Dodatki do wynagrodzeń personelu narażonego na zakażenie koronawirusem

Autor: Wróbel Piotr • • 05 maja 2020 10:50

Ogólnopolski Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych domaga się wzrostu wynagrodzenia pielęgniarek i położnych pracujących przy zwalczaniu zagrożenia epidemicznego spowodowanego COVID-19. – Dyrektorzy wypłacili dodatki tylko w siedmiu szpitalach jednoimiennych, choć otrzymali środki na pokrycie ekstraordynaryjnych wydatków – zwraca uwagę Krystyna Ptok, przewodnicząca OZZPiP.

Jak mówi nam Krystyna Ptok, w jednym ze szpitali, w których podejmowane są rozmowy na temat dodatków do wynagrodzeń, dyrekcja zapropnowała nadzwyczajne podwyżki tylko dla lekarzy, pielęgniarek i ratowników. – COVID-19 jest zakaźny dla wszystkich, niezależnie od tego, czy ktoś ma tytuł profesorski, magistra czy nie ma żadnego i sprząta salę tuż po zgonie pacjenta zakażonego koronawirusem. Nie ma żadnych powodów, by w takiej akurat sytuacji różnicować personel narażony na kontakt z koronawirusem – apeluje solidarnie przewodnicząca OZZPiP.

Mechanizmy wyliczania dodatku

do wynagrodzeń personelu medycznego za narażenie w szpitalach są różne (tam, gdzie zostały wprowadzone), w zależności od porozumień podpisywanych przez związki z dyrekcjami. Znaleźliśmy szpital, w którym – choć nie trafiły tam jeszcze dodatkowe środki na płace – dyrekcja zdecydowała o dodatkach.

Jak przekazał nam mgr piel. Paweł Bagniewski, przewodniczący zakładowej organizacji związkowej OZZPiP przy 7. Szpitalu Marynarki Wojennej z Przychodnią SP ZOZ im. kadm. prof. W. Łasińskiego w Gdańsku, dodatek za pracę w narażeniu z pacjentami zakażonymi koronawirusem SARS-CoV-2 został tam ustalony na 20% pensji zasadniczej (umowa o pracę) i 20% stawki godzinowej (kontrakt). Podwyżka dotyczy m.in. pielęgniarek, lekarzy, salowych, ratowników, techników rtg. 

– Jako organizacje związkowe podpisaliśmy z komendantem szpitala porozumienia w sprawie dodatkowego wynagrodzenia dla wszystkich pracowników zajmujących się pacjentami zakażonymi i chorującymi na COVID-19. Są to pieniądze wygenerowane z własnych zasobów – zaznaczał Paweł Bagniewski. Jak dodał, pieniądze na zwiększenie wynagrodzenia znalazły się m.in. dlatego, że podwyżki były zaplanowane jeszcze przed epidemią. I to praktycznie te pieniądze zostały teraz uruchomione. Przy rozdaniu według nowych zasad zasiliły też pensje – te zostały podniesione o 10%.

Z symulacji – przy uwzględnieniu podniesienia pensji zasadniczej o 10% i 20% dodatku – wynika, że średnia pensja młodej pielęgniarki w szpitalu wynosiła netto przed podwyżkami nieco ponad 3,3 tys. zł, a obecnie (przy pracy w bezpośrednim narażeniu na zakażenie) – ok. 3,7 tys. zł. Starsza pielęgniarka przed podwyżką zarabiała netto ok. 3,8 tys. zł, obecnie – 4,2 tys. zł; w przypadku pielęgniarki ze specjalizacją były to odpowiednio kwoty netto 4 tys. zł i ok. 4,4 tys. zł.

Pielęgniarki zatrudnione na umowy cywilnoprawne – przy założeniu przepracowania 200 godzin w miesiącu w warunkach narażenia – zarabiają brutto od ok. 8,8 tys. zł do 10,8 tys. zł. Od tej kwoty brutto trzeba jednak odliczyć jeszcze opodatkowanie, składki ZUS, ubezpiecznie, obsługę księgowej itd.

Uczciwa propozycja

– Uzyskane wynagrodzenie jest zależne od ilości przepracowanych godzin, godzin nocnych, świątecznych oraz od dodatku za pracę w bezpośrednim narażeniu na zakażenie SARS-CoV-2 i ta kwota może być bardzo różna w zależności od pracownika – zaznacza przewodniczący zakładowej organizacji OZZPiP.

Jednym z kilku szpitali jednoimiennych, w których dotąd zostały wprowadzone ekstraordynaryjne podwyżki, jest też m.in. Wojewódzki Szpital Specjalistyczny im. J. Gromkowskiego we Wrocławiu. Tam obowiązujące od 4 marca zarządzenie dyrektora wprowadza dodatek 30 zł brutto za godzinę pracy dla wszystkich osób z personelu medycznego pracujących bezpośrednio przy pacjentach z COVID-19.

Janusz Jerzak, dyrektor naczelny szpitala, pytany o to, gdzie znalazł środki na dodatki do wynagrodzeń, odpowiada, że „pieniądze pochodzą z budżetu szpitala, na który składa się kilka elementów, m.in. darowizny, kontrakt z NFZ czy inne dofinansowanie, jakie otrzymujemy”.

Jak mówi nam Elżbieta Dobrowolska, przewodnicząca zakładowej organizacji OZZPiP, dyrektor wprowadził dodatek samodzielnie, z własnej inicjatywy. – Pieniądze są doliczane do wynagrodzenia wynikającego z umów o pracę, jak i umów cywilnoprawnych. Uważamy, że dodatek zapisany w takiej wysokości to uczciwa propozycja – ocenia. I dodaje: – Oczywiście może się zdarzyć, że ktoś został pominięty lub uznano, że nie pracuje z pacjentami z COVID. Wtedy, jeśli ktoś taki się do nas zgłosi, upominamy się o takie osoby czy grupy.

Podaje przykład: – Dodatki w drodze kolejnych ustaleń z dyrekcją otrzymali pracownicy jednego z oddziałów, który po reorganizacji wynikającej z zadań nałożonych na szpital przejął pacjentów z HIV, wirusowymi zapaleniami wątroby, ciężkimi infekcjami czy neuroinfekcjami. W praktyce natomiast okazało się, że i tam u pojawiających się pacjentów ze zdiagnozowanymi infekcjami bakteryjnymi i tak zachodzi potrzeba wykonywania wymazów w kierunku badań na koronawirusa.

Publiczny apel do dyrekcji placówki

Nie wszędzie jednak, co potwierdza ocenę Krystyny Ptok, personel medyczny porozumiał się z dyrektorami szpitali jednoimiennych w sprawie dodatkowych pieniędzy. W drugiej połowie kwietnia br. pielęgniarki i położne z przekształconego w jednoimienny Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie domagały się podwyżek w publicznym apelu skierowanym do dyrekcji placówki.

Pełnomocnik zakładowej organizacji związkowej OZZPiP Ewa Wronikowska tłumaczyła dziennikarzom, że część pielęgniarek pełni dyżury medyczne, część zrezygnowała również z dodatkowego zatrudnienia, oczekując, że ich praca w Szpitalu Uniwersyteckim w trudniejszych niż dotychczas warunkach zostanie wynagrodzona. Pielęgniarki informowały, że placówki takie, jak jednoimienny Szpital Uniwersytecki „otrzymały dodatkowe środki zarówno z budżetu państwa, jak i z NFZ – doszło do zwiększenia wyceny świadczeń”, co jednak nie przełożyło się na „specjalne świadczenia i podwyższenie stawek godzinowych”.

Dyrektor Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie Marcin Jędrychowski zapowiedział, że „bez wątpienia żadna osoba, która bierze faktyczny udział w opiece nad pacjentami z COVID-19, nie zostanie pominięta”. Dodał, że w jego ocenie byłoby „ogromnym nadużyciem, a wręcz byłoby nieetyczne wykorzystywanie zaistniałej sytuacji, ażeby przyznać dodatkowe wynagrodzenia wszystkim, tylko dlatego że Szpital Uniwersytecki stał się placówką jednoimienną”.

Specjalne wytyczne

– Zgodnie ze stanem faktycznym już za marzec dla dwóch oddziałów – oddziału chorób zakaźnych i szpitalnego oddziału ratunkowego – zostało wypłacone dodatkowe wynagrodzenie właśnie za walkę z COVID-19 – przekonywał dyr. Jędrychowski.

Dodał, że ponieważ od kwietnia zaczęły funkcjonować inne oddziały, zostały wprowadzone specjalne wytyczne, mówiące o tym, że dla każdego oddziału zajmującego się pacjentami COVID-owymi stosujemy przelicznik 4 tys. zł za łóżko za miesiąc. Jak zapewnił, to daje „realną szansę”, żeby te oddziały zasilić sumą ok. 100 tys. zł, do podziału w konkretnym zespole. Rozdysponowanie kwoty będzie leżało w gestii jego kierownika, jednak gratyfikacją finansową mają być objęci wszyscy ich pracownicy. Sprecyzował, że dodatkowe kwoty mogą wynieść od 1 tys. do 2,5 tys. zł na osobę.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum