Katarzyna Lisowska | 21-11-2017 15:18

Korzyści wynikające z refundacji

W Polsce żywienie dojelitowe w warunkch domowych stosowane jest u kilku tysięcy pacjentów dorosłych i ok. tysiąca dzieci. Część z nich po jakimś czasie udaje się ponownie przestawić na tradycyjne żywienie. Są jednak i tacy, którzy z metody dojelitowej muszą korzystać do końca życia.

Tej grupie pacjentów system zapewnia istotne wsparcie, gdyż żywienie dojelitowe jest refundowane. Problem może pojawić się wraz ze wzrostem liczby chorych, których będzie z każdym rokiem coraz więcej.

Specjaliści przyznają, że w przypadku żywienia dojelitowego możemy się pochwalić spektakularnymi osiągnięciami w terapii, a sama metoda jest dosyć bezpieczna, chociaż obarczona pewnym ryzykiem powikłań; jednak nie są one niebezpieczne.

Zmniejszenie kosztów hospitalizacji

- Skoro właściwe odżywienie pacjenta może istotnie zmniejszyć koszty hospitalizacji, skracając ogólny czas terapii, a utrzymanie chorego w dobrej kondycji sprawia, że dodatkowo zmniejszy się ryzyko powikłań, których leczenie jest często bardziej kosztowne niż sam proces leczenia pierwotnej choroby - to oczywiste jest, że także z perspektywy budżetu państwa inwestycja w tę metodę jest opłacalna - komentuje dr Jerzy Gryglewicz, ekspert z Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego w Warszawie.

Dodaje: - Odpowiednie żywienie pacjenta jest już uznaną metodą leczenia. W wielu przypadkach żywienie dojelitowe może być realizowane w warunkach domowych i ten tryb postępowania znacznie obniża koszty terapii, głównie ze względu na redukcję wydatków na hospitalizację, co dodatkowo sprawia, że jest ono tańsze dla systemu. Mamy tu prosty rachunek - to metoda efektywna kosztowo dla systemu ochrony zdrowia i należy z niej korzystać - zwraca uwagę dr Gryglewicz.

- NFZ na tym korzysta - stwierdza Edyta Grabowska-Woźniak, prezes Stowarzyszenia Świadczeniodawców Leczenia Żywieniowego w Warunkach Domowych.

Głównym powodem, dla którego Fundusz zdecydował się finansować nowe świadczenia, takie jak żywienie dojelitowe w warunkach domowych, były wysokie koszty pobytu w szpitalu pacjentów, którzy wprawdzie wymagali kontynuacji leczenia żywieniowego przez sztuczny dostęp, ale ich stan był na tyle dobry, że mogli wrócić do domu.

Przykład Mazowsza

- Płatnik ocenił, że leczenie żywieniowe prowadzone w warunkach domowych jest nawet o 70-80% tańsze niż w szpitalu i w ten sposób rozpoczął się rozwój świadczeń kontraktowanych odrębnie, wśród których znajduje się między innymi zakres "Żywienie dojelitowe w warunkach domowych" - mówi Edyta Grabowska-Woźniak.

Miesięczny koszt żywienia dojelitowego w warunkach domowych to ok. 3 tys. zł i jest ono w pełni refundowane. Jak przekonuje Michał Dzięgielewski, zastępca dyrektora ds. medycznych Mazowieckiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ, płatnik dostrzega prawidłowość, że niedożywiony pacjent zawsze kosztuje więcej i dlatego nakłady na ten rodzaj terapii systematycznie rosną.

- Najbardziej dynamiczny wzrost wydatków mazowieckiego oddziału N FZ dotyczy obecnie właśnie żywienia dojelitowego - komentuje Michał Dzięgielewski i dodaje, że w ciągu ostatnich lat kwota kontraktów wzrosła w tym obszarze z 7,6 mln zł w roku 2010 do 30 mln w 2016 (2011 - 11,0 mln, 2012 - 13,7 mln, 2013 - 16,5 mln, 2014 - 19,9 mln, 2015 - 24,9 mln zł).

Jak wyjaśnia dyr. Dzięgielewski, powyższe wartości wskazują na stały w zrost nakładów, w granicach 2 0 d o 4 0%. Pozwoliło to na zwiększenie grupy pacjentów objętej tym świadczeniem - z 452 w roku 2010 do 1673 w roku 2016. Wzrost wartości kontraktów od 2010 roku praktycznie wynosi 300%; w tym samym czasie plan finansowy mazowieckiego oddziału Funduszu wzrósł o 16,7%. Obecne nakłady w przeliczeniu na populację województwa są powyżej średniej krajowej.

Niestety, sytuacja w innych województwach nie jest tak optymistyczna. W wielu województwach pacjenci oczekują na świadczenie żywienia dojelitowego w warunkach domowych od kilku tygodni, nawet do 30 miesięcy.

Limitowanie

- Wszystko to świadczy o stałej poprawie dostępu do świadczeń, czego wyrazem jest czas oczekiwania i liczba osób oczekujących - przy ponad 1600 chorych leczonych w ostatnim pełnym roku na te świadczenia oczekują tylko dwie osoby, a zakładany termin to kilka dni - zaznacza zastępca dyrektora MOW NFZ.

Natomiast prof. Janusz Książyk, kierownik Kliniki Pediatrii, Żywienia i Chorób Metabolicznych Instytutu Pomnik - Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie, przyznaje, że chociaż sama metoda żywienia jest refundowana, to jednak problemem jest fakt, że podlega ona limitowaniu. - Może to oznaczać, że w niektórych ośrodkach mogą z tego powodu tworzyć się kolejki oczekujących, co w przypadku leczenia żywieniowego nie powinno mieć miejsca - wskazuje profesor.

- Limitowanie tych świadczeń nie jest oczywiście korzystne, bo to rzeczywiste potrzeby powinny określać liczbę takich procedur, a nie sztucznie ustalone limity. Na szczęście moje doświadczenie wskazuje, że płatnik jest dosyć elastyczny w tym obszarze i dzięki temu w moim ośrodku nie ma kolejki oczekujących do takiego świadczenia - dodaje prof. Janusz Książyk.

Jak to będzie w sieci?

W podobnym tonie wypowiada się prof. Jacek Sobocki, kierownik Kliniki Chirurgii Ogólnej i Żywienia Klinicznego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Jak przekonuje, finansowanie żywienia dojelitowego wygląda obecnie całkiem dobrze, gdyż płatnik nie tylko refunduje to świadczenie, ale też - w przypadku żywienia w warunkach domowych - refundowane są inne świadczenia niezbędne dla prowadzenia takiej terapii: szkolenie dla rodzin z zasad żywienia, ustawienie diety, zapewnienie systemu podawania. Refundowany jest też potrzebny sprzęt.

- Płatnik przewidział też potrzebę zapewnienia opieki nad pacjentem, jeżeli pojawią się u niego powikłania związane ze stosowaniem tej metody, czy regularne kontrole takich pacjentów. To, czego brakuje i co jest dużym obciążeniem dla chorego oraz jego rodziny, to brak finansowania opieki w domu nad takim chorym, czyli jest opieka pielęgniarska w domu, tylko finansowana w ramach świadczeń pielęgnacyjnych - zaznacza nasz rozmówca.

Specjaliści przyznają, że do tej pory realizacja tych świadczeń odbywała się dosyć płynnie. - Z niepokojem jednak patrzą, jak będzie to wyglądało po wejściu zmiany systemowej związanej z nowym finansowaniem w ochronie zdrowia, czyli tzw. sieci szpitali - mówi nam prof. Sobocki.

Jak podkreśla, do tej pory lekarzom udawało się przekonywać płatnika, że żywienie dojelitowe jest świadczeniem ratującym życie, a więc w praktyce nie podlegało limitowaniu, jak w przypadku np. pacjentów dializowanych.

- Natomiast w tej chwili wchodzimy do sieci szpitali, a żywienie nie będzie świadczeniem oddzielnie kontraktowanym. Wchodzi więc do całej puli pieniędzy - ryczałtu, który na dany rok czy kwartał dostaje szpital - komentuje ekspert.

Z punktu widzeniu systemu, żywienie dojelitowe jest świadczeniem gwarantowanym dla polskich pacjentów i jeśli ich stan wymaga zastosowania tej procedury, powinni je otrzymać w szpitalu a następnie w domu. W przypadku pacjentów onkologicznych leczonych w ramach pakietu onkologicznego, procedury żywieniowe są świadczeniami nielimitowanymi.

Wraz z wejściem w życie sieci szpitali, wyceny procedur żywieniowych nieznacznie, ale wzrosły, a ze względu na fakt, że są to procedury do sumowania, będą one finansowane zarówno z ryczałtu, jak i z odrębnej puli pieniędzy przyznanej szpitalom na pozostałe świadczenia.

Wyzwanie przed systemem

- Świadomość korzyści, jakie niesie ten rodzaj leczenia, jest coraz większa, a co za tym idzie - dynamicznie zwiększa się liczba pacjentów, którym jest ono zlecane. Co nie dziwi, bo mamy spektakularne efekty tego leczenia. Ale w związku z tym, że pozostaje ono limitowane, może okazać się, że wkrótce dojedziemy do momentu, kiedy będzie trzeba odmawiać leczenia kolejnym chorym. Z tym wyzwaniem będzie musiał zmierzyć się system - podkreśla prof. Sobocki.

Zdaniem dr. Jerzego Gryglewicza to, jak będą wyglądały inwestycje w leczenie żywieniowe pacjentów w przyszłości, zależeć będzie także od tego, czy w kraju w końcu uda się skutecznie wdrożyć system koordynowanej opieki medycznej, o której tak wiele się ostatnio mówi.