Już nie można czekać

Autor: Piotr Wróbel • • 10 stycznia 2009 10:57

Czy zadłużenie szpitala powiatowego może doprowadzić do upadku lecznicy działającej w formule SPZOZ? Choć odpowiedź na tak postawione pytanie formalnie nie jest prosta, to zdrowy rozsądek podpowiada, że takie zagrożenie jest całkiem realne. Wystarczy, że do szpitala wejdzie komornik, a wierzyciele gremialnie nie zgodzą się na podpisywanie ugód. Gigantycznie zadłużonemu szpitalowi może nie pomóc nawet kredyt poręczony przez władze powiatu, bo wysokość możliwych gwarancji ze strony starostwa też ma swoje granice.

Wtedy takim lecznicom pozostanie już tylko pomoc państwa. Jednak zadłużenie niektórych szpitali powiatowych jest tak duże, że nie były w stanie nawet skorzystać z możliwości pomocy publicznej, jaką dawała ustawa z 2005 roku. Tam sytuację - jak się wydaje - może uzdrowić już tylko oddłużenie wprowadzone na mocy stosownej ustawy. Tak jest m.in. w Starogardzie Gdańskim i Górze (woj. dolnośląskie).
W Lwówku Śląskim (woj. dolnośląskie) - gdzie samorząd powiedział: "dość" - władze powiatu jeszcze latem 2008 r. zabrały się za tworzenie szpitalnej spółki i wzięły na siebie spłatę 31 mln zł zadłużenia. - Nie było sensu czekać na kolejną ustawę oddłużeniową, bo obawialiśmy się, że czekanie nic nie da, a tylko pogorszy sytuację - mówi starosta lwówecki Artur Zych.
Nie wszędzie było finansowe pole do takich manewrów ze strony samorządu albo wybrano inną metodę. W październiku ub.r. powiatowi rajcy w Starogardzie Gdańskim podjęli uchwałę intencyjną na temat przekształcenia miejscowego szpitala w spółkę prawa handlowego: Kociewskie Centrum Zdrowia. Powiat chciał do niej przystąpić, jak tylko zostaną uchwalone nowe ustawy zdrowotne dotyczące komercjalizacji szpitali.
- Pieniądze na pokrycie zadłużenia będą pochodziły z budżetu państwa - mówili z nadzieją .

Teraz się nie zadłużają

Specjalistyczny Szpital Powiatowy w Starogardzie Gdańskim na koniec października ubiegłego roku miał około 64 mln zł długu.
Budżet starostwa za 2007 rok - to 77,5 mln zł. Obecna dyrektor starogardzkiej lecznicy Beata Ładyszkowska nie chce wypowiadać się na temat błędów w zarządzaniu, które mogły doprowadzić do takiej sytuacji: - Mam swoje zdanie, ale sięganie w przeszłość niczego nie zmieni.
Razem, w powiecie, musimy myśleć, jak ratować nasz szpital - podkreśla.
W 2005 roku sytuacja szpitala była już tak dramatyczna, że w powiecie uruchomiono obywatelskie "pospolite ruszenie". Wtedy, na tydzień przed Świętami Bożego Narodzenia, w spiżarniach szpitala przybyło półtorej tony podarowanych ziemniaków. Okoliczni rolnicy przywozili, ile mogli - po worku, po dwa... Pobliska masarnia dała 30 kilogramów kości na zupę. Wsparcie organizowało starostwo.
- Po nowym roku proboszczowie diecezji pelplińskiej mają odczytać z ambon specjalną odezwę samorządu - mówił nam wtedy odpowiedzialny za nadzór nad szpitalem Krzysztof Trawicki z zarządu powiatu .

Była nadzieja w ustawach

Wszystko działo się w czasie, kiedy cierpliwość dłużników szpitala wyczerpała się już dawno. Wszystkie konta były zajęte przez komornika. Było tak kiepsko z finansami, że szpital nie mógł nawet skorzystać z możliwości pomocy publicznej przy oddłużeniu lecznic, jaką dawała ustawa z 2005 roku. Dzisiaj sytuacja w szpitalu nie jest aż tak dramatyczna, choć - przyznać trzeba - finansowanie nadal wisi na włosku. W szpitalu ostro zabrano się za cięcie kosztów: lekarze i pielęgniarki przeszli na kontrakty, zmieniono strukturę administracji, jest wprowadzane budżetowanie oddziałów.
- Mamy też porozumienie z ZUS-em w sprawie regulowania zaległych zobowiązań publicznoprawnych. Podpisujemy ugody z wierzycielami, starając się tak rozkładać zobowiązania na raty, żeby dostawcy nie sądzili się z nami i aby nie dochodziło do zajęć komorniczych - wylicza dyrektor.
Starostwo poręczyło szpitalowi 25 mln zł kredytu. 2008 rok był pierwszym od lat, w którym placówka przestała generować zadłużenie. - Kwota zadłużenia jest o ponad milion złotych niższa niż na koniec 2007 roku i blisko 4 miliony mniejsza niż odnotowana 30 czerwca 2008 roku - informuje dyrekcja szpitala.
Dyrektor Beata Ładyszkowska przyznaje, że spore nadzieje wiązała z nowymi ustawami zdrowotnymi. - One by nam bardzo pomogły oddłużyć szpital - uważa.
Z niepokojem patrzy w przyszłość: - Jeśli nie zmieni się wycena punktu, to już z góry można założyć, że nasze wysiłki niewiele dadzą i nasza działalność zacznie przynosić stratę operacyjną .

Taki bilans

Kłopot, co zrobić z zadłużonym szpitalem, mają też w Górze. Tam na koniec października 2008 r. zobowiązania ogółem wynosiły 40 mln zł, wymagalne - około 30 mln zł.
Dyrektor Szpitala Powiatowego w Górze Czesława Młodawska zarządza nim od lutego 2007 roku. Postawiła na maksymalizację przyjęć pacjentów. To argument w rozmowach o wysokości kontraktu z NFZ i gwarancja dopływu pieniędzy na konta szpitala, które łupi komornik. - Zaryzykowaliśmy, zaczęliśmy zabiegać o pacjentów, weszliśmy w nadlimity i to się opłaciło, bo Fundusz nam za nie zapłacił - mówi teraz. W 2007 roku kontrakt szpitala z NFZ wynosił niecałe 10 mln zł, w 2008 roku - 11,5 mln.
Szpital z finansowymi kłopotami borykał się od lat. Także dyrektor Młodawska nie chce źle mówić o osobach, które poprzednio zasiadały w jej fotelu i zarządzały szpitalem.
Każdy z dyrektorów coś próbował naprawić w mechanizmie finansowania szpitala. Kiedyś pracowało tu jakieś 500 osób, dzisiaj nieco ponad 200.
Teraz szpital bilansuje się na działalności operacyjnej, nie ma na niej strat, ale obciążenie długiem i koszty jego obsługi są niemal zabójcze dla finansów placówki. Koszty obsługi długu wynoszą około 3 mln zł rocznie. Z dostawcami szpital podpisał ugody. Największe obciążenia dotyczą zobowiązań wobec ZUS-u, których szpital nie regulował już od 2000 roku po gremialnym i prostym oddłużeniu ochrony zdrowia w całym kraju .

W Górze bieda

Potem nie skorzystano z pomocy publicznej i możliwości oddłużenia w oparciu o ustawę z 2005 roku. - To było zaniedbanie, trzeba było choćby spróbować - mówi obecna dyrektor szpitala. Teraz powiat pomaga szpitalowi jak może. Starostwo poręczyło 12 mln zł kredytu dla szpitala.
Na więcej organu założycielskiego nie stać. Dług szpitala jest mniej więcej taki jak roczne dochody powiatu.
Co dalej? Dalej - jak się wydaje - jest tylko kwadratura koła... - Gdyby weszła w życie Ustawa o przekształceniu szpitali w spółki, to moglibyśmy liczyć na umorzenie zobowiązań publicznoprawnych.
W naszym wypadku są one bardzo duże - wobec ZUS-u wynoszą 22 mln zł - mówi dyrektor.
Dodaje: - Zostałby nam praktycznie kredyt długoterminowy, a myślę, że z tymi zobowiązaniami za 2008 rok byśmy sobie w jakiś sposób poradzili, biorąc np. pożyczkę z Banku Gospodarstwa Krajowego.
Według dyrektor Młodawskiej, nie sposób przewidywać, czy i jak szpital zostanie przekształcony i oddłużony ani jaki będzie jego los. Teraz ma większe zmartwienie: - Poruszamy się po omacku, każda firma robi plany, a my jeszcze nie wiemy nawet, jaki będzie kontrakt na 2009 rok.
Na drugim krańcu województwa dolnośląskiego, w Lwówku Śląskim, na ustawę o przekształceniach szpitali w spółki woleli nie czekać. Od 1 stycznia 2009 r.
w miejsce publicznego ZOZ-u powstaje NZOZ należący do powiatu. - Od czasu, kiedy dwa lata temu zostałem starostą, szpital lwówecki nie jest zagrożony zajęciami komorniczymi, zapobiegliśmy temu, dokonując restrukturyzacji długu i ugód z wierzycielami - mówi starosta Artur Zych .

SPZOZ - wyczerpana formuła

Pytany o historyczną już przeszłość szpitala odpowiada krótko: - Wyczerpała się formuła SPZOZ. Według mojej oceny gospodarowanie pieniędzmi, gospodarowanie mieniem za czasów SPZOZ było oburzające.
Oczywiście zasadniczą przyczyną kłopotów szpitala - tak jak wszędzie - było jego zbyt niskie finansowanie z kontraktu. - Ale to nie zwalnia władz samorządowych od myślenia o ekonomii.
Myślenie populistyczne jest metodą na jedną kadencję i prowadzi do przekazania całego bałaganu następcom - ocenia starosta.
W 2008 roku samorząd przejął szpitalny dług: 25 mln zł zrestrukturyzowanych zaległości publicznoprawnych i cywilnoprawnych. Do negocjacji i ugody pozostają kwoty zobowiązań wobec Urzędu Skarbowego i ZUS-u oraz funduszu socjalnego dla załogi. W sumie - będzie to około 31 mln zł. Wcześniej, dzięki przystąpieniu do procesu restrukturyzacji w oparciu o ustawę z 2005 roku, ogólne zadłużenie spadło z 39 do 31 mln zł .

Z ręką na pulsie

Powiat spłacając szpitalne długi, podjął wielki wysiłek. Budżet powiatu to około 40 mln zł. - My będziemy wydawać 3-4 mln zł z budżetu rocznie, to jest dla nas bardzo bolesne - przyznaje Artur Zych.
- Jak długo? - pytamy.
- Ech, przez 25 lat... - wzdycha starosta.
W Lwówku jest przyzwolenie społeczne na przekształcenie szpitala w spółkę. Było zainteresowanie tym przedsięwzięciem ze strony prywatnych inwestorów, ale tam - przynajmniej na razie - prywatyzacji nie będzie.
- Zakładamy, że nie należy się pozbywać wpływu na funkcjonowanie szpitala, skoro władze samorządowe odpowiadają za zapewnienie bezpieczeństwa zdrowotnego mieszkańcom powiatu - dodaje starosta .

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum