Godne podwyżki albo strajk

Autor: MAK, PAP • • 30 czerwca 2017 10:14

1600 zł podwyżki w trzech transzach - do września 2018 r. - domagają się w liście otwartym do premier BEATY SZYDŁO przedstawiciele związków zawodowych reprezentujących innych pracowników medycznych niż lekarze i pielęgniarki.

24 kwietnia br. we Wrocławiu odbyło się spotkanie przedstawicieli innych zawodów medycznych tworzących Porozumienie Organizacji Pracowników Ochrony Zdrowia, biorących udział w profilaktyce, diagnostyce i leczeniu pacjenta - czytamy w liście.

Proszą o wysłuchanie

"Pracujemy za głodowe pensje. Dzisiaj nasze zarobki często są na poziomie najniższej krajowej" - przypominają autorzy listu i dodają: "Biorąc pod uwagę słowa Pani Premier z exposé, mówiące o tym, że każdy pracownik wykonujący innych zawód medyczny, nie tylko lekarze i pielęgniarki, ma zarabiać godnie, żądamy podwyżek w trzech transzach: 800 zł od 1 lipca br., 400 zł we wrześniu 2017 r. i kolejne 400 zł we wrześniu 2018 r."

Zdaniem związkowców "dotychczas Pani Premier nie wykazała zainteresowania problemami innych grup zawodowych pracowników medycznych, nie odpowiadając do tej pory na żaden list". Przedstawiciele Porozumienia proszą premier Szydło o "wyznaczenie w trybie pilnym terminu spotkania".

- Spotkanie w dniu 24 kwietnia utwierdziło nas w przekonaniu, że wszyscy jesteśmy zdesperowani, a nasi członkowie są gotowi do akcji strajkowych. Tylko czy tak ma być, że rząd zawsze zwraca uwagę na problem tylko pod presją strajku? - pyta w komunikacie prasowym Grażyna Musiałkiewicz, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pracowników Diagnostyki Medycznej i Fizjoterapii.

Ratownicy wychodzą ze spotkania

Natomiast 25 kwietnia w siedzibie resortu zdrowia odbyło się spotkanie z przedstawicielami organizacji zrzeszających ratowników medycznych. Uczestniczyli w nim przedstawiciele 12 związków - 11 zrzeszających ratowników i Solidarności.

- Po rozmowach na najwyższym szczeblu rządowym, biorąc pod uwagę stan finansów publicznych, zgłosiliśmy propozycję podwyżki 800 zł w dwóch transzach - powiedział po spotkaniu wiceminister zdrowia Marek Tombarkiewicz.

W myśl propozycji MZ, ratownicy mieliby dostać 400 zł brutto od 1 lipca tego roku i kolejne 400 zł od lipca 2018 r. Ratownicy chcieli dostać 1600 zł podwyżki. Wiceminister poinformował, że propozycja MZ spotkała się z "bardzo złym przyjęciem" ze strony ratowników.

- Przedstawiciel największego związku wypowiedział się bardzo krytycznie, powiedział: "wychodzimy" i wszyscy wyszli. Tak się nie prowadzi dialogu - relacjonował wiceminister.

- Nie widać chęci dialogu. Nie było żadnej dyskusji, odnośnie szczegółów czy może ciągu dalszego tej propozycji - dodał.

Ministerstwo nas znokautowało

Roman Badach-Rogowski z Krajowego Związku Zawodowego Pracowników Ratownictwa Medycznego ocenił w rozmowie z PAP, że nie było o czym rozmawiać, bo jedyna propozycja, jaka padła, to 400 zł od lipca br. i 400 od lipca przyszłego roku.

- Dlatego spotkanie trwało niecały kwadrans - powiedział. Dodał: - Ministerstwo na spotkaniu nas znokautowało. Spodziewaliśmy się, że dostaniemy taką propozycję, jaką otrzymały pielęgniarki. Zwiększa się nam kompetencje i obowiązki, a podwyżek nie ma od lat. Coś jest nie tak, jeśli pielęgniarki i ratownicy pracujący w systemie na równorzędnych stanowiskach, zarabiają tak znacząco różnie.

- Były pieniądze dla ok. 300 tys. pielęgniarek, a nie ma dla 12 tys. ratowników; są środki na podwyżki dla różnych służb, a dla nas nie. Mówi się o nas służba ratownictwa, a jesteśmy służącymi ratownictwa. Pasją rodziny nakarmić się nie da - powiedział Badach-Rogowski.

Ocenił, że frustracja środowiska jest ogromna. Przedstawiciele związków mają ustalić dalszy scenariusz działań.

Wiceminister Tombarkiewicz pytany 25 kwietnia o możliwość strajku ratowników wskazał, że "nie ma sporu zbiorowego ogólnopolskiego, są różne rodzaje zatrudnienia".

MZ: czekamy na gest dobrej woli

- Związki powinny zastanowić się nad sposobem postępowania, a nie straszeniem społeczeństwa, że zaczną protestować - powiedział Tombarkiewicz. - Chcielibyśmy, żeby pojawił się jakiś gest dobrej woli ze strony ratowników - dodał.

W marcu w piśmie do premier Beaty Szydło Komitet Protestacyjny Ratowników Medycznych (zrzeszający osiem związków zawodowych) domagał się podwyżek, likwidacji prywatnego ratownictwa i przyspieszenia prac nad tzw. dużą nowelizacją ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym (PRM). Ratownicy zapowiadają, że "brak realizacji zgłaszanych postulatów może doprowadzić w najbliższym czasie do eskalacji protestu, a jego forma ulegnie radykalnej zmianie".

- Dzisiejsze zarobki ratowników medycznych, biorąc pod uwagę charakter wykonywanej pracy i ogromną odpowiedzialność z nią związaną, są na urągająco niskim poziomie - uważają ratownicy.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum