Kiedy spróbujemy RUM-u

Autor: Andrzej Bęben • • 15 maja 2008 14:37

Rejestr ubezpieczonych ma NFZ. Kto będzie kontrolował i nadzorował wydawanie pacjentom kart elektronicznych, gdy dojdzie do decentralizacji Funduszu?

Jerzy Miller, były prezes NFZ, od niedawna poseł PO i do niedawna kandydat do teki ministra zdrowia, powiedział podczas III Forum Rynku Zdrowia, że w ochronie zdrowia najważniejsza jest konkurencja i poszanowanie jej pracowników. Zła (lub chybiona) gospodarka finansowa w systemie może przynieść niepożądane skutki: wolność bardzo ograniczoną, frustrację pracowników publicznej medycyny, nie wspominając już o niezadowoleniu pacjentów, na których te niepowodzenia ostatecznie się odbiją.
Trudno prowadzić racjonalną politykę finansową (tak w makro-, jak w mikroskali) bez użycia zaawansowanych narzędzi informatycznych. W skali kraju takimi narzędziami mają być Rejestr Usług Medycznych II generacji (RUM II) i - w dalszej kolejności - elektroniczna recepta. W skali mikro, czyli w jednostkach publicznych (np. w szpitalach), prowadzenie gospodarki finansami wspomagają aplikacje w rodzaju zintegrowanych systemów szpitalnych.

Strategia ogłoszona

Dziś sprawa jest prosta. Jednostki mają jednego płatnika. Narodowy Fundusz Zdrowia wie ile i komu płaci. Dopóki Fundusz jest jeden, to wymiana informatyczna danych pomiędzy płatnikiem a wykonawcami świadczeń jest realizowana przez oprogramowanie autorstwa katowickiego Kamsoftu i warszawskiego ComputerLandu (dziś: Sygnity).
NFZ w sierpniu ogłosił strategię polityki informatycznej na lata 2007-10. - Projekt pilotażowy jest już realizowany - przypominał podczas III Forum Rynku Zdrowia prezes NFZ Andrzej Sośnierz. - Cały projekt zostanie zrealizowany w dwa i pół roku.
RUM, czy dowód osobisty nowej generacji, będący także kartą ubezpieczenia zdrowotnego i rejestrem usług zarazem? - Nie możemy czekać pięć czy dziesięć lat na taki dowód osobisty. RUM II będzie tańszy i szybciej wdrożony - odpowiada szef NFZ.

Prezes przechodni

Prezes Sośnierz podkreśla, że w przedsięwzięciu, którego koszt jest szacowany na ok. 400 mln zł, najdroższe będzie wyprodukowanie kart. Stosunkowo niewiele, bo jedną dziesiątą owej kwoty ma kosztować system informatyczny obsługujący RUM. Potencjalnych dostawców jest wielu. Jednak tylko dwóch z nich występuje w roli faworytów. Mówi się, że są nimi Sygnity i ABG SPIN.
Andrzej Sośnierz - niewykluczone, że w ostatnich dniach swego urzędowania (to wydanie RZ kończyliśmy 29 października) - unikał wskazywania faworytów twierdząc, że realizatorzy RUM II (w strategii zapisano demonopolizację tego zadania) wyłonieni zostaną w przetargach.
- Kiedy mówi się o rejestrze usług medycznych, to trzeba zapytać się, czy będzie jeden NFZ, czy wiele funduszy? PO planuje likwidację NFZ. Zamiast niego miałoby powstać od pięciu do sześciu ubezpieczycieli. Dziś rejestr ubezpieczonych ma NFZ. Gdy dojdzie do decentralizacji Funduszu, to kto będzie kontrolował i nadzorował wydawanie kart? Kto będzie dysponował rejestrem ubezpieczonych? - pyta Piotr Radliński, dyrektor Pionu Rozwiązań dla Sektora Zdrowia ABG SPIN SA.
W dzisiejszych warunkach prawnych taką instytucją mógłby być Urząd Nadzoru Ubezpieczeń Zdrowotnych. Oczywiście po tym, gdyby został przystosowany pod względem informatycznym do pełnienia takiej funkcji.
- Dlaczego tak długo zwlekamy z monitorowaniem usług medycznych? Osiem lat informatyzujemy NFZ. Problem nie tkwi w narzędziach, tylko w tym, jaki zaprojektujemy system opieki zdrowotnej. Gdy się taki opracuje, to korekt dokonuje się w cztery lata, później system stabilizuje się. Tymczasem prezesi Funduszu wytrzymują na swoich stanowiskach dwa, trzy lata - zauważa Zbigniew Kamiński, prezes Kamsoftu.

Polityka i informatyka

To, co było aktualne kilka miesięcy temu, traci teraz na ważności. Zmiany na polskiej scenie politycznej odczuje... branża informatyczna pracująca dla sektora ochrony zdrowia.
Posłanka PO Ewa Kopacz (w poprzedniej kadencji - przewodnicząca sejmowej Komisji Zdrowia), współautorka programu polityki zdrowotnej Platformy, uważa, że trzeba wycofać się z zapożyczonego z Anglii systemu kontraktowania Narodowego Funduszu Zdrowia. Może jako "minister Kopacz" (o tej kandydaturze było pod koniec października głośno) dopuści, że system ten można byłoby prowadzić tylko przez rok i na zasadzie pilotażu, ale "w tej chwili" jest za wprowadzeniem kontraktów na starych zasadach.
Nie tylko dlatego, że angielski system - zdaniem wielu dyrektorów szpitali - sprawiłby, że kontrakty byłyby niższe o 20-30%. Również dlatego, że w obecnej sytuacji "ani dyrektorzy lecznic, ani systemy komputerowe nie są przygotowane na nowy system kontraktowania". Wprowadzenie go w takich warunkach skutkowałoby totalnym bałaganem w służbie zdrowia, a w dalszej konsekwencji - nawet strajkami.

Potencjalne korzyści

Na razie nic nie słychać, by projekt RUM II przygotowany przez ekipę PiS miał być wstrzymany w realizacji lub poddany modyfikacji przez PO. Z drugiej strony, co ze "Strategią wykorzystania zasobów informacyjnych przez NFZ oraz kierunkami rozwoju systemu informatycznego na lata 2007-2010"? Jak ma się ona do zapowiadanej decentralizacji NFZ?
Nie jest już ważne, dlaczego przed paru laty RUM pilotowano w Wielkopolsce, a nie w województwie śląskim (karty chipowe wydane przez Śląską Regionalną Kasę Chorych pod prezesurą Andrzeja Sośnierza). Ważne jest, by rejestr usług medycznych, czyli monitoring wydatków ubezpieczyciela na ubezpieczonego, w końcu zaistniał na polskim rynku usług medycznych.
NFZ zapewnia - i nie ma podstaw do kwestionowania tych zapewnień - że dzięki wprowadzanemu systemowi RUM II świadczeniodawcy zyskają narzędzie usprawniające tworzenie dokumentacji medycznej i sprawozdawczej, a osoby ubezpieczone szybkie potwierdzenie ich prawa do świadczeń za pomocą karty elektronicznej. Zdaniem ekspertów, powszechne wprowadzenie Rejestru - czyli podkreślmy: dedykowanego narzędzia informatycznego - może przynieść, poza wymienionymi korzyściami, jeszcze jedną: 10% oszczędności w systemie ochrony zdrowia.

Partia bez znaczenia

- Informatyka w sposób rzeczywisty zmniejsza koszty, a tym samym umożliwia wyleczenie większej liczby pacjentów. By ten cel osiągnąć, będziemy musieli ukierunkować się na system informatyczny nowej generacji - przekonywał podczas III Forum Rynku Zdrowia Xavier Petit, dyrektor ds. oprogramowania dla Sektora Opieki Zdrowotnej Oracle Europa.
Nie wiadomo, kto dostarczy oprogramowanie systemowe dla RUM II. Wiadomo, że wszyscy potencjalni kandydaci współpracują z Oracle, wiodącym producentem baz danych i ich oprogramowania, bez którego trudno wyobrazić sobie sprawne funkcjonowanie rejestru usług medycznych i bez względu na to, pod auspicjami której partii byłby on wdrażany.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum