Horyzont 2020: wyścig po kasę

Autor: Luiza Jakubiak • • 04 lutego 2014 15:46

Wszyscy zgodnie twierdzą, że takiej szansy na rozwój badań naukowych, jaką daje unijna perspektywa finansowa 2014-2020, już nie będzie. Jak prawidłowo alokować te ogromne pieniądze, nad czym jeszcze trzeba popracować i jakie obszary badawcze mogą stać się polską specjalnością?

Tak dużego budżetu unijnego skierowanego na badania i dostępnego dla Polski na pewno już nie będzie. W ciągu następnych 7 lat w obszar badawczo-rozwojowy zostaną "wpompowane" naprawdę poważne środki. Korzystajmy, bo potem będzie już tylko trudniej - mówił Mateusz Gaczyński, dyrektor departamentu strategii Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego, w trakcie spotkania poświęconego sposobom aplikowania o środki (Warszawa, 17 stycznia 2014 r.).

Zachęcając do aktywnego starania się o unijne wsparcie, dyrektor wymieniał sprzyjające polskiej nauce czynniki: zapotrzebowanie na innowacyjne usługi, badania i produkty. Z drugiej strony wskazywał na coraz większą skłonność polskich firm do budowania swojego rozwoju w oparciu o procesy badawczo-rozwojowe i gotowość, by te procesy finansować. Mają o tym świadczyć dane GUS, według których w 2013 roku nakłady sektora przedsiębiorstw na innowację wzrosły najbardziej od początku transformacji ustrojowej.

Trzy filary

Jak zauważa Sławomir Majewski, prorektor do spraw nauki i współpracy z zagranicą Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, dostęp do ogromnych środków może tylko cieszyć. Ocenia również, iż sytuacja polskiej nauki nie jest zła, przynajmniej w obszarze dostępu do infrastruktury. Zwraca jednak uwagę na inne bolączki spowalniające rozwój polskiej innowacji: - Jednym z problemów jest finansowanie, szczególnie niskie jeśli chodzi o możliwości komercjalizacji.

Następnym problemem jest brak doświadczenia i pieniędzy na rozwijanie technologii transferów. Kuleje też komercjalizacja i współpraca z prywatnym sektorem, głównie z powodu braku zaufania. Na polskiej nauce nadal ciąży również "wiara" w punkty edukacyjne, a nie przełożenie wyników pracy badawczej na praktyczne rozwiązania i możliwości komercjalizacji projektu.

Z argumentem o zbyt małych wydatkach na badania i rozwój nie zgadza się dyrektor Gaczyński: - Nie mówmy o tym, że w Polsce jest mało pieniędzy na naukę, bo to nie jest prawda. Obecnie pieniędzy na naukę jest bardzo dużo, a środków dostępnych w najbliższej przyszłości będzie jeszcze więcej. Przez lata udało się wyposażyć pracownie badawcze w odpowiednią infrastrukturę. Teraz otwiera się dostępność finansowania komercjalizacji projektów rozwojowych. Budżety Narodowego Centrum Badań i Rozwoju oraz Narodowego Centrum Nauki rosną z roku na rok. Ponadto wkraczamy w okres nowej perspektywy finansowej - zaznacza.

Przypomina, że w ramach unijnego programu Horyzont 2020 z budżetem 77 mld euro priorytetowo będą traktowane te badania, które są najbliżej wdrożeń i innowacji oraz badania podstawowe: - Horyzont 2020 oparty jest na trzech filarach: doskonała nauka, przywództwo przemysłowe i wyzwania społeczne. Pierwszy obejmuje m.in. badania podstawowe z budżetem 24,5 mld euro. Pozostałe dwa filary dotyczą badań wykonywanych w ścisłym powiązaniu z gospodarką i szybkimi wdrożeniami - mówi Mateusz Gaczyński.

Wokół europejskiej agendy badawczej pojawiły się również inicjatywy, które funkcjonują w obszarze medycznym: od innowacyjnych rozwiązań, testów szczepionek i leków przeciwko chorobom tropikalnym, po badania związane ze zmianą sposobu życia i "zarządzania" zdrowiem.

Nauka od kuchni

Krajowa strategia oparta jest na narodowym programie badań zawierającym siedem priorytetów. - Jednym z nich są kwestie związane z badaniami na rzecz medycyny i zdrowia. Przykładowo w ubiegłym roku NCBR ogłosił program Strategmed. Zagadnienia zdrowia i nowych produktów medycznych będą również jednym z filarów tzw. inteligentnej specjalizacji. Chodzi o to, by wspierać te obszary, które w danym kraju mają najsilniejszy potencjał rozwojowy. Na podstawie analiz wykonanych wspólnie ze środowiskiem naukowym i przemysłem, Ministerstwo Gospodarki przygotowało dokument wskazujący pięć takich obszarów. Jednym z nich jest zdrowe społeczeństwo - powiedział dyrektor Gaczyński.

Wyzwaniem w procesie korzystania z unijnych funduszy może okazać się brak spójności i koordynacji projektów na poziomie krajowym. Zdaniem ekspertów, w Polsce brakuje synchronizacji działań w finansowaniu badań. Przykładem jest wspomniany program Strategmed.

- W praktyce finansowanie tych projektów i jego filozofia są rozbieżne. Z ambitnych planów zrobił się większy program wsparcia dla przemysłu, typu Innotech. Przynajmniej w obszarze badań medycznych jego obecność niewiele zmieni. Agencje finansujące powinny bardziej dostosować się do tego, co się dzieje w innych krajach - ocenia dr Marcin Szumowski, kierownik działu współpracy międzynarodowej i zarządzania projektami Instytutu Biologii Doświadczalnej im. M. Nenckiego PAN.

Podobnie uważa prof. Maciej Bagiński z katedry Technologii Leków i Biochemii Politechniki Gdańskiej: - Widziałem "od kuchni", jak tworzy się takie programy jak Strategmed, Innomed i inne. Nasze instytucje odpowiedzialne za kreowanie polityki naukowej nie zawsze mają informacje z pierwszej ręki o tym, nad czym aktualnie pracuje się w Europie. Nie do końca pewne rzeczy współgrają z ogólnoeuropejskimi czy światowymi trendami.

Wykorzystać nisze

Zdaniem ekspertów, jeśli mowa o obszarach badawczych, w których Polska może być potentatem, środowisko zwraca uwagę na olbrzymie tradycje w badaniach podstawowych. Do tego nie trzeba mieć wielkich zespołów badawczych, wystarczy dobry pomysł i niewygórowana kwota pieniędzy.

- Obecnie jednak jest niewielka liczba grup badawczych, które funkcjonują w obszarze badań podstawowych. Największy potencjał mają grupy badawcze zajmujące się bioinformatyką. Kilka z nich zajmuje się badaniami w biologii molekularnej na bardzo poziomie wysokim - mówi prof. Jakub Gołąb, kierownik Zakładu Immunologii Centrum Biostruktury WUM, kierownik projektu wspierającego potencjał naukowy BASTION.

Na podobne obszary wskazuje dr Marcin Szumowski: - Szansą dla małych polskich firm są np. badania in silico (metoda badawcza w genomice wskazująca, iż badania zostały przeprowadzone za pomocą komputera - przyp. red.), skrining genomiczny, badania genomiczne i wszelkiego rodzaju podobne niszowe usługi. Silne strony Polski, szczególnie pod względem populacyjnym i kompetencyjnym, to również badania kliniczne. Należy jedynie lepiej je usystematyzować w kontekście oczekiwań sponsorów.

Stąd wniosek, że warto skoncentrować się nad tymi obszarami, w których polskie spółki już dużo osiągnęły i oferują produkty globalne, takie jak diagnostyka i IT.

Eksperci zachęcają też polskich naukowców do szerszego myślenia i projektowania swoich badań zgodnie z zasadą "thinking out of the box". - Mamy inne obszary związane z badaniami medycznymi, nawet jeśli rozwiązania nie znajdują bezpośrednio zastosowania w medycynie. Chodzi przykładowo o zapotrzebowanie na technologie oceny ryzyka pochodzące z takich sektorów jak przemysł samochodowy lub energia atomowa - mówi Magda Chlebus z biura Europejskiej Federacji Przemysłu i Stowarzyszeń Farmaceutycznych EFPIA.

Jest to może działalność poza głównymi szlakami badawczymi, ale równie ciekawa i oferująca możliwość stworzenia projektu o dużej wartości dodanej, z zupełnie nowym partnerem.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum