I bardzo proszę już nie palić papierosów!

Autor: Piotr Wróbel • • 18 maja 2008 21:11

Prawie co trzeci "smakosz" tytoniu nie potrafi zerwać z nałogiem bez wsparcia farmakologicznego. Są wśród nich m.in. osoby cierpiące na POChP.

Ta statystyka jest dobrze znana.
Przewlekła obturacyjna choroba płuc (POChP) i jej powikłania są czwartą przyczyną zgonów, zaraz po chorobach układu krążenia, nowotworach oraz urazach i wypadkach. Przyczyną zaskakującą, jeśli brać pod uwagę prostą prawdę, że aż w 9 przypadkach na 10 powodem zapadnięcia pacjenta na tę chorobę było palenie tytoniu. Sprawcą powodującym POChP jest więc czynnik, na który mamy bezpośredni wpływ.
Niewiele jest poważnych dolegliwości, w których z taką jednoznacznością nauka wskazuje na czynnik ryzyka. Równie jednoznacznie wiadomo, że porzucenie palenia tytoniu jest najbardziej skutecznym "antidotum" na rozwój choroby. Niestety, taka wiedza wcale lub w bardzo nikłym stopniu działa nawet na osoby, u których stwierdzono początki POChP. Potencjalnie zagrożeni tą chorobą są wszyscy nałogowi palacze tytoniu. Widmo kalectwa oddechowego nie jest w stanie wyrwać z nałogu 30% z nich. Takiego odsetka palaczy dotyczy uzależnienie biologiczne. Bez zastosowania środków farmakologicznych nie radzą sobie z porzuceniem nałogu.

Płuca w rezerwie

W Polsce funkcjonuje od kilku lat Narodowy Program Wczesnego Wykrywania POChP. Jego wprowadzenie - jako jednego z czterech finansowanych z budżetu narodowych programów profilaktycznych - to ogromny sukces środowiska pulmonologów, świadczący o dostrzeżeniu wagi problemu, również przez naszych zdrowotnych polityków.
W ramach programu w dziesiątkach POZ-ów w każdym województwie możliwe jest wykonanie badania spirometrycznego oceniającego pojemność płuc u pacjentów z grupy ryzyka. Badanie, już dobrze znane lekarzom rodzinnym, pozwala na określenie objętości powietrza wydychanego w pierwszej sekundzie natężonego wydechu. W ten sposób można określić poziom tzw. rezerw oddechowych płuc.
- Zwykle chorobę diagnozujemy, gdy pacjent utracił 50% rezerw oddechowych, choć potrafimy rozpoznać ją wcześniej. Dzieje się tak dlatego, bo zaniepokojony chory trafia do lekarza dopiero, gdy zaczyna uskarżać się na duszność przy wchodzeniu po schodach na I piętro. I zwykle ten stopień dolegliwości odpowiada takiemu ubytkowi rezerw oddechowych - tłumaczy Małgorzata Czajkowska-Malinowska, ordynator oddziału chorób płuc i niewydolności oddychania w Kujawsko-Pomorskim Centrum Pulmonologii w Bydgoszczy.
Duża dostępność do badań spirometrycznych ma spowodować wcześniejsze wykrywanie POChP. Płuca co prawda starzeją się razem z całym organizmem, ale u osób palących objętość wydychanego powietrza (w pierwszej sekundzie), a więc i pojemność płuc, obniża się 2-3 razy szybciej niż u niepalących.
Nie wynaleziono żadnego leku, który by spowolnił ten proces.
W tym przypadku działa tylko jedna skuteczna metoda ratowania zdrowia - zaprzestanie palenia.
Wiadomo, że u palacza, który zerwał z nałogiem, już po roku od rzucenia papierosów tempo starzenia się płuc jest takie samo jak u osoby niepalącej.
Porzucenie palenia, u osoby z początkami POChP, chroni przed ciężkimi postaciami choroby, czyli rozwojem niewydolności oddychania, która objawia się w późniejszym okresie dusznością występującą podczas wysiłku, a nawet w trakcie wykonywania najprostszych czynności, jak ubieranie czy mycie.

Podstępna obturacja

Uważa się, że potencjalne zagrożenie POChP pojawi się u osoby, której nałóg mierzony czasem trwania i ilością wypalonych papierosów osiągnął lub przekroczył 10 tzw. paczkolat. Ta przestroga dotyczy więc osoby, która przez 10 lat wypalała 20 papierosów dziennie. Z szacunkowych danych wynika, że występowania POChP można spodziewać się u około dwóch milionów Polaków, ale tylko 30% spośród nich ma tę chorobę rozpoznaną.
1,6 miliona rodaków w ogóle nie wie, że jest chora. Wykrywalność tej choroby to zresztą nie tylko nasz problem. W USA chorobę rozpoznaje się mniej więcej u 50% chorych.
W 1998 roku pierwsze badania pilotażowe w kierunku wykrywania POChP zrealizowały ośrodki w Lublinie i Bydgoszczy. Na badania zapraszano palaczy.
W Bydgoszczy zbadano ponad 1000 osób, u 200 osób stwierdzono obturację oskrzeli. W zdecydowanej większości były to osoby ponad 40-letnie. W 1999 roku badania powtórzono w 12 miastach w Polsce. Spośród przebadanych 13 tysięcy osób, co piąta miała obturację oskrzeli.
Lekarze POZ-ów realizują program wykrywania POChP od 2004 roku. I wykrywają tę chorobę, ale zdiagnozowanie POChP to dopiero początek terapii. W wielu wypadkach największym wyzwaniem dla lekarzy, warunkującym w ogóle powodzenie terapii, jest... nakłonienie chorego do porzucenia palenia tytoniu.
- Nieodłączną częścią postępowania z pacjentem jest udzielenie mu przez lekarza wstępnej porady antynikotynowej.
Potem, o ile pacjent chce rzucić palenie, a jego leczenie wymaga wsparcia, powinien być kierowany do poradni antynikotynowej. Niestety, takich poradni mamy niewiele - mówi Małgorzata Czajkowska-Malinowska.

Najpierw edukacja

Jak dowodzą badania, zaledwie 3% wszystkich palaczy rzuca palenie bez żadnej pomocy i po roku utrzymuje tytoniową abstynencję. Jeżeli lekarz udzieli tzw.
minimalnej interwencji antynikotynowej (specjalnie dedykowana 2-3-minutowa porada ukazująca ryzyko palenia), uzyskuje średnio 5-procentową skuteczność.
- Z moich badań wynika, że jeśli lekarz wykonuje badanie spirometryczne i potem razem z pacjentem omawia jego wynik (m.in. pokazuje na wykresie spodziewaną coroczną utratę pojemności płuc), to osoba z wykrytą obturacją oskrzeli, uzyskująca tak przekazaną informację, rzuca palenie w 18% przypadków - dodaje pani doktor.
U osoby z prawidłowym wynikiem badania spirometrycznego skuteczność takiej porady, ukazującej, czym grozi choroba - wynosi 8%. Okazuje się, iż jeszcze lepszy skutek niż lekarska porada przynosi leczenie farmakologiczne.
Stosując tę metodę można uzyskać 30% skuteczność, a w przypadku psychoterapii grupowej - 40%.
Jak dotąd w kraju nie refunduje się żadnego nowoczesnego leku wspierającego rzucenie palenia. I pewnie wielu podatników oburzałoby się na wieść, że za ich pieniądze wspiera się farmakologiczne leczenie kogoś, kogo stać na zakup jednej, a nawet dwóch paczek papierosów dziennie. - Antynikotynowe leczenie farmakologiczne nowoczesnymi lekami powinno być refundowane od początku tym pacjentom, u których stwierdzono POChP, i którzy są gotowi rzucić palenie.
Można to zrobić w taki sposób, aby nie trwoniono pieniędzy - uważa Małgorzata Czajkowska-Malinowska.

Komu refundacja?

Lekarze potrafią ocenić stopień uzależnienia od nikotyny i gotowość pacjenta do rzucenia palenia za pomocą specjalnych testów. Jeśli pacjent jest gotowy do współpracy, a jego uzależnienie jest tak duże, że samodzielnie nie rzuci palenia, w najtrudniejszych przypadkach można sięgnąć nie tylko po dobrze znane gumy do życia czy plastry uwalniające do krwi niewielkie dawki nikotyny, ale i po leki działające na ośrodkowy układ nerwowy.
Tu światowe zalecenia wskazują na bupropion.
Terapia tym lekiem trwa 7 tygodni i kosztuje w naszym kraju 450 zł.
Wcześniej tak wspomagany pacjent ustala z lekarzem datę rzucenia palenia - zwykle następuje to ok. 8 dnia terapii.
- Jeśli pacjent faktycznie dotrzymywałby tej obietnicy, a lek byłby refundowany, to w takim przypadku należałoby kontynuować dalszą refundację leku - proponuje nasza rozmówczyni. To, czy pacjent istotnie porzucił palenie, można zbadać stosując np. smokolajzery, aparaty mierzące poziom dwutlenku węgla w powietrzu wydychanym przez badaną osobę.
Innym nowoczesnym lekiem, wchodzącym właśnie na rynek i wspierającym w rzuceniu palenia osoby uzależnione od nikotyny, jest wareniklina. 12-tygodniowa terapia tym lekiem kosztuje około 700 zł. Na tak drogie terapie stać zapewne te osoby, które przepuszczają przez swoje płuca codziennie dym ze spalenia 30 papierosów. I wobec nich trudno mieć skrupuły. Są jednak i tacy, którzy palą mniej, są już na rencie i, co gorsza, z powodu uzależnienia biologicznego nie potrafią zerwać z nałogiem mimo stwierdzonej POChP. Tym pacjentom trudno dzisiaj pomóc.

Tak zabija dymek

  • POChP to druga, po nadciśnieniu tętniczym, najczęściej występująca w naszym kraju choroba przewlekła
  • Choruje na nią co dziesiąty Polak powyżej 30 roku życia
  • Spośród 2 milionów osób dotkniętych POChP o swojej chorobie wie tylko 400 tysięcy
  • Z powodu POChP umiera rocznie 15 tysięcy osób
  • Choroba jest czwartą przyczyną zgonów, po chorobach układu krążenia, nowotworach, urazach i wypadkach
  • W 85-95% przypadków zapadnięcie na POChP jest skutkiem palenia tytoniu
  • Rozwój choroby można zahamować jedynie poprzez rzucenie nałogu nikotynowego

Sekunda prawdy

Spirometria nie jest badaniem banalnie prostym, choć - faktycznie - łatwym do wykonania przez osobę dobrze przeszkoloną.
Dla jakości spirometrii istotne jest wykonanie pełnego wdechu przez osobę badaną i intensywne wydychanie powietrza w pierwszej sekundzie wydechu.
Źle wykonana spirometria może prowadzić do nierozpoznania choroby lub nawet zdiagnozowania jej u osoby, która nie cierpi na POChP. Ocenia się, że po pierwszym przeszkoleniu uzyskuje się połowę poprawnych badań. Konieczne są więc szkolenia przypominające.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum