Emigrantki

Autor: GUBAŁA Katarzyna • Źródło: Katarzyna Rożko/Rynek Zdrowia   • 08 września 2011 10:06

Pielęgniarki wyjeżdżające do pracy za granicę reprezentują cały przekrój demograficzny.

Emigrantki
Fot. Adobe Stock. Data Dodania: 16 grudnia 2022
Wiadomo, że emigrujące polskie pielęgniarki i położne wyjeżdżają najczęściej do Niemiec, Wielkiej Brytanii i krajów skandynawskich. Czekają tam na nie lepsze warunki płacy i pracy, a one same cieszą się bardzo dobrą opinią u zagranicznych pracodawców. Nie sposób ocenić jednak, ile pielęgniarek wyjeżdża z kraju za pracą ani na jak długo i w jakich placówkach są zatrudniane. Izby pielęgniarskie mogą jedynie podać liczbę podań o zaświadczenia potwierdzające kwalifikacje zawodowe.

W Szczecińskiej Izbie Pielęgniarek i Położnych w 2010 r. oraz do końca lipca 2011 r. dokumenty uprawniające do pracy za granicą wydano odpowiednio 30 i 25 pielęgniarkom i położnym. Nie można jednak na podstawie tych danych jednoznacznie określić, że są to pielęgniarki, które podjęły pracę w innym kraju.

Znikająca obsada

– Część pielęgniarek pracuje poza granicami kraju bez dokumentów: na podstawowych stanowiskach, na krótkich umowach, np. w domach opieki, chcąc doszkolić język czy zdobyć doświadczenie. Są takie koleżanki, które od wielu lat pracują w domach opieki m.in. w Wielkiej Brytanii, a teraz chcą rozpocząć pracę w szpitalu, więc potrzebne są im dokumenty. Zdarzają się też osoby, które wezmą z Izby dokumenty, a z różnych przyczyn nie podejmą pracy poza granicami kraju – wyjaśnia mgr Maria Matusiak, przewodnicząca Szczecińskiej Izby Pielęgniarek i Położnych.

Zna też takie pielęgniarki, które w Polsce pracują w systemie kontraktowym i organizują sobie pracę tak, że mogą wyjechać na tydzień do Niemiec, by opiekować się pacjentem. Obowiązkami dzielą się z 2-3 koleżankami, zmieniając się przy podopiecznym.

W opinii Marii Matusiak, głównym powodem wyjazdów pielęgniarek do pracy są finanse. I choć nie można mówić o masowych wyjazdach pielęgniarek za pracą do Niemiec i innych krajów UE, to jeśli miesięcznie z województwa wyjedzie kilkanaście pielęgniarek,  „znika” obsada oddziału.
– Od 2005 r. dokumenty potwierdzające kwalifikacje zawodowe ze Szczecińskiej Izby Pielęgniarek i Położnych pobrały 403 pielęgniarki i położne. Gdybyśmy porównali to do stanu zatrudnienia w szpitalach, to tak jakby zamknięto w naszym województwie dwa szpitale powiatowe z powodu braku obsady pielęgniarskiej! – alarmuje Matusiak.

Zaznacza, że braki kadrowe w przypadku pielęgniarek i położnych to fakt, który zaciemniają kontrakty.

– Znam pielęgniarki, które pracują w 2-3 placówkach, ponad miarę i siły, a nowych kadr nie przybywa. W Polsce brakuje mechanizmów, które zachęcałyby do nauki i wykonywania zawodu pielęgniarki. One muszą być. Jeśli nie prestiżowe, jak kiedyś, to chociaż finansowe – podkreśla szefowa szczecińskiej izby.

Z prognoz ekspertów
wynikało, że po otwarciu się bliskiego i atrakcyjnego finansowo niemieckiego rynku pracy z Polski wyjedzie ok. 400 tys. specjalistów, w tym wiele pielęgniarek. Jak sprawdził Rynek Zdrowia, izby pielęgniarskie nie odnotowały nagłego zainteresowania emigracją zarobkową. W Dolnośląskiem, którego mieszkańcy przodują w kraju pod względem znajomości języka niemieckiego, w 2010 r. do tamtejszej izby wpłynęło jedynie kilkanaście podań o wydanie dokumentów. Okręgowa Rada Pielęgniarek i Położnych w Jeleniej Górze również nie odnotowała wzrostu liczby podań.

– Od lat współpracujemy z niemieckim Goerlitz i czeskim Libercem. Wiele pielęgniarek z naszego regionu mieszka w Polsce, pracując za granicą, gdzie może liczyć na lepsze warunki finansowe.

Boomu na wyjazdy nie odnotowaliśmy, bo wciąż barierą jest język – specjalistyczny, pełen medycznych terminów. Kto miał podjąć pracę poza granicami, już to zrobił, a nowych kadr brakuje – zaznacza Krystyna Demkowicz, przewodnicząca Okręgowej Rady Pielęgniarek i Położnych w Jeleniej Górze.
Martwi ją brak zainteresowania młodych ludzi zawodem pielęgniarskim. Jak podkreśla, w tym roku nie było naboru do Karkonoskiej Państwowej Wyższej Szkoły w Jeleniej Górze.

– Nasze koleżanki pielęgniarki z Czech i Niemiec mają średnie wykształcenie. Wyższym z reguły legitymują się jedynie osoby zajmujące stanowiska dyrektor ds. pielęgniarstwa czy przełożonej pielęgniarek. W Polsce pielęgniarki mają wyższe wykształcenie, kończą studia magisterskie na tych samych uczelniach medycznych, co lekarze, a potem lekarze dostają kontrakty na kilkanaście tysięcy złotych, a płace pielęgniarek wynoszą 2 tys. zł. Wymaga się też od nich specjalizacji, kursów, które robią z własnych środków. W zamian mogą jedynie liczyć na niewielkie zwiększenie poborów. To nie zachęca do kształcenia się w tym zawodzie – stwierdza Krystyna Demkowicz.

Wspólny cel
Pielęgniarki poszukujące pracy za granicą korzystają z pośrednictwa agencji pracy. Na polskim rynku działa kilka dużych, profesjonalnych agencji oraz kilkudziesięciu drobnych pośredników. Przedstawiciele tych pierwszych przyznają, że zainteresowanie zagranicznych pracodawców polskimi pielęgniarkami nie maleje. Zgodnie podkreślają, że cieszą się one bardzo dobrą opinią. Pytani o portret pielęgniarki, która decyduje się podjąć pracę za granicą, również są jednomyślni – że takiego jednolitego wizerunku nie ma...

– Nasi kandydaci reprezentują cały przekrój demograficzny. Są to zarówno osoby wolne, jak i posiadające rodziny. Z doświadczeniem rocznym, ale często też kilku- bądź kilkunastoletnim. Łączy je natomiast wspólny cel: poszukiwanie lepszych niż w Polsce warunków pracy i płacy – mówi Marta Karkowska, konsultant ds. rekrutacji w Promedica24 Recruitment.

Agata Gołąb, medical project coordinator w Adecco Poland – firmie, za pośrednictwem której pracę w Norwegii, Niemczech i Belgii rozpoczęło ponad 150 pielęgniarek i pielęgniarzy – wskazuje, że wśród kandydatów są również osoby z dużym doświadczeniem, nierzadko specjalizujące się w kilku dziedzinach.

– Kandydaci twierdzą, że w Polsce są gorsze perspektywy na dalszy rozwój, i wyjazd za granicę otwiera przed nimi nowe możliwości. Ich motywacja to chęć rozwoju osobistego, nauki nowego języka, poznania kultury i metod pracy w innym kraju. Wielu kandydatów podkreśla, że praca w sektorze medycznym za granicą różni się od pracy w Polsce. Mają okazję pracować z nowoczesnym sprzętem, a praca pielęgniarki jest tam wysoko ceniona – zaznacza Agata Gołąb.

Wśród pielęgniarek zatrudnianych za pośrednictwem agencji doradztwa personalnego i pracy tymczasowej Work Express dominują kandydatki z dwóch grup wiekowych: do 29. oraz od 50. roku życia.

– Kiedy przedstawiamy ofertę legalnej pracy w Niemczech, odważniejsze są kandydatki z pierwszej grupy. Mają niewielkie doświadczenie i sporo do zyskania. Ich pierwsza pensja to mniej niż 50% pierwszej wypłaty ich odpowiedniczki za Odrą, więc motywacja ekonomiczna jest bardzo silna – mówi Artur Ragan, rzecznik prasowy Work Express. –

Zwykle nie założyły jeszcze rodzin, bo najpierw chcą się ustabilizować ekonomicznie. Większość deklaruje chęć powrotu po kilku latach, po nabyciu doświadczenia i ustabilizowaniu sytuacji materialnej.

– Kandydatki z drugiej grupy mają świetne referencje i bogate doświadczenie, ale niezbyt chętnie uczą się języka. W wyjeździe do Niemiec na parę miesięcy widzą przede wszystkim szansę podreperowania domowego budżetu. Najpopularniejsze kierunki zarobkowych wyjazdów polskich pielęgniarek to Niemcy, Wielka Brytania, ale i kraje skandynawskie oraz Belgia. Zdarzają się też tak nietypowe kierunki, jak Australia czy kraje arabskie – dodaje Artur Ragan.

Bariera językowa do pokonania
– Australia cieszy się zdecydowanie większym zainteresowaniem niż kraje arabskie, jednak ze względu na specyficzne wymagania (kandydaci, oprócz certyfikatu językowego, muszą udokumentować również kilkuletnie doświadczenie w pracy w innym kraju anglojęzycznym) stosunkowo niewielu kandydatów może podjąć tam pracę w swoim zawodzie. Do krajów arabskich najczęściej chcą wyjeżdżać osoby młode, otwarte na nowe kierunki bądź pielęgniarki z dużym doświadczeniem, które już miały okazję pracować w tych krajach i chętnie tam wrócą – tłumaczy Marta Karkowska.

Adecco, które rekrutację pielęgniarek i pielęgniarzy zainteresowanych podjęciem pracy za granicą prowadzi od ponad 3 lat, do końca roku 2010 r. wysłało do Norwegii ponad 130 osób. Za jej pośrednictwem można też rozpocząć pracę w Niemczech, a ostatnio również Belgii.

– W lutym br. kurs języka flamandzkiego w Adecco rozpoczęła grupa pielęgniarek i pielęgniarzy, którzy po zakończeniu szkolenia językowego podjęli pracę w Belgii. Obecnie jesteśmy także w trakcie rekrutacji kolejnej grupy pielęgniarek i pielęgniarzy zainteresowanych podjęciem pracy w tym kraju. Rozpoczęcie kursu języka flamandzkiego dla tych osób planowane jest na październik 2011 r.  – mówi Agata Gołąb z Adecco.

Największą barierą, którą muszą pokonać kandydaci do pracy za granicą, jest właśnie znajomość języków obcych; to ustawia ich na gorszej pozycji. Na gorszej, ale nie na straconej – podkreślają jednak przedstawiciele agencji pracy. Pomagają kandydatom w nauce języków obcych i tak organizują ścieżkę kariery zawodowej, by swobodnie mogli się oni oswoić z językiem.

– W niemieckich szpitalach, klinikach czy przychodniach jest do obsadzenia sporo wakatów, ale na wszystkie te stanowiska warunkiem koniecznym jest uznanie dyplomu i biegła znajomość niemieckiego. Zapewne dlatego pielęgniarki z Polski na początku pobytu za granicą podejmują pracę opiekunek osób starszych, uczą się języka, nostryfikują dyplomy i dopiero po okresie „aklimatyzacji” znajdują pracę w tamtejszych placówkach medycznych – mówi Artur Ragan z Work Express.

Przedstawiciel Adecco informuje, że duża grupa pielęgniarek i pielęgniarzy, którzy obecnie uczą się na kursie języka niemieckiego, ma kwalifikacje związane z pracą na bloku operacyjnym, oddziałach anestezjologicznych oraz intensywnej terapii i w takim też charakterze będzie pracować w Niemczech. W pozostałych krajach kandydaci podejmują pracę w zależności od stopnia opanowania nowego języka po zakończeniu kursu.

Zgodnie z kwalifikacjami
– Intensywna nauka języka obcego przynosi świetne efekty, ale z naszego doświadczenia wynika, że często bezpieczniej jest rozpocząć pracę od domu opieki, przyzwyczaić się do używania nowego języka, komunikacji z lekarzami, pacjentem, rodziną pacjenta i dopiero wówczas, gdy znajomość języka jest płynna, przejść do pracy w szpitalu – uważa Agata Gołąb.

Marta Karkowska z Promedica24 wskazuje, że podczas pierwszej, największej fali emigracji – po wstąpieniu Polski do Unii Europejskiej – do Wielkiej Brytanii wyjechało dużo pielęgniarek, które nie znały języka i które nie wiedziały, że do pracy w zawodzie pielęgniarki niezbędne jest uznanie kwalifikacji.

– Takie osoby podjęły pracę poniżej swoich umiejętności, najczęściej na stanowisku opiekunki. Obecnie oferujemy zatrudnienie zgodne z kwalifikacjami i umiejętnościami językowymi pielęgniarek – zarówno w domach opieki, jak i w szpitalach, a więc wybór należy do kandydata  – zapewnia Marta Karkowska. – W przypadku gdy kandydat nie jest pewien swoich możliwości językowych, weryfikujemy to i doradzamy odpowiednią ścieżkę kariery poza granicami kraju.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum