Kiedy reformować?

Autor: WOK • • 08 marca 2009 08:23

Plan B, mający pomóc zadłużonym szpitalom, rząd ogłosił w sytuacji, kiedy obrona słabnącej złotówki stała się racją stanu, a słowo "kryzys" nie schodziło (i pewnie długo jeszcze nie zejdzie) z czołówek gazet. Minister zdrowia Ewa Kopacz zapewnia, że problemy na rynkach finansowych nie zaszkodzą planowanym przekształceniom lecznic. A może lepiej byłoby ów kryzys przeczekać, aby zmiany wprowadzać w bardziej stabilnych ekonomicznie warunkach?

Adam Kruszewski, ekspert rynku medycznego Z jednej strony można powiedzieć, że moment, w jakim rząd postanowił wdrażać program przekształcania i oddłużania szpitali, jest najgorszym z możliwych... Niewykluczone, iż w obecnej sytuacji dla niektórych placówek byłoby bezpieczniej trwać nawet w tak ułomnym podmiocie prawnym, jakim jest SPZOZ.
Z drugiej jednak strony nie należy już zwlekać z podejmowaniem zdecydowanych działań służących m.in.
przekształceniu wielu szpitali w spółki prawa handlowego. Być może niektóre samorządy i dyrekcje placówek w warunkach kryzysu finansowego będą chciały odłożyć przeprowadzenie zmian organizacyjnych, ale zbaczanie z tego kursu wcześniej czy później okaże się błędem.
Dobrze zarządzane spółki będą dla swoich kontrahentów, a także dla banków, bardziej wiarygodnym partnerem niż publiczny ZOZ. Dlatego uważam, że dobrze się stało, iż rząd i minister Ewa Kopacz wykazują konsekwencję oraz determinację w swoich działaniach i nie traktują kryzysu jako pretekstu do powstrzymywania procesu przekształceń SPZOZ-ów.
Trzeba jednak zdawać sobie sprawę, że nie w każdym przypadku zmiana formy prawnej funkcjonowania szpitala zakończy się sukcesem. Ponadto konsekwencje wdrożenia tego procesu spadną przede wszystkim na samorządy. Dla rządu więc dużo wygodniejsze - z politycznego punktu widzenia - byłoby niepodejmowanie tak trudnych decyzji.
Zresztą w przeszłości różne koalicje wycofywały się z wcześniej zapowiadanych reform w opiece zdrowotnej.
Inną sprawą jest, że nie z winy rządu odstąpiono od ustawowego przeprowadzenia zmian. Zobligowanie wszystkich SPZOZ-ów do przekształceń było, moim zdaniem, dużo lepszym pomysłem niż obecna dobrowolność.
Prezydenckie weto wobec ustaw zdrowotnych było wyrazem braku zaufania do samorządów. Przecież w pierwotnym projekcie reform rozstrzyganie m.in. o strukturze lecznictwa szpitalnego w poszczególnych regionach miało być przekazane lokalnym społecznościom. Pan prezydent sprzeciwił się jednak takiej koncepcji, nie wierząc w mądrość obywateli.

Kryzys jest złym doradcą

Dr Adam Kozierkiewicz, Instytut Zdrowia Publicznego Collegium Medicum UJ

Czekanie może być ryzykowne

Rok czy dwa lata temu moment na wprowadzenie reform w lecznictwie szpitalnym był oczywiście znaczniej lepszy niż teraz. I nie chodzi nawet o sam kryzys finansowy, ale o sytuację na rynku pracy. Opór pracowników ZOZ-ów przed działaniami restrukturyzacyjnymi w 2007 roku byłyby słabszy ze względu na większe możliwości zatrudnienia personelu - w tym pomocniczego.
Oczywiście nikt nie mógł przewidzieć tego, co się stało w ostatnich miesiącach. Operację przekształceń SPZOZ-ów i tak trzeba było rozpocząć, więc dobrze, że tak się dzieje. Cały ten proces nie będzie trwał rok czy dwa - ma przecież objąć ponad 100 szpitali, co bez wątpienia zajmie 5-6 lat.
Obecny kryzys może spowolnić przekształcenia w przypadku, gdy samorząd lub szpital będzie potrzebował pieniędzy z sektora bankowego, a tych środków nie dostanie lub znacznie wydłuży się procedura przyznawania kredytu i wzrosną jego koszty. Ale kiedy banki komercyjne nie są skłonne pożyczać samorządom lub szpitalom, bardzo istotne jest wsparcie rządu i Banku Gospodarstwa Krajowego.
Ci, którzy mogą czekać z przekształceniami, być może będą nadal czekać... Są jednak takie SPZOZ-y, które zwlekać nie bardzo już mogą, bo ich zadłużenie ciągle wzrasta. Chyba że i one wybiorą postawę wyczekującą. W tym kontekście pozwolę sobie zauważyć, że to nie jest tak, iż długi szpitali powstawały bez udziału samorządów - wiele z nich nie wywiązywało się odpowiednio z roli organu założycielskiego ZOZ-u.
Jeśli więc teraz niektóre samorządy czekają z przekształceniami lecznic, choć ich sytuacja się pogarsza, to może nie sobie, ale swoim następcom szykują poważny problem. Poza tym skoro nie ma obowiązku przekształcania, a SPZOZ ma dobre wyniki finansowe, to przecież nie musi zmieniać formy prawnej. Natomiast tę operację już teraz powinny zacząć placówki, które permanentnie są "pod kreską".
Kryzys nie może tych zmian powstrzymać. Bo jeśli potrwa 5 lat, to znaczy, że w tym czasie szpital ma dalej brnąć w długi?

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum