Kogo szuka kapitał

Autor: Luiza Jakubiak • • 15 maja 2008 17:29

Mniejsze firmy medyczne będą miały problem ze znalezieniem potencjalnego, znaczącego partnera finansowego

Jedno tylko ubiegłoroczne wejście funduszu Mid Europa Partners w dwa centra usług abonamentowych - Lux Med i Medycynę Rodzinną, spowodowało, że ilość prywatnego kapitału, jaki napłynął do sektora medycznego w Polsce, zwiększyła się kilkakrotnie. - Z tego względu w obecnej chwili fundusze są bardzo znaczącym graczem w segmencie usług abonamentowych i odgrywają istotną rolę w konsolidacji tego rynku - uważa Michał Rusiecki, partner w Enterprise Investors, firmie zarządzającej funduszami typu private equity, która zainwestowała dotąd w 106 firm w Polsce i innych krajach Europy Środkowej, a na giełdę warszawską wprowadziła już 25 z nich.
Na wpływ inwestycji funduszu Mid Europa zwraca też uwagę Marcin Halicki, partner w funduszu Cornerstone Partners, którego zdaniem inwestycja ME spowoduje przyspieszenie procesów konsolidacyjnych w tej branży, co oznacza więcej przejęć i fuzji.
- Zmusza to właścicieli innych firm do przemyślenia strategii rozwoju i dostosowania jej do nowej sytuacji. Należy również spodziewać się pewnego przyspieszenia inwestycji w majątek, w zwiększenie konkurencyjności, np. dalszy rozwój sieci oddziałów, wchodzenie w nowe usługi, również w szpitale, ale bardzo ostrożnie - zaznacza Halicki, który aktualną skalę inwestycji funduszy w usługi medyczne w Polsce szacuje do 100 mln euro.

Giełdowa bessa

W ostatnich latach największe firmy abonamentowe spekulowały, jaką drogę rozwoju wybrać i często wskazywały na giełdę. Póki co, żadna z nich nie zrealizowała tego planu i wiele wskazuje na to, że w najbliższej przyszłości targające nimi wahania nie ustaną.
- W tym roku ciężko będzie wejść na giełdę po dobrej cenie firmom małym i średnim, takim jak nasza była spółka Medycyna Rodzinna - zauważa Michał Rusiecki, przypominając ostatnie zawirowania giełdowe. - Biorąc pod uwagę słabe obecnie wyceny spółek, cieszę się, że sprzedaliśmy Medycynę Rodzinną funduszowi Mid Europa, który obecnie bardzo dobrze płaci za firmy medyczne. Uznaliśmy ich ofertę za lepszą niż wejście na giełdę. Wygląda na to, że podobnie myśleli właściciele Lux Med-u.
Fundusze typu private equity czy venture capital szukają możliwości zainwestowania tam, gdzie można wielokrotnie pomnożyć zainwestowany kapitał. Starają się przede wszystkim zbudować wartość firmy, by w rozwojowej branży uzyskała znaczącą pozycję. Taka firma w kilka lat po inwestycji ma być atrakcyjnym celem dla innego inwestora finansowego lub branżowego albo inwestorów giełdowych.
Dlatego wiele firm przed wejściem na giełdę zwiększa swoją wartość, decydując się na epizod bycia w portfelu funduszy inwestycyjnych.
Aktualny właściciel grupy, fundusz Mid Europa Partners, nie wyklucza żadnej możliwości wyjścia z inwestycji: - Nasza inwestycja jest obliczana na 5-7 lat - mówi Paweł Padusiński, senior associate w funduszu ME. - Dopiero po tym czasie będzie można powiedzieć, jaki sposób wyjścia z inwestycji będzie preferowany.

Duży może więcej

Wydaje się, że na dzisiejszym rynku usług medycznych najszybciej rośnie się i buduje silną pozycję przez konsolidację.
Nic dziwnego, że inwestorzy szukają albo dużych podmiotów, albo finansują grupowanie podmiotów, jak w przypadku Lux Med-u i Medycyny Rodzinnej.
Po drugie, prawda jest taka, że na rynku usług medycznych nadal jest mniej kapitału niż chętnych do jego zagospodarowania.
Duże firmy bez problemu znajdą inwestora, co pokazuje przykład Centrum Medycznego LIM, do którego ustawia się kolejka zainteresowanych. Dlatego właściciel dużej firmy, który uzna, że to dobry moment na sprzedaż, może liczyć na dobrą cenę. Jeżeli jednak komuś zależy na utrzymaniu kontroli nad swoją firmą, to taką szansę daje niewątpliwie giełda. Dlatego warto rozważyć oba kierunki.
Mniejsze podmioty będą miały problem ze znalezieniem potencjalnego partnera kapitałowego. Tym bardziej że rynek abonamentów medycznych będzie rósł i zbliża się dzień, kiedy firmy poszerzą swoją usługę o świadczenia szpitalne.
- To jednak wymaga sporego kapitału do zainwestowania, na co mogą pokusić się jedynie wielcy operatorzy, którzy będą mogli uzasadnić budowę szpitala sporym wolumenem pacjentów z abonamentów i ubezpieczeń prywatnych - zauważa Michał Rusiecki. - Dlatego nie dziwi pewna nerwowość w wypowiedziach mniejszych operatorów abonamentowych.

Budowanie grupy

Z pewnością na rynku tych usług będzie z powodzeniem realizowana dalsza konsolidacja podmiotów, chociażby w ramach grupy skupionej wokół Lux Med-u.
- Jesteśmy otwarci na współpracę i nie wykluczamy powiększania grupy o każdy ciekawy podmiot, który będzie pasował do naszej strategii - wyjaśnia Paweł Padusiński.
Ta strategia oparta jest na budowie szerokiego portfela usług dla szerokiego grona klientów, zarówno korporacyjnych, z firm ubezpieczeniowych, jak i pacjentów leczonych w ramach kontraktów z Narodowym Funduszem Zdrowia. Dlatego w swojej strukturze inwestor chętnie zobaczy nie tylko kolejne przychodnie, ale też np. inne centra czy spółki diagnostyczne. Planowana jest także budowa szpitala.
Wydaje się jednak, że w najbliższej dekadzie alternatywny, prywatny system nie będzie w stanie przejmować np. publicznych szpitali i rozwijać sieci placówek. Raczej każda firma rozwinie jeden szpital.
- Budowa szpitala to proces kosztowny, czasochłonny i do końca nie wiemy, jak się sprawdzi - przyznaje Paweł Padusiński. - To musi być inwestycja, która w dłuższym okresie będzie na siebie zarabiała. Jeżeli projekt szpitala w Warszawie się sprawdzi, to nie wykluczamy, że takie placówki powstaną też w innych miastach. Ale to na razie odległa perspektywa.

Ryzykowny interes

Wygląda na to, że w najbliższych latach powstaną duże podmioty, które będą dysponować także szpitalami, co stworzy alternatywny system opieki zdrowotnej finansowany w całości ze środków prywatnych.
- Znacząco wpłynie to na rynek, szczególnie w dużych miastach i może zainteresować poważnych inwestorów strategicznych i finansowych. Ale nie zmieniam poglądu, że jest to ryzykowny interes, gdyż wymaga inwestowania dużych kapitałów przez kilka lat z rzędu - przyznaje Rusiecki.
Za jeszcze bardziej ryzykowną ścieżkę można uznać inwestycje w sektor publiczny.
Trzeba sobie zdać sprawę, że obszar medyczny w Polsce czy Europie nie jest terenem walki inwestorów i wielkiego napływu kapitału, gdyż segment usług czysto prywatnych, prowadzonych dla zysku, jest stosunkowo niewielki. I nie przypadkiem głównym obszarem działania funduszy inwestycyjnych w Polsce są usługi abonamentowe, czyli biznes prowadzony dla zysku, alternatywny dla systemu publicznego.
Chociaż, jak zauważa Marcin Halicki, dalsze inwestycje w firmy abonamentowe lub w to, w co się one przekształcą, będą zależeć od tego, jak rozwiną się ubezpieczenia zdrowotne oraz jaka będzie polityka państwa i rozwój ustawodawstwa.

Po europejsku

W odróżnieniu od modelu amerykańskiego, w Europie przyjęto powszechny, publiczny system opieki zdrowotnej. To niewątpliwe osiągnięcie polityki społecznej na naszym kontynencie. - Z drugiej strony, model ten narzuca umiarkowany udział sektora prywatnego, który nie dominuje w żadnym kraju europejskim - zauważa Michał Rusiecki. - Dlatego gdy chodzi o inwestowanie w szpital świadczący powszechne usługi, podstawowym pytaniem jest, czy można pogodzić jego misję z celem zarabiania pieniędzy i zarządzania dla zysku.
Takie wątpliwości można mieć również w przypadku niepublicznych szpitali samorządowych, które powstawały przy założeniu, że w przyszłości uda się pozyskać prywatnych inwestorów, gdyby wypracowane wyniki finansowe i zdolności inwestycyjne samorządu nie wystarczyły na rozwój.
- Ponieważ mówimy o szpitalach powiatowych, inwestycja kapitałowa funduszu miałaby sens tylko w przypadku połączenia kilkudziesięciu takich szpitali w jedną sieć zarządzaną dla zysku - podsumowuje Michał Rusiecki.
Podobną drogą idzie wrocławska firma EMC Instytut Medyczny i ciekawe będzie obserwowanie jej rozwoju. Inwestor może oczywiście mnożyć kapitał nie tylko poprzez rozwój firmy, ale przez restrukturyzację podmiotu, który słabo sobie radzi. Jednak, jak przyznaje Michał Rusiecki, obecnie w Polsce to rozwój firmy jest dla inwestora głównym źródłem zysku.

Kapitał i know-how

  • Fundusze inwestycyjne typu private equity (PE) gromadzą środki od inwestorów, a następnie inwestują je wprzedsiębiorstwa, których walory nie są notowane na rynku publicznym.
  • Na określony czas, zazwyczaj od 3 do 7 lat, fundusz PE staje się wspólnikiem pozostałych właścicieli. Oprócz kapitału, fundusz PE wnosi do firmy swój know-how ikontakty, przyczyniając się do rozwoju i wzrostu wartości przedsiębiorstwa.
  • Po kilku latach wychodzi z inwestycji, odsprzedając udziały w spółce innemu inwestorowi branżowemu lub inwestorom w publicznej emisji akcji.
  • Fundusze typu venture capital są jedną zodmian private equity. Są to inwestycje dokonywane we wczesnych stadiach rozwoju przedsiębiorstw, służące uruchomieniu danej spółki lub jej ekspansji.
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum