Ile kosztują ludzie

Autor: Daniel Kuropaś • • 29 lipca 2011 10:22

Jeśli udział wynagrodzeń w całości kosztów operacyjnych przekracza 60-70%, to sygnał, aby baczniej przyjrzeć się tej pozycji w budżecie szpitala. Cięcia, zwolnienia i restrukturyzacja wynagrodzeń to pole minowe, które przebyć musi wielu dyrektorów zadłużonych placówek.

Ile kosztują ludzie
Udział wynagrodzeń z narzutami w łącznych kosztach operacyjnych polskich szpitali waha się w szerokim przedziale od około 45 do 90%. Według danych CSIOZ, w 2009 roku średnia dla 1383 jednostek samorządowych wyniosła 54%, a dla 45 placówek klinicznych - 49%. Z oczywistych względów nie ma optymalnego, uniwersalnego i bezpiecznego wskaźnika udziału kosztów osobowych.

Kluczowe znaczenie ma profil jednostki (specyfika świadczonych usług) i związana z tym ściśle struktura kosztów - przede wszystkim udział leków i materiałów medycznych.

Droższa, tańsza praca

- Przykładami skrajnych struktur mogą być monospecjalistyczne szpitale, np. psychiatryczne (udział kosztów osobowych jest tu bardzo duży, gdyż leczy się głównie przez kontakt z terapeutą, bez dużego zużycia leków) oraz np. onkologiczne (tutaj mamy do czynienia z dużym zużyciem leków i materiałów medycznych, a zatem w całości wydatków koszty osobowe stanowią mniejszą część) - wyjaśnia Jarosław Wach, wicedyrektor firmy doradczej PwC w Polsce.

Jak dodaje, można uzasadnić ogólną tezę, że im poziom referencyjności szpitala wyższy, tym wskaźnik kosztów osobowych niższy - wynika to z większych wymagań wobec szpitali realizujących wysokospecjalistyczne procedury, a zatem zużywających również więcej droższych leków i materiałów medycznych.

Zostawiając na razie na boku konkretne przypadki, warto się zastanowić, czy są jakieś uniwersalne wskazówki dotyczące restrukturyzacji zbyt wysokich kosztów wynagrodzeń w szpitalu.

- Należy przeanalizować kilka podstawowych wskaźników. Po pierwsze liczbę personelu białego przypadającą na jedno łóżko, ale łącznie z wykorzystaniem bazy łóżkowej, bo choć ten pierwszy wskaźnik mógłby być dobry, to baza łóżkowa może być wykorzystywana np. w 20%. To nam powinno odpowiedzieć, czy mamy jakieś przerosty zatrudnienia. Mówiąc wprost, jest to jeden ze sposobów na oszacowanie potencjału redukcji personelu - mówi Grzegorz Sencio, menedżer w dziale konsultingu firmy Deloitte.

Zdaniem ekspertów, można wtedy przemyśleć kwestię, czy nie warto zredukować liczby łóżek o jedną trzecią lub nawet o połowę albo w ogóle zlikwidować cały oddział. Biorąc przy tym pod uwagę czynniki społeczne, np. czy dotychczasowi pacjenci tego oddziału mają możliwość dalszej terapii w alternatywnej lokalizacji.

Wszelkie działania należy podejmować bardzo rozważnie.

- Restrukturyzować należy po analizie otoczenia konkurencyjnego: rynku pracy (w wielu dziedzinach i regionach istnieje deficyt specjalistów - np. neonatologów), długookresowych trendów struktury świadczeniodawców, przemian demograficznych i epidemiologicznych, minimalnych wymagań kadrowych określonych szczegółowymi przepisami i oczywiście sytuacji ekonomicznej szpitala, czyli m.in. profilu kontraktu z NFZ - wylicza Jarosław Wach z PwC.

Obniżyć koszty pracy

Jak to wygląda w praktyce? W Szpitalu Uniwersyteckim nr 2 im. Biziela w Bydgoszczy udział kosztów wynagrodzeń wynosił w ubiegłym roku 62,9% Ale w I kwartale br. było to już niecałe 61%. - Staramy się obniżać koszty pracy. Chcemy, aby było to na poziomie od 55 do 60% całości kosztów placówki - mówi nam dr Wanda Korzycka-Wilińska, dyrektor szpitala.

Cięcia są potrzebne, ponieważ w 2010 roku szpital zanotował stratę w wysokości 5,1 mln zł. Jak jednak podkreśla dyrektor Korzycka-Wilińska, placówka zbilansowałaby się, gdyby NFZ zapłacił 5,5 mln zł nadwykonań, które szpital uznał jako procedury ratujące życie.

W ubiegłym roku przychody z kontraktów z NFZ wyniosły ponad 170 mln zł. Obecnie w szpitalu pracuje 1171 osób zatrudnionych na umowę o pracę i 401 na umowach cywilnoprawnych. 90% kosztów wynagrodzeń generuje personel medyczny, pozostałe 10% - pracownicy administracyjni, obsługi technicznej i gospodarczej.

Zależność od Funduszu

Jak zatem szpital zamierza obniżyć koszty osobowe w placówce? Nie ma cudów, przez obniżki wynagrodzeń i zmniejszenie zatrudnienia. - Przeanalizujemy wszystkie uwarunkowania i w niektórych przypadkach nie będziemy przedłużać umów okresowych albo, jeśli ktoś ma już uprawnienia przedemerytalne, będziemy chcieli, aby skorzystał z tej możliwości - mówi dyrektor szpitala im. Biziela.

Chodzi głównie o personel pomocniczy, salowe itd. Ponadto zmieniono w szpitalu zasady pracy całego działu czystości i udało się zaoszczędzić około 20 etatów. Z kolei obniżki wynagrodzeń będą dotyczyły osób na umowach cywilnoprawnych, czyli tzw. kontraktach - po raz pierwszy udało się tego dokonać już w styczniu tego roku. Dyrekcja zapowiada, że zajmie się przede wszystkim oddziałami z wysokimi kosztami pracy.

- Z drugiej strony np. koszty pracy na oddziale kardiologicznym w naszym szpitalu to zaledwie 30-35%, ponieważ te procedury są dobrze wycenione przez NFZ. Tu właśnie widać tę różnicę z powodu zależności od przychodów z Funduszu - podkreśla dyrektor Korzycka- Wilińska.

Plan cięć

Program naprawczy zadłużonego na 40,5 mln zł Szpitala Powiatowego w Skarżysku- Kamiennej jest o wiele bardziej radykalny. Według autora planu dyrektora Macieja Juszczyka, jednym ze źródeł problemów szpitala są zbyt wysokie koszty funkcjonowania, w ramach których największą pozycję stanowią wynagrodzenia z pochodnymi - 67%.

Dlatego przyjęty w czerwcu br. przez radnych powiatu skarżyskiego plan zakłada m.in. zaproponowanie i negocjowanie z pracownikami obniżki kosztów wynagrodzeń rzędu 10-15%. Można to osiągnąć przez zmniejszenie poziomu zatrudnienia lub poziomu wynagrodzeń.

Szacowane roczne oszczędności mają dzięki temu wynieść 3-4,5 mln zł. Zdaniem dyrekcji, konieczne jest odejście od płacenia za bycie w pracy i gotowość do pracy (szczególnie drogiej gotowości 24-godzinnej) na rzecz płacenia za pracę i jej efekty. Szpital chce więc zawierać z lekarzami kontrakty indywidualne i grupowe (NZOZ), co pozwoli na wyeliminowanie problemu czasu pracy (nie obowiązują normy, po dyżurze nie ma konieczności opuszczenia pracy) zwolnień chorobowych, urlopów oraz zastępstw.

Nowa polityka motywacyjnego zatrudnienia i wynagradzania ma być powiązana z wydajnością pracy i efektywnością finansową. "Zasadne jest oparcie dodatkowych elementów płacowych o efekt ekonomiczny działalności w postaci wypracowanego zysku" - czytamy w programie naprawczym dla ZOZ-u w Skarżysku-Kamiennej. Czy to będzie atrakcyjna oferta dla pracowników, okaże się dopiero po wdrożeniu tych rozwiązań.

W Skarżysku planuje się również ograniczenie stanowisk kierowniczych, połączenie trzech oddziałów wewnętrznych w jeden, zlikwidowanie oddziału zakaźnego oraz w przypadku tańszej oferty zewnętrznej - oddanie sprzątania, RTG i sterylizatorni w outsourcing. Zdaniem dyrektora, dzięki zmianom uda się rocznie zaoszczędzić ponad 10 mln zł.

Drodzy psychiatrzy

Podręcznikowym przykładem zdecydowanej dominacji kosztów płacowych w strukturze wydatków jest z założenia szpital psychiatryczny. Samodzielny Wojewódzki Publiczny Zespół Zakładów Psychiatrycznej Opieki Zdrowotnej w Radomiu idealnie wpisuje się w ten schemat. Płace stanowią około 80% w budżecie szpitala, a na niektórych oddziałach - nawet 92% kosztów.

- Wydajemy rocznie około 45 mln zł, a kontrakt z NFZ wynosi ok. 40 mln zł. W rezultacie zadłużenie sięga 32 mln zł. Kontrakt zmniejszył się w stosunku do roku ubiegłego o około 800 tys. zł, natomiast praktycznie wykonujemy taką samą liczbę usług - podkreśla dyrektor placówki Włodzimierz Guzowski.

Doprowadziło to do tego, że szpital musi wdrożyć program oszczędnościowy, obejmujący także personel i jego płace.

Do zwolnienia wytypowano ponad czterdzieści osób i część z nich już dostała wypowiedzenia. Ma to dać oszczędności rzędu 1,8-2 mln zł.

Płacić za pracę

Chodzi głównie o pracowników administracji, obsługi, natomiast praktycznie nie dotyczy to lekarzy specjalistów, którzy są związani z psychiatrią. Szpital zmienia też organizację pracy, w związku z tym będą przesunięcia kadrowe, a zadania zwolnionych przejmą inni pracownicy.

- Oszczędności na płacach planujemy głównie przez zwolnienia, ale np. lekarzom, którzy świadczą obsługę ambulatoryjną, proponujemy zmianę formy zatrudnienia na umowę-zlecenie bądź kontraktową. To bardziej racjonalne, płaci się za wykonaną usługę, a nie za czas spędzony w pracy - mówi dyrektor Guzowski.

Tak naprawdę efekty ekonomiczne będą odczuwalne dopiero w 2012 roku, ponieważ z początku szpital obciążą koszty wypowiedzeń i odpraw. Zdaniem dyrektora, ważne jest, żeby płacić za pracę, czyli wykrzesać pewne dostępne rezerwy z personelu. Zastrzega przy tym, że nie chodzi o nadmierne eksploatowanie pracowników.

Koszty płac podraża deficyt specjalistów na rynku, co powoduje, że trzeba im lepiej zapłacić. Wynika to m.in. ze specyfiki psychiatrii, nieporównywalnej z innymi specjalnościami medycznymi.

W rezultacie szpital, choć zwalnia pracowników, jednocześnie chce zatrudnić specjalistów.

- Brakuje nam neurologa, psychiatrów chętnie zatrudnimy, rehabilitant by się przydał, a najlepiej rehabilitant neurolog, ponieważ prowadzimy rehabilitację neurologiczną, i oczywiście psychiatra dziecięcy - ich brak jest zresztą problemem ogólnopolskim. Generalnie spełniamy kryterium NFZ minimalnego zatrudnienia specjalistów, ale to nie jest stan zadowalający - podkreśla dyrektor szpitala.

Nie zmniejszymy wynagrodzeń

- Obniżka wynagrodzeń nie wchodzi w rachubę, ponieważ uważam, że są one stosunkowo niskie - mówi kategorycznie Adam Szałanda, od marca 2011 roku dyrektor SP Szpitala Wojewódzkiego w Suwałkach, choć kierowana przez niego placówka była zadłużona w lutym na 57 mln zł, a w I kwartale wygenerowała 2 mln zł straty. Wskaźnik udziału kosztów wynagrodzeń w wydatkach szpitala wynosi zaś około 70%.

- Na pewno nie można zwiększyć tego wskaźnika, więc trzeba szukać innych rozwiązań. Myślę o zwiększeniu obciążeń pracowników, a co za tym idzie zmniejszeniu liczby etatów, co wiąże się z uwolnieniem środków, które mogą być przeznaczone na wzrost wynagrodzeń - podkreśla Adam Szałanda.

W szpitalu oszacowano przerost zatrudnienia na około 32 etaty. Dyrekcja szuka jednak innego rozwiązania, nie wyłącznie przez redukcje i zwolnienia, tylko poprzez zmiany struktur zatrudnienia i tworzenie nowych miejsc pracy, łącznie z przekwalifikowaniem.

Przekwalifikuj się albo odejdź

- To nie sztuka pracownika zwolnić, pracownik ma zarabiać dla szpitala - podkreśla dyrektor suwalskiego szpitala.

Jak to ma wyglądać w praktyce?

Najpierw przegląd, aby sprawdzić, na jakich stanowiskach są pracownicy, bez których szpital może się obejść. Jeśli nie wyrażają woli przekwalifikowania i pracy na innych stanowiskach, wtedy rozwiązuje się umowę o pracę i daje odprawę.

- Takich osób jest jednak stosunkowo mało, ludzie chcą pracować, więc próbujemy stworzyć inne stanowiska pracy, które jeszcze niedawno były zlecane na zewnątrz. Chodzi o kuchnię, usługi pralnicze, grupy remontowo-budowlane, oczywiście jeśli jest to zasadne ekonomicznie - wyjaśnia Adam Szałanda.

Zmiany dotyczą głównie personelu pozamedycznego, w części obejmują położne i lekarzy - zwłaszcza jeśli chodzi o pracowników z uprawnieniami emerytalnymi.

- Chcemy wprowadzić także nowy regulamin wynagradzania - taki system, w którym swoją płacę będzie niejako pośrednio kształtował sam pracownik.

Jeśli zechce zarobić więcej, będzie miał możliwość pracy na oddziale, który wymaga od niego większego wysiłku, obciążenia i wiedzy - mówi dyrektor Szałanda.

Dyrekcja przygotuje 15 września br. cały plan restrukturyzacji szpitala, łącznie z analizą finansową, skutkami rozwoju na najbliższe lata.

Więcej kosztów zmiennych

Jak wygląda kwestia udziału wynagrodzeń w kosztach szpitala prywatnego? - Forma własności ma mniejsze znaczenie niż profil leczenia. Oczywiście należy założyć, że koszty osobowe mogą być mniejsze, ale tylko dlatego, że po prostu właściciel prywatny (oczywiście pośredni efekt może uzyskać inny niż prywatny NZOZ) bardziej przygląda się efektywności zasobów i widząc potencjał do redukcji, tnie koszty - przyznaje Jarosław Wach, wicedyrektor PwC w Polsce.

Potwierdzają to dane ekspertów niemieckich, którzy wskazują, że w ich kraju koszty osobowe w szpitalach prywatnych to średnio 57,4%, a publicznych - 70,8%. - Ważna jest zdolność prywatnych szpitali do dostarczania pewnych świadczeń szybciej i efektywniej niż pozostałe placówki - mówił Jens Wernick, członek zarządu Szpitali Prywatnych Unii Europejskiej (UEHP) na I Kongresie Szpitali Prywatnych w Warszawie.

W Grupie Swissmed (m.in. przychodnie i szpital w Gdańsku, kolejny budowany w Warszawie) całkowity koszt związany z zatrudnieniem to około 53% - w tym 25% stanowią wynagrodzenia osobowe większości średniego personelu pielęgniarskiego i pracowników administracji, a pozostała część to umowy o współpracy z lekarzami prowadzącymi indywidualne praktyki lekarskie.

- Zdrowa struktura kosztów powinna polegać na jak największym udziale kosztów zmiennych, uzależnionych od przychodów - podkreśla Roman Walasiński, prezes zarządu Swissmed Centrum Zdrowia.

Eksperci podkreślają ponadto, że nie należy absolutyzować wskaźnika udziału wynagrodzeń w kosztach szpitali. - Istnieją szpitale, które mają te koszty na poziomie 35-40%, ale to nie oznacza, że wszystko jest idealnie, ponieważ pozostała baza kosztowa może być nieefektywnie zarządzana - konkluduje Grzegorz Sencio z Deloitte.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum