Konkurencja podnosi jakość

Autor: Wojciech Kuta, Jacek Janik • • 13 czerwca 2014 14:57

Mimo różnych barier, prywatny sektor ochrony zdrowia w Polsce będzie się rozwijał i przyciągał kolejnych inwestorów - zarówno branżowych, jak i finansowych. Utrzymanie tej korzystnej dla całego systemu tendencji wymaga jednak stabilnych i przejrzystych regulacji prawnych - argumentowali uczestnicy sesji "Mapa zdrowia prywatnego" w trakcie Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach (7-9 maja 2014 r.).

Rynek prywatnych usług medycznych powiększa się z roku na rok bardzo dynamicznie. Jak mówił Andrzej Mądrala, wiceprezydent Pracodawców Rzeczypospolitej Polskiej, dzisiaj w Polsce funkcjonuje już 130 szpitali prywatnych i 110 sprywatyzowanych (działających w formie spółek należących do samorządów).

- W sumie więc 240 podmiotów - prywatnych lub skomercjalizowanych - udziela świadczeń szpitalnych przynajmniej w jednym zakresie w trybie ostrym - zaznaczył wiceprezydent Pracodawców RP.

Jest duży potencjał, ale...

O pozytywnym postrzeganiu polskiego rynku medycznego przez inwestorów świadczą m.in. duże transakcje kapitałowe, jak chociażby ta związana z wejściem Grupy Lux Med w skład międzynarodowej grupy Bupa, działającej na rynku opieki zdrowotnej - obsługującej 14 mln klientów, zatrudniającej 62 tys. osób, obecnej m.in. w Wielkiej Brytanii, Australii, Hiszpanii, Nowej Zelandii oraz USA.

- Rynek prywatnej opieki medycznej w Polsce z jednej strony jest bardzo dynamiczny, z drugiej strony ciągle jeszcze niedojrzały. Jednak w kraju prawie 40-milionowym - bardzo perspektywiczny z punktu widzenia inwestora - stwierdza Anna Rulkiewicz, prezes zarządu Lux Med Sp. z o.o.

- Głównie bariery w rozwoju tego sektora to niedojrzałość regulacji prawnych. Są one poprawiane, zmieniają się albo... w ogóle ich nie ma - dodała.

W opinii prezes Rulkiewicz z biegiem czasu prywatna opieka zdrowotna w Polsce będzie coraz silniejsza. Ważne jest jednak, aby miała dodatkowe źródło finansowania. - Konieczna jest ustawa o dodatkowych ubezpieczeniach zdrowotnych. Polaków nie stać na płacenie za wiele usług medycznych z własnej kieszeni. Mimo że stajemy się krajem coraz bogatszym, to regulacje powinny stworzyć możliwość dostępności takich ubezpieczeń dla możliwie szerokiej populacji - podkreślała.

Zdaniem prof. Pawła Buszmana, prezesa zarządu American Heart of Poland SA, jeszcze kilka lat temu wydawało się, że piętrzące się bariery przed prywatnym sektorem medycznym będą z czasem coraz mniejsze. Jednak w ostatnim okresie nastąpił odwrót od liberalizacji w tym zakresie.

Zaufanie inwestorów

- W przyszłości ograniczeniem dla rozwoju prywatnych szpitali i usług medycznych będą przede wszystkim nierówności w traktowaniu publicznej i prywatnej opieki zdrowotnej. To, co udało się uzyskać niepublicznemu sektorowi, to przede wszystkim pokazanie innej jakości. Konkurencyjność spowodowała, że dzisiaj usługi także w placówkach publicznych zyskały bardzo wiele na jakości - mówił prof. Buszman.

- Pokazaliśmy, że można - dzięki kapitałowi prywatnemu - budować równoległą, uzupełniającą strukturę - dostarczającą nowoczesne usługi medyczne bez sięgania po pieniądze budżetowe. To bardzo ważne. Z moich wyliczeń wynika, że nasze usługi są dla przeciętnego obywatela o 33% tańsze, niż te same, świadczone przez szpital publiczny - dodał prezes American Heart of Poland SA. Od 2011 r. inwestorem strategicznym tej spółki jest Advent International, międzynarodowy fundusz private equity.

Z kolei akcjonariuszem w Grupie Scanmed Multimedis została w 2014 r. spółka Life Healthcare, będąca największym operatorem prywatnych szpitali w Republice Południowej Afryki. Zdaniem Joanny Szyman, prezes zarządu Scanmed Multimedis SA, to kolejna transakcja świadcząca o tym, że nasz rynek medyczny cieszy się coraz większym zaufaniem inwestorów.

- Przyczyn jest kilka - rośnie zamożność polskiego społeczeństwa, a dynamika wzrostu wartości rynku ochrony zdrowia jest wyższa niż wielu innych sektorów - stwierdziła.

Potrzebne stabilne prawo

Podobnie jak inni uczestnicy panelu prezes Szyman wskazała, że warunkiem rozwoju zarówno prywatnego, jak i publicznego sektora opieki zdrowotnej jest przede wszystkim stabilność otoczenia prawnego i czytelne regulacje, dające gwarancje racjonalnego planowania działalności, w tym inwestycji.

- Zapowiedzi takich korzystnych zmian pojawiają się od pewnego czasu - np. dotyczące promes kontraktów z publicznym płatnikiem. Na razie brakuje jednak konsekwencji we wdrażaniu nowych rozwiązań prawnych - dodała Joanna Szyman.

- Oczywiście wolelibyśmy koncentrować się na tym, co najważniejsze, czyli jak najlepszym leczeniu, a nie na dostosowywaniu się do kolejnych zmian przepisów, które często nie zmierzają w jednym, określonym kierunku - nawiązywał do wypowiedzi przedmówców Piotr Gerber, prezes zarządu EMC Instytut Medyczny SA.

Przypomniał, że EMC jest prywatnym operatorem w publicznym systemie, osiągając przychody w znacznej mierze w ramach kontraktów z Narodowym Funduszem Zdrowia.

Doceńmy ten sektor

- Zaczynaliśmy od wybudowania nowoczesnego, specjalistycznego szpitala. Jednak szybko okazało się, że tworzenie nowych podmiotów nie jest zbieżne z kierunkiem przyjętym przez ustawodawcę. Dlatego od lat inwestujemy w szpitale, które znalazły się w bardzo trudnej sytuacji, często grożącej ich likwidacją - tłumaczył prezes Gerber. - Obecnie EMC prowadzi 10 szpitali i 17 przychodni.

Przejmując od 2004 roku - w formie kupna lub dzierżawy publicznych szpitali - spółka przekazała samorządom 47 mln zł, a wartość inwestycji w samą infrastrukturę tych placówek - nie licząc aparatury - wyniosła 102 mln zł.

- Jeśli tę kwotę przemnożymy przez liczbę sprywatyzowanych szpitali w Polsce, otrzymamy ponad 1,1 mld zł. To oczywiście tylko szacunkowe wyliczenia, ale pokazują niebagatelną skalę środków, które prywatny sektor zainwestował w dawne publiczne placówki - stwierdza prezes EMC.

- Kiedy przejmowaliśmy te szpitale, łącznie było w nich zatrudnionych 2150 osób. Obecnie pracuje tam 2609 osób. Usprawnienie działalności tych jednostek nie oznaczało redukcji zatrudnienia. Stało się wręcz przeciwnie, tworzymy nowe miejsce pracy - podkreślał Piotr Gerber.

Niech krajowy kapitał rośnie w siłę

O możliwościach i przykładach współpracy sektora prywatnego z publicznym mówił m.in. Adam Rozwadowski, prezes zarządu Centrum Medycznego Enel-Med SA.

- Współpracujemy od lat z wieloma podmiotami publicznymi. Obsługujemy np. Szpital Bielański w Warszawie w pełnym zakresie diagnostyki obrazowej. Kooperacja z tymi jednostkami układa się znakomicie. Jedynym utrudnieniem jest nierzadko tylko 3-letni okres umowy wynajmowania przez szpital powierzchni. W przypadku kosztownych inwestycji w aparaturę diagnostyczną tak krótki kontrakt jest ryzykowny - mówi prezes Rozwadowski.

Zwrócił jednak uwagę, że niektóre samorządy zawierają takie umowy z prywatnym podmiotem na 5-10 lat. Przyznał, że mimo pewnych ograniczeń i barier, jest zwolennikiem inwestowania w medyczną infrastrukturę przez podmioty prywatne: - Uważam wręcz, że infrastruktura szpitalna nie powinna być finan

sowana ze środków publicznych - stwierdził. - Chciałbym także, aby na naszym rynku mocniejszy niż obecnie był kapitał krajowy.

Prezes Rozwadowski przypomniał też, że Enel-Med, choć jest notowany na warszawskiej giełdzie, od początku istnienia pozostaje spółką rodzinną i należy do międzynarodowej organizacji zrzeszającej takie firmy. - W Polsce 40% PKB wytwarzane jest właśnie przez firmy rodzinne - podkreślał.

Od sanatorium do uzdrowiska

Przedsiębiorstwo Uzdrowiskowe Ustroń SA zostało sprywatyzowane 3,5 roku temu. Wartość transakcji wyniosła 90 mln zł. Co dla strategii tej spółki oznaczało wejście nowego właściciela - American Heart of Poland SA?

- Jesteśmy największym uzdrowiskiem w Polsce, z bazą o powierzchni 55 tys. metrów kwadratowych - przypomniał Bartosz Sadowski, prezes zarządu PU Ustroń SA. - Zmieniamy się, m.in. odchodząc od wizerunku sanatoryjnego. Nacisk kładziemy na wieńczącą proces leczenia rehabilitację: kardiologiczną, neurologiczną, onkologiczną, a także w zakresie narządu ruchu.

Nowy właściciel zainwestował dotychczas w ustrońskie uzdrowisko ponad 60 mln zł. Dzięki temu rozbudowana i przebudowana została baza noclegowa (obecnie 1500 miejsc) i rehabilitacyjna.

- Rozwijamy też programy szkoleniowe dla naszych pracowników, podnosząc ich kwalifikacje - dodał prezes Sadowski. - Myślimy także o inwestycjach poza woj. śląskim, przyglądamy się rynkowi. Nie wykluczamy akwizycji, które nie tylko zwiększą nasze przychody, ale i poszerzą zakres świadczonych usług.

Michał Kędzia, wiceprezes Enterprise Investors, mówił m.in. o powodach, dla których ta firma zarządzająca funduszami private equity i venture capital ponowiła swoją aktywność na rynku medycznym.

- Niedawno zaczęliśmy się przyglądać rynkowi świadczeń w zakresie specjalistyki, szczególnie tym obszarom, gdzie występuje największa nierównowaga między popytem a podażą. Doszliśmy do wniosku, że taka sytuacja występuje m.in. onkologii - informuje Michał Kędzia.

W 2012 r. Enterprise Investors sfinansował budowę ośrodka radioterapii w Katowicach przy Szpitalu Klinicznym nr 5, a następnie Centrum Radioterapii i Chemioterapii w Szpitalu Wojewódzkim w Elblągu. - Obecnie finalizujemy podobną inwestycję w Tomaszowie Mazowieckim. Analizujemy także inne dziedziny medyczne w krajach Europy Środkowo-Wschodniej - dodał wiceprezes Enterprise Investors.

Odniósł się także do planowanego przez resort zdrowia wydłużenia okresu kontraktów z NFZ z obecnych trzech do 10 lat.

- Inwestycjom w infrastrukturę sprzyja stabilna perspektywa przychodów. Można więc uznać, że 10-letnie kontrakty do dobry pomysł. Z drugiej jednak strony obawiam się, że może to spowodować zamrożenie wchodzenia nowych podmiotów na rynek - mówi Michał Kędzia.

Dodaje: - Diabeł tkwi w szczegółach tego rozwiązania, których nie znamy. Nie wiemy np., czy w trakcie tych 10 lat będą możliwe nowe konkursy. Z punktu widzenia inwestora ważniejsze wydają się promesy dotyczące zawierania kontraktów.

Inwestycje oparte na klasycznej formule partnerstwa publiczno-prywatnego w polskiej ochronie zdrowia dotychczas nie bardzo się udają. O przyczyny tej rezerwy wobec PPP na naszym rynku medycznym zapytaliśmy Leszka Lercha, partnera i dyrektora katowickiego biura firmy analitycznej EY.

- Partnerstwo publiczno-prywatne nie wychodzi w Polsce, niestety, nie tylko w ochronie zdrowia - twierdzi ekspert. - To kwestia wzajemnego zaufania obu stron sięgających po tę formułę. Dlatego tak bardzo ważne, ale też trudne w praktyce, jest dobre skonstruowanie umowy PPP, która musi odpowiednio regulować kwestie ryzyka, przychodów oraz obowiązków partnerów.

Nawiązując do wypowiedzi szefów znanych spółek medycznych uczestniczących w panelu, Leszek Lerch zwrócił uwagę na ich optymizm: - To, że istnieją w Polsce prywatne firmy medyczne, jest kluczem do rozwoju rynku ochrony zdrowia. Szukają najlepszych rozwiązań, między innymi dlatego, że z każdej zainwestowanej złotówki chcą uzyskać jak najwięcej. Budzi to w mediach pewne kontrowersje, ale m.in. dzięki takiemu właśnie podejściu prywatne podmioty funkcjonują efektywnie.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum