RZ | 12-03-2020 12:19

Koronawirus może być bardziej zakaźny, niż do tej pory sądzono

Tak duży przyrost zachorowań na koronawirusa, jaki występuje we Włoszech, jest niepokojący. Może to oznaczać, że wbrew wcześniejszym danym jest on bardziej zakaźny, niż do tej pory sądzono.

Alarm we Włoszech wybuchł po tym, gdy na północy kraju w ciągu kilku dni stwierdzono ponad 150 przypadków zachorowań. Do 24 lutego zmarło we Włoszech sześć osób zakażonych koronawirusem; liczba zachorowań wzrosła do 229.

Siedmiokrotny wzrost zakażonych w ciągu trzech dni stawia też pod znakiem zapytania dotychczasową wiedzę na temat rozprzestrzeniania koronawirusa - albo kilkanaście dni wcześniej coś przeoczono. Do tej pory sądzono, że jeden zarażony zakaża średnio 2-3 osoby. Tymczasem obserwacje z Włoch wskazują, że ten wskaźnik może być wyższy albo liczba zakażonych jest znacznie większa, niż wykrytych badaniami, bo wirus dotychczas rozsiewał się w utajeniu.

Podobne ogniska do tych z Włoch mogą uaktywnić się w innych miejscach w Europie. Ognisko z niemieckiej Bawarii udało się najprawdopodobniej zdusić w zarodku. Należy jednak odczekać tydzień, bo okres wylęgania trwa 2 tygodnie.

Nie jest jasne, co wpłynęło na tak gwałtowny przyrost zachorowań we Włoszech. Sytuacja jest niewyjaśniona i taka pozostanie, dopóki nie zostanie znaleziona pierwsza osoba lub osoby, od których rozpoczęły się zachorowania we Włoszech.

Mamy o tyle kłopot, że jest kilka aktywnych ognisk koronawirusów. Zachorowania występują w Lombardii, Wenecji - a jednocześnie w Korei, Japonii i Iranie. Tak długo, jak nie uda się ustalić źródła zachorowań, trudno będzie sprawnie zarządzać kwarantanną.

Zakazić koronawirusem może się każdy. Najbardziej narażone są jednak osoby starsze lub schorowane. Dlatego najwięcej ofiar śmiertelnych jest wśród osób powyżej 60. roku życia, które nie cieszyły się dobrym zdrowiem.

Na podstawie dotychczasowych obserwacji najmniej podatne na ciężkie zachorowanie są dzieci. Z nie do końca poznanego powodu wirus atakuje je rzadziej (w przypadku grypy jest to ok. 50% zachorowań wśród dorosłych i ok. 50% pośród dzieci). Być może jest to związane ze sposobem wiązania wirusa do receptorów w drogach oddechowych.