Koniec kontraktów?

Autor: Ryszar Rotaub • • 17 marca 2011 13:25

Kontrowersyjna poprawka sejmowej podkomisji.

Pielęgniarki nie będą mogły pracować w szpitalach na podstawie umów cywilnoprawnych.

Posłowie z sejmowej podkomisji zajmującej się między innymi projektem ustawy o działalności leczniczej wprowadzili poprawki, które mają uniemożliwić dyrektorom zawieranie z nimi kontraktów. Dozwolona ma być jedynie praca etatowa.

Poseł Andrzej Sośnierz (klub PJN), wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Zdrowia i członek wspomnianej podkomisji, powiedział portalowi rynekzdrowia.pl, że nie ma pojęcia, dlaczego Platforma Obywatelska wprowadziła taką poprawkę.

Sprzeczne opinie

- Nie wyjaśnili powodów. Ale tak się stało. Pomysł jest fatalny. Dlaczego inni, na przykład lekarze, mogą pracować na kontraktach, a pielęgniarki nie? Mam nadzieję, że zostanie to skorygowane w dalszych pracach nad ustawą - mówi Andrzej Sośnierz.

Dyrektor Szpitala Specjalistycznego im. Sz. Starkiewicza w Dąbrowie Górniczej Zbigniew Grzywnowicz również negatywnie ocenia propozycję posłów. - Ktoś, kto proponuje coś takiego, nie ma pomysłu, jak zorganizować ochronę zdrowia - twierdzi dyrektor Grzywnowicz.

- Jeśli chce się wprowadzić jedną obowiązującą formę zatrudnienia, to przestańmy mówić o demokracji i dajmy nakazy pracy jak za komuny - dodaje szef szpitala w Dąbrowie Górniczej.

Podejrzewa, że za pomysłem stoją związki zawodowe, mające największe wpływy w grupie pracowników etatowych.

- Jak są pracownicy kontraktowi, to nie ma "kolesiostwa", ustawiania konkursów na naczelne i oddziałowe - twierdzi Zbigniew Grzywnowicz. Podkreśla też, że dla pracodawcy kontrakty są bardziej elastyczną formą zatrudnienia niż etaty: - Jeśli mamy na oddziale 5 pacjentów, to po co na etacie utrzymywać 5 pielęgniarek?

Dorota Gardias, szefowa Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych, nie ukrywa w rozmowie z nami, że przedstawiała ten problem kierownictwu Ministerstwa Zdrowia.

Podkreśla jednocześnie, że chodziło jej o pielęgniarki ze szpitali. Dla pracujących w podstawowej opiece zdrowotnej nic by się nie zmieniło.

- Pielęgniarki zatrudnione w szpitalach na kontraktach są wykorzystywane i oszukiwane na wynagrodzeniach.

W szpitalu pracują po 260 godzin miesięcznie, a dyrekcje zmuszają je do jeszcze większego wysiłku - stwierdza Dorota Gardias.

Tłumaczy, iż otrzymuje doniesienia z różnych lecznic w kraju, że przemęczone, padające z nóg pielęgniarki nawet po trzy dni nie wychodzą z oddziałów.

- Zagrożone jest bezpieczeństwo pacjenta i pielęgniarki. Jako przewodnicząca związku zawodowego sprzeciwiam się takim praktykom. Dla pielęgniarki ze szpitala najlepszą formą zatrudnienia jest etat - mówi stanowczo Gardias.

- Natomiast niech istnieje możliwość dorobienia na kontrakcie w innych miejscach - zaznacza Gardias.

Są przepracowane

Na problem przepracowania "kontraktowych pielęgniarek" w rozmowie z Rynkiem Zdrowia zwraca również uwagę dr Mirosława Felsmann, p.o.

kierownika Katedry i Zakładu Pedagogiki i Dydaktyki Pielęgniarskiej UMK w Bydgoszczy. Przyznaje, że owszem, mogą zarobić więcej na kontraktach, ale wówczas zdarza się, że pracują np. 300 godzin miesięcznie.

- Tu się powinno zapalić ostrzegawcze czerwone światło: przy takim przemęczeniu, w tak odpowiedzialnej pracy musi się pojawić obawa o bezpieczeństwo pacjenta - podkreśla dr Felsmann.

Dodaje, że kontraktowy model pracy może pozbawić pielęgniarki możliwości ustawicznego kształcenia i awansu zawodowego.

Dyrektor Grzywnowicz ze szpitala w Dąbrowie Górniczej przestrzega jednak przed demonizowaniem sprawy przepracowania, bo problem nie leży w liczbie godzin, ale w konkretnych przypadkach, z jakimi ma do czynienia w danym dniu pielęgniarka. - Nikt przy zdrowych zmysłach nie pracuje ponad siły i możliwości. Poza tym forma zatrudnienia nie ma związku z jakością pracy - zauważa.

Samorząd: nie tędy droga...

Elżbieta Buczkowska, prezes Naczelnej Izby Pielęgniarek i Położnych, zastrzega, że samorząd zawodowy nie ma prawa ograniczać swobody działalności gospodarczej, ale ma obowiązek zgłaszania uwag do rozwiązań legislacyjnych.

- Sprawa kontraktów pielęgniarskich w szpitalu nie jest nowa, toczy się od 2004 roku, również w Trybunale Konstytucyjnym.

Wówczas zgłaszaliśmy szereg argumentów i obaw co do kierunku zmian dotyczących zasad i form prawnych wykonywania zawodu w systemie ochrony zdrowia i poza nim - przypomina prezes Buczkowska.

- Pracodawcy, aby obniżyć koszty pracy, są zainteresowani szczególnie umowami cywilnymi. Gdyby ta tendencja się utrzymała, byłby to dramat dla pielęgniarstwa. Polska byłaby ewenementem na skalę świata, gdyby pielęgniarki i położne pracowały jedynie na umowach cywilnoprawnych.

A sytuacja rozwija się w tym kierunku - przestrzega Elżbieta Buczkowska.

Jej zdaniem, pracodawcy wymuszają na pielęgniarkach podejmowanie działalności gospodarczej i rejestrowanie indywidualnych praktyk. - To nie jest właściwa droga - podkreśla w rozmowie Buczkowska.

Wyjaśnia, że problemu niedoborów kadrowych i trudności finansowych szpitali nie da się rozwiązać poprzez samozatrudnianie się pielęgniarek i położnych, a chwilowe poczucie wyższego wynagrodzenia na kontrakcie okazuje się złudzeniem.
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum