Koszty zatrudnienia w ocenie NIK

Autor: Ryszard Rotaub • • 21 października 2015 13:11

Żeby zredukować koszty funkcjonowania szpitali, dyrektorzy proponowali lekarzom przechodzenie z umów na pracę w ramach kontraktów (umów cywilnoprawnych). Na niewiele się to zdało. Kontrakty z lekarzami nie przyczyniły się do obniżenia kosztów pracy i zmniejszenia zadłużenia lecznic.

Koszty zatrudnienia w ocenie NIK
Fot. Adobe Stock. Data Dodania: 16 grudnia 2022

Zainteresowanie nimi zwiększało się stopniowo - zauważa NIK w raporcie nt. zatrudnienia w samodzielnych publicznych zakładach opieki zdrowotnej, który opublikowano 21 września. Do czasu zakończenia kontroli (przeprowadzano ją od 1 września 2014 r. do 30 stycznia 2015 r.) w 22 skontrolowanych szpitalach aż dwie trzecie lekarzy wykonywało prace na podstawie umów cywilnoprawnych.

Teoria i praktyka

Popularność i wysokość kontraktów szybko rosły. W latach 2011-2014 (do 30 czerwca) koszty wynagrodzeń w szpitalach wynikające z umów o pracę zwiększyły się o 3,4%, podczas gdy koszty umów cywilnoprawnych, czyli kontraktów (w znakomitej większości lekarskich), wzrosły o blisko 14%.

- Zatrudniamy głównie kontraktowych lekarzy - mówi nam Zdzisław Rachubiński, p.o. dyrektora SP ZOZ w Człuchowie, jednej z placówek wizytowanych przez inspektorów NIK. Dodaje, że lekarze nie chcą słyszeć o etatach. - Nawet ci, którzy mieli u nas etaty, poprzechodzili na kontrakty. - Warto podkreślić, że nie z inicjatywy dyrekcji, tylko na własne życzenie.

Dyrektor Rachubiński wolałby zatrudniać etatowców. Zwraca uwagę, że z pracownikiem na etacie inaczej się rozmawia.

- Wiem, że mogę stawiać mu zadania i wymagać ich realizacji. Z kontraktowym jest inaczej. Niby realizuje obowiązki, ale może zerwać umowę. Teoretycznie powinien powiadomić mnie wcześniej, że nie chce dłużej pracować, ale w praktyce rożnie bywa. Po prostu pewnego dnia nie zjawi się w pracy i nie wystawi rachunku - dodaje.

O jakich pieniądzach mowa?

NIK przedstawił następujące zestawienie z lat 2011-2014 (do 30 czerwca) dotyczące przeciętnego wynagrodzenia lekarzy specjalistów zatrudnionych na podstawie umowy o pracę i umowy kontraktowej (przy czym większość to kontraktowcy), bez dodatków funkcyjnych. W szpitalu w Człuchowie wynosiło ono w oddziałach:

chorób wewnętrznych: 2011 r. - 8,9 tys. zł, 2012 r. - 9,2 tys. zł, w 2013 r. - 8,4 tys. zł, w 2014 r. (I półrocze) - 8,4 tys. zł;

chirurgicznym: 2011 r. - 5,5 tys. zł, w 2012 r. - 5,4 tys. zł, 2013 r. - 5,5 tys. zł, 2014 r. - 6,2 tys. zł;

dziecięcym: w 2011 r. - 5,6 tys. zł, w 2012 r. - 4,5 tys. zł, w 2013 r. - 5,3 tys. zł, 2014 r. - 7,1 tys. zł;

ginekologiczno-położniczym: 2011 r. - 8,4 tys. zł, 2012 r. - 6,7 tys. zł, 2013 r. - 8,1 tys. zł, w 2014 r. - 9,5 tys. zł;

anestezjologii i intensywnej terapii: 2011 r.- 8,5 tys. zł, w 2012 r. - 9,2 tys. zł, 2013 r. - 12,0 tys. zł, 2014 r. - 12,4 tys. zł.

Nie jest jednak tak, że gdyby w Człuchowie zatrudniano głównie etatowców, to szpital miałby lepsze wyniki finansowe. "Kontrola NIK wykazała, że forma zatrudnienia personelu nie przesądza o wyniku finansowym placówki. Personel medyczny na kontraktach pracował zarówno w tych placówkach, które osiągnęły zysk, jak i tych, które wykazały stratę" - czytamy w pokontrolnej informacji.

- W pełni zgadzam się z tym, że kontrakty z lekarzami nie decydują o kondycji finansowej szpitali - ocenia Rafał Szpak, dyrektor naczelny

Świętokrzyskiego Centrum Matki i Noworodka - Szpital Specjalistyczny. Jego placówkę NIK także kontrolował.

- Na kontraktach mamy tylko 3 lekarzy, reszta na umowach o pracę. W sumie zatrudniamy ok. 50 lekarzy - wyjaśnia Rafał Szpak i przekonuje, że jeśli chodzi o płace pracowników etatowych i kontraktowych, to z punktu widzenia zatrudniającego są na podobnym poziomie. - Na płacach się nie zaoszczędzi - zauważa.

Wolą etatowych

Szpak jest zwolennikiem umów o pracę. Mówi, że lekarzowi na etacie można pomóc finansowo w podnoszeniu kwalifikacji, co jest istotne z punku widzenia wymogów stawianych przez NFZ przy kontraktowaniu świadczeń lub w sytuacji wprowadzenia nowych usług. - Możemy sfinansować szkolenia, jeśli uznamy, że jest to w interesie szpitala. Jeśli lekarz funkcjonuje jako firma jednoosobowa, to nie możemy opłacać jego szkoleń czy specjalizacji - zaznacza.

Dodaje, że gdy wziąć pod uwagę dyżury kontraktowe i dyżury medyczne, to koszty są porównywalne. - Może nieco droższe są dyżury medyczne z uwagi na pochodne składników płacowych, k tóre szpital musi zapłacić, ale to niewiele większe wydatki - precyzuje.

Lekarskie dyżur y to odrębny problem. Dla szpitala lekarz pracujący na kontrakcie wydawał się tańszy i bardziej dyspozycyjny. Inspektorzy NIK zwrócili jednak uwagę na absurdy i zagrożenia, do jakich to doprowadziło; na ciągłe, długotrwałe świadczenie pracy przez personel medyczny.

Przez 6 dni nie wychodził ze szpitala

Zdzisław Rachubiński zauważa, że na patologie związane z funkcjonowaniem dyżurów wskazywali również inspektorzy BHP podczas kontroli w szpitalu, nie tylko kontrolerzy z NIK. - Gdy lekarz jest na umowie o pracę, mam kontrolę nad czasem pracy. Jeśli pracuje u nas na kontrakcie, nie wiem, od ilu godzin jest na nogach i u kogo jeszcze dorabia - przyznaje dyrektor.

NIK odkrył rekordzistów w tej dziedzinie. Spośród lekarzy człuchowskiego szpitala pełniących dyżury na podstawie umowy cywilnoprawnej, na oddziale anestezjologii i intensywnej terapii lekarze pełnili dyżury przez kilka następujących po sobie dni. Jeden z nich udzielał świadczeń zdrowotnych non stop m.in. w następujących dniach 2014 roku: od 13.06 do 17.06 (99 godz.), od 24.06 do 30.06 (141 godz.) - z pracy przez 6 dni nie wychodził...

Przypadki udzielania świadczeń zdrowotnych bez przerw, przez kilka dni, występował y także na oddziale położniczo-ginekologicznym (zdarzały się dyżury po 72 godziny, 65 godzin non stop).

Nie ulega wątpliwości, że takie stachanowskie rekordy są ryzykowne dla pacjentów, a także samych lekarzy. Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy zwraca uwagę, że wnioski NIK są zbieżne z postulatami OZZL, że prawo do odpoczynku powinno być "przypisane do pracownika" i uwzględniać łączny czas wykonywania obowiązków u jednego pracodawcy, niezależnie od formy zawartych umów.

Sami lekarze też woleliby pracować na etatach, ale za dobre pieniądze.

Sposoby na pozyskanie lekarzy

Zapytaliśmy Zdzisława Rachubińskiego, czy od zakończenia kontroli udało mu się opanować sytuację kadrową. Mimo zachęt płacowych, oferowania mieszkań służbowych nie znalazł lekarzy. - Nadal szukamy m.in. internisty, pediatry, lekarza rodzinnego. Ostatnio zgłosiło się małżeństwo lekarzy, ale ostatecznie nie zdecydowali się na pracę w Człuchowie - opowiada i wskazuje, że niemal wszystkie szpitale powiatowe borykają się z podobnymi problemami kadrowymi.

W Świętokrzyskim Centrum Matki i Noworodka w Kielcach sytuacja kadrowa jest lepsza. Jak zauważa NIK, szpital zdecydował się we własnym zakresie wykształcić młodych specjalistów.

Utworzono dodatkowe etat y i zatrudniono lekarzy w celu uzyskania specjalizacji. W związku z brakiem miejsc rezydenckich (finansowanych z Funduszu Pracy), z tymi lekarzami zawar to umowy cywi lnoprawne, w których zobowiązali się do pracy w szpitalu przez minimum 5 lat.

Lekarzom dało to stabilność i gwarancję przyszłego zatrudnienia, a szpitalowi pewność, że zainwestowane w nowe etaty środki zaowocują w przyszłości fachową kadrą medyczną. W tym trybie specjalizowało się siedmiu lekarzy, a czterech po zakończeniu specjalizacji nadal pracowało.

- W porę zauważyliśmy, że grozi nam brak specjalistów, bo jest luka pokoleniowa wśród lekarzy. Jako jednoprof ilowy szpital o najwyższym poziomie referencyjności nie mogliśmy dopuścić do tego, że nie będziemy mieli specjalistów. Tymczasem większość naszych lekarzy miała około pięćdziesiątki, a nowych nie było. Dzisiaj średnia wieku lekarzy w naszym szpitalu jest niższa, mamy młodych specjalistów, to osoby po trzydziestce - opowiada Rafał Szpak.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum