Długa droga do sukcesu

Autor: Katarzyna Lisowska • • 28 września 2011 09:43

Wciąż funkcjonuje stereotyp pielęgniarek jako osób opiekuńczych, ale nie dość kompetentnych, aby obejmować stanowiska kierownicze...

Długa droga do sukcesu
Fot. Adobe Stock. Data Dodania: 16 grudnia 2022

W ochronie zdrowia najszybciej na zatrudnienie oraz awans mogą liczyć absolwenci wydziałów lekarskich, zarządzania i prawnicy. To oni najczęściej zostają szefami szpitali czy przychodni.

Z kolei ścieżki kariery zawodowej dla pielęgniarek - nawet tych z tytułem magistra - są mocno ograniczone.

Zgodnie z obowiązującymi przepisami, osoby na stanowiskach kierowniczych w zakładach opieki zdrowotnej muszą mieć wyższe wykształcenie i sześcioletni staż pracy w zawodzie lub posiadać wyższe wykształcenie i ukończone studia podyplomowe o kierunku zarządzanie w ochronie zdrowia i co najmniej trzyletni staż pracy w zawodzie.

Ustawodawca nie określa kierunku ukończonych studiów wyższych, wobec czego pielęgniarka z tytułem magistra może być kierownikiem np. pogotowia, które jest zakładem opieki zdrowotnej.

W praktyce niewielu przedstawicielkom tego zawodu to się jednak udaje. Dlaczego?

Jak same przyznają, stanowisko to z reguły przypada lekarzom lub menedżerom, którzy zawsze są traktowani jako bardziej kompetentni pracownicy.

Najważniejsze wykształcenie

- Prawda jest taka, że faktyczny awans możliwy jest tylko wtedy, gdy łączy się ze zmianą wykształcenia lub przynajmniej posiadaniem kilku dodatkowych fakultetów - przyznaje w rozmowie z Rynkiem Zdrowia Anna Knysok, wiceminister zdrowia w rządzie Jerzego Buzka, a obecnie zastępca dyrektora SPZOZ Zespołu Szpitali Miejskich w Chorzowie.

W jej przypadku, będąc pielęgniarką, nie mogła myśleć o awansie w hierarchii szpitalnej, chociaż posiadała kilka ważnych specjalizacji, m.in. zdobyła uprawnienia pielęgniarki anestezjologicznej.

Faktycznie drzwi do kariery otworzyło jej dopiero ukończenie studiów na Wydziale Psychologii i Pedagogiki Uniwersytetu Śląskiego.

- Od pielęgniarstwa wszystko się zaczęło, ale bez studiów nie udałoby mi się przejść na kolejne szczeble zawodowej kariery. Trzeba jasno powiedzieć, bez wyższego wykształcenia praktycznie nie można liczyć na prestiż w środowisku medycznym. Dobrze jest, gdy poza samymi studiami można jeszcze podeprzeć się dodatkowymi kursami czy tytułami, np. z zarządzania w ochronie zdrowia. I co najważniejsze, trzeba być mocno zmotywowanym do tego, co się chce osiągnąć, by pokonać konkurencję - przyznaje Anna Knysok. Dodaje: - To nie znaczy, że wraz z dyplomem uczelni mogłam przebierać w ofertach. Wróciłam na ten sam oddział, na którym pracowałam jako pielęgniarka, i rozpoczęłam tam pracę jako psycholog, a do stanowisk kierowniczych była przede mną jeszcze długa i ciężka droga.

Zdaniem naszej rozmówczyni, dużą rolę odgrywa też nastawienie na sukces.

Szczególnie gdy nie zawsze można liczyć na wsparcie środowiska. Anna Knysok zaznacza, że aby osiągnąć sukces, trzeba dokładnie wiedzieć, co się chce robić i co się lubi: - Ja zawsze wiedziałam, że chcę pracować na rzecz ludzi. Stąd wybór padł na pielęgniarstwo, potem na psychologię - wspomina.

- Nawet w późniejszej pracy - czy to w resorcie zdrowia, czy już jako dyrektor szpitala, gdy kontakt z pacjentem nie był już tak bezpośredni, moje działanie skierowane było na zapewnienie pomocy i najlepszej opieki chorym.

Praca w służbie zdrowia jest dla mnie faktycznie powołaniem, co pozwoliło mi na taki właśnie przebieg kariery zawodowej.

Edukacja kosztuje

O tym, że bez podnoszenia swoich kwalifikacji w zawodzie pielęgniarki praktycznie nie można mówić o karierze, przekonana jest także dr hab. Maria Szewczyk, która również rozpoczynała pracę od stanowiska pielęgniarki. Dziś jest kierownikiem Zakładu Pielęgniarstwa Chirurgicznego Collegium Medicum im. Ludwika Rydygiera w Bydgoszczy.

Jak przyznaje, poza trudną drogą wymagającą ciągłego podnoszenia kwalifikacji zawodowych, by osiągnąć awans, trzeba też stawić czoła wielu osobom, które niechętnie dopuszczają pielęgniarki do wyższych stanowisk.

W przekonaniu naszych rozmówczyń, chociaż bariery formalne uniemożliwiające np. obejmowanie kierowniczych stanowisk dla tej grupy zawodowej dawno zniknęły, to zmiany społeczne w tym wypadku nie nadążają za nowelizacją prawa. Wciąż funkcjonuje stereotyp pielęgniarek jako osób opiekuńczych, ale nie dość kompetentnych, aby obejmować stanowiska kierownicze. Z tego powodu decydenci mają opory przed powierzaniem im znaczącego zakresu odpowiedzialności. Sukces zawodowy takich osób jest przypisywany ich ciężkiej pracy, podczas gdy np. u lekarzy miałyby o tym decydować głównie zdolności.

- Niestety, sama odczułam to dotkliwie na własnej skórze. Dlatego nie każda pielęgniarka jest w stanie stawić czoła presji otoczenia. Takie postrzeganie sprawia, że wiele pielęgniarek jest nastawionych na rozwój w takim stopniu, by w pełni pokazać swój potencjał. Dowodem tego jest fakt, że w kraju mamy tak niewielu pracowników naukowych wywodzących się ze środowiska pielęgniarskiego.

Trzeba ten stan rzeczy zmienić, aby usprawnić cały system - podkreśla doc. Maria Szewczyk.

Jak zaznacza, poza niechęcią części środowiska medycznego, barierą w rozwoju pielęgniarek są ograniczenia możliwości podnoszenia kwalifikacji związane z wysokim kosztem edukacji: - Kształcenie magisterskie drugiego stopnia czy też studia pomostowe nie zawsze są refundowane. A dla pielęgniarki jest to ogromny wydatek.

Samo uzyskanie specjalizacji to koszt w granicach 5 tysięcy złotych. Biorąc pod uwagę zarobki w tym zawodzie, trzeba jasno powiedzieć, że dla rzeszy takich pracowników jest to bariera nie do pokonania.

- Dziś pensje tej grupy zawodowej są niewspółmierne do odpowiedzialności, umiejętności czy jej wiedzy - dodaje Maria Szewczyk. - Oczywiście pielęgniarki korzystają z kursów finansowanych ze środków unijnych i tych jest coraz więcej, ale to nie jest jeszcze etap, na którym można mówić o otwartej drodze do bezpłatnego kształcenia. Różnie też na dążenie do podnoszenia kwalifikacji swoich pracowników patrzy kierownictwo wielu lecznic, co wydaje się być szczególnie niezrozumiałe.

Głośny projekt

Niedawno głośno było o planach restrukturyzacji bydgoskich placówek - Szpitala Uniwersyteckiego im. dr. Antoniego Jurasza i Szpitala Uniwersyteckiego nr 2 im. dr. Jana Biziela - gdzie kliniki i oddziały mają zostać przekazane w ręce menedżerów. Ci mieli być rekrutowani głównie spośród pielęgniarek oddziałowych.

Uniwersyteccy naukowcy wraz z menedżerami, którzy zarządzali dużymi firmami, postanowili wprowadzić w szpitalach ład korporacyjny. Uznali, że możliwy jest efektywny nadzór, ale pod warunkiem oddzielenia działalności podstawowej od zarządzania.

Zgodnie z projektem zmian, pielęgniarka oddziałowa zostałaby menedżerem oddziału, a jej zadania przejęłaby pielęgniarka koordynująca pracę innych pielęgniarek. Praca menedżera koncentrowałaby się na wykonywaniu zadań narzuconych przez zarząd, m.in. pilnowaniu kosztów. Zmiany wspomóc miał system wynagradzania wartościujący pracę.

Plan zmian w pełni ma zostać wdrożony do 2012 r.

Jak mówi Rynkowi Zdrowia mgr Aleksandra Popow, dyrektor ds. pielęgniarstwa w Szpitalu Uniwersyteckim nr 2 im. dr. Jana Biziela, nowe możliwości kariery zawodowej zdecydowanie zachęciły tutejsze pielęgniarki do działania.

- Coraz więcej naszych koleżanek decyduje się na zdobycie tytułu magistra oraz dodatkowych specjalizacji, czy to w dziedzinie pielęgniarstwa zachowawczego, chirurgicznego, czy innych - wylicza Popow. - Na pewno z pozycji pielęgniarki droga do awansu w hierarchii zawodowej nie jest łatwa.

- W naszym szpitalu stanowisko menedżera kliniki zostało wprowadzone jeszcze w 2010 roku i do dziś funkcjonuje. Obecnie funkcję tę pełni 14 osób - informuje Marta Laska, rzecznik prasowy Szpitala Uniwersyteckiego nr 1  im. dr. A. Jurasza w Bydgoszczy. - Do ich obowiązków należy m.in.: prowadzenie spraw kliniki w zakresie powierzonych zadań dotyczących funkcji planowania, tworzenia ładu organizacyjnego i monitorowania wyników komórki organizacyjnej w celu uzyskania właściwych relacji między uzyskiwanymi przychodami a ponoszonymi kosztami, opracowywanie okresowych planów ekonomiczno-finansowych dla potrzeb powierzonej kliniki, czy analiza i kontrola kosztów w aspekcie kryteriów przyjęć chorych do szpitala.


Wykorzystać potencjał

Aleksandra Popow przyznaje, że często do sukcesu nie wystarczy sam tytuł magistra. Potrzebne są jeszcze studia podyplomowe, chociaż już nie typowe w zakresie pielęgniarstwa, ale np. z zarządzania w jednostkach ochrony zdrowia czy zarządzania zasobami ludzkimi.

- Na tej płaszczyźnie bowiem najłatwiej pielęgniarkom rozpocząć dalszą karierę zawodową, już nie przy łóżku pacjenta - mówi dyrektor Popow. - W dziedzinie pielęgniarstwa nie ma możliwości zdobycia tytułu doktora, co rzutuje na możliwości promocji i postrzeganie tego zawodu. Ta praca ma często charakter indywidualny, lecz jest ściśle nadzorowana. Niestety, samodzielność zawodowa pielęgniarek, nawet tych lepiej wykształconych, wciąż jest u nas ograniczona, a ich potencjał nie jest w pełni wykorzystywany.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum