Jak zdobywa się unijne dotacje

Autor: Piotr Wróbel • • 11 stycznia 2010 12:26

W Zgorzelcu rozwijają współpracę transgraniczną dzięki dobrze przygotowanym wnioskom pomocowym

Wielospecjalistyczny Szpital SPZOZ w Zgorzelcu jest jednym z niekwestionowanych liderów w wykorzystaniu środków unijnych na inwestycje. W tym roku dyrekcja szpitala zamierza zreali-zować inwestycje za 91 mln zł, z czego ze środków unijnych będzie pochodziło 60 mln zł. Do tej pory placówka na projekty na lata 2009-2010 pozyskała 25 mln zł.

Jak podkreśla dyrektor WS SPZOZ w Zgorzelcu Zofia Barczyk, korzystanie z pieniędzy unijnych jest dobrodziejstwem: - Pozwala nam to doprowadzić szpital do standardów europejskich. Jesteśmy w tej szczęśliwej sytuacji, że w zapewnieniu środków własnych niezbędnych do udziału w unijnych programach wspiera nas samorząd.

Bez konkurencji

Wiele projektów można tam realizować dzięki współpracy transgranicznej. Trzeba jednak pilnować, aby ta współpraca nie przerodziła się w konkurencję. Dlatego szpital w Zgorzelcu nie kieruje do pacjentów z drugiego brzegu Nysy oferty zabiegów planowych. Chodzi przede wszystkim o to, że taka opcja mogłaby się skończyć odcięciem dostępu do środków unijnych w wielu programach z powodu wkroczenia jednostki w sferę pomocy publicznej.

Jednym z kryteriów przesądzających o tym, że pomoc udzielana ze środków unijnych ma charakter pomocy publicznej, jest element konkurencyjności. - My tego kryterium nie spełniamy i zależy nam, żeby tak pozostało - tłumaczy zawiłości unijnych dotacji Piotr Ilczyna, kierownik działu rozwoju i marketingu w zgorzeleckim szpitalu. Dodaje: - Gdybyśmy stali się konkurencyjnym zagrożeniem dla szpitali w Görlitz, nie zechciałyby z nami współpracować.

W Zgorzelcu, nim sięgnięto po środki unijne, policzono plusy i minusy, z jakimi wiązałoby się podjęcie rywalizacji o pacjenta z niemieckimi placówkami. Badanie marketingowe wykazało, że pacjenci z Görlitz nie są zainteresowani leczeniem w polskim szpitalu, bo system ochrony zdrowia w ich państwie oferuje im lepsze warunki udzielania świadczeń medycznych. Są o tym święcie przekonani, pomimo pojawiających się kolejek i konieczności nieznacznego, co prawda, ale jednak - współpłacenia.

Opinia na korzyść

Istnieją i takie dziedziny usług oraz gospodarki, które znalazły uznanie w oczach Niemców. Kupują polską żywność, odwiedzają zakłady fryzjerskie.

Czasami, jak to w życiu bywa, gościom z drugiej strony granicy przytrafiają się nagłe zdarzenia zdrowotne. Wtedy trafiają do polskich lekarzy. W ciągu roku szpital przyjmuje ponad 200 obcokrajowców, w większości Niemców, wymagających pomocy w stanach nagłych. Są to zarówno ofiary wypadków drogowych, jak i nawet pacjenci kardiologiczni poddawani zabiegom angioplastyki z powodu ostrego zespołu wieńcowego. Udzielanie im pomocy w trybie ostrym - co zrozumiałe - nie jest rozumiane jako konkurencyjność wobec placówek niemieckich.

Opinia o jakości usług w przygranicznym polskim szpitalu zmienia się zdecydowanie na korzyść. Po pierwsze dlatego, że standardy leczenia, jakie w stanach nagłych stosuje szpital (SOR, Transgraniczne Centrum Kardiologii Inwazyjnej) są porównywalne z tymi obowiązującymi w Görlitz. Po drugie - polski personel, zarówno wyższy, jak i średni, posiada podstawową znajomość języka niemieckiego pozwalającą na porozumienie się z pacjentem. Nauka języka sąsiadów była jednym z pierwszych programów, na który środki pozyskano z Unii.

Pożytki z sąsiedztwa

Po łożenie Zgorzelca sprawia, że w wielu przypadkach właśnie sąsiedztwo z pań-stwem niemieckim i czeskim można wykorzystać jako dobr y argument w sięganiu po środki unijne, o ile w programach, do których aspiruje polski szpital, pojawi się element współpracy transgranicznej, a nie konkurencyjności. Część projektów jest bowiem dedykowana beneficjentom jednocześnie po obu stronach granicy w ramach Europejskiej Współpracy Terytorialnej (EWT).

Obecnie np. wstępem do projektu ponadgranicznej współpracy służb ratownictwa medycznego w Euroregionie Nysa (EWT Polska-Czechy) jest nauka języka czeskiego przez polskich lekarzy i ratowników. Ten sam projekt pozwoli na uzyskanie dofinansowania do zakupu karetki z napędem na 4 koła, która będzie obsługiwać pagórkowaty rejon w okolicy Bogatyni. Uzupełnieniem będą zakupy ze środków unijnych sprzętu telemedycznego dla karetek, wykorzystywanego w kardiologii. Partnerem wiodącym tego projektu jest pogotowie libereckie w Czechach, a partnerzy po polskiej stronie to szpital w Zgorzelcu i pogotowie w Jeleniej Górze.

Standardy w górę

Również strona niemiecka wspiera reali-zację części polskich projektów, wycho-dząc z założenia, że ich realizacja służy wyrównywaniu standardów świadczeń medycznych w rejonie przygranicznym. Jednym z nich jest projekt (EWT Polska-Saksonia), w ramach którego za kwotę prawie 4,5 mln zł został zakupiony an-giograf i rtg. do wszczepień rozruszników serca dla Transgranicznego Centrum Kardiologii Interwencyjnej Zgorzelec/ Görlitz. Powstanie tego Centrum w paź-dzierniku 2007 roku przyniosło w rejonie Zgorzelca spadek śmiertelności w ostrych zespołach wieńcowych z 14 do 3%.

Wiele z programów unijnych "obudowanych" jest dodatkowo umowami o ścisłej współpracy ze Städtisches Kli-nikum Görlitz gGmbH. Taka współpraca dotyczy m.in. możliwości wzajemnego wykonania badań tomograficznych w razie awarii sprzętu oraz stałego realizowania na zdecydowanie preferencyjnych warunkach badań histopatologicznych dla strony polskiej. Lekarze ze Zgorzelca próbują też w oparciu o kontakty z zaprzyjaźnionym szpitalem przenieść na nasz grunt niektóre z doświadczeń organizacyjnych dotyczących procedur wszczepiania rozruszników serca.

W szpitalu w Zgorzelcu trwa właśnie instalowanie rezonansu magnetycznego (zakup ze środków Ministerstwa Zdrowia). - Szykujemy się do podpisania umowy, która pozwalałaby obu stronom na korzystanie z MR w razie awarii na zasadach barteru. Wtedy do szpitala przyjeżdżałaby ekipa pracująca pod nadzorem właściciela sprzętu, ale według wystandaryzowanych, wspólnych procedur - tłumaczy Piotr Ilczyna. Wspomniana umowa będzie realizowana w ramach projektu współpracy teleradiologicznej w Euroregionie Nysa.

Dla chcącego...

Jak podkreślają w Zgorzelcu, teraz najważniejsze jest stałe inwestowanie. W jaki sposób szpitalowi udaje się pozyskiwać tak znaczące unijne środki na rozwój? W 2008 roku został tam powołany dział rozwoju i marketingu, który zajmuje się przygotowywaniem wniosków o unijne dotacje, ale i zarazem śledzeniem wszystkich nowości dotyczących pojawiających się programów. - Oczywiście i u nas się zdarza, że wnioski nie przechodzą. Aby takich sytuacji uniknąć, ważne jest umiejętne wpasowanie się w programy. Trzeba dokładnie czytać, jakie kryteria są podane w programach i drobiazgowo się do nich dostosowy-wać, a po ich spełnieniu odważnie aspirować o środki, nie ograniczając się tylko do części programu - radzi Piotr Ilczyna.

Jak mówi nasz rozmówca, poszukując środków unijnych na inwestycje, nie można poprzestać na stwierdzeniu, że akurat nie ma naborów wniosków w ochronie zdrowia: - To nie znaczy, że nie można w ogóle pozyskać środków. Od stycznia 2010 r. wchodzi program dotyczący ochrony powietrza - będziemy aspirować o pieniądze na modernizację kotłowni w obiekcie w Sieniawce. Już można też pisać wnioski do programu, który pozwoliłby nam zabezpieczyć sieć informatyczną przed włamaniami.

W podobny sposób szpital zdobywał pieniądze na utworzenie Transgranicznego Centrum Kardiologii Inwazyjnej. Tam środki uzyskano nie z priorytetu służba zdrowia, ale z priorytetu bez-pieczeństwo. - Rzecz polega na tym, aby taki wniosek umiejętnie przygo-tować i uzasadnić - przekonuje Piotr Ilczyna.

W zespole siła

Szpital realizuje teraz 6 projektów unijnych oraz 2 projekty pozaunijne (PFRON - windy i z MZ - zakup rezonansu). W przygotowaniu znajduje się 6 kolejnych wniosków.

Dyrektor Zofia Barczyk ukuła już powiedzenie, że dzień bez realizowania lub myślenia o inwestycji jest dniem straconym. - Do ciągłego inwestowania zmusza nas postęp w medycynie i konieczność zadbania o to, aby polscy pacjenci byli leczeni nie gorzej niż obywatele innych państw europejskich - mówi Zofia Barczyk.

Pytana o to, jak zdobyć tak dużą pomoc unijną na realizację inwestycji, odpowiada: - Najwięcej zależy od ludzi. Mam zespół, który stale nad tym pracuje i z którego mogę być dumna.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum