Kolejki do leczenia można skrócić bez dodatkowych nakładów

Autor: Wojciech Kuta • • 16 lutego 2017 11:35

Nierzadko w kolejkach do operacji zaćmy są zapisane osoby, które jeszcze nie kwalifikują się do przeprowadzenia tego zabiegu lub u których został on już wykonany za granicą - mówi dr hab. KATARZYNA MICHALSKA-MAŁECKA z Kliniki Okulistyki Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Katowicach.

Kolejki do leczenia można skrócić bez dodatkowych nakładów

Rynek Zdrowia:

- Wskaźniki demograficzne są jednoznaczne - nasze społeczeństwo starzeje się coraz szybciej. Przybywa pacjentów w podeszłym wieku, także w okulistyce. Jakie ma to znaczenie dla tej dziedziny?

Dr hab. Katarzyna Michalska-Małecka: - Prognozy wskazują, że za pięć lat co czwar ty mieszkaniec Polski przekroczy 50. rok życia. Oczywiście choroby okulistyczne nie dotyczą wyłącznie osób starszych, jednak zmiany demograficzne powodują, że przeważająca część naszych pacjentów ma więcej niż 50 lat. Ta tendencja będzie postępowała, gdyż w 2020 roku osób po 60. roku życia będzie o 48% więcej niż obecnie, a po 65. r.ż. - aż o 70% więcej niż dzisiaj. Z drugiej strony w 2020 r. Polaków w wieku od 15 do 59 lat będzie o 50% mniej niż w 2016 r.

Te dane demograficzne mają ścisły związek ze specjalizacją, którą reprezentuję. Z wiekiem wiążą się bowiem trzy bardzo istotne jednostki chorobowe w okulistyce - zaćma, AMD oraz retinopatia cukrzycowa.

- Zacznijmy więc od zaćmy.

- Warto najpierw przypomnieć, że każda osoba po 40. roku życia wymaga przynajmniej raz w roku badania okulistycznego. Nie chodzi o dobranie okularów, ale przesiewową diagnostykę przedniego i tylnego odcinka oka, między innymi w celu wykluczenia zaćmy, zwyrodnienia plamki związanego z wiekiem (AMD) czy retinopatii cukrzycowej lub zmian związanych z nerwem wzrokowym, w tym jaskry.

- Czy Polacy wykonują takie badania przynajmniej raz w roku?

- Niestety, najnowsze dane wskazują, że co trzeci Polak nigdy nie był u okulisty! Tymczasem badania przesiewowe pozwalają wcześniej rozpoznać chorobę i właściwie ją leczyć - jeśli jest taka konieczność - lub monitorować stan wzroku.

Wracając do zaćmy - jest to zmętnienie soczewki, które stopniowo narasta, powodując spadek ostrości widzenia, dostrzegania wyrazistości kolorów, kontrastów. Może, w skrajnych przypadkach, prowadzić do ograniczenia ostrości widzenia nawet do ruchów ręki przed okiem bądź jedynie do poczucia światła.

Usunięcie zaćmy i wszczepienie sztucznej soczewki wewnątrzgałkowej jest obecnie jedynym rekomendowanym leczeniem, kiedy siatkówka, rogówka i nerw wzrokowy są nieuszkodzone. Dzięki tej operacji pacjent odzyskuje pełną ostrość widzenia. Wczesne rozpoznanie zaćmy istotnie zmniejsza ryzyko powikłań śród- i pooperacyjnych. Zaawansowana zaćma wiąże się z występowaniem bardzo twardej, zmętniałej soczewki. To bardzo poważne wyzwanie dla samego chorego, jak i chirurga okulisty.

- Kolejki do operacji usunięcia zaćmy, nawet kilkuletnie, stały się już dyżurnym tematem w mediach. Dlaczego, Pani zdaniem, nie udaje się znacząco skrócić oczekiwania na to świadczenie?

- To rzeczywiście ogromny problem. Przybiera na sile, ponieważ rocznie notujemy w Polsce ok. 265 tysięcy nowych skierowań na operację usunięcia zaćmy. Tymczasem w ciągu roku wykonujemy w naszym kraju 242 tys. takich zabiegów. Ten deficyt rośnie więc z każdym rokiem i będzie się pogłębiał, ze względu na starzejące się społeczeństwo osób z zaćmą przybywa.

Chcę podkreślić, że w Polsce jesteśmy kadrowo i sprzętowo przygotowani do sprostania temu wyzwaniu. Mamy bardzo dobrze wykształconych i doświadczonych chirurgów okulistycznych. Mamy odpowiedni personalny potencjał, aby wykonywać znacznie większą niż obecnie liczbę zabiegów. Nie brakuje też sprzętu na europejskim, a nawet światowym poziomie.

- Pozostają zatem do rozwiązania "tylko" kwestie finansowe i organizacyjne?

- Tak. Zasady kontraktowania oraz organizacji leczenia wymagają zmian. Obecnie ośrodki, które mogłyby wykonywać większą liczbę zabiegów, nie mogą tego robić ze względu na ograniczenia finansowe i wykorzystanie kontraktu jeszcze przed końcem roku, nierzadko już w październiku.

Być może planowane zmiany dotyczące możliwości dopłat pacjenta do niektórych wyrobów medycznych, np. soczewek wewnątrzgałkowych, przyczynią się w pewnym stopniu do skrócenia kolejek. Oczywiście przy wyborze soczewek przez pacjenta muszą zostać zachowane wszelkie wymogi dotyczące bezpieczeństwa oraz skuteczności terapii.

Uważam jednak, że aby znacząco skrócić czas oczekiwania na operację zaćmy, przede wszystkim należy rzetelnie zweryfikować kolejki. Często bowiem ci sami pacjenci są wpisani do kolejek w wielu ośrodkach jednocześnie.

Nierzadko też w tych kolejkach są zapisane osoby, które jeszcze nie kwalifikują się do przeprowadzenia zabiegu usunięcia zaćmy. Pilnie więc potrzebne są klarowne wytyczne, określające, kiedy pacjent może być wpisany na listę oczekujących. Po trzecie należy z tych list wykreślić pacjentów, u których już wykonano taką operację za granicą.

Jak widać, wiele można poprawić w tej materii wyłącznie od strony organizacyjnej, bez dodatkowych nakładów finansowych. Nie należy jednak obniżać obecnie obowiązujących wycen procedur usunięcia zaćmy.

- Kolejnym, coraz większym - ze względu na wspomniane czynniki demograficzne - wyzwaniem w okulistyce staje się zwyrodnienie plamki związane z wiekiem (AMD). Jaka jest sytuacja osób z tą chorobą w naszym kraju?

- To kolejna choroba ściśle związana z wiekiem pacjentów. Na szczęście w listopadzie ubiegłego roku wprowadzony został program lekowy dla pacjentów cierpiących na AMD. To ważne, ponieważ skala tego problemu zdrowotnego jest w Polsce duża. Na zwyrodnienie plamki związane z wiekiem choruje u nas ok. 1,5 mln osób.

Wyróżniamy dwie postacie tej choroby - początkową (tzw. suche AMD) oraz wysiękową, czyli zaawansowaną. Pacjenci cierpiący na tę drugą postać AMD wymagają terapii z zastosowaniem preparatów anty-VEGF, które hamują proces chorobowy, umożliwiając zatrzymanie choroby na danym poziomie ostrości wzroku. Tym samym pacjent jest zabezpieczony przed grożącą mu wcześniej ślepotą.

Wśród 1,5 mln osób z AMD, 150-180 tysięcy cierpi na wysiękową, zaawansowaną postać tej choroby. W ramach programu lekowego leczonych jest 11 tys. pacjentów, stąd zapotrzebowanie na skuteczną terapię wciąż jest ogromne. To jest wynik zaległości jeszcze z lat poprzednich, kiedy nie było żadnego programu dla tej grupy chorych, a także brakowało środków finansowych na refundację leków dedykowanych osobom z zaawansowaną postacią AMD. Dobrze więc, że coś w tym zakresie zaczęło się zmieniać.

- Obecny program lekowy dotyczący AMD powinien być poszerzony?

- To marzenie nie tylko okulistów, ale przede wszystkim naszych pacjentów. Na razie nie mamy jednak informacji, aby ten program został rozszerzony. Obecnie część pacjentów jest w programie, inni leczą się prywatnie.

Pamiętajmy także o tym, że spora grupa chorych nie zdaje sobie sprawy, że cierpi na AMD. Zwyrodnienie plamki związane z wiekiem to bardzo niebezpieczna choroba dotycząca siatkówki oka będącej błoną neurosensoryczną, a więc swoistą "kliszą fotograficzną" odbierającą bodźce świetlne. Jeżeli ta błona - jak w przypadku AMD - jest uszkodzona, nie odbieramy tych bodźców. Widzenie centralne jest wówczas bardzo upośledzone, a w skrajnych przypadkach uszkodzenia centralnej siatkówki AMD prowadzi do ślepoty.

Efekt jest taki, że chorzy nie są w stanie wykonywać wielu wręcz podstawowych życiowych czynności, mają duże trudności z samodzielnym poruszaniem się i wymagają pomocy innych osób.

Kiedyś na AMD cierpiały przede wszystkim osoby po 60. roku życia. Nadal ryzyko rośnie wraz z wiekiem, ale niestety obserwujemy w ostatnim czasie, że objawy tej choroby występują nawet u osób w wieku 45 lat, a więc w pełni aktywności zawodowej, społecznej, rodzinnej.

- Jakie są przyczyny obniżania się granicy wieku osób, u których występuje AMD?

- Powody są bardzo różne. Występowanie AMD w jednym oku zwiększa ryzyko rozwoju choroby w drugim oku o 40% w ciągu 5 lat. Należy także pamiętać, że ryzyko rozwoju AMD zwiększa także pokrewieństwo pierwszego stopnia z osobą dotkniętą AMD. Badania wskazują, że ryzyko zapadalności na zwyrodnienie plamki zwiększa się 6-krotnie u osób palących papierosy. Wpływ na rozwój tej choroby może mieć także tryb życia, na przykład przewlekły stres i dieta bogata w tłuszcze. Nie należy też używać okularów przeciwsłonecznych, które nie mają f iltra UV, ponieważ zwiększają ryzyko uszkodzenia siatkówki.

Problem AMD w znacznym stopniu dotyczy populacji krajów wysoko rozwiniętych i jest już nazywany "epidemią ślepoty XXI wieku". W przeciwieństwie do zaćmy, wysiękowe AMD - które nie jest rozpoznane, a następnie leczone w odpowiednim czasie, czyli w ciągu 4-6 tygodni - może doprowadzić do nieodwracalnych zmian w siatkówce, znacznego upośledzenia wzroku, a nawet ślepoty. Dlatego warto, w ramach prewencji, wykonywać co jakiś czas bardzo prosty test Amslera, który pozwala wykryć objawy AMD.

- Jeszcze więcej, bo nawet ok. 3,5 mln osób w Polsce cierpiących na cukrzycę, może też zachorować na retinopatię cukrzycową.

- Statystyki dotyczące cukrzycy w Polsce są przerażające. Wśród cierpiących na tę chorobę aż u ok 1,3 mln osób rozwija się retinopatia cukrzycowa. U 10% tych chorych występuje ciężka postać retinopatii cukrzycowej, tzw. proliferacyjna, która prowadzi do odwarstwienia siatkówki, trakcji szklistkowo-siatkówkowych, masywnych krwotoków do ciała szklistego.

Pacjent z cukrzycą i zmianami w siatkówce na początku nie odczuwa żadnych dolegliwości i zaburzeń widzenia. Dlatego należy kłaść duży nacisk na coroczne badania okulistyczne po 40. roku życia. W trakcie badania dna oka okulista zauważy wszelkie niepokojące zmiany, m.in. nieprawidłowości w siatkówce.

Zdarza się, że u osób od 20 lat chorujących na cukrzycę zmiany w siatkówce są niewielkie. To chorzy bardzo dobrze prowadzeni przez diabetologa, mający unormowaną glikemię i zapobiegający otyłości.

- Wydaje się więc, że wczesnemu wykrywaniu i prawidłowemu leczeniu retinopatii cukrzycowej sprzyja dobra współpraca diabetologów i okulistów?

- Taka interdyscyplinarna współpraca jest bardzo ważna. Stanowi wręcz niezbędny warunek efektywnego leczenia chorych z retinopatią cukrzycową. Bez unormowania glikemii czy hemoglobiny glikowanej, a także współpracy pacjenta zarówno z diabetologiem, jak i okulistą nie osiągniemy sukcesu w terapii tej choroby.

Z tego samego powodu bardzo ważna rola w prowadzeniu tych pacjentów przypada lekarzom podstawowej opieki zdrowotnej. Podobnie zresztą jak w przypadku osób cierpiących na AMD. Lekarze POZ powinni m.in. uświadamiać swoim pacjentom, jak ważne jest wykonywanie badań okulistycznych, przekazywać im wydruk wspomnianego testu Amslera, który każdy pacjent bez trudu może sam wykonać.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum