Konsylium

Autor: WR • • 29 sierpnia 2008 13:17

Kiedy zamykaliśmy to wydanie "Rynku Zdrowia", nie było jeszcze wiadomo, który z wariantów (prezydencki, PO, PiS-u, a może jakiś kompromisowy?) ustawy o pomocy publicznej dla szpitali zostanie przyjęty przez Sejm. Jednak nawet po wejściu w życie przepisów, regulujących "technikę" pożyczenia zadłużonym placówkom 2,2 mld zł, zostanie im do spłacenia jeszcze ok. 6 mld zł. Poniżej dwie różne odpowiedzi na pytanie: kto powinien pokryć te zobowiązania?

Konstanty Radziwił, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej

Sprawcami długu nie są szpitale

Generalnie sprawcą długów szpitalnych jest państwo, np. poprzez ustawę 203, która wprost nakazała wypłaty, na które nie było pokrycia. Ten, kto nakazał wypłaty, powinien znaleźć pieniądze. Zresztą takie już są w tej chwili wyroki niektórych sądów, które mówią, że to jest zobowiązanie państwa.
Duża część zadłużenia służby zdrowia jest związana z jej ciągłym niedofinansowaniem. Taki stan też jest w pewnym sensie uwarunkowany decyzjami państwa, bo to państwo decyduje o tym, jakie środki wpływają do szpitali - rozstrzyga o wysokości składki zdrowotnej i o tym, jaki jest zakres obowiązków, dotyczący udzielania świadczeń przez świadczeniodawców.
Mówienie o tym, że w szpitalach jest jakaś zła gospodarka, to nieporozumienie. Lekarze i pielęgniarki dają ludziom chorym to, na co oni zasługują i czego oczekują. Jest to więc zgodne z polityką państwa. Natomiast zupełnie za tym nie idzie finansowanie. W tym sensie ogromna większość długów jest spowodowana decyzjami państwa, czyli faktycznie musi być wzięta odpowiedzialność za nie również przez państwo.
Polscy menedżerzy służby zdrowia, to są absolutni mistrzowie świata. My naprawdę, mimo tego zadłużenia, które jest jak na polskie warunki duże, realizujemy medycynę najtańszą na świecie, dając ludziom zakres świadczeń na poziomie światowym. Polacy nie muszą się wstydzić polskiej służby zdrowia i nie muszą się jej bać. Ale to wszystko dzieje się właśnie m.in. dzięki temu, że placówki służby zdrowia jakimś zupełnie nadzwyczajnym wysiłkiem, nie tylko zresztą dyrektorów, ale i pracowników, którzy bardzo marnie zarabiają - dają ludziom, to co jest im potrzebne. To naprawdę dobrze zarządzany sektor.
Pieniędzy proponowanych w pożyczkach jest i tak za mało, co nie znaczy, że nie należy ich wziąć. Dzisiaj, kiedy w budżecie zapisana jest pożyczka, to ją trzeba dać. Osobiście uważam, że przyjdzie taki czas, kiedy trzeba będzie te pożyczki umorzyć. Może nie powinno się dzisiaj o tym mówić, ale trudno mi jest sobie wyobrazić, aby przy braku zmian w zakresie finansowania bieżącego, szpitale mogły spłacić tę pożyczkę według rat. To jest po prostu niemożliwe.

Marek Balicki, minister zdrowia

Te zaległości muszą spłacić szpitale

Państwo to my wszyscy i my wszyscy składamy się na pieniądze, które ma Narodowy Fundusz Zdrowia. I tylko w tych ramach możemy się poruszać. W związku z tym rodzi się pytanie: O ile więcej jesteśmy skłonni zapłacić składek czy podatków? Kiedy pytamy obywateli o podniesienie składki, większe niż to, jakie się dokonuje teraz, to odpowiedzi mamy w większości negatywne.
Władza publiczna musi działać w ramach tych ograniczeń, które nakładają na nią obywatele. Trzeba więc skończyć z takim prostym oddłużaniem szpitali, jakie było przed 1 stycznia 1999 roku, bo to do niczego nie prowadzi. Chcę podkreślić, że nie ma żadnej rezerwy budżetowej na oddłużenie szpitali.
Są różnie zarządzane szpitale. Jest coraz więcej placówek, które osiągnęły dno, jeśli chodzi o funkcjonowanie i trudności finansowe. One wymagają trafnych, choć trudnych decyzji podejmowanych przez samorząd terytorialny. Najczęściej to dotyczy powiatów, które często powołują dyrektora, który ma dobry program i te szpitale zaczynają spłacać zadłużenie. Bez pomocy państwa.
My chcemy ułatwić owo oddłużanie wszystkim dobrze zarządzanym szpitalom. Znam wiele przykładów świetnie zarządzanych jednostek, które wcześniej miały kłopoty finansowe. Np. szpital w Zakopanem do listopada 2003 roku szedł na dno. Starostwo podjęło decyzję, zmieniło dyrektora, był program i w 2004 roku ten szpital osiągnął już ponad 2 mln zł nadwyżki przychodów nad kosztami!
Nie twierdzę, że zły stan finansów szpitali jest winą zarządzających nimi menedżerów. Mówię tylko, że w Polsce można dobrze zarządzać szpitalami i są takie przykłady. Czasem jednak, z różnych przyczyn, trudno pokonać ten garb przeszłości w postacie ogromnego, "starego" długu. Dlatego potrzebna ustawa o pomocy publicznej, bo część szpitali sama może sobie z tym garbem nie poradzić. Ta ustawa wprowadza jednocześnie mechanizmy, które mają zapobiegać zadłużaniu się w przyszłości, ale to zawsze będzie wymagać skutecznego pełnienia funkcji właścicielskich przez samorząd.
Tam, gdzie zabraknie tej skuteczności, sama pożyczka niczego nie zmieni. Samorząd jest wybierany przez nas, więc wybierajmy dobrze swoje rady powiatowe czy prezydentów i później egzekwujmy od nich dobre zarządzanie szpitalami.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum