Kliniczna fuzja, ale spółki nie będzie

Autor: PW • • 28 kwietnia 2016 12:44

Tak, jak zapowiadały władze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego, od 1 marca w Katowicach działa wielki 600-łóżkowy szpital kliniczny powstały z połączenia dwóch placówek. Miał być pierwszym w kraju szpitalem uniwersyteckim prowadzonym przez spółkę prawa handlowego. Ostatecznie do przekształcenia nie doszło. Jakie są powody takiej decyzji?

Przypomnijmy, że 25 marca 2015 r. Senat Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach wyraził w uchwale zgodę na połączenie i przekształcenie dwóch lecznic - Uniwersyteckiego Centrum Okulistyki i Onkologii (UCOiO) oraz Samodzielnego Publicznego Centralnego Szpitala Klinicznego im. prof. K. Gibińskiego (CSK) w spółkę kapitałową z ograniczoną odpowiedzialnością.

Jak mówił nam wtedy Dariusz Jorg, dyrektor Uniwersyteckiego Centrum Okulistyki i Onkologii, szpitale na najwyższym poziomie referencyjności, posiadające najlepszą kadrę medyczną, nie są w kraju obecne na rynku świadczeń komercyjnych. Z tego powodu tracą nie tylko przychody, ale i wybitnych specjalistów, którzy przechodzą do podmiotów prywatnych.

- Stąd pomysł połączenia dwóch katowickich szpitali klinicznych i utworzenia z nich spółki, by móc wejść na rynek usług komercyjnych. To jest wyzwanie dla nas - mówił wprost dyrektor Jorg.

Bez przekształcenia

Fuzja szpitali, nad której projektem pracowano w 2015 r., wzmocniona formułą spółki miała też m.in. pomóc CSK, który wpadł w spiralę długów i nawet po wprowadzeniu programu oszczędnościowego w części medycznej nadal corocznie przynosił stratę rzędu 3-4 mln zł. Sytuacja UCOiO była zupełnie inna. Szpital uzyskiwał w ostatnich latach zysk od 7 do ponad 14 mln zł.

1 marca br. na rynku świadczeń medycznych rzeczywiście pojawił się nowy podmiot, który powstał w wyniku połączenia wspomnianych szpitali - Uniwersyteckie Centrum Kliniczne Śląskiego Uniwersytetu Medycznego. Szpital ma w sumie 600 łóżek, 20 oddziałów i kontrakt wynoszący 160 mln zł. Nie jest jednak spółką, działa w formule SPZOZ-u.

Czy władze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego (SUM) wycofały się z pomysłu ze względu na ministerialne zapowiedzi dokonania zmian w ustawie o działalności leczniczej, które mają powstrzymać komercjalizację szpitali?

- Nie, te kwestie nie mają znaczenia. Decyzja władz SUM o tym, że fuzja szpitali odbędzie się bez przekształcenia w spółkę, zapadła już wiele miesięcy wcześniej - odpowiada dr hab. Damian Czyżewski, prorektor ds. klinicznych Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach.

Już 1 kwietnia minionego roku władze SUM wysłały do Ministerstwa Zdrowia uchwałę senatu uczelni zapowiadającą komercjalizację dwóch szpitali klinicznych. Ministerstwo Zdrowia miało 30 dni na zgłoszenie uwag. Nie przedstawiło ich, co oznaczało, że resort uważał, iż zaproponowana na Śląsku formuła przekształceń szpitali klinicznych - w spółkę kapitałową z ograniczoną odpowiedzialnością - jest zgodna z prawem.

Jednym z końcowych wymogów stawianych przed uczelnią w czasie przygotowania do przekształcenia szpitali klinicznych było uzyskanie zgody od ministra skarbu. Procedura wymaga, by minister wyraził zgodę na powstanie takiej spółki prawa handlowego, jednocześnie opisując, w jaki sposób majątek placówek zostanie jej przekazany.

Dla uczelni propozycje przedstawiane przez Ministerstwo Skarbu okazały się trudne do zaakceptowania. Minister wskazywał, że najpierw powinna powstać spółka, a dopiero później zostanie ona formalnie poinformowana, w jakim trybie udostępni się jej majątek.

- Nie dziwię się rektorowi, że z ostrożnością podszedł do tej propozycji. Uzyskanie tak kluczowej informacji już po utworzeniu nowego podmiotu może wywrócić konstrukcję każdego biznesplanu - mówi nam Dariusz Jorg, obecnie dyrektor Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach.

Zbyt duże ryzyko

Zapoznanie się już post factum przez uczelnię z informacją dotyczącą sposobu przeniesienia do spółki majątku dwóch szpitali znacznie zwiększało potencjalne ryzyko związane z przekształceniem.

- To była na tym etapie największa niewiadoma. Gdyby okazało się na przykład, że majątek zostanie przekazany w formie dzierżawy, za którą spółka ma płacić wiele milionów złotych, wtedy pod znakiem zapytania stanęłaby finansowa opłacalność takiego rozwiązania - tłumaczy dyrektor Dariusz Jorg.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum