Komentarze

Autor: • • 13 stycznia 2012 12:16

Jolanta Budzowska,
radca prawny, wspólnik w kancelarii Budzowska Fiutowski i Partnerzy

Nowe formularze i prawa pacjenta


Podpisanie przed operacją deklaracji zawierającej różne klauzule, m.in. o ewentualnych powikłaniach, które mogą wystąpić po zabiegu, pod względem procesowym postawi pacjenta w trudniejszej sytuacji. W tej chwili, podążając za orzecznictwem Sądu Najwyższego, przywiązuje się większą wagę do formularzy.

Dzisiaj formularze zgody są obszerniejsze, to już nie jest zgoda blankietowa, której ważność zanegował SN. Szpitale starają się zindywidualizować formularz - wymienić w nim możliwe powikłania przy określonym zabiegu operacyjnym.

Spotkałam w takim formularzu sformułowanie: "w przypadku wystąpienia wyżej wymienionych powikłań oświadczam, że zrzekam się roszczeń z tego tytułu...". Przyznam, że rozbawiło mnie to do łez. Pod względem prawnym taka klauzula jest bezskuteczna.

Lekarze mają obowiązek działać zgodnie ze sztuką lekarską i z najwyższą starannością. Dlatego zrzeczenie się przez pacjenta roszczeń, związanych z ewentualnymi powikłaniami, jest nieskuteczne prawnie.

Wejście w życie przepisów o komisjach nic nie zmienia - zarówno w przypadku procesu sądowego, jak i postępowania przed komisją. Dyskusja na temat formularza zgody i pouczeń o powikłaniach, przy okazji wejścia w życie przepisów o komisjach ds. orzekania o zdarzeniach medycznych, jest nieuzasadniona.

Chciałabym jednak podkreślić, że sama zgoda nie jest żadnym novum. Wymóg zgody na operację i poinformowania pacjenta o wszystkim, co się z nią wiąże, obowiązuje tak długo, jak obowiązują określone przepisy o zawodzie lekarza i etyce lekarskiej.

Dr Jan Uszmeder ,
prezes Polskiej Unii Onkologii

Referencyjność nie jest rewolucją


Ministerstwo Zdrowia powołało, pod przewodnictwem wiceministra Andrzeja Włodarczyka, radę ds. zwalczania chorób nowotworowych. Skupieni w niej onkolodzy, hematolodzy, konsultanci w dziedzinie onkologii, a także dyrektorzy największych szpitali onkologicznych w Polsce pracują nad tym, według jakiego klucza podzielić szpitale i oddziały onkologiczne, aby każdy z nich trafił na jeden z trzech poziomów referencyjności.

Każdemu z tych poziomów zostanie przypisany zakres diagnostyki i terapii, którą będą mogły prowadzić. Będzie też wiadomo, w jakich sytuacjach pacjenci powinni trafiać do "lepszych" oddziałów.

Za sprawą kategoryzacji ośrodków, każdy chory uzyska najwyższą jakość usług na odpowiednim dla swoich potrzeb poziomie. Skorzystają na tym także dyrektorzy placówek. Będą mieli jasność, kiedy mogą oczekiwać wyższych stawek za leczenie pacjentów.

Największe środki są niezbędne jednostkom o najwyższym poziomie referencyjności. Tam leczeni są pacjenci o skomplikowanym przebiegu choroby nowotworowej, którzy wymagają zastosowania kosztownych procedur.

Tymczasem obecnie szpitale o najwyższym poziomie świadczonych usług borykają się ze sporym zadłużeniem, spowodowanym tym, że płatnik nie finansuje wszystkiego, co jest oferowane chorym.

Wprowadzenie referencyjności oddziałów onkologicznych nie jest więc żadną rewolucją, a jedynie koniecznością uporządkowania systemu, aby zapewnić fachowość, jakość świadczonych usług i lepszą dystrybucję środków finansowych. Na potrzebę wdrożenia takich zmian wskazują już od lat eksperci Rady Naukowej Polskiej Unii Onkologii.

Dzięki kategoryzacji szpitali pacjenci będą krócej czekać na specjalistyczne leczenie, a NFZ uzyska wiedzę, komu i za co należy lepiej zapłacić.
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum