Jak odblokować SOR-y: jest proste rozwiązanie?

Autor: Katarzyna Lisowska • • 01 sierpnia 2014 14:20

Na problem "podrzucania" szpitalnym oddziałom ratunkowym pacjentów, którzy powinni uzyskać pomoc lekarza rodzinnego, od dawna zwracają uwagę kierujący tymi oddziałami. Dostrzega go także Najwyższa Izba Kontroli. Dotychczas nie udało się jednak znaleźć narzędzia, które skutecznie ukróciłoby podobne praktyki.

Ooblężonych przez pacjentów szpitalnych oddziałach ratunkowych pisaliśmy wielokrotnie. W opublikowanym w ub.r. raporcie Najwyższa Izba Kontroli również wskazywała, że SOR-y przyjmują w większości chorych, którzy nie wymagają natychmiastowej pomocy.

W ocenie NIK

nawet 80% pacjentów zgłaszających się do SOR-ów powinno trafić pod opiekę przychodni i gabinetów działających w ramach podstawowej opieki zdrowotnej, poradni specjalistycznej lub nocnej i świątecznej pomocy lekarskiej.

- Przyjmowanie przez SOR-y pacjentów, którzy tego nie wymagają, opóźnia pracę tych oddziałów i zagraża chorym, którzy rzeczywiście potrzebują pilnej pomocy. Szpital nie może jednak nikogo odesłać z kwitkiem - mówi nam Kamila Wicińska, rzeczniczka Szpitala Uniwersyteckiego nr 2 im. Biziela w Bydgoszczy. I dodaje, że problem ten jest również bolączką oddziału ratunkowego bydgoskiej lecznicy.

Ostatnio w mediach głośno było o przypadku pacjentów odsyłanych do SOR-ów w celu usunięcia kleszczy ze skóry. Dyrekcja Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie, którego oddział ratunkowy przeżywa istny szturm osób z takim problemem, zapowiedziała, że zacznie wystawiać rachunki lekarzom rodzinnym odsyłającym pacjenta z kleszczem do SOR-u.

Bożena Janicka, prezes Porozumienia Pracodawców Ochrony Zdrowia, zapowiedzi krakowskiego szpitala komentuje jednak krótko: nie ma obecnie podstaw prawnych do wzajemnych, bezumownych rozliczeń finansowych. Dlatego, jeżeli szpital taki rachunek wystawi, prawdopodobnie pozostanie on bez zapłaty.

- Porozumienie Pracodawców Ochrony Zdrowia od lat zabiega, aby minister zdrowia określił standardy usług medycznych dla podstawowej opieki zdrowotnej, dla ambulatoryjnej opieki specjalistycznej i dla szpitali. Jeżeli to nastąpi i usuwanie kleszcza znajdzie się w katalogu usług medycznych przewidzianych w POZ, zaistnieją warunki do wzajemnych rozliczeń - wyjaśnia Bożena Janicka.

- Szpital będzie mógł obciążyć lekarza za to, że nie wykonał usługi, do jakiej był zobowiązany, ale także lekarz POZ będzie mógł wystawić rachunek szpitalowi, gdy ten nie zrobi tego, co do niego należało: nie wypisze druku L-4, recepty czy skierowania do poradni specjalistycznej i odeśle chorego z tą sprawą do lekarza rodzinnego - dodaje prezes PPOZ.

W podobnym tonie wypowiada się Aleksandra Kwiecień z Małopolskiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ. Zwraca uwagę, że w przepisach regulujących zasady udzielania świadczeń nie ma żadnych zapisów, które pozwalałyby placówkom działającym w ramach umowy z NFZ na wzajemne obciążanie się rachunkami za udzielone świadczenia (z wyjątkiem umów o podwykonawstwo).

- Szpital Uniwersytecki nie może zatem przesłać poradni POZ rachunku za usunięcie kleszcza pacjentowi, którego lekarz odesłał do SOR-u. Natomiast zdecydowanie mają rację lekarze SOR-ów, uznając takie działania lekarzy POZ za niewłaściwe. Szpitalne oddziały ratunkowe przeznaczone są do zapewnienia pomocy pacjentom po urazach lub w stanie zagrożenia życia - zaznacza Aleksandra Kwiecień.

Przypomina również, że SOR nie zastępuje lekarza podstawowej opieki zdrowotnej ani lekarza poradni specjalistycznej, a odsyłanie pacjentów z lżejszymi dolegliwościami, którzy z powodzeniem mogliby otrzymać właściwą pomoc u lekarza POZ lub w ambulatorium nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej, stanowi niepotrzebne narażanie chorego na długie oczekiwanie i dodatkowy stres.

Dr Jerzy Gryglewicz, ekspert Instytutu Organizacji Ochrony Zdrowia Uczelni Łazarskiego w Warszawie, zwraca uwagę, że najwięcej pacjentów z dolegliwościami, które z powodzeniem można leczyć w ramach opieki ambulatoryjnej, trafia do szpitalnych oddziałów ratunkowych po godzinie 18.00 i w święta.

- Większość takich chorych to osoby, których nikt tam nie skierował. Po prostu wybrali SOR, ponieważ nie wiedzieli, gdzie mogliby uzyskać pomoc. Pacjent jest zagubiony w systemie, dlatego ten powinien być zorganizowany tak, aby mu pomóc - mówi Jerzy Gryglewicz.

W jego opinii, gdyby świadczenia realizowane w ramach nocnej i świątecznej pomocy były kontraktowane u tego samego świadczeniodawcy co SOR, problem byłby praktycznie rozwiązany.

- Pacjenci szukający doraźnej pomocy na oddziałach ratunkowych byliby przekierowani do opieki nocnej w ramach tej samej placówki. W ten sposób nocna i świąteczna opieka działająca obok SOR-u odciążyłaby oddział ratunkowy - podkreśla nasz rozmówca.

NIK również zwracał w maju br. uwagę na duże dysproporcje między obciążeniem pogotowia ratunkowego i szpitalnych oddziałów ratunkowych a obciążeniem placówek nocnej i świątecznej opieki doraźnej, która obecnie wykorzystywana jest jedynie częściowo.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum