Europa chwali Polskę za wyniki leczenia zawału serca

Autor: Prof. PAWEŁ BUSZMAN przewodniczący Rady Nadzorczej American Heart of Poland S.A. • • 23 kwietnia 2013 14:20

Choroby układu krążenia, według danych GUS, pozostają w dalszym ciągu główną przyczyną zgonów Polaków (46%). Dla porównania, choroby nowotworowe są przyczyną śmierci co czwartego obywatela naszego kraju.

Europa chwali Polskę za wyniki leczenia zawału serca

W latach 2000-2010 jedynie liczba zgonów spowodowana chorobą wieńcową i zawałem serca oraz urazami zewnętrznymi (w tym wypadkami komunikacyjnymi) uległa drastycznemu zmniejszeniu, podczas gdy umieralność z powodu innych chorób nie uległa zmianie lub wręcz wzrosła (jak np. w przypadku chorób nowotworowych).

Według danych GUS, liczba zgonów w tym okresie (w przeliczeniu na 10 tys. mieszkańców) spowodowanych chorobą wieńcową spadła z 14,5 do 11,9 (w tym z powodu zawału serca z 7,6 do 4,6), natomiast wskaźnik zgonów z powodu urazów zewnętrznych zmniejszył się z 7,6 do 6,1.

Dla przykładu, analogiczny wskaźnik dla chorób nowotworowych wzrósł z 19,4 do 24,9. Na tej podstawie można przyjąć, że wydłużenie życia Polaków w ostatnim dziesięcioleciu (średnio z 74 do 76,5 lat) było głównie związane ze zmniejszeniem zgonów z powodu choroby wieńcowej i zawału serca.

Spadek śmiertelności

z powodu choroby wieńcowej i zawału serca w latach 2000-2010 to zasługa m.in. poprawy diagnostyki i leczenia choroby wieńcowej, a w szczególności wprowadzenia technik kardiologii inwazyjnej polegających na inwazyjnej diagnostyce i leczeniu ostrych zespołów wieńcowych (niestabilnej dławicy piersiowej i zawału serca) oraz poprawy dostępu Polaków do tych usług.

Jak wynika z raportu Euro Health Consumer Index 2012, w Polsce najwyżej oceniona została właśnie łatwa dostępność specjalistycznej pomocy chorego z bólem w klatce piersiowej oraz niska, 30-dniowa śmiertelność w zawale serca. Niestety, inne elementy ochrony zdrowia zostały ocenione dużo gorzej.

Wśród nich długi okres oczekiwania na planowe przyjęcie do specjalisty i wykonanie dużych zabiegów specjalistycznych (w tym PCI, CABG i wymiany stawów), a także wysoka śmiertelność spowodowana chorobami nowotworowymi. Wszystko to razem dało odległą, 27. pozycję Polski w rankingu EHCI 2012.

Rozwój sieci

nowoczesnych placówek i oddziałów kardiologii inwazyjnej znacznie poprawił dostępność leczenia chorób serca i naczyń, i to w trybie całodobowym. Obecnie na terenie Polski działa 151 pracowni kardioangiograficznych, z których około 120 pełni dyżury zawałowe.

Jak wykazały duże badania międzynarodowe, postępowanie inwazyjne w tych stanach (wykonanie koronarografii i mechaniczne udrożnienie tętnicy wieńcowej za pomocą angioplastyki wieńcowej) daje najlepsze wyniki leczenia.

Obecne rekomendacje Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego (ESC) oraz wytyczne towarzystw w USA i Kanadzie, jednoznacznie potwierdzają, że jest to najbardziej skuteczny sposób leczenia pacjentów w takich stanach zagrożenia życia.

Sukces polskiej kardiologii polega właśnie na tym, że udało się stworzyć sieć ośrodków dającą możliwość dojazdu chorego do placówki, która udzieli mu profesjonalnej pomocy medycznej w ciągu zaledwie 30 minut od zgłoszenia podejrzenia zawału serca, co znacznie zwiększa jego szanse na przeżycie i powrót do zdrowia. Inne kraje, takie jak np. Wielka Brytania, dopiero budują podobne systemy, napotykając na liczne bariery (m.in. brak wykwalifikowanej kadry medycznej).

Obecnie jeden ośrodek hemodynamiczny przypada na ok. 250 tysięcy mieszkańców, a jeden ośrodek działający w trybie całodobowego dyżuru zawałowego zaopatruje ok. 300 tysięcy mieszkańców. Jest to liczba optymalna, biorąc pod uwagę stan polskich dróg, gęstość zaludnienia oraz fakt, że Polska jest stosunkowo dużym krajem jak na warunki europejskie.

Dla porównania w krajach UE, takich jak np. Niemcy, jeden ośrodek przypada na 200-250 tysięcy mieszkańców. Należy też inaczej podchodzić do dużych populacji zamieszkujących stosunkowo nieduży teren (Holandia, Czechy), a inaczej do krajów, w których odległości są większe, a gęstość zaludnienia jest mniejsza niż w Polsce. Wiąże się to bezpośrednio z czasem transportu chorego z zawałem do najbliższego ośrodka (czas ten nie powinien przekraczać 30-60 min, czyli tzw. złotej godziny).

W odróżnieniu od Europy, zalecenia towarzystw amerykańskich (ACC/AHA/SCAI) wskazują jedynie na konieczność wykonywania co najmniej 150 koronarografii i 50 zabiegów PCI w ośrodku na rok. W Polsce 150 pracowni wykonuje 120 tysięcy PCI rocznie, czyli przeciętnie 800 zabiegów terapeutycznych. Do tego te same ośrodki i pracownie zajmują się implantacją rozruszników, elektrofizjologią i wykonują zabiegi endowaskularne na tętnicach obwodowych. Są zatem w pełni wykorzystane, pracując dzień i noc.

Roczne wyniki leczenia OZW

dobrych prywatnych placówek są porównywalne z tymi, które raportowano w wieloośrodkowym, międzynarodowym (USA, UE, Australia i Nowa Zelandia, Kanada) rejestrze GRACE.

Informacje na temat odległych wyników krajowego rejestru PlACS komentowane są przez ekspertów w ten sposób, że istotnie jest możliwość poprawienia wyników odległych poprzez usprawnienie opieki nad chorym po ostrym incydencie sercowo- naczyniowym (w tym przypadku po incydencie wieńcowym) i zwiększenie dostępu do wczesnej rehabilitacji kardiologicznej, zwiększenie częstotliwości wizyt kontrolnych w poradniach specjalistycznych (kardiologicznych i naczyniowych) oraz poprawę dostępności do planowych zabiegów kardiologicznych, kardiochirurgicznych i naczyniowych celem dokończenia terapii schorzenia sercowo- naczyniowego.

Jest to szczególnie ważne dla chorych z rozsianą miażdżycą, zagrożonych nie tylko zawałem serca, ale też udarem mózgu, pęknięciem tętniaka aorty, amputacją kończyn czy niewydolnością nerek.

Zarówno rejestr GRACE, jak i polski rejestr PlACS wskazuje, że 40-50% wszystkich zgonów w trakcie obserwacji odległej jest spowodowane przyczynami innymi niż sercowe. Wielu chorych w naszym kraju umiera po zawale serca z powodu chorób nowotworowych.

Utrudniony dostęp do tych usług oraz złe wyniki leczenia nowotworów w Polsce podkreśla raport EHCI 2012.

Co jednak zrobić, by w Polsce było mniej zawałów serca i tym samym zmniejszyć wydatki na jego leczenie? Odpowiedź jest prosta: trzeba poprawić dostępność chorych do kardiologa i wysokospecjalistycznych ośrodków w trybie planowym, celem wykonania diagnostyki i przeprowadzenia leczenia choroby wieńcowej jeszcze przed wystąpieniem zawału.

Podobnie w przypadku profilaktyki wtórnej. Tymczasem Euro Health Consumer Index podaje, że Polska należy do krajów o najdłuższym okresie oczekiwania na zabiegi planowe.

Kardiologia to nie tylko zawał serca

Publiczne środki z programu POLKARD oraz spore środki prywatne zainwestowane w kardiologię, osobiste zaangażowanie małej grupy kardiologów interwencyjnych, a także stworzenie specjalnych programów przez Kasy Chorych, a potem NFZ, sprawiły, że znacznie spadła śmiertelność spowodowana chorobą wieńcową, a w szczególności zawałem serca.

Zestawiając dane z 2000 i 2010 roku, można łatwo policzyć, że dzięki tego typu działaniom ratujemy rocznie ponad 11 tysięcy obywateli. W tym czasie okres przeżycia zwiększył się o około 2,5 roku. Niezwykle ważne jest w tej sytuacji, aby nie zaprzepaścić tego, co już się udało osiągnąć w leczeniu kardiologicznym oraz nie ustawać w dotychczasowych działaniach.

Musimy pamiętać, że kardiologia to nie tylko zawał serca. Największe efekty w Polsce uzyskano w ratowaniu chorych w ostrym zawale serca, niedostateczne jest natomiast zapobieganie wtórnym zawałom.

I choć zawały przestają być głównym zagrożeniem życia Polaków, częściej chorujemy na niewydolność serca. Wiele cierpiących z tego powodu osób to zawałowcy, których uratowano przed śmiercią dzięki natychmiastowemu zabiegowi kardiologii interwencyjnej.

Opieka nad pacjentem kardiologicznym powinna obejmować, oprócz leczenia w ramach procedur interwencyjnych lub kardiochirurgicznych, również profilaktykę, diagnostykę, poradnictwo (regularne kontrolne wizyty u lekarzy kardiologów) oraz rehabilitację, która jest nierozerwalnym elementem terapii, istotnie poprawiającym efekt całego leczenia kardiologicznego, a w konsekwencji pozwalającym na szybki powrót pacjenta do pełnej aktywności.

Piśmiennictwo: Health Consumer Powerhouse: Euro Health Consumer Index 2012. http://www.healthpowerhouse.com/files/ Report-EHCI-2012.pdf European Heart Network: European Cardiovascular Disease Statistics, Euroheart II, 2012 Edition.

http://www.ehnheart.org/euroheart-ii/euroheart-iipublications.

html W. Quentine et al. Acute myocardial infarction and diagnosis-related groups: patient classification and hospital reimbursment in 11 European countries.

EurHeartJ, Jan 30th, 2013.

http://eurheartj.oxfordjournals.org/content/ early/2013/01/29/eurheartj.ehs482.full M. AASA. Cost and Health Outcome of Primary Percutaneous Coronary Intervention versus Thrombolysis in Acute ST-segment Elevation Myocardial Infarction Results of the Swedish Early Decision Reperfusion Study (SWEDES) Trial. Am Heart J. 2010;160(2):322-328.

Frederick Anderson et al. Six-month survival benefits associated with clinical guideline recommendations in acute coronary syndromes )GRACE Registry(. Heart. 2010 Aug;96(15):1201-6 http://escholarship.umassmed.edu/cor_grace/6/Epub 2010 Jun 7.

Poloński L, et al. What has changed in the treatment of ST-segment elevation myocardial infarction in Poland in 2003-2009? Data from the Polish Registry of Acute Coronary Syndromes (PL-ACS). Kardiol Pol.

2011;69(11):1109-18.

M. Gierlotka et al. Temporal Trends in the Treatment and Outcomes of Patients With Non-ST-Segment Elevation Myocardial Infarction in Poland from 2004-2010 (from the Polish Registry of Acute Coronary Syndromes). Am J Cardiol.Volume 109, 779-786, 2012.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum