Kardiolog za "garami"

Autor: Daniel Mieczkowski • • 23 lutego 2012 11:57

Hala Ludowa we Wrocławiu, 2011 rok. Kardiolog Jarosław Fedorowski, członek zespołu Kardioband, gra solo na perkusji. - Solówka powinna być krótka, za to dość głośna, treściwa, wzbudzająca wśród publiczności wzrost napięcia - mówi w rozmowie z Rynkiem Zdrowia. Udało się.

Kto obejrzy na YouTube występ zespołu Kardioband we wrocławskiej Hali Ludowej podczas zjazdu Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego w 2011 roku, przekona się, że lekarze potrafią grać rocka i rozbujać każdą publiczność.

Ojciec grał z Makowiczem

- Zagraliśmy z profesjonalnym nagłośnieniem, z profesjonalną aranżacją sceny, a przed nami grał zespół Kombii, tak wyszło z harmonogramu - uśmiecha się Jarosław Fedorowski.

Ten występ był spełnieniem jednego z marzeń naszego rozmówcy.

Pierwszy zespół, jaki współtworzył Jarosław Fedorowski, powstał w Liceum Ogólnokształcącym im. Marii Konopnickiej w Katowicach i miał mało polityczną nazwę: 45 procent... Był jedynym pierwszoklasistą w składzie i już wówczas grał na perkusji.

Przyznaje, że zamiłowanie do muzyki zaszczepił mu ojciec, który w latach 60. studiował w Krakowie i uczestniczył wówczas w jazzowym życiu tego miasta. Grał między innymi ze słynnym dziś pianistą Adamem Makowiczem.

Jeszcze w latach szkolnych Jarosławowi Fedorowskiemu zdarzyło się być jednym z kandydatów do grania w znanej grupie rockowej Kat.

Było to w czasach, kiedy uczęszczał na zajęcia w klasie perkusji w katowickim Pałacu Młodzieży. Kat był tam jednym z najlepszych i promowanych zespołów.

- Jednak Kat poszedł w kierunku heavy metalu, który nigdy nie był moim ulubionym gatunkiem - opowiada nam Fedorowski.

W czasach nauki na Śląskiej Akademii Medycznej w Katowicach, szczególnie w pierwszych latach, Jarosław Fedorowski nie miał zbyt wiele czasu na granie. Dopiero pod koniec studiów miał okazję grać na "garach" z zespołem skleconym ad hoc z kilku studentów różnych lat.

- Występowaliśmy raz przed grupą Wały Jagiellońskie - wspomina kardiolog.

Po skończeniu studiów i trzech latach pracy w Wojewódzkim Ośrodku Kardiologii w Zabrzu Fedorowski wyjechał do USA szkolić się i pracować. Nie miał nawet perkusji w domu. Jednak po kilku latach pobytu w Stanach w końcu kupił zestaw perkusyjny.

- Grałem tam dla własnej przyjemności z muzyką puszczaną z płyt.

Traktowałem to jako rozrywkę, no i nie chciałem wyjść z wprawy... Perkusja to dobry instrument do relaksacji.

Można się odstresować, grając, a przy okazji tracić kalorie - uśmiecha się lekarz.

Powrót do Polski i występów

Jarosław Fedorowski wrócił do Polski w 2006 r., żeby rozwijać przede wszystkim karierę menedżerską. Nie zamierzał jednak rezygnować z wykonywania zawodu lekarza klinicysty i... gry na perkusji.

W 2007 r. podczas zjazdu kardiologów we Wrocławiu trafił na jam session zorganizowany dla lekarzy w jednym z klubów. Kardiolodzy mieli tam okazję pograć wspólnie, a także z towarzyszeniem profesjonalnego zespołu. Wtedy właśnie poznał kilku kolegów, z którymi potem utworzył Kardioband.

Jak opowiada, animatorem zarówno tamtego jam session z 2007 r., jak i pomysłodawcą założenia zespołu jest Marek Kania, znakomity kardiolog i wykształcony muzyk. - To świetny skrzypek, który potrafi grać zarówno muzykę poważną, jak i rockową czy jazzową. To właśnie w jego głowie w 2007 r. powstała idea Kardiobandu - wspomina Fedorowski.

Kolejny raz grupa spotkała się w 2008 r. Wówczas jeszcze nie myśleli o regularnym graniu. Jednak kiedy znowu wystąpili razem na jam session zorganizowanym przez prof. Jerzego Woya-Wojciechowskiego, postanowili się regularnie spotykać i grać.

Umawianie się na próbę czterech zapracowanych lekarzy nie jest łatwe, tym bardziej że mieszkają w różnych miastach. Jan Węgłowski (gitarzysta i wokalista) jest z Zielonej Góry, Marek Kania z Opola, basista Błażej Głowacki z Sandomierza, a Jarosław Fedorowski mieszka w Warszawie.

Udaje im się jednak co jakiś czas organizować spotkania w stolicy albo w Zielonej Górze.

Repertuar Kardiobandu to też pewien kompromis. Jak tłumaczy Fedorowski, perkusista nie powinien narzucać swoich ulubionych rytmów, ponieważ najważniejszy jest lider muzyczny, a w Kardiobandzie tę rolę pełni gitarzysta, a zarazem świetny kardiolog interwencyjny Jan Węgłowski.

- Janek porusza się bardziej w klimatach rocka lat 60. Grywamy covery Jimi Hendrixa, Erica Claptona.

To zrozumiały wybór gitarzysty, bo są to giganci tego instrumentu - opowiada Fedorowski.

Jego idolem jest John Bohnam, nieżyjący już perkusista legendarnego zespołu Led Zeppelin. Obecnie kardiolog interesuje się rockiem alternatywnym, szczególnie grupami z kręgu amerykańskiej nowej fali, która została zapoczątkowana przez zespół Red Hot Chili Peppers.

- Moim ulubionym utworem rockowym do gry na perkusji jest Californication "Redhotów" - stwierdza.

JAROSŁAW J. FEDOROWSKI

Absolwent Wydziału Lekarskiego Śląskiej Akademii Medycznej.

W latach 1990-93 asystent w Klinice Kardiologii Wojewódzkiego Ośrodka Kardiologii w Zabrzu.

Po nostryfikacji dyplomu wyjechał do USA, odbywając tam szkolenia specjalizacyjne. Od roku 1996 samodzielny lekarz specjalista w szpitalu CVPH Medical Center w Plattsburgh (Nowy Jork). W latach 2002-06 był szefem departamentu medycyny oraz członkiem zarządu tego szpitala.

Posiada specjalizacje z kardiologii i chorób wewnętrznych. Wykładowca studiów MBA dla kadry medycznej Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie (2004-11). Profesor nadzwyczajny od 2008 r. Współzałożyciel firmy Szpitale Polskie SA, w latach 2007-10 prezes zarządu; obecnie - wiceprzewodniczący rady nadzorczej tej spółki.

Prezes Polskiej Federacji Szpitali.
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum