Elektroniczne fakty i mity

Autor: WOK • • 14 lipca 2015 12:54

Nawet w najbard z i e j ucyfrowionym szpitalu, w którym wdrożono wszelkie możliwe systemy i n formacyjne, zdarzają się poważne problemy dotyczące obiegu danych, np. obejmujących wyniki badań czy historię choroby. Dlaczego tak się dzieje? To jedno z ważniejszych pytań, na które starali się odpowiedzieć uczestnicy szkolenia "Elektroniczna dokumentacja medyczna - fakty i mity" w Katowicach (patrz ramka).

- Znam przypadek pacjentki onkologicznej, która w ubiegłym roku leczyła się m.in. w szpitalach, które miały systemy HIS, RIS, PACS. A jednak przez cały proces terapeutyczny chora i prowadzący ją profesor mieli poważne kłopoty przy skompletowaniu licznych wyników badań, którym poddawana była pacjentka - mówił podczas szkolenia Paweł Piecuch, konsultant i analityk rynków ochrony zdrowia i ITC, współautor książki "Elektroniczna Dokumentacja Medyczna".

Nie ma jednej przyczyny, ale...

- Jednych badań brakowało, inne wyniki były niepotrzebnie powielane, jeszcze inne docierały z opóźnieniem - wyliczał prelegent.

Wraz z uczestnikami szkolenia starał się wyjaśnić, dlaczego - mimo przygotowania szpitala od strony technologicznej i sprzętowej - pacjentka musiała borykać się ze wspomnianymi problemami.

Wśród powodów zamieszania z dokumentacją medyczną wyliczano m.in.:

Brak kompatybilności (interoperacyjności), czyli współpracy między różnymi systemami informatycznymi

Brak ujednoliconych procedur postępowania

Niewystarczające kompetencje personelu lecznicy; pracownicy szpitali wskazywali między innymi na zbyt małą liczbę szkoleń

Zbyt mała liczba informatyków znających nie tylko technologie, ale również specyfikę zarządzania informacjami w szpitalach oraz aspekty medyczne.

... najważniejszy jest personel

- Należy jednak pamiętać, że każdy, nawet najlepszy system informatyczny, obsługuje człowiek. Dlatego tak istotne jest przygotowanie personelu do obsługi tychże systemów. Z tego samego powodu powinno zmienić się podejście wielu menedżerów zarządzających szpitalami do informatyków, którzy wciąż zbyt często są niedoceniani - zaznaczył Paweł Piecuch.

W trakcie szkolenia rozmawiano także o tym, czym tak naprawdę jest elektroniczna dokumentacja medyczna (EDM). Czy można tym mianem określić na przykład zeskanowane lub przepisane na komputerze przez pielęgniarkę rozpoznanie choroby?

- To zdecydowanie za mało, by już można mówić o EDM. Po pierwsze, aby pliki składały się na elektroniczną dokumentację, muszą mieć swoją określoną strukturę. Po drugie muszą zostać utworzone w systemie jako elektroniczny rekord pacjenta. Po trzecie wreszcie już na etapie powstawania taki plik musi opierać się na potwierdzonych, autoryzowanych uprawnieniach lekarza - wyliczał ekspert.

Z kolei autoryzacja wszystkich dokumentów w ramach EDM potwierdzana jest loginem i hasłem lekarza.

Dokument, czyli co?

Ważne jest oczywiście zdefiniowanie wspomnianej struktury dokumentów. - Na tę strukturę składają się m.in.: określona liczna danych, liczba rubryk oraz ich kolejność - wyjaśniał prelegent.

Warto w tym miejscu przypomnieć, że na stronie internetowej Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia są dostępne wzory dokumentów - szczególnie przydatne dla ich dostawców i producentów rozwiązań IT dla szpitali - czyli specyfikacja oraz struktura e-Recepty, ale także e-Skierowania czy e-Zlecenia.

Podczas katowickiego szkolenia podkreślano, że elektroniczną dokumentację medyczną tworzy wyłącznie lekarz. Nawet jeśli np. historia choroby czy opis zastosowanego leczenia zostanie przepisany przez pielęgniarkę lub sekretarkę medyczną, to taki plik musi podlegać weryfikacji oraz autoryzowaniu loginem i hasłem przez konkretnego lekarza.

Wszystkie podmioty lecznicze są ustawowo zobowiązane do prowadzenia dokumentacji medycznej wyłącznie w formie cyfrowej od 1 sierpnia 2017 roku.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum