Jest wypadek, będzie rekompensata

Autor: Katarzyna Lisowska • • 08 marca 2016 12:34

Pacjenci domagający się odszkodowań za błędy medyczne skazani bywają na lata procesów sądowych, które często dotkliwie uderzają w ich kieszeń, a wygrywa tylko garstka najwytrwalszych. Minister zdrowia zapowiada, że uporządkuje system dochodzenia odszkodowań nową ustawą, która ma być bardziej przyjazna dla pacjenta. Co ma na myśli?

Zadośćuczynienia za wyrządzone krzywdy chorzy mogą dochodzić też za pośrednictwem komisji orzekającej o zdarzeniach medycznych. To droga tańsza i krótsza, ale mogą z niej skorzystać tylko poszkodowani przez szpitale.

Minister zdrowia Konstanty Radziwiłł uważa, że przepisy w ustawie o prawach pacjenta umożliwiające zadośćuczynienie są karykaturą regulacji obowiązujących w innych państwach.

- Niestety, ustawa została przyjęta bez uwzględnienia negatywnych opinii płynących zarówno od lekarzy, jak i pacjentów. Dziś podejmuję się wyzwania uregulowania systemu rekompensat za tzw. wypadki medyczne. Zmienić też chcemy samo podejście do zdarzeń niepożądanych - zaznaczał podczas konferencji "Rekompensowanie szkód związanych z leczeniem w modelu pozasądowym", która odbyła się w Warszawie 14 stycznia z udziałem ministra, lekarzy oraz prawników.

Minister Radziwiłł zwrócił uwagę, że nowe rozwiązania mają się skupiać nie na ustaleniu, kto jest winny (co jest czasochłonne i nie zawsze możliwe), ale na ustaleniu samego faktu, że doszło do zdarzenia i próbie jego naprawy. Z jednej strony - poprzez wypłatę finansowego zadośćuczynienia, z drugiej - poprzez wsparcie medyczne, które pozwoliłoby zminimalizować zdrowotne konsekwencje tzw. wypadku.

System zepsuł, system ma naprawić

Minister przypomniał, że pacjent dopiero wtedy, gdy ma w ręku dokument potwierdzający to, że ktoś popełnił błąd, może pójść do sądu cywilnego, w którym domaga się odszkodowania. To zaś stawia go od razu w kontrze do systemu ochrony zdrowia.

Konstanty Radziwiłł przyznał, że chciałby, żeby podobnie jak w przypadku przyznawania odszkodowań za wypadki przy pracy traktowano odszkodowania za wypadki medyczne. Jak można sądzić, minister mówiąc o zdarzeniach medycznych, celowo użył określenia - wypadki.

- W praktyce wyglądałoby to tak, że jeżeli dochodzi do wypadku, opisuje się sytuację wypadkową, orzecznik bada poszkodowanego i stwierdza określony uszczerbek na zdrowiu i następuje odszkodowanie - wyjaśniał i dodał, że tak procedura wygląda m.in. w Nowej Zelandii, gdzie tego rodzaju rozwiązanie przyjęto już w latach 60. ubiegłego wieku.

Tu zasadą jest pełne i rzeczywiste naprawienie szkody. Wyraża się to z jednej strony w rekompensacie finansowej, ale co może i ważniejsze - w dążeniu do możliwego przywrócenia stanu zdrowia sprzed zdarzenia, poprzez m.in. zapewnienie pacjentowi szerokiego dostępu do świadczeń medycznych.

Minister podkreślał, że pozasądowy model dochodzenia roszczeń za szkody medyczne, bez konieczności udowodnienia winy komukolwiek, jest systemem przyjaznym dla pacjenta.

Muszą być winni - dlatego nie ma zgłoszeń

Powiedział, że odszkodowania nie byłyby tak wysokie jak obecnie przyznawane przez sądy podczas procesów cywilnych, ale stałyby się bardziej powszechne w sytuacji, gdy uznana została szkoda.

W jego opinii nieskupianie się na szukaniu winnych powinno też przynieść zmianę podejścia do raportowania zdarzeń medycznych przez personel medyczny. - Dziś wiele takich sytuacji nie jest ujawnianych w obawie przed ewentualną karą. To błąd, bo tylko poznanie ryzykownych sytuacji pozwala na ich wyeliminowanie w przyszłości - podkreślał. Ze zdarzeń medycznych, które nie są raportowane, nie mogą być wyciągane wnioski, które służyłyby zmniejszaniu ryzyka.

- Zdaję sobie sprawę, że możliwości wdrożenia takiego rozwiązania będą wiązały się z koniecznością wygospodarowania pewnego budżetu, ale to wcale nie musi być wygórowana kwota - podkreślał minister Radziwiłł, przywołując doświadczenia Szwedów.

Jak wynika z wyliczeń dr. Pelle Gustafsona, dyrektora medycznego LOF w Szwecji, roczny koszt dla budżetu państwa z tytułu odszkodowań za wypadki medyczne w przeliczeniu na obywatela wynosi ok. 13 euro.

Co dalej z komisjami

Czy znikną komisje ds. orzekania o zdarzeniach medycznych? - W tej chwili jeszcze nie wiemy, jaką konkretną nową formułę dochodzenia roszczeń zaproponujemy pacjentom, ale wydaje się najbardziej zasadne, by sprawami odszkodowań wynikających ze zdarzeń medycznych zajął się ZUS - powiedział minister.

Konstanty Radziwiłł oczekuje, że projekt ustawy powstanie jeszcze w tym roku. Przypomnijmy, że komisje ds. orzekania o zdarzeniach medycznych funkcjonują od 1 stycznia 2012 r. Miały być pozasądową ścieżką umożliwiającą uzyskanie odszkodowania i zadośćuczynienia. Gdy komisja orzeknie, że doszło do szkody, ubezpieczyciel szpitala lub sama lecznica proponuje odszkodowanie. Proponowane są stosunkowo małe kwoty, więc pacjenci nie przestali kierować pozwów do sądów.

Zakładano, że komisje będą wydawać orzeczenie w ciągu czterech miesięcy, ale trwa to dwa razy dłużej - średni czas rozpatrywania wniosku wynosił niedawno osiem miesięcy. Dzieje się tak z powodu skomplikowania spraw i trudności ze znalezieniem biegłych.

Według prof. Doroty Karkowskiej , doradcy prezesa Okręgowej Rady Lekarskiej w Warszawie, to, że postępowania przed komisjami trwają za długo, ma wynikać m.in. z trudności ze skompletowaniem składów komisji o dostatecznych kompetencjach. Dla lekarzy i prawników zasiadanie w komisjach jest dodatkową pracą, wykonywaną poza głównymi obowiązkami zawodowymi.

- War to rozważyć, czy w komisjach nie powinni pracować eksperci, dla których komisje byłyby zasadniczym miejscem pracy - proponowała profesor.

Co jest wypadkiem medycznym

Zwróciła uwagę, że porządkowanie systemu odszkodowań należy rozpocząć jednak od ustalenia tego, co jest wypadkiem medycznym.

- W Nowej Zelandii w definicję wypadku medycznego wpisano kilka obszarów, wszelkie rodzaje szkód wynikające z diagnostyki, terapii, z opóźnienia pomocy medycznej, zaniechań, uszczerbku na zdrowiu ze względu na wadliwy sprzęt medyczny, zakażenia. Wyłączono zaś szkody wynikające np. z braku współpracy ze strony pacjenta (niestosowanie się do zaleceń lekarza) czy wynikające z samoistnego rozwoju choroby - wyjaśniała prof. Dorota Karkowska.

W jej opinii, podobnie jak przyznał minister zdrowia, najlepszym i dosyć prostym do wdrożenia rozwiązaniem byłoby oparcie nowego modelu wypłaty rekompensat o ZUS, który ma już doświadczenie w orzecznictwie i przyznawaniu odszkodowań. Jej zdaniem rekompensaty powinny mieć charakter jednorazowych wypłat, a nie rent.

Innym możliwym rozwiązaniem byłoby przekazanie całego procesu w ręce ubezpieczycieli. Profesor zwróciła też uwagę, że w ustawie należałoby określić maksymalną wysokość rekompensaty wypłacanej w przypadku śmierci pacjenta.

Podobnie jak w Unii

Dr Andrzej Ryś z Komisj i Europejskiej tłumaczył , że przyjęcie omawianego modelu ma również istotne znaczenie ze względu na stosowanie praw pacjenta w opiece transgranicznej.

- Dziś medycyna zmienia charakter, leczymy się poza granicami kraju, a w naszym systemie ochrony zdrowia jest coraz więcej obcokrajowców. Dobrze, by regulacje przyjęte w tym zakresie były zbliżone do tych z innych państw - podkreślał.

Ryś przekonywał, że przyjęcie możliwości pozyskania rekompensaty za wypadek medyczny bez konieczności procesowania się przed sądem jest kierunkiem wdrażanym w coraz większej liczbie państw. - Komisja Europejska dąży do tego, by przepisy w tym zakresie były możliwie ujednolicone - zaznaczył.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum