Komu służy takie monitorowanie kolejek

Autor: Ryszard Rotaub • • 22 grudnia 2014 11:32

Na dwa miesiące przed wejściem w życie przepisów antykolejkowych (tzw. pakietu onkologicznego i kolejkowego) oddziały NFZ przeprowadziły wzmożone kontrole w placówkach. Posypały się upomnienia i kary. Menedżerowie ochrony zdrowia wątpią, czy restrykcje płatnika rzeczywiście spowodują skrócenie kolejek.

Komu służy takie monitorowanie kolejek

Z punktu widzenia prawa kontrole NFZ są sposobem sprawdzenia prawidłowości realizacji umowy o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej. Weryfikują to wszystkie oddziały NFZ. Na przykład Mazowiecki Oddział Wojewódzki NFZ kolejki oczekujących skontrolował w 19 postępowaniach. U trzech świadczeniodawców stwierdzono nieprawidłowości (stan na 14 maja).

W województwie mazowieckim jednostką, która w tym roku otrzymała najwyższą karę za błędy przy prowadzeniu list kolejkowych, był Instytut Reumatologii w Warszawie. Poskutkowało to tym, że nowy dyrektor Instytutu, o czym informował także w rozmowie z Rynkiem Zdrowia, wydłużył czas przyjmowania pacjentów w poradniach poprzez dodanie prawie 100 godzin tygodniowo.

- Te efekty nie będą widoczne w pierwszych tygodniach. Sądzę, że oczekiwany efekt uzyskamy po 6 miesiącach. Wtedy pacjenci powinni dostrzec, że kolejki znacznie się zmniejszyły. Ideałem byłyby kilkudniowe kolejki. Nie wykluczam, że uda się nam uzyskać taki czas oczekiwania - mówił nam dr Piotr Bednarski o działaniach, które mają zmniejszyć kolejki do poradni ambulatoryjnych w warszawskim Instytucie Reumatologii.

A błędy te same...

W innych województwach także prowadzono kontrole i wizytacje. Wielkopolski Oddział Wojewódzki NFZ sprawdzał kolejki w poradniach. Płatnikowi chodziło przede wszystkim o ustalenie, czy świadczeniodawca w prowadzonych listach wykazuje wyłącznie pacjentów "pierwszorazowych", czy też umieszcza ich na wspólnych wykazach z osobami kontynuującymi leczenie.

To dość powszechny błąd. Jak poinformowała Rzeczpospolita, tego rodzaju uchybień dopatrzył się m.in. mazowiecki, opolski, podlaski, świętokrzyski NFZ.

Przedstawiciele Funduszu zwracają uwagę, że błędy, z którymi spotykają się podczas kontroli, powtarzają się u kolejnych świadczeniodawców.

Oprócz przypadków odnotowywania na listach oczekujących wszystkich pacjentów (zarówno "pierwszorazowych", jak i pozostających w "toku leczenia"), powtarzają się błędy określane jako "techniczne". Polegają na tym, że przy sporządzaniu list nie wprowadza się np. pełnych danych pacjenta, nie podaje się rozpoznania lub powodu przyjęcia do lekarza, a także przyczyny skreślenia z listy oczekujących.

Nie nadążają za ministrem

Wykaz kolejkowych grzechów można ciągnąć. Ale nie w tym rzecz. Szefowie szpitali i przychodni zwracają uwagę na co innego. Mówią, że ich zadaniem nie jest administrowanie kolejkami, ale organizowanie procesu leczenia. NFZ przerzuca zaś na nich odpowiedzialność za prawidłowe prowadzenie kolejek, choć nie daje dobrych narzędzi. Podkreślają, że ustawodawca nakładając dodatkowe obowiązki, powinien pomyśleć o konieczności rekompensaty finansowej.

- Nieustannie zmieniają się przepisy ustaw, rozporządzeń ministra zdrowia i zarządzeń NFZ, które regulują zasady prowadzenia kolejek. My nie nadążamy wprowadzać ich w życie - skarżyła się w Rzeczpospolitej (artykuł "Miszmasz na szpitalnych listach oczekujących") Dorota Gałczyńska-Zych, prezes Szpitala Bielańskiego w Warszawie.

W podobnym tonie wypowiadał się Stefan Cofta, zastępca dyrektora Szpitala Klinicznego im. Przemienienia Pańskiego w Poznaniu. Zapewniał nas, że jego szpital stara się prowadzić listy oczekujących w sposób racjonalny. Zauważył, nie bez ironii, że gdyby chciał stosować się ściśle do wszystkich wymogów wynikających z rozporządzenia, musiałby zbudować dodatkowy biurowiec do obsługi samych tylko kolejek.

Podobnego zdania był również Damian Marciniak, kierownik Pleszewskiego Centrum Medycznego.

Raportują

- Monitorowanie list kolejkowych placówkom medycznym nie przynosi żadnych zwrotnych informacji, oprócz tego, co i tak sami wiedzieliśmy, i co wynika z systemu obiegu informacji NFZ - zauważył w portalu rynekzdrowia.pl.

Podkreślił, że choć pleszewska placówka nie ma błędów w prowadzeniu list kolejkowych, to jednak raportowanie jest dla niej dodatkowym obowiązkiem, z którego dla podmiotów medycznych nic nie wynika.

Dyskusja o monitorowaniu kolejek przypomina dylemat: czy herbata jest słodka z powodu cukru, czy mieszania. Wiadomo, że tylko systemowe rozwiązania mogą je skrócić, ale brak kontroli może je wydłużyć.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum