Katarzyna Gubała | 12-03-2020 15:01

Fizjoterapia będzie tylko w prywatnych gabinetach?

Środowisko fizjoterapeutów walczące o wzrost wynagrodzeń przygotowuje się do różnych form protestu. Rozważa nawet utworzenie wiosną "białego miasteczka" w centrum Warszawy. Fizjoterapeuci liczą też, że decydenci zechcą z nimi rozmawiać o wycenach procedur i lepszym zagospodarowaniu dostępnych pieniędzy.

Dr Tomasz Dybek, przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pracowników Fizjoterapii (OZZPF), w rozmowie z Rynkiem Zdrowia wskazuje, że z działań Ministerstwa Zdrowia wynika, iż w Polsce nie ma innych liczących się zawodów medycznych niż lekarze i pielęgniarki. Spora grupa, do której należą m.in. fizjoterapeuci, diagności laboratoryjni, psycholodzy, elektroradiolodzy, logopedzi i wiele innych - według dr Dybka - dla resortu zdrowia nie jest ważna.

- Dlatego w tym kraju fizjoterapeuta po studiach otrzymuje wynagrodzenie w wysokości 2600 zł brutto i nie jest to dla rządzących żadnym problemem - przedstawia swój pogląd przewodniczący OZZPF.

Kolejne pisma już nic nie zmienią

OZZPF przeprowadził ankiety pośród swoich oddziałów terenowych, podjęta została uchwała o wchodzeniu w spory zbiorowe do końca lutego. - Oczywiście również plakaty, banery, ale myślimy też o większym proteście: proteście głodowym, pikiecie czy "białym miasteczku" w Warszawie. Nie jesteśmy bierni, przygotowujemy się do różnych form protestu. Samo pisanie pism nie wystarczy, by zmieniło się coś, co nie zmienia się od lat - mówi teraz dr Tomasz Dybek.

Dodaje, że obecna sytuacja rzutuje nie tylko na fizjoterapeutów. - Pacjenci czują się zagrożeni, bo widzą, że wkrótce za świadczenia fizjoterapeutów przyjdzie im płacić z własnej kieszeni - podsumowuje szef OZZPF.

Przypomina, że 18 stycznia br. w Warszawie na zaproszenie Zarządu Krajowego OZZPF odbyło się spotkanie z przedstawicielami zarządów związków: Ogólnopolskiego Związku Zawodowego "Fizjoterapia", Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pracowników Diagnostyki Medycznej i Fizjoterapii, Krajowego Związku Zawodowego Pracowników Medycznych Laboratoriów Diagnostycznych oraz zarządami terenowymi OZZPF.

Na tym spotkaniu debatowano już nie tyle o kolejnych rozmowach z ministrem zdrowia, co o wypracowaniu wspólnych form protestu oraz wzajemnego poparcia w różnych inicjatywach podejmowanych przez związki zawodowe.

Dr hab. Maciej Krawczyk, prezes Krajowej Rady Fizjoterapeutów, też mówi Rynkowi Zdrowia, że polska fizjoterapia jest dziś w bardzo trudnej sytuacji. - Starzejące się społeczeństwo, ale szczególnie wzrost świadomości społecznej powoduje, iż do naszych gabinetów ustawiają się kolejki. Fizjoterapia, która jest refundowana, przeżywa totalne oblężenie. Tak duże, że z naszej opieki w ramach publicznego systemu jest wykluczona olbrzymia rzesza pacjentów. Osoba po wylewie czekać będzie pół roku na rehabilitację... To absurd - podkreśla prezes Maciej Krawczyk.

Fizjoterapii grozi "stomatologizacja"?

Dodaje, że jeśli chorego na to stać, korzysta z prywatnej opieki. Tyle że sporej grupy mniej zamożnych pacjentów nie stać na nią lub ze względu na stan zdrowia i pobyt w szpitalu, nie mogą z niej skorzystać.

- NFZ nie wymaga zatrudnienia fizjoterapeutów na bardzo wielu oddziałach, np. na neurologii, chirurgii, a pacjenci z tych oddziałów wymagają naszej opieki. Ostatecznie i tak trafiają do nas. Tyle że ich droga trwa dłużej i niestety często kończy się prywatną wizytą - zaznacza prezes Krajowej Rady Fizjoterapeutów.

Dodaje: - Niepokoi mnie ta postępująca "stomatologizacja" fizjoterapii (przeniesienie fizjoterapii, podobnie jak stomatologii, do strefy prywatnej - red.). Ona nie uderza w fizjoterapeutów, ale właśnie w pacjentów.

Wskazuje, że system, który tak bardzo potrzebuje fizjoterapeutów, nie docenia tej grupy zawodowej. Uzasadnia: - Z tego względu konieczne jest umocnienie fizjoterapeutów w systemie opieki. Chodzi tu o stworzenie sytuacji umożliwiającej pełną realizację naszych kompetencji i oparcie naszego działania na indywidualnej pracy z pacjentem. To musi być połączone z wynagrodzeniem, które odzwierciedla poziom naszych kompetencji, ale i realnie ponoszonych kosztów opieki nad pacjentem.

- Konieczne jest wprowadzenie norm i standardów pracy. KIF opublikowała już wytyczne do prowadzenia dokumentacji medycznej, które są właśnie oparte na takich najlepszych standardach. Ale to wciąż za mało. Konieczne są zmiany całego systemu - podkreśla prezes Krawczyk.

Potrzeba wsparcia mediów i pacjentów

Przypomina, że Krajowa Izba Fizjoterapeutów (KIF) wiele razy występowała w tej sprawie, podejmowała rozmowy z MZ, NFZ i AOTMIT. W ostatnim czasie KRF wystosowała kolejny apel do MZ i NFZ. Mówi: - Zwróciliśmy się także do mediów w liście otwartym o wsparcie komunikacyjne w tym zakresie. Mamy wiele sygnałów, że zarówno oddziały, jak i ambulatoria prowadzące działalność fizjoterapeutyczną rozważają zamknięcie lub przejście na rynek usług komercyjnych.

- Bombardujemy i MZ, i NFZ, i AOTMIT analizami, statystykami i bierzemy udział w programach monitorowania kosztów. Musimy urealnić wycenę, inaczej dostęp do refundowanych usług fizjoterapeutycznych będzie się jeszcze bardziej ograniczał - alarmuje szef samorządu zawodowego fizjoterapeutów.

Izba współpracuje ze związkami zawodowymi, wspólnie z nimi dąży do realizacji postulatów. - Wkrótce rozpoczynamy rozmowy ze środowiskiem pacjentów z prośbą o wsparcie naszych działań. Pacjenci muszą pokazać, że im zależy na rehabilitacji. Dziś na decydentów mobilizująco nie działa nawet kolejka do rehabilitacji, która liczy już blisko 2 mln osób - zauważa dr hab. Maciej Krawczyk.

Dr Agnieszka Stępień, prezes Stowarzyszenia Fizjoterapia Polska, adiunkt w Wydziale Rehabilitacji Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie, z niepokojem obserwuje sytuację pracujących fizjoterapeutów, ale i studentów fizjoterapii, którzy w najbliższym czasie będą wchodzić na rynek pracy.

Zauważa, że młodzi fizjoterapeuci nie chcą pracować w zawodzie w placówkach finansowanych z budżetu NFZ ze względu na niski poziom wynagrodzenia. Decyduje się na to jedynie ok. 20% absolwentów. - Na rynku prywatnym też nie jest im łatwo, bo pracodawcy mają wymagania co do praktyki, więc wybierają pracę związaną z fitnessem, odnową biologiczną czy bycie przedstawicielem handlowym. Część osób już pod koniec studiów przegląda oferty pracy za granicą. Uciekają nam z kraju mądrzy, świetnie wykształceni ludzie - ubolewa dr Stępień.

Można lepiej wydać pieniądze

Wskazuje, że wynagrodzenia fizjoterapeutów należą do jednych z najniższych wśród zawodów medycznych. Nic więc dziwnego, że środowisko chce działać i zmienić ten stan rzeczy.

- Pytanie, czy protest jest w stanie coś zmienić. Zdajemy sobie sprawę, że nie ma pieniędzy w systemie ochrony zdrowia, ale z drugiej strony widzimy, że wiele pieniędzy jest nieprawidłowo zagospodarowanych. Zmiana sposobu myślenia o fizjoterapii i przesunięcie pewnych środków w systemie pozwoli na zaoszczędzenie pieniędzy - uważa dr Agnieszka Stępień.

Wskazuje, że pieniądze są potrzebne nie tylko, żeby podnieść wynagrodzenia fizjoterapeutom, ale i żeby zapewnić lepszą opiekę pacjentom. Bowiem problem dotyczy również wyposażenia ośrodków i warunków, w jakich fizjoterapeuci pracują z chorymi.

W jej opinii wiele pieniędzy jest marnotrawionych w systemie. Zdarza się, że pacjenci przez wiele miesięcy, wiele lat, są leczeni w niewłaściwy sposób ze względu na wycenę procedur kontraktowanych przez NFZ.

Krajowa Izba Fizjoterapeutów dąży do tego, żeby fizjoterapeuci mieli wczesny indywidualny dostęp do pacjentów, bo skrócenie czasu oczekiwania i indywidualnie dostosowana fizjoterapia skraca proces leczenia i przynosi oszczędności.

- Środowisko chce zmienić wycenę indywidualnej wizyty fizjoterapeutycznej - taka konsultacja, obejmująca badanie, terapię i edukację pacjenta, przyniesie dużo więcej korzyści niż 20 zabiegów fizykoterapii, które nie zawsze są ukierunkowane na zdrowotny problem pacjenta. Warto rozmawiać i wskazać decydentom, jak lepiej zagospodarować pieniądze, które już w systemie są - podsumowuje prezes Stowarzyszenia Fizjoterapia Polska.