Izba kontroli ochrony zdrowia

Autor: Ryszard Rotaub • • 21 marca 2017 13:23

Najwyższa Izba Kontroli zapowiedziała, że w 2017 r. ochrona zdrowia będzie jej priorytetem. Z planu pracy Izby wynika, że przeprowadzonych zostanie 17 kontroli, co stanowi 16% wszystkich tegorocznych. Urzędy i podmioty działające w obszarze zdrowia zostaną prześwietlone jak nigdy dotąd.

Izba kontroli ochrony zdrowia

Dla porównania: środowisko to w tym roku 11 kontroli (10%), transpor t - 9 kontroli (8%), administracja publiczna - 8 kontroli (7%), oświata i wychowanie oraz finanse publiczne - po 5 kontroli (5%), rolnictwo, obrona narodowa i sprawy wewnętrzne - po 4 kontrole (4%).

Więcej tematów

- Najwięcej kontroli będzie w obszarze ochrony zdrowia, 17 kontroli tematycznych - poinformował posłów z komisji ds. kontroli państwowej (12 stycznia) prezes NIK Krzysztof Kwiatkowski. - Będą także kontrole placówek szpitalnych - dodał.

Jak zapewniła nas Dominika Tarczyńska, rzecznik prasowy NIK, zwiększenie liczby tematów kontroli nie musi oznaczać zwiększonego obciążenia dla pracowników podmiotów leczniczych. - Dzięki precyzyjnemu typowaniu podmiotów do kontroli i wprowadzeniu limitów pracochłonności dla poszczególnych kontroli zmniejszeniu uległa liczba jednostek, które badamy w ramach jednego tematu kontroli koordynowanej, w porównaniu do stanu sprzed kilku lat. Tym samym realizujemy więcej tematów przy zbliżonej liczbie skontrolowanych jednostek - wyjaśniła.

Na pierwszy ogień pójdzie realizacja zadań Narodowego Funduszu Zdrowia w 2016 roku (kontrola zaczęła się w styczniu i potrwa do marca br.). NIK chce sprawdzić, czy wydatkowanie środków przez NFZ było efektywne i prowadziło do poprawy dostępu do świadczeń zdrowotnych.

Kolejki były, są i…

Izba bada tę problematykę systematycznie. - Z punktu widzenia społeczeństwa bardzo istotne jest porównanie czasu oczekiwania rok do roku, stąd taki tryb realizacji tej kontroli - zaznaczyła Tarczyńska.

Wnioski nie zmieniają się od lat. Na przykład po analizie 2015 r., kiedy o ponad 4 mld zł zwiększono nakłady na świadczenia zdrowotne i wprowadzono tzw. pakiet kolejkowy, okazało się, że nie przyniosło to oczekiwanych efektów. "Kolejki pacjentów do lekarzy nie maleją, nie skraca się też czas oczekiwania na większość zabiegów" - można było przeczytać w raporcie zamieszczonym 24 listopada 2016 r. na stronie NIK.

Napisano w nim, że w porównaniu do roku 2014, średni czas oczekiwania na świadczenia w 2015 r. wydłużył się w przypadku siedmiu spośród dziewięciu analizowanych rodzajów oddziałów szpitalnych oraz pięciu (spośród dziewięciu analizowanych) rodzajów poradni ambulatoryjnej opieki specjalistycznej.

NIK zaznaczyła, że dzieje się tak pomimo niepełnego wykorzystania potencjału świadczeniodawców - "blisko 90% szpitali deklaruje, że mogłaby wykonywać więcej zabiegów bez zwiększania zatrudnienia i zakupu dodatkowego sprzętu, a zawarte kontrakty mogłyby być wyższe o ok. 18%".

Nie ma się co oszukiwać - kolejny raport przełomu nie przyniesie. Konkluzje dotyczące 2016 roku będą takie same, jak we wcześniejszych latach. Zmienią się tylko liczby opisujące długość kolejek i wydatkowane nakłady. Znów okaże się, że ochrona zdrowia to studnia bez dna.

Premier Beata Szydło jako polityk wysoko zawiesiła poprzeczkę. Nie chodzi jej tylko o skrócenie czasu oczekiwania na konkretne świadczenia czy na wizyty do specjalistów, ale o to, żeby skrócenie kolejek stało się faktem zauważalnym i odczuwalnym społecznie - nie tyle przez poszczególne grupy pacjentów, ile przez wszystkich obywateli. Tylko takie podejście przekłada się na poparcie wyborców.

Minister zdrowia w odpowiedzi na mobilizujące wezwania Beaty Szydło, że musi przede wszystkim rozwiązać problem kolejek do lekarza, tłumaczył, że nie da się tego zrobić z dnia na dzień, że potrzebny jest czas.

Na kroplówce

Czas nie jest jednak w tym przypadku czynnikiem decydującym. I za 100 lat nie skrócimy kolejek, jeśli nie zapadną strategiczne decyzje o zwiększeniu finansowania. Mamy wystarczający potencjał (jak ustaliła Izba, potencjał polskich szpitali jest tak duży, że bez problemu mogłyby wykonywać więcej zabiegów), ale brakuje pieniędzy.

Tymczasem planowany jest powolny, stopniowy wzrost f inansowania systemu ochrony zdrowia od 2018 r., tak by w 2025 r. osiągnął on poziom 6% PKB (obecnie jest to 4,38%). Taka kroplówka nie postawi na nogi opieki zdrowotnej. Potrzebna jest poważna dyskusja, na jakie wyrzeczenia jesteśmy gotowi, by poprawić jakość służby zdrowia - niezależnie od tego, czy będzie ona funkcjonowała według reguł rynkowych, czy też "narodowych", jak chce szef resortu zdrowia.

Zdaniem prezesa Federacji Pacjentów Polskich Stanisława Maćkowiaka, planowany wzrost nakładów o zaledwie 0,2% PKB rocznie jest zbyt mały, żeby poprawić sytuację pacjentów. Prezes uważa, że nadal będą kolejki i ograniczenia w dostępie do lekarzy i nowych terapii.

- Marzę o tym, żeby minister zdrowia Konstanty Radziwiłł mógł ustalać z wicepremierem Mateuszem Morawieckim wysokość nakładów na opiekę medyczną - wskazał na sedno sprawy p.o. prezesa NFZ Andrzej Jacyna.

- Aby to stało się możliwe, wydatki na opiekę medyczną trzeba zacząć traktować jako inwestycję, która przynosi wymierne efekty w innych dziedzinach gospodarki, a nie jedynie jako wydatek. Lepsze funkcjonowanie służby zdrowia to szybszy powrót pracowników na rynek pracy - tłumaczył 19 stycznia podczas konferencji "Priorytety w Ochronie Zdrowia 2017" w Warszawie.

- Mam nadzieję, że uda się wreszcie do tego przekonać wicepremiera i ministra finansów - powiedział Jacyna.

Wtórowała mu dyrektor Związku Pracodawców Innowacyjnych Firm Farmaceutycznych Infarma Bogna Cichowska- -Duma. Przytoczyła dane, z których wynika, że wydatki ZUS związane z niezdolnością do pracy sięgają w naszym kraju 2% PKB rocznie.

Tegoroczna kontrola NIK będzie jedną z ostatnich w historii NFZ. Likwidacja Funduszu ma nastąpić 1 stycznia 2018 r. - zapowiadał w listopadzie 2016 r. minister zdrowia. Utworzony zostanie Państwowy Fundusz Celowy, który będzie zawiadywał pieniędzmi na zdrowie. Rozdzielała je będzie administracja rządowa szczebla centralnego i wojewódzkiego.

W tym roku, oprócz kontroli realizacji zadań NFZ w 2016 r. (obejmować ma m.in. profilaktykę i leczenie cukrzycy typu B, opiekę zdrowotną nad dziećmi i młodzieżą w wieku szkolnym), NIK zajmie się także oceną realizacji strategicznego programu badań naukowych "Profilaktyka i leczenie chorób cywilizacyjnych".

Przedmiotem kontroli będzie też tworzenie map potrzeb zdrowotnych, dostępność świadczeń ginekologiczno-położniczych finansowanych ze środków publicznych na terenach wiejskich, finansowanie radiofarmaceutyków ze środków publicznych, diagnostyka nowotworów w badaniach patomorfologicznych, bezpieczeństwo badań genetycznych, zapobieganie i leczenie depresji, działalność organów państwa na rzecz zapewnienia dostępności produktów leczniczych.

Poza tym poszczególne delegatury NIK przeprowadzą odrębne kontrole.

Zdrowie jest najważniejsze

- W ramach propozycji tematów zgłaszanych do planu pracy NIK, Izba bierze pod uwagę zarówno wyniki własnych prac analitycznych, jak i propozycje zgłaszane przez zewnętrznych interesariuszy: komisje sejmowe i senackie, Kancelarię Prezesa Rady Ministrów i Rzecznika Praw Obywatelskich. Przy tworzeniu planu pracy na 2017 r. właśnie te wewnętrzne analizy, jak i sugestie podmiotów zewnętrznych zaowocowały szczególnym potraktowaniem zagadnień związanych z ochroną zdrowia i dużą liczbą tematów kontroli w tym obszarze - poinformowała nas Dominika Tarczyńska, rzecznik prasowy NIK.

Zwróciła uwagę, że w ubiegłym roku spośród wszystkich komisji sejmowych, najwięcej propozycji tematów kontroli do planu pracy NIK na 2017 r. zgłosiła Komisja Zdrowia (13). Ponadto - jak zaznaczyła - sposób funkcjonowania systemu ochrony zdrowia jest bardzo istotny dla całego społeczeństwa; powszechne jest przekonanie o wielu problemach w jego funkcjonowaniu, a dostępność świadczeń zdrowotnych jest niewystarczająca.

Potwierdzają to oceny i rankingi różnych niezależnych instytucji. Tarczyńska przypomniała, że np. w 2015 r. w rankingu Europejskiego Konsumenckiego Indeksu Zdrowia, Polska zajęła 34. miejsce na 35 krajów ocenianych. Tym samym spadła w tym rankingu o dwa miejsca i znalazła się na przedostatniej pozycji przed Czarnogórą (650 tys. mieszkańców). - Istotna jest więc odpowiednia aktywność NIK w obszarze ochrony zdrowia - stwierdziła.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum