Ryszar Rotaub | 18-10-2011 10:23

Jest umowa, czekamy na finansowanie

15 września br. w sali sesyjnej Starostwa Powiatowego w Żywcu nastąpiło uroczyste podpisanie umowy na budowę, utrzymanie i zarządzanie Szpitalem Powiatowym w Żywcu.

To największy projekt, który będzie realizowany w polskiej ochronie zdrowia w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego. Czy po tym wydarzeniu otworzy się worek z podobnymi przedsięwzięciami?

- Samorządowcy i koledzy - dyrektorzy innych szpitali - mówią na spotkaniach, że poczekają na Żywiec, aby się przekonać, czy warto wchodzić w PPP - opowiadał nam Antoni Juraszek, dyrektor Zespołu ZOZ, Szpital Powiatowy w Żywcu, i podkreślał, że sama ustawa o PPP z 2009 roku nie wystarczy, by przekonać publicznych decydentów do prowadzenia wspólnych inwestycji z prywatnym sektorem. Potrzebny jest namacalny dowód.

Z kolei wicestarosta żywiecki Andrzej Kalata przyznawał, że partnerstwo jest ryzykowne, bo w Polsce nie ma żadnego wzorca, a na dodatek resort zdrowia nie wykazywał większego zainteresowania pionierskim przedsięwzięciem samorządowców.

Tworzą wzorzec

Ten wzorzec tworzony jest właśnie w powiecie żywieckim. Prywatnym partnerem zostało ostatecznie Inter- Health Canada Limited z Toronto - firma założona w 1994 roku. Specjalizuje się w zarządzaniu międzynarodowymi projektami i inwestycjami w sektorze opieki zdrowotnej. Wcześniej realizowała projekty w Wielkiej Brytanii, Zjednoczonych Emiratach Arabskich i Kuwejcie, a ostatnio na wyspach Turks i Caicos.

W Wielkiej Brytanii na przykład InterHealth Canada zostało wybrane przez Ministerstwo Zdrowia jako prywatny inwestor w ramach umowy PPP na budowę i zarządzanie publicznym, specjalistycznym ośrodkiem zdrowia w Runcorn w północno-zachodniej Anglii.

Partner jest więc poważny, ma międzynarodową renomę. Do Żywca przybyli m.in. George Commander, prezes zarządu InterHealth Canada Limited, oraz Nasser Massoud, członek zarządu, który jest jednocześnie dyrektorem ds. rozwoju i transakcji globalnych.

Jednak 15 września szefowie Inter- Health Canada nie postawili kropki nad "i". - O pełnym sukcesie będzie można mówić wówczas, gdy nastąpi zamknięcie finansowe projektu - studzi huraoptymistyczne nastroje Krzysztof Siwek, dyrektor departamentu przygotowania projektów indywidualnych w Ministerstwie Rozwoju Regionalnego, które się mocno zaangażowało w merytoryczną pomoc dla Żywca.

- W czasie uroczystości nastąpi podpisanie umowy warunkowej, której sens się sprowadza do tego, że strony dają sobie czas na zamknięcie finansowe projektu - tłumaczył na początku września Krzysztof Siwek i dodał, że jeśli w ciągu roku Kanadyjczycy nie znajdą źródeł finansowania, to z projektu może nic nie wyjść.

- To też wyjaśnia, dlaczego niektóre centralne instytucje zachowują dystans w sprawie objęcia patronatem tego pilotażowego projektu. W każdym razie z naszego resortu ktoś będzie, może nawet minister rozwoju regionalnego Elżbieta Bieńkowska - stwierdził dyrektor Siwek, kiedy rozmawialiśmy kilka dni przed podpisaniem umowy.

Okazało się, że była i pani minister, i wiceminister tego resortu Adam Zdziebło, a także Daniel Costello - ambasador Kanady w Polsce.

Problemem jest długość kontraktu z NFZ na świadczenie usług medycznych.

Jest on podstawowym zabezpieczeniem dla banków. W opinii dyrektora Siwka, roczne czy trzyletnie kontrakty dla szpitali wchodzących w PPP to stanowczo zbyt krótki okres (w przypadku Żywca w grę wchodzi około 220 mln zł), o czym świadczy niechęć Banku Gospodarstwa Krajowego do angażowania się w tego typu projekty.

Ale dyrektor przypomina też, że wiceminister zdrowia Jakub Szulc wyraził na wrześniowym Forum Gospodarczym w Krynicy pogląd, iż umowy z NFZ nie muszą mieć tak krótkich ram czasowych jak obecnie.

- Największy problem mieliśmy z tym, że Narodowy Fundusz Zdrowia daje kontrakty na trzy lata, podczas gdy partnerzy chcą wyłożyć setki milionów.

Dlatego na własne ryzyko, gdyby NFZ nie podpisał kontraktu, zagwarantowaliśmy finansowanie szpitala przez pięć lat - przyznaje w rozmowie z nami wicestarosta powiatu żywieckiego.

Bartosz Mysiorski, główny specjalista w Fundacji Centrum PPP, w proponowanej przez NFZ długości kontraktów też widzi podstawową barierę w rozwoju partnerstwa publiczno-prywatnego w ochronie zdrowia.

Według danych Fundacji Centrum PPP, wśród siedmiu sektorów gospodarki zainteresowanych partnerstwem publiczno- prywatnym dominują projekty z zakresu infrastruktury sportoworekreacyjnej (49%), ochrona zdrowia znalazła się dopiero na 5. miejscu (7%).

Fundacja, której prezesem jest była wiceminister gospodarki Irena Herbst, skupia 41 podmiotów: banki, kancelarie prawne, firmy doradcze, przedsiębiorstwa, regionalne agencje rozwoju, fundacje, związki, izby i stowarzyszenia gospodarcze. Są one zainteresowane przełamaniem marazmu, jaki panuje w Polsce w zakresie inwestycji publiczno- prywatnych.

Czy przykład Żywca przekona do PPP innych samorządowców? - Z pewnością Żywiec będzie swoistym papierkiem lakmusowym - twierdzi Bartosz Mysiorski.

Podkreśla, że ochroną zdrowia w Polsce interesują się nie tylko Kanadyjczycy.

Także Brytyjczycy, Amerykanie, Irlandczycy, Hiszpanie, Francuzi wykazują duże zainteresowanie, bo dostrzegli, że polski rynek ochrony zdrowia jest bardzo obiecujący.

Pytamy, dlaczego zatem z Żywca wycofały się takie firmy, jak np.: Konsorcjum Szpitali Polskich SA, Mostostal, EMC Instytut Medyczny, Strabag, General Electric Medical Systems, VAMED Standortentwicklung und Engineering?

- Moim zdaniem, wycofali się ze względu na wymóg świadczenia usług medycznych. Nawet światowi gracze przestraszyli się, że nie dostaną kontraktu na finansowanie usług medycznych - odpowiada główny specjalista w Fundacji Centrum PPP.

Wielu obserwuje

Bartosz Mysiorski uważa, że do Starostwa Powiatowego w Żywcu wpłynęłoby o wiele więcej zgłoszeń, gdyby oferta przewidywała, że świadczeniem usług medycznych zajmie się strona publiczna, a partner prywatny byłby odpowiedzialny tylko za budowę i utrzymanie szpitalnego budynku.

- System finansowania jest podstawową barierą dla PPP w ochronie zdrowia ze względu na krótkoterminowe kontrakty z NFZ - podkreśla ekspert.

- Jeśli mimo wszystko w powiecie żywieckim się uda, będzie to wielka sprawa dla partnerstwa publiczno-prywatnego w Polsce, nie tylko w dziedzinie ochrony zdrowia. Pojawią się kolejne projekty. Wiele podmiotów obserwuje, co się zdarzy w Żywcu. Jeśli się im powiedzie, wiele projektów pójdzie do przodu - przewiduje Mysiorski.