Dwa lata Adama Niedzielskiego. Politycy i eksperci oceniają ministra zdrowia

Autor: PG • Źródło: 2022 5 (177)30 sierpnia 2022 10:31

26 sierpnia br. minęły dokładnie dwa lata od objęcia przez Adama Niedzielskiego stanowiska ministra zdrowia. Zastąpił na tym stanowisku Łukasza Szumowskiego, który w cieniu skandalu odszedł z ministerstwa.

Adam Niedzielski przejął resort zdrowia w trakcie szalejącej pandemii i to właśnie koronawirus będzie rzutował na kolejne miesiące działalności ministerstwa. Zresztą po ten argument minister oraz jego współpracownicy sami sięgają, ilekroć są rozliczani z nieprzeprowadzonych reform lub niedokończonych ustaw.  O komentarz ukazujący dokonania, ale i niepowodzenia ministra zdrowia Adama Niedzielskiego zwróciliśmy się do polityków i ekspertów. 

Prezentujemy opinie z różnych stron i perspektyw. Oczywiście w przypadku polityków wpływ na opinie naszych rozmówców ma przynależność partyjna. Zależało nam jednak na pokazaniu, na jakie aspekty politycy zwracają uwagę i jak różni są w ocenie działalności Adama Niedzielskiego. 

***

Andrzej Sośnierz: minister nie ma pomysłu na ochronę zdrowia, ale udało mu się uspokoić system po poprzedniku

– Ministerstwo Zdrowia nie ma jasnego kierunku ani konkretnej wizji czy też strategii polityki zdrowotnej państwa. Prowadzi natomiast chaotyczne, punktowe działania, które nie tworzą żadnego spójnego programu. To jest moje główne zastrzeżenie wobec ministra Adama Niedzielskiego – przyznaje poseł Andrzej Sośnierz z Koła Poselskiego Polskie Sprawy, prezes NFZ w latach 2006-2007. 

– Po drugie, w czasie pandemii pan minister Niedzielski dopuścił do zupełnej desynchronizacji funkcjonowania opieki zdrowotnej, w tym do niekontrolowanego, chaotycznego zamykania placówek medycznych, nie panując nad koordynowaniem pracy poszczególnych ogniw systemu – zwraca uwagę parlamentarzysta z Koła Poselskiego Polskie Sprawy.

– Po trzecie, minister Niedzielski, niestety, kontynuuje dzieło swoich poprzedników, doprowadzając do nieprzytomnej wręcz centralizacji ochrony zdrowia. Dotyczy to między innymi działań Narodowego Funduszu Zdrowia, całkowicie już podporządkowanych ministerstwu. Oddziały NFZ właściwie w ogóle nie liczą się jako instytucje realizujące określone zadania związane z opieką zdrowotną w poszczególnych regionach.

– Po czwarte bardzo mocno skupia się na kwestiach dotyczących dystrybucji pieniędzy w systemie oraz ekonomicznej stronie jego funkcjonowania. Oczywiście zasady finansowania lecznictwa są jednym z niezwykle ważnych narzędzi polityki zdrowotnej. Kiedy jednak de facto w Polsce nie mamy żadnej spójnej polityki zdrowotnej, alokowanie środków finansowych w znacznej mierze sprowadza się do gaszenia kolejnych pożarów i łagodzenia konfliktów. Takie podejście skutkuje pogłębianiem się bałaganu w ochronie zdrowia – twierdzi były szef NFZ. 

– Natomiast po stronie plusów zapisałbym Adamowi Niedzielskiemu uporządkowanie niektórych działań i uspokojenie systemu, który w czasie kierowania resortem zdrowia przez prof. Łukasza Szumowskiego był totalnie rozedrgany i rozregulowany. Minister Niedzielski, w przeciwieństwie do swojego poprzednika, przynajmniej starał się wdrożyć pewną metodologię zarządzania. Efekty nie są może zbyt spektakularne, ale pod tym względem obecny szef resortu zdrowia wypada lepiej od byłego ministra Szumowskiego – komentuje poseł.

– Niestety, w mojej opinii na tym lista osiągnięć Adama Niedzielskiego, jako ministra zdrowia, się kończy – konkluduje Andrzej Sośnierz.

***

Bolesław Piecha: ministrowi udało się zapobiec rozpadowi systemu szpitalnictwa, ale na minus pierwsza wersja ustawy o szpitalach

– Sądzę, że objęcie stanowiska ministra zdrowia przez Adama Niedzielskiego było dużym zaskoczeniem; jego nazwisko nie było na pierwszym miejscu giełdy nazwisk. Pan minister zdecydował się nim zostać, przejmując Ministerstwo Zdrowia w czasie trwającej pandemii. Musiał podejmować wiele decyzji w niełatwej sytuacji – mówi Bolesław Piecha, wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Zdrowia, wiceminister zdrowia w latach 2005-2007.

Co jego zdaniem udało się ministrowi? – Nie najgorzej zarządzał epidemią, uniknęliśmy katastrofy w systemie ochrony zdrowia, która dotknęła niektóre inne kraje. Poza tym dość sprawnie wdrożył szczepienia. Szczepionkę przyjęło prawie 60 proc. społeczeństwa, co uważam jednak za sukces przy nie zawsze dostatecznej świadomości społecznej i ostrej retoryce środowisk antyszczepionkowych – uważa poseł Piecha. 

– Niewątpliwie ministrowi udało się też zapobiec rozpadowi systemu szpitalnictwa. Umiejętnie przedłużał okresy kontraktowania. Podpisywał umowy w taki sposób, by szpitale działały i były finansowane w oparciu o ryczałt, a nie o raportowanie; w innym wypadku moglibyśmy mieć katastrofę – mówi Bolesław Piecha. 

– Na plus zapisałbym także przedsięwzięcie, które wiązało się z nadaniem peselu uchodźcom z Ukrainy i zapewnieniem im dostępu do opieki zdrowotnej. Ten ruch nie spowodował, mimo wieszczenia przez różne środowiska, żadnej katastrofy – podsumowuje polityk. 

Co po stronie minusów? – Sądzę, że pewnym minusem okazała się pierwsza prezentowana przez ministra koncepcja restrukturyzacji szpitali mająca na uwadze tylko czynniki finansowe. Pominięcie aspektów dostępności, jakości świadczeń w tym dokumencie było niefortunne. Wiemy, że pan minister się z tego projektu wycofał. Jest nowa propozycja w tej chwili dyskutowana. Aspekt finansowej oceny funkcjonowania szpitali jest na całym świecie istotny, ale nie powinien być decydującym, lecz jednym z równoważnych czynników – uważa Piecha. 

Dodaje, że „kamykiem do ogródka ministra może być też przedłużająca się dyskusja nad rozwiązaniami projakościowymi w ochronie zdrowia”. – Jednak mierników jakościowych w naszej ochronie zdrowia mamy stosunkowo mało, podczas gdy już takie mierniki istnieją. Powinniśmy je wdrażać, a wciąż pozostają w sferze zapowiedzi – podkreśla były wiceminister zdrowia.

***

Dr Beata Małecka-Libera: Niedzielski nie lubi pracowników ochrony zdrowia. Na plus ustawa o farmaceutach

– Do największych minusów zaliczyłabym katastrofalny sposób zarządzania epidemią. Nie chodzi tylko o jeden z najwyższych w Europie wskaźników zgonów – co już samo w sobie jest tragedią – ale także o to, że wciąż nie mamy żadnego planu walki z koronawirusem na zbliżającą się szybkimi krokami jesień – mówi nam Beata Małecka-Libera, Koalicja Obywatelska, przewodnicząca senackiej Komisji Zdrowia.

I dodaje: – COVID-19 nie zniknął, choć możemy to poważne zagrożenie określać na różne sposoby. Smutnym faktem jest natomiast to, że szpitale nie są organizacyjnie przygotowane do pracy w sytuacji potencjalnego, dużego wzrostu liczby zakażeń oraz hospitalizacji związanych z infekcjami SARS-CoV-2. Nie wiemy, jakie placówki będą na pierwszej linii, nie znamy szczegółów dotyczących zasad szczepień czwartą dawką, na przykład czy i w jakim czasie po przechorowaniu COVID-19 będzie możliwe takie szczepienie. Społeczeństwo oczekuje takich właśnie – konkretnych i jasnych – informacji, ale nie może się ich na razie doczekać.

– Drugim, bardzo poważnym błędem Ministerstwa Zdrowia kierowanego przez ministra Niedzielskiego jest to, że praktycznie żadna z obietnic i spektakularnie zapowiadanych zmian w zakresie rozwiązań systemowych nie została zrealizowana. Część z nich, owszem, wdrożono, ale w bardzo szczątkowej formie – zaznacza. 

– Kilka przykładów: mimo deklaracji do dziś nie została zmodyfikowana ustawa o tzw. sieci szpitali. Nadal nie ma, od dawna zapowiadanych przez MZ, regulacji, w tym między innymi: ustawy o jakości w ochronie zdrowia; nowelizacji ustawy refundacyjnej; ustawy o badaniach klinicznych. De facto nie wdrożono Krajowej Sieci Kardiologicznej, bo trudno za taką uznać pilotaż, trwający od kilku miesięcy zaledwie w jednym województwie – stwierdza.

– Trzeci ogromny problem i wyzwanie, któremu pan minister Niedzielski nie jest w stanie sprostać, to profilaktyka. Została w ostatnim czasie totalnie zaniedbana. Analizując różne programy – począwszy od sławetnego 40 Plus, poprzez Narodowy Program Zdrowia, po szumnie zapowiadane refundowane szczepienia przeciw HPV – zobaczymy, że zostały jedynie hasła i sam przekaz do społeczeństwa, że „coś robimy” – zauważa Beata Małecka-Libera.

„Przekaz dla społeczeństwa pozostał bez pokrycia”

– W rzeczywistości ten przekaz pozostaje bez pokrycia. Wystarczy przypomnieć zupełną klapę frekwencyjną programu 40 Plus. A już zupełnym dramatem jest realizacja Funduszu Medycznego, z którego na profilaktykę, mimo że Fundusz ma też takie zadania, do dziś nie wydano ani złotówki – przypomina.

Zdaniem Małeckiej-Libery, po stronie plusów w ostatnich dwóch latach można zapisać Ministerstwu Zdrowia doprowadzenie do przyjęcia ustawy o zawodzie farmaceuty. – Nie jest to wprawdzie najważniejsza regulacja dla systemu ochrony zdrowia, ale – z oczywistych względów – ma istotne znaczenie dla tej grupy zawodowej. Dobrze się stało, że poszerzono zakres kompetencji farmaceutów – zaznacza.

– Co jeszcze udało się panu ministrowi Niedzielskiemu? Na pewno skłócenie środowiska ochrony zdrowia, do czego przyczynił się między innymi kompromitujący sposób wdrażania i realizacji ustawy dotyczącej ustalania minimalnych wynagrodzeń w podmiotach leczniczych – mówi z sarkazmem senator Małecka-Libera.

– Przyznaję, że z przyjściem Adama Niedzielskiego do Ministerstwa Zdrowia wiązałam pewne nadzieje, znając jego doświadczenie z czasów kierowania NFZ-em. Jednak teraz, po dwóch latach wiemy już, że Adam Niedzielski nie lubi pracowników ochrony zdrowia. Nie jest ministrem zdrowia. Jest zwykłym politykiem realizującym wytyczne obozu rządzącego, a nie dbającym o zdrowie społeczeństwa  – podsumowuje przewodnicząca senackiej Komisji Zdrowia.

***

Dr Robert Mołdach: Bez zaplecza politycznego minister płaci dziś wysoką cenę

– Minister Adam Niedzielski uzyskał u mnie na początku swojej drogi w ochronie zdrowia znaczący kredyt zaufania. Jego źródłem był sposób pracy nad strategią Narodowego Funduszu Zdrowia – mówi dr Robert Mołdach, partner i prezes w Instytucie Zdrowia i Demokracji.

I dodaje: – Przypomnijmy, że otwarcie prac nad strategią NFZ było jedną z pierwszych decyzji Adama Niedzielskiego w roli prezesa funduszu. Oparcie strategii na schemacie zrównoważonej karty wyników, włączenie do dyskusji partnerów społecznych i ekspertów – podkreślmy – na roboczym etapie prac, uporządkowana metodyka, zawarcie w strategii mechanizmów jej dalszego doskonalenia w oparciu o sformalizowane wnioski płynące ze środowiska – to tylko przykłady budzącego wówczas nadzieje podejścia Adama Niedzielskiego przy wdrażaniu strategii funduszu w duchu harwardzkiej szkoły kształtowania wartości publicznej.

– Doceniałem globalną myśl tych działań i spodziewałem się jej kontynuacji w Ministerstwie Zdrowia. Po objęciu roli ministra zdrowia coś jednak w tej maszynie się zacięło – zaznacza. – Minister nie wykonał oczywistych dla mnie posunięć, które mogły zmienić status quo:

Dokonał reorganizacji departamentów, ale zbyt długo zwlekał z powołaniem swojego gabinetu, funkcjonując w przekonaniu, że praca u podstaw, kontynuacja i doskonalenie są cenniejsze od zdecydowanej transformacji odsuwającej w cień pewne osoby i ich nieskuteczne metody i nawyki.

Nie skupił się na zadaniach politycznych i nie powołał sekretarza stanu, który zdjąłby z niego ciężar koordynacji prac ministerstwa i jego agend nad politykami publicznymi i ich implementacją. Starając się mieć decydujący wpływ na sprawy operacyjne, zaniedbał pracę na zapleczu politycznym. Płaci dziś za to wysoką cenę, starając się bez odpowiedniego zaplecza uzyskać wsparcie dla proponowanych przez siebie rozwiązań. W rezultacie jego głos przegrywa w szumie licznych suflerów premiera.

Nie dokonał wreszcie gruntownej transformacji centrum zarządzania na sposób, jaki zaczął kiełkować w NFZ. Z centrum politycznego nie wydzielił centrum kompetencyjnego, swoistego ministerialnego think-tanku, tworzącego ważny filar współczesnego zarządzania publicznego. Kontynuował za to rozproszony model, w którym powoływane zespoły problemowe uzyskiwały w ramach zlecenia wąskie pole manewru, a brak synergii między nimi prowadził do nieskutecznych, nieskoordynowanych rozwiązań – wylicza ekspert.

„Warto zwrócić uwagę na kilka pozytywnych dokonań”

– Z pewnością epidemia COVID-19 i napaść zbrojna Rosji na Ukrainę nie były sojusznikami ministra Niedzielskiego. Tym bardziej warto zwrócić uwagę na kilka pozytywnych dokonań – podkreśla dr Mołdach: – Zaliczyłbym do nich:

Zbudowanie pozytywnych relacji ze środowiskiem skupionym wokół Prezydenta RP, głównie w ramach prac nad Funduszem Medycznym, tym bardziej jeśli spojrzeć, jak te relacje układały się w okresie wcześniejszym za czasów ministra Łukasza Szumowskiego.

Zapewnienie legitymizacji i wsparcia dla zmian w dziedzinie cyfryzacji systemu opieki zdrowotnej, co miało swój początek jeszcze w czasie, gdy pełnił rolę prezesa Funduszu.

I podobnie, zapewnienie legitymizacji i wsparcia dla zmian w obszarze refundacji leków i legislacji wyrobów medycznych prowadzonych przez ministra Macieja Miłkowskiego, które także zahaczyły o ważne kwestie jakości opieki, wskaźników i narzędzi premiujących.

– Minister Niedzielski mógł w mojej ocenie osiągnąć znacznie więcej, gdyby nie popełnił błędów wskazanych na wstępie – podsumowuje dr Robert Mołdach.

***

Artur Prusaczyk: Minister Niedzielski podejmuje wyzwania, ale z ich wdrażaniem bywa różnie

Zdaniem Artura Prusaczyka, lekarza i wiceprezesa Centrum Medyczno-Diagnostycznego w Siedlcach, ministrowi Adamowi Niedzielskiemu nie można odmówić szerokiego doświadczenia pracy z NFZ, ZUS, MF oraz wizji i umiejętności budowania strategii.

– Stara się też otaczać zaangażowanymi, profesjonalnymi urzędnikami. Problem w tym, że kiedy decyduje się o wydatkowaniu 130 mld zł rocznie, to nie można ograniczać się do dotychczasowych pracowników – zwraca uwagę.

Podkreśla, że minister podejmuje wyzwania, za które należałoby go docenić, ale ma kłopot z ich wdrażaniem. – Wymaga to rozważnej, dopracowanej dyskusji ze środowiskiem ekspertów posiadających udowodnione wieloletnie wyniki porównywalne z uzyskiwanymi w krajach lepiej rozwiniętych, a w konsekwencji zapewniającymi skuteczne wdrożenia populacyjne. Zmiany fragmentaryczne z pominięciem ewaluacji narażają wszystkich na stres i poczucie niedosytu wykorzystania szans. Jako prezes Narodowego Funduszu Zdrowia opracował strategię ogólną NFZ. Ewidentnie miał jednak problem ze zbudowaniem profesjonalnego zespołu do wdrażania strategicznych reform – wskazuje.

Na przeszkodzie stoją, zdaniem Prusaczyka, sztucznie utrzymywane na niskim poziomie kosztów administracyjnych NFZ (ok. 0,8 proc.) i ugruntowana niechęć do współpracy z przedstawicielami sektora prywatnego, którzy domyślnie są podejrzewani o próby wyssania pieniędzy z systemu.

– A przecież wystarczy zmierzyć efektywność kosztową modeli realizowanych przez poszczególnych uczestników systemu, żeby wyciągnąć wnioski do projektowania zmian. Dla zbudowania efektywności niezbędny jest pełen mianownik danych analitycznych – stwierdza lekarz.

Szczepienia i koordynacja na tak. Pomysł na reformę szpitali niedopracowany

Na poczet sukcesów ministra Niedzielskiego Prusaczyk zaliczyłby podjęcie działań na rzecz parametryzacji w ochronie zdrowia. Przede wszystkim wyodrębnienie komórki organizacyjnej zajmującej się analityką i powołanie Zespołu Zdrowych Danych, który systematycznie opracowuje, publikuje i poprawia dane dotyczące funkcjonowania i wyników świadczeniodawców.

Nie zgadza się z falą krytyki, że Narodowy Program Szczepień przeciw COVID-19 był kompletną klapą. – Prowadzimy wiele programów populacyjnych, których wyniki są znacznie poniżej norm uznawanych przez WHO za spełnienie efektywności i skuteczności. Wyszczepienie populacji na poziomie 60 proc. jest dobrym wynikiem. Nawet jeśli taki poziom nie jest w pełni satysfakcjonujący, to jest suboptymalny. Program pokazał, że jesteśmy w stanie zadziałać systemowo, zorganizować szczepienia na wsi, w domu pacjenta, osiągnąć rzetelny wynik w programie populacyjnym, który plasuje nas bliżej średniej w Unii Europejskiej – ocenia.

Prusaczyk pozytywnie ocenia także systematyczny rozwój prac informatycznych w ochronie zdrowia. Choć zwraca uwagę, że mogłyby przebiegać sprawniej, to nie można ministrowi odmówić konsekwencji w tym względzie. Zauważa także, że zaoszczędzone na wdrożeniu e-recept środki resort wykorzystał na refundację nowoczesnych technologii lekowych.

W kategorii sukcesu rozpatrywałby także dążenie do wejścia opieki koordynowanej w podstawowej opiece zdrowotnej (POZ). Ma jednak zastrzeżenia co do sposobu jej wdrażania.

– Uważam, że należałoby powołać zespół ds. wdrożenia opieki koordynowanej, na wzór Biura ds. Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego, który służyłby wsparciem niegotowym na zmiany podmiotom. Kluczowe dla powodzenia wdrożenia opieki koordynowanej jest przeprowadzenie szkoleń dla całych zespołów POZ. Szkoleń, których celem będzie przygotowanie zarówno do organizacji współpracy zespołu danego podmiotu, jak i realizacji ścieżek klinicznych w ramach prowadzenia koordynacji pomiędzy różnymi poziomami opieki – podkreśla Artur Prusaczyk, który jest też członkiem zarządu Stowarzyszenia IFIC POLSKA, działającego na rzecz opieki koordynowanej.

Częściowo chwali też Niedzielskiego za podjęcie próby utworzenia Agencji Rozwoju Szpitali. – Pomysł na poziomie wstępnym zmierzał w dobrą stronę, ale był w wielu zakresach niedopracowany. Koncentrował się na wynikach finansowych szpitali, tymczasem opieka zdrowotna jest bardziej złożona. Pomijał m.in. takie kluczowe kwestie, jak efektywność kliniczna, efektywność wykorzystania zasobów sprzętowych, personelu, jakość realizowanych świadczeń, integracja regionalna: pozioma i pionowa oraz poprawa Patient Experience – opowiada.

Profilaktyka. „Pospiesznie przygotowana próba wyjścia z ciemnego zaułka”

Wskazuje natomiast na wyraźne przyzwolenie ministerstwa na niepotrzebny wzrost kosztów bez uzyskiwania wartości dodanej dla pacjentów i systemu.

– Szacunki międzynarodowych ekspertów mówią, że ok. 40 proc. środków w ochronie zdrowia jest nieoptymalnie lub głęboko suboptymalnie wykorzystywanych. Na przykład program
IOWISZ [Instrument Oceny Wniosków Inwestycyjnych w Sektorze Zdrowia – przyp. red.] nie wprowadza procesu ewaluacji, choć jest to instrument podatny na zmiany. Nie sprawdzamy na przykład, jak wykorzystywany jest wysokospecjalistyczny sprzęt, który trafia do szpitali, ilu pacjentów mogło, a ilu rzeczywiście z niego skorzystało. Kiedy zrobiła to Najwyższa Izba Kontroli, wyniki były zawstydzające – przypomina.

Program Profilaktyka 40 Plus Prusaczyk nazywa z kolei rozczarowującym. – Nie nazwałbym go programem profilaktycznym, a programem powszechnej diagnostyki w POZ. Nie spełnia bowiem kryteriów programów przesiewowych. Był jakąś pospiesznie przygotowaną próbą wyjścia z ciemnego zaułka, nie tyle braku profilaktyki, co braku udziału populacji w badaniach POZ. Efektywność kosztowa programu jest niejednoznaczna – ocenia Artur Prusaczyk. 

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum