Kolejne ustawowe podejście do jakości

Autor: WOK • • 27 marca 2017 14:32

Projektowana ustawa o jakości w ochronie zdrowia i bezpieczeństwie pacjenta ma - zdaniem jej autorów - w znaczący sposób wpłynąć na poprawę stanu zdrowia społeczeństwa. Nie jest to pierwsza próba wdrożenia regulacji mobilizującej placówki medyczne do podnoszenia poziomu świadczeń. Czy tym razem się uda?

Kolejne ustawowe podejście do jakości

Korzyści dla pacjentów mają obejmować między innymi "poprawę satysfakcji z uzyskiwanej opieki oraz poprawę jakości udzielanych świadczeń, jak również ograniczenie finansowych skutków choroby i niepełnosprawności, związanych z ograniczeniem występowania zdarzeń niepożądanych".

Ministerstwo Zdrowia opublikowało 30 stycznia informację dotyczącą projektu założeń do projektu ustawy o jakości w ochronie zdrowia i bezpieczeństwie pacjenta. Planowane przepisy zakładają m.in. tworzenie i prowadzenie rejestrów medycznych (więcej o rejestrach piszemy na str. 16-18) oraz utworzenie Agencji do spraw Jakości Opieki Zdrowotnej i Bezpieczeństwa Pacjenta, która powstanie na bazie Centrum Monitorowania Jakości w Ochronie Zdrowia.

To musi kosztować

Dyskusja o tym, co zrobić, aby pacjent był w szpitalu bezpieczny, jak zminimalizować ryzyko zdarzeń niepożądanych i czy opłaca się inwestować w jakość leczenia, trwa w Polsce od wielu lat.

W październiku 2015 r. podczas XI Forum Rynku Zdrowia prof. Piotr Kuna, dyrektor Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego nr 1 im. N. Barlickiego w Łodzi, zwracał uwagę, że jakość w placówce zdrowia jest najważniejsza, ale nie jest wcale łatwa do uzyskania.

- Jakość świadczeń to wypadkowa wielu elementów, w tym zaangażowania całego personelu, począwszy od lekarzy i pielęgniarek, kończąc na pracownikach pomocniczych. Efektem końcowym jest zdrowy i zadowolony pacjent, ale zadowolenie to jest okupione kosztem ekonomicznym i wkładem intelektualnym - podkreślał profesor.

Jak zaznaczył, płatnik nie dostrzega wysiłku, jaki lecznice wkładają w otrzymanie cer tyf ikatu oraz utrzymanie standardów jakościowych. - Inwestycja w jakość to w codziennej pracy konieczność przestrzegania ściśle określonych standardów, prowadzenia wymaganej dokumentacji, rejestrów. Ciągła praca w tych standardach kosztuje 7-8% przychodów szpitala - wyjaśniał prof. Kuna.

Jednolity system oceny

Dr Małgorzata Gałązka-Sobotka, dyrektor Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego, wskazywała, że w Polsce nie prowadzi się jednolitej i uporządkowanej polityki mierzenia i promowania jakości w ochronie zdrowia. -To musimy zmienić - zaznaczała.

Ekspertka przedstawiła wynik badania - prowadzonego na zlecenie Centrum Monitorowania Jakości w Ochronie Zdrowia - dotyczącego identyfikacji zjawiska zdarzeń niepożądanych. Wyniki tego badania jasno wskazują, że konieczne jest ujednolicenie rejestrowania i monitorowania zjawisk niepożądanych. Dziś rozbieżność w odnotowywaniu tych zjawisk w poszczególnych regionach, jak i konkretnych dziedzinach, jest ogromna.

- Fakt, że odnotowano przypadek działania niepożądanego, nie jest słabością. Wręcz odwrotnie, wskazuje na siłę podmiotu, który potrafi ten błąd wychwycić i to jest bardzo istotna informacja w procesie doskonalenia procedur. Musimy o tym głośno mówić, aby i personel miał to przekonanie - komentowała.

Premiować najlepszych

Czy możliwe jest, aby w Polsce płacić szpitalom nie tylko za sam fakt leczenia pacjentów, ale też dodatkowo wynagradzać placówki, które robią to na najwyższym poziomie? Taki z kolei postulat formułowali uczestnicy dyskusji dotyczącej możliwości wdrożenia systemu premiującego jakość terapii, podczas XXV Forum Ekonomicznego w Krynicy (8-10 września 2015 r.).

Czy nasz kraj rzeczywiście jest już gotowy do wkroczenia na drogę, na której dwa z pozoru identyczne szpitale, prezentujące jednak inne efekty kliniczne i jakość opieki, otrzymają zróżnicowane wynagrodzenie? Dr Małgorzata Gałązka-Sobotka mówiła wówczas o szansach na wdrożenie w Polsce systemu Pay-for-Performance (PFP), czyli zapłaty za efekty leczenia.

Wskazywała, że PFP stosowane jest tylko w jednostkach chorobowych, w których można jednoznacznie zdefiniować proces terapeutyczny i zmierzyć jego efekty.

Na początku drogi

Czego brakuje w Polsce, aby wprowadzić takie mechanizmy finansowania? - Przede wszystkim doświadczenia w tym zakresie. Na szczęście możemy się tego uczyć od innych. W wielu krajach taki system funkcjonuje, są tam eksperci, którzy na pewno podzielą się z nami swoją wiedzą - powiedziała Małgorzata Gałązka-Sobotka.

Zastrzegła, że do wdrożenia takiego rozwiązania muszą być spełnione odpowiednie warunki. Przede wszystkim w placówce musi zapaść decyzja o prowadzeniu rejestru, w którym szczegółowo raportowane będą wszelkie informacje o procedurach - m.in. dotyczące sposobu postępowania z pacjentem oraz tego, kto realizuje dane świadczenie (dokładna identyfikacja specjalisty, łącznie z numerem wykonywania zawodu) i w jakich warunkach.

Oczywiście do gromadzenie tego rodzaju danych potrzebny jest odpowiedni budżet. Są kraje, w których płatnik nagradza już samo raportowanie przez szpitale takich informacji.

- Polska jest dopiero na początku tej drogi, ale warto przypomnieć, że Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji płaci już podmiotom leczniczym za przekazywanie odpowiednich danych, niezbędnych do przeprowadzenia wyceny punktowej (taryfikacji) świadczeń - wskazała Gałązka-Sobotka.

Jak przyznała, najpierw jednak musi zapaść decyzja regulatora (resort zdrowia, NFZ), że nadszedł już czas, aby płacić nie tylko za samo wykonanie procedury, ale też jej efekty terapeutyczne.

Poprzednikom się nie udało

Przypomnijmy, że finansowe premiowanie wysokiej jakości usług medycznych podczas kontraktowania zapowiadał resort zdrowia w 2011 r. Za rządu PO-PSL planowano również przyjęcie ustawy o jakości w ochronie zdrowia.

Projekt sprzed siedmiu lat określał m.in.: zasady funkcjonowania systemu monitorowania i oceny jakości świadczeń oraz organizację i zadania Agencji ds. Jakości w Ochronie Zdrowia i Rady Akredytacyjnej przy prezesie Agencji. W obszernym uzasadnieniu projektu tej ustawy powołano się m.in. na przykład Francji, gdzie wprowadzono obowiązek uzyskania akredytacji - jako warunek dopuszczający do kontraktowania w ramach systemu publicznego.

W projekcie ustawy był też zapis, że jeżeli ktoś osiągnie poziom akredytacji wymagany przez Agencję ds. Jakości, będzie otrzymywał dodatkowe 3% war tości kontraktu z NFZ. "Chodzi o to, żeby stać nas było na inwestowanie w jakość. To będzie wiązało się także z bezpieczeństwem pacjentów, ale i lekarzy" - argumentowali 7 lat temu projektodawcy. Ostatecznie takie przepisy nie weszły w życie.

Obecny projekt pod wieloma względami różni się od tego z 2011 r., ale cel się nie zmienił: pacjent ma być leczony bezpiecznie, na możliwie najwyższym poziomie.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum