Informatyzacja: Nie żyjemy na peryferiach

Autor: Andrzej Bęben • • 10 września 2009 10:28

Rozmowa z Leszkiem Sikorskim, dyrektorem Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia

Informatyzacja: Nie żyjemy na peryferiach
Fot. Adobe Stock. Data Dodania: 16 grudnia 2022

- Jaką, w szkolnej skali, ocenę wystawiłby Pan poziomowi informatyzacji funkcjonowania naszych szpitali i przychodni?

- Na to pytanie nie można odpowiedzieć tak prosto. Myślę, że kwestię oceny informatyzacji szpitali i przychodni trzeba podzielić na kilka kategorii i dopiero je oceniać. Najogólniej można wszystkie kategorie uśrednić do oceny dostatecznej, ale nieliczna grupa placówek jest zinformatyzowana na szóstkę. Jednak jeśli nawet te najlepsze porównać ze światową czołówką, to wszystkim w Polsce zostało jeszcze dużo do osiągnięcia. Najwięcej wcale nie w kwestii posiadania odpowiedniego sprzętu, ale przygotowania edukacyjnego kadry do posługiwania się najnowocześniejszymi technologiami. Trzeba położyć szczególny nacisk na edukację oraz na przekonanie kadr do wykorzystywania narzędzi informatycznych w codziennej pracy oraz bieżącej działalności zarządczej.

- Komu najbardziej potrzebne są dane gromadzone przez system informacyjny? Menedżerom, pacjentom, tzw. białemu personelowi?

- Możemy w dużym uproszczeniu powiedzieć, że nie ma jednej informacji dla wszystkich. Część informacji potrzebna jest szeregowemu pracownikowi - przede wszystkim te dotyczące poszczególnych pacjentów leczonych w danej placówce. Drugą grupą informacji, która jest łatwiej dostępna po zinformatyzowaniu funkcjonowania placówki, są dane przeznaczone dla kadry kierowniczej ułatwiające podejmowanie decyzji zarządczych. Ale przez kadrę kierowniczą musimy rozumieć nie tylko ścisłe kierownictwo administracyjne, ale również lekarzy, dla których przeznaczone są informacje o procesie terapeutycznym, ilości wydawanych leków, dostępności nowoczesnych metod diagnostycznych czy rozległych baz wiedzy specjalistycznej.
Kolejną grupą informacji są wiadomości - na poziomie bieżącym i strategicznym
- przeznaczone dla kadry kierowniczej. Aby móc podejmować trafne decyzje, kierownik placówki nie może opierać się na historycznych danych, mimo że i one są konieczne. Musi bazować na aktualnych i pewnych informacjach. A te można łatwiej uzyskać ze zinformatyzowanych zbiorów danych. Inny zakres danych musi być gromadzony dla podjęcia decyzji mającej wpływ na dzisiejszą rzeczywistość, a inny dla działań mających długoterminowe skutki w przyszłości.

- Dyrektorzy placówek, które nie korzystają jeszcze z pełnej informatyzacji, tłumaczą ten stan mniej więcej tak: chcielibyśmy, ale nie mamy pieniędzy; nie starczy nam, by leczyć i inwestować w informatyzację. Czy taki pogląd jest słuszny?

- Częściowo mogę zgodzić się z poglądem dyrektorów, że na wszystko może brakować środków. Czasami te wybory, które nigdy nie są łatwe, mniej skłaniają ich do inwestowania w procesy informatyzacyjne i nie zawsze chodzi o sprzęt oraz oprogramowanie. Często przygotowanie personelu jest nieadekwatne wobec koniecznych umiejętności obsługiwania procesów informatycznych. Rozsądniej jest wtedy zatrzymać informatyzowanie placówki, a uruchomić proces edukacyjny profesjonalistów medycznych.
Bogactwem każdego szpitala nie jest bowiem sprzęt, ale ludzie, którzy go obsługują. Dlatego warto inwestować również w wiedzę i zmianę mentalności pracowników. Większość z nich ma już podstawy, jako że posługują się telefonami komórkowymi, komputerem i internetem, ale część jeszcze podchodzi do tego nieufnie i zmiana tego jest zadaniem nas wszystkich. Część dyrektorów nie ma też przekonania do konieczności informatyzacji ich zakładu, ponieważ nie jest pewna, czy informacje uzyskane dzięki takim technologiom będą służyły lepszemu zarządzaniu placówką...

- A będą?

- Z całą pewnością będą służyły podniesieniu poziomu zarządzania. Skoro w wielu innych branżach udowodnione są korzyści płynące z korzystania z narzędzi informatycznych, to nie może być inaczej i w systemie opieki zdrowotnej. Mówią o tym badania wykonane w 2003 i 2004 roku...
Wykorzystanie narzędzi informatycznych w usługach, np. w bankowości i usługach finansowych, jest bliskie 100 procent. To znaczy, że jest to w długiej perspektywie bardzo opłacalna inwestycja i w niektórych obszarach niezmiernie trudne jest funkcjonowanie bez technik informatycznych.
Peranalogiam, szpital będąc dużą jednostką działającą na wielu "frontach", tj. usług medycznych, zarządzania personelem i zasobami, usługami zlecanymi na zewnątrz i z zewnątrz, logistyką - ma wiele źródeł danych, którymi ciężko zarządzać. Technologie informatyczne pozwalają wszystkie te działania połączyć w zintegrowany system poprawiający zarządzanie i relatywnie obniżający koszty działania placówki, a także podnoszący efektywność działania.
Oczywiście, to kosztuje, ale jeszcze raz podkreślam: taka inwestycja zwróci się z nawiązką. Problemem jest to, że często nie ma środków na samo uruchomienie procesu informatyzacji placówki.

- Ważna jest także świadomość potrzeby informatyzowania działalności ponad to, czego od dyrektorów wymaga prawna rzeczywistość. Mamy wśród menedżerów publicznej służby zdrowia taką świadomość?

- Moim zdaniem, wśród menedżerów publicznej opieki zdrowotnej powszechna jest świadomość konieczności informatyzowania kierowanych przez nich placówek, jednak wiele innych problemów może powodować spychanie tego tematu na dalsze miejsce na liście celów.

- Jak Centrum ocenia ofertę rynku informatycznego, jego blaski i cienie?

- Myślę, że produkty r ynkowe spełniają oczekiwania wszystkich zainteresowanych i producenci rozwiązań nadążają za potrzebami użytkowników. Ale dynamiczny rozwój narzędzi informatycznych powoduje, że mając ograniczone środki finansowe, menedżerowie mogą mieć uzasadnioną obawę dotyczącą tego, co i w jakim momencie kupować. Dlatego ciągle należy pogłębiać swoją wiedzę o dostępnych rozwiązaniach, aby móc wybrać najlepiej pod względem technicznym i finansowym.

- W takim przypadku jaką rolę powinno pełnić CSIOZ?

- Rolą Centrum jest wsparcie działań służących informatyzacji ochrony zdrowia poprzez proponowanie takich regulacji prawnych, organizacyjnych czy standaryzacyjnych, które będą ułatwiały proces podnoszenia jakości usług poprzez wprowadzanie technik informacyjnych do systemu. Właściwe regulacje w sektorze szeroko pojętego e-zdrowia będą ułatwiały przede wszystkim proces komunikowania się i zapewniały interoperacyjność systemu, w wyniku czego obniżą koszty funkcjonowania placówek.
Nie jest jednak rolą instytucji publicznych wskazywanie szczegółowych rozwiązań czy produktów, gdyż zaburzałoby to zdrową konkurencję pomiędzy funkcjonującymi na rynku podmiotami.

- W większości województw działania z zakresu informatyzacji służby zdrowia są zawarte w priorytetach odpowiadających za rozwój społeczeństwa informacyjnego. Co może być przeszkodą w realizacji tychże działań?

- Nie widzę większych przeszkód w realizacji tych projektów. Na ostatnim spotkaniu Konwentu Marszałków zachęcałem jednak uczestników do podjęcia wspólnych działań w zakresie projektów realizowanych na poziomie centralnym i regionalnym, aby nastąpiła
ich integracja, szczególnie na poziomie edukacyjnym oraz w obszarze standardów i wymiany dobrych praktyk, oczywiście z zachowaniem regionalnej różnorodności i specyfiki projektów, które będą pobudzały działania różnicujące rynek.

- Czego oczekuje Centrum po Programie Informatyzacji Ochrony Zdrowia? Jest on realizowany od 2007 r. Z jakim dotychczasowym skutkiem? Czy graniczny termin zakończenia jego wdrażania, czyli rok 2013, jest realny?

- Proces opisany w Programie jest skomplikowany, dlatego jego wdrażanie jest zaplanowane na tak długi okres. Widzę zagrożenia przy jego realizacji, ale sprawne jego przeprowadzenie, przy pełnej współpracy wszystkich uczestników systemu ochrony zdrowia, minimalizuje ryzyka projektów.
Jestem przekonany, że część dzisiaj istniejących problemów będzie mogła być dzięki temu Programowi rozwiązana. Bądźmy jednak świadomi, że nie wszystkie z nich znikną jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Doświadczenia z innych krajów, gdzie informatyzacja ochrony zdrowia jest bardziej zaawansowana, wskazują, że proces ten wprowadza oszczędności dla systemu i placówek, ułatwia dostęp pacjentów do leczenia, ale najważniejszym problemem w każdym kraju są środki finansowe przeznaczane na opiekę zdrowotną. Tego problemu nie rozwiąże nawet najlepszy system informatyczny. Może on jednak poprawić jakość i efektywność funkcjonowania całości.
Dzięki Programowi Polska będzie spełniała standardy zapisane m.in. w projekcie dotyczącym europejskiego e-zdrowia. Mamy dużą szansę być partnerem w toczącej się w Europie dyskusji o kierunkach rozwoju opieki zdrowotnej na naszym kontynencie.
Mam nadzieję, że z biegiem czasu uczestnicy systemu ochrony zdrowia dostrzegą istotne zalety korzystania z narzędzi informatycznych. Trwający proces tworzenia informacji w ochronie zdrowia skłania do ostrożnego optymizmu, że nie jesteśmy na peryferiach unowocześniania europejskiego systemu opieki zdrowotnej. Możemy płynąć w szerokim nurcie zmian, jakie dokonują się w całej Unii Europejskiej.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

    Najnowsze