Dyrektywa ma wielkie oczy

Autor: Sabina Augustynowicz • • 25 czerwca 2008 10:56

Czy absolwenci naszych liceów medycznych utracą po 2010 r. prawo wykonywania zawodu w UE z powodu różnic w kształceniu pielęgniarskim?

Kształcenie pielęgniarek i położnych odbywa się obecnie w Polsce w systemie 3-letnich studiów zawodowych licencjackich, zapewniających - jak w krajach Unii, 4600 godzin zajęć teoretycznych i praktycznych oraz 5-letnich studiów magisterskich. Drzewiej bywało inaczej: liceum medyczne, potem dwuletnie studium zawodowe dla pielęgniarek i położnych - to z powodzeniem funkcjonowało w systemie kształcenia tzw. średniego personelu medycznego. Właśnie owe licea stały się przyczyną problemów polskich pielęgniarek.
Z powodu różnic programowych pomiędzy systemem kształcenia w Polsce i w krajach Unii, absolwenci liceów medycznych, zgodnie z przyjętą dyrektywą parlamentu europejskiego, podpisaną przez rząd Polski podczas negocjacji akcesyjnych, po 2010 roku utracą prawo wykonywania zawodu na terenie Unii.

Gdzie i za ile?

Z myślą o absolwentkach liceów medycznych od roku akademickiego 2004/2005 pojawiły się pomostowe studia zawodowe licencjackie.
Trwają one od 2 do 5 semestrów, przy czym istnieje możliwość zaliczenia 50% zajęć praktycznych i praktyk zawodowych na podstawie zdobytego doświadczenia zawodowego. Absolwent otrzymuje tytuł zawodowy licencjata pielęgniarstwa lub licencjata położnictwa.
Byłyby te studia może i dobrym rozwiązaniem, gdyby stworzono warunki...
ku studiowaniu. Tymczasem, wspomnianą Dyrektywą 77/453 wyznaczono bardzo krótki termin na uzupełnienie wykształcenia. Do 2010 roku 150 tysięcy pielęgniarek, bo takiej grupy dyrektywa dotyczy, musiałoby ukończyć studia pomostowe. Tylko gdzie? Nawet przy założeniu, że 50 uczelni kształci rocznie 300 osób, to do 2010 roku szkoły te nie byłyby w stanie zapewnić wykształcenia wszystkim absolwentom dawnych liceów zawodowych. Drugą ważną kwestią są finanse. Półroczny kurs, podnoszący kwalifikacje, kosztuje 2000 złotych.
Efekt? Ukończyło je zaledwie kilka tysięcy pielęgniarek spośród owych 150 tysięcy.
Dla większości z nich jest to po prostu drenaż kieszeni.

Piłka po stronie rządu

Pielęgniarki i położne poczuły się zagrożone.
Uważają, że to zaniedbania w procesie akcesyjnym sprawiły, iż pojawiła się dyrektywa Parlamentu Europejskiego, nie uznająca kwalifikacji absolwentek liceów medycznych i wyznaczająca 2010 r. jako datę graniczną dla uzupełnienia wykształcenia. Dyrektywa ta daje polskim pielęgniarkom, które ukończyły średnią szkołę medyczną, jedynie prawo do ubiegania się o gorzej płatną pracę w charakterze asystentki pielęgniarskiej na terenie Unii.
Stanowisko środowisk pielęgniarskich w pełni podziela eurodeputowany Bogdan Golik (frakcja socjalistyczna w Parlamencie Europejskim): - Polscy negocjatorzy podczas procesu akcesyjnego nie dostarczyli Komisji Euro pejskiej odpowiednich dokumentów, potwierdzających poziom kształcenia i kwalifikacji polskich pielęgniarek - uważa europoseł. Jest jednak szansa na zmianę dyrektywy. Komisja Europejska jest temu przychylna.
Aby przekonać innych eurodeputowanych do popierania polskich pielęgniarek, Bogdan Golik zorganizował w Brukseli protest. W holu parlamentu 25 przedstawicielek tego środowiska przebadało 2000 osób, mierząc m.in.
ciśnienie, poziom cholesterolu itp.
- Kolejny ruch należy do polskiego rządu - powiedział "Rynkowi Zdrowia" Bogdan Golik. - Ten ruch powinien być wykonany jak najszybciej.

Czarna wizja

Elżbieta Buczkowska, przewodnicząca Naczelnej Izby Pielęgniarek i Położnych, roztacza czarne wizje, dotyczące przyszłości pielęgniarstwa w Polsce w ogóle. Ma bowiem zastrzeżenia do nowego systemu kształcenia pielęgniarek i położnych.
W starym systemie kształcenia, pracę w zawodzie rozpoczynało minimum 10 tys. osób rocznie, co - jak twierdzi przewodnicząca Izby - zapewniało prostą wymianę pokoleniową. Obecnie jest to ok. 6 tys. osób rocznie. W opinii Elżbiety Buczkowskiej w 2010 roku możemy w związku z tym spodziewać się poważnego kryzysu. Zabraknie pielęgniarek. Zwłaszcza że do jakości kształcenia przez niektóre uczelnie można mieć zastrzeżenia.
Adeptów pielęgniarstwa kształcą 52 uczelnie, które, aby otworzyć kierunek pielęgniarstwo i położnictwo, musiały poddać się akredytacji, czyli udowodnić, że są w stanie edukować w tym specyficznym zawodzie.
Elżbieta Buczkowska uważa, że nie wszystkie uczelnie się sprawdzają. Formalnie spełniają wymogi, ale praktyka dowodzi, że bywa różnie...
- Nie sposób przecież nauczyć pielęgniarstwa w audytorium, które wypełnia 300 osób. Można co najwyżej przekazać wiedzę teoretyczną z przedmiotów towarzyszących - mówi Buczkowska.
- Pielęgniarki powinny być uczone zawodu m.in. przez osoby z praktyką, w placówkach wyposażonych w odpowiednią bazę dydaktyczną, a staże odbywać w dobrych szpitalach wojewódzkich i klinicznych.

Szach i mat?

Zdaniem szefowej Izby, aby mieć gwarancję dobrego przygotowania przyszłych pielęgniarek i położnych, należy dokonać oceny i weryfikacji praktyków, nauczających zawodu oraz placówek, przyjmujących studentów do praktycznej nauki tegoż zawodu.
Przyjmujemy łatwo rozwiązania systemowe - do wiadomości. I na teorii się kończy. Praktyka bowiem nie jest naszą mocną stroną. Z dobrodziejstwem inwentarza podpisujemy się pod dyrektywą, która jest nie do wdrożenia w przewidzianym tym dokumentem czasie, z powodów oczywistych - braku placówek, odpowiednio przygotowanej do kształcenia adeptów sztuki pielęgniarskiej kadry. Chyba już czas, by zmienić metody działania i postawić na konsekwencję.
Byłoby skuteczniej. Bo na razie mamy szach. Oby bez matu.

Unieważnić ten wymóg

Udowodniłyśmy dyskryminację polskich pielęgniarek

Forum Związków Zawodowych Pielęgniarek i Położnych podjęło działania na rzecz unieważnienia Dyrektywy 2005/36/EW, nie uznającej wykształcenia dużej grupy polskich pielęgniarek i położnych. Uważamy tę dyrektywę, traktującą polskie pielęgniarki jak osoby bez matury, za dyskryminującą, co udowodniłyśmy, dostarczając dokumenty poświadczające prawdziwy poziom kształcenia.
Wcześniejsze zabiegi, w tym zaskarżenie dyrektywy do Trybunału Sprawiedliwości, na razie nie przyniosły efektów. Dopiero niedawna wizyta w Parlamencie Europejskim daje nam szanse. Po powrocie z Brukseli, 17 października spotkałyśmy się z ministrem zdrowia, by ustalić dalsze działania. Podczas spotkania minister Zbigniew Religa zobowiązał się, że strona rządowa wystąpi do Komisji Europejskiej o zmianę dyrektywy. Podjęte zostaną również działania na rzecz zmiany rozporządzenia w sprawie studiów pomostowych, pilnej nowelizacji ustawy z 2004 roku w części dotyczącej daty naboru na te studia oraz wydania oświadczenia, że pielęgniarki i położne, które do 24 października 2007 roku nie ukończą studiów pomostowych, nie utracą w Polsce nabytych uprawnień zawodowych.
Pojawiły się również pieniądze - ponad 47 mln euro, na edukację pielęgniarek w ramach Zintegrowanego Programu Operacyjnego Rozwoju Regionalnego. Tyle, że mogą one trafić do wyższych medycznych szkół zawodowych, które przygotują odpowiedni projekt programu kształcenia. Na razie niewiele takich programów jest realizowanych.
Będziemy trzymały rękę na pulsie. Przedstawicielka Związku, będzie ekspertem ds. nieuznawania naszych kwalifikacji w Unii Europejskiej.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum