Europejski egzamin specjalizacyjny z anestezjologii i intensywnej terapii: Polka zdała najlepiej!

Autor: Piotr Wróbel • • 13 lipca 2009 11:29

Polska lekarka z Gdańska, Magdalena Wujtewicz, z pierwszą lokatą zdała europejski egzamin specjalizacyjny z anestezjologii i intensywnej terapii. Laureatka pracuje w Katedrze i Klinice Anestezjologii i Intensywnej Terapii Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego. Wynik, jaki uzyskała podczas egzaminu europejskiego, to 93%.

Europejski egzamin specjalizacyjny z anestezjologii i intensywnej terapii: Polka zdała najlepiej!

O tym sukcesie poinformowano w Krakowie 26 czerwca podczas uroczystego podpisania porozumienia pomiędzy Polskim Towarzystwem Anestezjologii i Intensywnej Terapii a Europejskim Towarzystwem Anestezjologii - oficjalnie wprowadzającego do polskiej praktyki w tej specjalności egzamin europejski.

Sama wyróżniona mówi, że jest zaskoczona wynikiem, choć, jak przyznaje, do pogłębiania wiedzy podchodziła sumiennie: 6 lat codziennej nauki plus niemal 4 miesiące pracy przed egzaminem.

Jej zdaniem, pytania egzaminacyjne były dobrze dostosowane do codziennej praktyki klinicznej, z jaką styka się anestezjolog.

- Uczyłam się z książek, które były zalecane. Być może trafiłam z niektórymi tematami, ale zapewne i szkolenie było na tyle dobre, że pomogło mi uzyskać tak wysoką ocenę - mówi Magdalena Wujtewicz.

W oparciu o standardy

- Polscy lekarze anestezjolodzy są jednymi z najlepszych w Europie. Pani doktor z Gdańska uzyskała najwyższą ocenę osiągniętą podczas egzaminu na dyplom europejski i zdobyła ją, podchodząc po raz pierwszy do egzaminu. Gratuluję - komplementował nasze anestezjologiczne kadry prof. Zeev Goldik, przewodniczący komisji egzaminacyjnej Europejskiego Towarzystwa Anestezjologii, nadającej europejski dyplom w zakresie anestezjologii i intensywnej terapii.

Porozumienie podpisane pomiędzy PTAiIT a ETA daje gwarancje, że polscy anestezjolodzy są kształceni i egzaminowani według europejskich standardów edukacyjnych.

Anestezjolodzy są jedynymi specjalistami w krajowej medycynie, którzy swoją pracę opierają na standardach zawartych w oficjalnym, obowiązującym akcie prawnym. Jest to rozporządzenie Ministra Zdrowia i Opieki Społecznej z 1998 r. w sprawie standardów postępowania oraz procedur medycznych przy udzielaniu świadczeń zdrowotnych z zakresu anestezjologii i intensywnej terapii. Określa ono m.in. wyposażenie stanowiska do znieczuleń oraz wylicza niezbędny sprzęt, jaki powinien znajdować się na wyposażeniu OITM.

- Takie spojrzenie na zagadnienia bezpieczeństwa pacjenta i skuteczności terapii spowodowało, że np. w przypadkach tzw. trudnych dróg oddechowych śmiertelność spadła z prawie 30 do 9% - zaznacza w rozmowie prof. Krzysztof Kusza, konsultant krajowy w dziedzinie anestezjologii i intensywnej terapii. Jak dodaje profesor, oddziały intensywnej terapii lecząc pacjentów w stanie krytycznym i bezpośredniego zagrożenia życia, uzyskują wskaźnik śmiertelności od 37 do ok. 50%. Jest zgodny z europejskimi normami.

Zyskają na znaczeniu

Swoistym "fenomenem" związanym z finansowaniem anestezjologii jest brak przypisanej do tej specjalizacji procedury znieczulenia wycenianej przez płatnika.

Wycena znieczulenia jest finansowana w ramach procedury operacyjnej. I ten m.in. fakt prof. Krzysztof Kusza uznaje za powód niedoszacowania zabiegów w anestezjologii i intensywnej terapii, które jest przez niego wyliczane na około 50%.

Rola anestezjologii i intensywnej terapii będzie wzrastała wraz ze starzeniem się społeczeństwa. Według szacunków ekspertów, w 2020 roku liczba procedur wykonywanych na oddziałach intensywnej terapii wzrośnie co najmniej o 50%. W Polsce pracuje około 2800 anestezjologów.

Potrzeba ich będzie dwa razy więcej. Tymczasem od chwili wejścia Polski do Unii Europejskiej z kraju wyjechało ok. 7 tys. lekarzy, z których 20% to anestezjolodzy. Jest to największa grupa specjalistów spośród lekarzy, którzy zdecydowali się na opuszczenie kraju.

Żeby nie wyjeżdżali

- Zrobimy wszystko, aby odwrócić ten trend - deklarował obecny podczas uroczystości wiceminister zdrowia Marek Twardowski. Jak mówił, z posiadanych przez Ministerstwo Zdrowia danych wynika, że wyraźnie spadła liczba lekarzy wyjeżdżających z Polski, w tym anestezjologów.

Ten fakt wiąże się z poprawą sytuacji finansowej anestezjologów i nową polityką resortu zdrowia dotyczącą stawek wynagrodzeń dla rezydentów w specjalnościach deficytowych.

Magdalena Wujtewicz pytana przez nas o to, czy zamierza wyjechać za granicę, odpowiada przecząco: - Nie rozważałam takiej możliwości - zapewnia.

Polska jest na przedostatnim miejscu pod względem liczby lekarzy przypadającej na 10 tys. mieszkańców, gorzej jest tylko w Holandii. Niepokój budzą też statystyki, z których wynika, że w kraju na 10 tys. mieszkańców przypada 7 anestezjologów. Dla porównania, w Unii Europejskiej średnio - 10,8.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum