicznego w renomowanej Wyższej Szkole Zarządzania i Przedsiębiorczości im. Koźmińskiego w Warszawie, mówi wprost: - Dzisiaj mamy taki system ochrony zdrowia, w którym dyrektorem jednostki może być każdy, niekoniecznie osoba po ukończonych studiach menedżerskich.
Dlatego być może wielki niedawno zapał średniej kadry zarządzającej do podyplomowego studiowania zarządzania w ochronie zdrowia nieco osłabł. Fakt: konkursy przy obsadzaniu dyrektorskich stanowisk w szpitalach nie są dzisiaj wymogiem, podobnie jak najlepszej próby wykształcenie menedżerskie.

Biznes czy misja?

Tak czy inaczej, pewnie myli się ktoś sądzący, że długo jeszcze uda się utrzymać organizacyjne status quo w ochronie zdrowia. Wykształceni fachowcy mogą okazać się nagle potrzebni niemal z dnia na dzień. Jak się wydaje, polski model kształcenia menedżerów dla ochrony zdrowia jest wypadkową dwóch "szkół". Pierwsza (piszący tekst ryzykuje twierdzenie, że jest ona głównie realizowana w akademiach medycznych) - wskazująca przede wszystkim na wrażliwą, medyczną i społeczną stronę zarządzania i koncentrująca się na misji szpitali; druga (jej zwolennikami są naukowcy w akademickich uczelniach ekonomicznych) - traktuje prowadzenie szpitala jak biznes i zarządzanie przedsiębiorstwem.
W polskim systemie szkolnictwa wyższego wciąż jeszcze poszukujemy modelu kształcenia przyszłych menedżerów.
Temu kształceniu ma w założeniu służyć od podstaw kierunek zdrowie publiczne uruchomiony w akademiach medycznych. - Te programy są bardzo potrzebne, bo patrzą na zagadnienia opieki zdrowotnej całościowo: epidemiologicznie, legislacyjnie, studiując długoterminowe potrzeby społeczeństwa. Ale oprócz tego kierunku, potrzeba też kierunku czysto biznesowego, uczącego sprawnego zarządzania szpitalami czy sieciami przychodni - uważa Adam Kruszewski, ekspert rynku medycznego.

Jak doktor z magistrem

Dodaje: - W krajach o ugruntowanych systemach ochrony zdrowia, jeśli komuś powierza się zarządzanie w ciągu roku kontraktem na miliony dolarów, to kupuje się menedżera najwyższej klasy. U nas nadal taka praktyka nie jest powszechna.
W grę wchodzą często względy polityczne.
Systemu nie stać na zatrudnianie dobrych menedżerów. Odchodzą więc do firm farmaceutycznych.
Mimo wszystko trzeba mieć nadzieję, że i wśród absolwentów tak popularnego teraz kierunku zdrowie publiczne nie zabraknie ludzi potrafiących myśleć kategoriami biznesu, którzy skończą z praktyką zadłużania szpitali. Tylko czy lekarze zechcą słuchać pana magistra? - A to już jest kwestia pewnych uwarunkowań historycznych i kulturowych - odpowiada dyplomatycznie profesor Andrzej Pająk.

Dwunastka z certyfikatem

Uczelnie ekonomiczne prowadzące studia podyplomowe dla menedżerów ochrony zdrowia certyfikowane (maj 2007 r.) przez Stowarzyszenie Menedżerów Opieki Zdrowotnej:
1. Uniwersytet Warszawski, Wydział Zarządzania, Warszawa; Podyplomowe studia menedżerskie w zakresie zarządzania w ochronie zdrowia
2. Szkoła Wyższa im. Pawła Włodkowica w Płocku, Instytut Kształcenia Podyplomowego; Studia podyplomowe: "Menedżer w ochronie zdrowia"
3. Uniwersytet Warmińsko-Mazurski w Olsztynie, Wydział Nauk Ekonomicznych, Katedra Analizy Rynku i Marketingu; Studia podyplomowe: "Zarządzanie i marketing w służbie zdrowia"
4. Wyższa Szkoła Przedsiębiorczości i Administracji w Lublinie, Biuro Obsługi Studiów Podyplomowych; Podyplomowe studia: "Zarządzanie ochroną zdrowia"
5. Polska Fundacja Ośrodków Wspomagania Rozwoju Gospodarczego "OIC Poland", Lublin; Podyplomowe studia: "Zarządzanie zakładami opieki zdrowotnej i administracja zdrowiem publicznym"
6. Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie, Centrum Studiów Podyplomowych; Podyplomowe studia: "Zarządzanie ochroną zdrowia"
7. Akademia Ekonomiczna im. Karola Adamieckiego w Katowicach, Kolegium Zarządzania; Podyplomowe studia: "Zarządzanie w ochronie zdrowia"
8. Uniwersytet Gdański, Instytut Organizacji i Zarządzania, Sopot; Podyplomowe studia: "Zarządzanie w zakładach opieki zdrowotnej"
9. Politechnika Gdańska, Wydział Zarządzania i Ekonomii, Gdańsk; Podyplomowe studia: "Zarządzanie firmą w opiece zdrowotnej"
10. Politechnika Łódzka, Wydział Organizacji i Zarządzania, Łódź; Podyplomowe studia: "Zarządzanie służbą zdrowia i elementy techniki medycznej"
11. Akademia Ekonomiczna im. O. Langego we Wrocławiu, Wydział Gospodarki Narodowej; Podyplomowe studia: "Zarządzanie i finanse w ochronie zdrowia"
12. Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu, Wydział Nauk Ekonomicznych i Zarządzania; Podyplomowe studia: "Zarządzanie jednostkami ochrony zdrowia"

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum