Dlaczego zawrzało?

Autor: Edyta Grabowska-Woźniak • • 19 maja 2010 11:52

Głośna batalia o ratownicze kontrakty w Szamotułach, Kole, Turku, Pniewach i Wronkach - ciąg dalszy nastąpi

Roczna walka o kontrakty na ratownictwo medyczne w czterech rejonach operacyjnych Wielkopolski pokazała, że daleko nam jeszcze do zdrowej konkurencji o publiczne pieniądze. Wygrani i przegrani już dziś przygotowują się do następnego konkursu, który odbędzie się za pół roku, a jego stawką będą umowy na 2011 rok.

Zaczęło się pod koniec 2008 roku. W gorączce negocjacji kontraktów na 2009 rok każdy stara się zdobyć dla siebie jak najwięcej. Próbę zdobycia większych pieniędzy na ratownictwo medyczne podejmują również przedstawiciele szpitali. Ponieważ praca ambulansów jest finansowana z budżetów wojewodów, a rola NFZ sprowadza się jedynie do zakontraktowania świadczeń, a następnie podpisania i rozliczania zawartych umów, dyrektorzy swoje postulaty kierują bezpośrednio do wojewody wielkopolskiego.

Na spotkaniu

z przedstawicielami szpitali wojewoda prezentuje stanowisko nie pozostawiające wątpliwości - nie będzie większych nakładów na zespoły ratownictwa medycznego, bo nie ma na ten cel pieniędzy. Stawki na 2009 rok pozostaną zatem na poziomie roku poprzedniego. W odpowiedzi dyrektorzy szpitali wypowiadają Wielkopolskiemu Oddziałowi Wojewódzkiemu NFZ umowy na ratownictwo medyczne. Ponieważ wypowiedziane umowy wygasają z końcem lutego 2009 r., NFZ musi przeprowadzić nowe postępowanie konkursowe, wybrać świadczeniodawców i podpisać nowe umowy.

Ambulanse muszą wyjeżdżać do chorych bez względu na wszystko. Tak zaczyna się historia walki o kontrakty na ratownictwo medyczne w rejonach operacyjnych - Szamotuły , Koło, Turek, Pniewy i Wronki. Gdyby dyrektorzy szpitali w Kole, Turku i Szamotułach choć przez chwilę zakładali, że na skutek dość niefrasobliwego wypowiedzenia umów mogą stracić kontrakty, z pewnością decyzje, które podjęli w 2008 r., byłyby inne.

Konkurs nr 1: nieoczekiwana zmiana miejsc

28 stycznia 2009 roku Wielkopolski OW NFZ ogłasza konkurs, do którego - oprócz dotychczasowych świadczeniodawców - publicznych szpitali w Szamotułach, Turku i Kole - przystępują również niepubliczne zakłady opieki zdrowotnej. O obsługę rejonów Szamotuły, Pniewy i Wronki walczą NZOZ Obst Technika oraz NZOZ Magdalena Pacholec. Z kolei o kontrakty w rejonach operacyjnych Koło i Turek ubiega się Wojewódzka Stacja Pogotowia Ratunkowego w Koninie - jeden z większych publicznych podmiotów zajmujących się ratownictwem medycznym w Wielkopolsce.

Miesiąc później - 27 lutego 2009 r. - konkurs jest rozstrzygnięty. W Szamotułach, Pniewach i Wronkach wygrywa NZOZ Obst Technika, natomiast w Kole i Turku zwycięża Wojewódzka Stacja Pogotowia Ratunkowego w Koninie.

Ponieważ umowy dotychczasowych świadczeniodawców wygasają za dwa dni, zwycięzcy w ciągu 48 godzin podpisują umowy i przejmują realizację kontraktów. Skąd taki pośpiech w podpisywaniu umów z nowymi świadczeniodawcami?

- Musieliśmy zapewnić ciągłość świadczeń ratowniczych - tłumaczy Marta Banaszak-Osiewicz, rzecznik Wielkopolskiego OW NFZ. - Poprzednie umowy zostały wypowiedziane przez świadczeniodawców. W takiej sytuacji niemożliwe było ich przedłużanie, np. aneksem. Nie było też żadnych podstaw prawnych, aby dotychczasowi świadczeniodawcy mogli po wygaśnięciu umów dalej realizować kontrakty.

Prawnicze dylematy

- Do styczniowego konkursu przystąpiliśmy na zasadzie zdrowej konkurencji - wspomina Artur Obst, właściciel NZOZ Obst Technika (obecnie jego firma nazywa się NZOZ Obst Ambulans Union - Ratownictwo Medyczne). - Złożyliśmy ofertę na trzy rejony operacyjne. Wygraliśmy dość znacząco, bo w porównaniu ze szpitalem w Szamotułach mieliśmy lepszy sprzęt i kadrę. Rozstrzygnięcie nastąpiło pod koniec lutego, a świadczenie usług ratowniczych miało się rozpocząć od 1 marca 2009 r.

- Proszę sobie wyobrazić, że mieliśmy dwa dni na zorganizowanie i uruchomienie całej infrastruktury. To było najdłuższych 48 godzin w moim życiu, ale udało się, mimo szeroko zakrojonych utrudnień ze strony szpitala w Szamotułach, na przykład blokowania dostępu do numeru alarmowego - opowiada Artur Obst. - Bez szkody dla pacjentów zaczęliśmy realizować świadczenia z zakresu ratownictwa medycznego. Potwierdziła to zresztą kontrola z Urzędu Wojewódzkiego, którą przeszliśmy prawie natychmiast po przejęciu rejonów.

- Według prawników, mój konkurent, który przez rok realizował kontrakt na ratownictwo medyczne w rejonie operacyjnym Szamotuł, nie miał do tego podstaw, bo de facto nie wygrał żadnego konkursu - twierdzi Michał Kudłaszyk, dyrektor SPZOZ-u w Szamotułach.

Również Artur Obst przyznaje, że podpisanie umów przez Wielkopolski OW NFZ bez czekania na ewentualne odwołania budzi wątpliwości także jego prawników i podkreśla, że teraz nie pozwoliłby sobie na żadne decyzje, które mogłyby budzić wątpliwości natury formalnoprawnej.

Mimo prawnych wątpliwości i braku czasu na odwołania, dyrektor Wielkopolskiego OW NFZ podpisał umowy z nowymi podmiotami i od 1 marca 2009 r. w rejonach operacyjnych Szamotuły, Pniewy i Wronki zaczęły jeździć ambulanse NZOZ Obst Technika, a kontrakty w rejonach Koło i Turek przejęła WSPR w Koninie.

Kontrofensywa przegranych

Kiedy okazało się, że publiczne szpitale straciły kontrakty na ratownictwo medyczne, głos w sprawie postanowił zabrać starosta szamotulski. Sprawa stała się niezwykle medialna. Materiał o szpitalach w Szamotułach, Turku i Kole, które straciły kontrakty, pojawił się m.in. w głównym wydaniu "Wiadomości".

2 marca 2009 r. pod Wielkopolskim OW NFZ protestowali pracownicy szpitali wsparci przedstawicielami lokalnego samorządu. Jeden z uczestników demonstracji, starosta szamotulski Paweł Kowzan, tego samego dnia wydał o świadczenie, w którym stwierdził m.in.: "(...) Starosta Szamotulski podziela uwagi Samodzielnego Publicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej w Szamotułach do trybu rozstrzygnięcia konkursu ofert na ratownictwo medyczne i jest zaniepokojony sytuacją powstałą w efekcie powierzenia tego zadania na terenie naszego Powiatu firmie Obst Technika. Powiat Szamotulski, jako organ założycielski SP ZOZ, będzie zabiegał o wyjaśnienie przyczyn dziwnego sposobu rozstrzygnięcia konkursu oraz o ponowne zapewnienie mieszkańcom należytej obsługi w zakresie ratownictwa medycznego. (...)

Starosta Szamotulski nie neguje prawa NFZ do wyboru oferenta według odpowiednich kryteriów i nie kwestionuje, iż można tą drogą wybrać firmę prywatną. Stoi jednak na stanowisku, że kryteriami, przy zgodzie oferenta na cenę sugerowaną, powinny być: kadra, sprzęt, lokalizacja i łączność. W każdym z tych elementów, jak wskazuje obserwacja wykonywania zadania przez Obst Technika, firma ta nie zapewnia poziomu gwarantowanego przez SP ZOZ w Szamotułach, a w niektórych nawet minimów, jakie przewidują przepisy i jakich mają prawo oczekiwać mieszkańcy. Posiadamy dowody świadczące, że po przejęciu zadania przez Obst Technika dyspozytorem była osoba z wykształceniem zasadniczym zawodowym, nie posiadająca uprawnień do wykonywania tego zawodu".

Wojna podjazdowa

- Pierwsze trzy miesiące realizacji kontraktów w nowych rejonach to był prawdziwy koszmar - przyznaje Artur Obst. - Zaczęła się wojna podjazdowa, w efekcie której część pacjentów była kompletnie zdezorientowana. Do ludzi docierały informacje, że za ratownictwo będą pobierane opłaty, bo wiadomo, że prywatnej firmie trzeba płacić. Pojawiły się nawet zawiadomienia do prokuratury o naszych rzekomych przestępstwach, tyle tylko że żadne nie okazało się zasadne.

- Później, kiedy pacjenci przekonali się, że pracujemy dobrze, pojawiły się nawet pochwały i podziękowania. Wypadaliśmy coraz lepiej w statystyce - okazało się, że mamy krótsze niż kiedykolwiek czasy dojazdów, a do wypadków w 80% dojeżdżaliśmy wcześniej niż straż pożarna. Sprawdzaliśmy się też w sytuacjach ekstremalnych - kiedy w Polsce szalały śnieżyce i ambulanse nie mogły dojechać do pacjentów, zaproponowałem staroście szamotulskiemu karetkę na terenowym land roverze, który dojedzie praktycznie wszędzie. Nie był zainteresowany.

Co w tej sytuacji zrobił Wielkopolski OW NFZ? - Świadczeniodawcy, którzy nie zostali wybrani, odwołali się do dyrektora Wielkopolskiego OW NFZ, który podtrzymał wyniki postępowań - tłumaczy rzecznik oddziału Funduszu Marta Banaszak-Osiewicz. - W związku z tym świadczeniodawcy zaskarżyli decyzję dyrektora Wielkopolskiego OW NFZ do prezesa NFZ. Jacek Paszkiewicz uchylił zaskarżone decyzje, unieważniając tym samym przeprowadzone postępowania. Zgodnie z art. 144 Ustawy z 27 sierpnia 2004 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych Wielkopolski OW NFZ 30 kwietnia 2009 r . ogłosił postępowanie w trybie rokowań. Do udziału w rokowaniach zaproszono świadczeniodawców, którzy złożyli oferty w unieważnionych postępowaniach konkursowych.

Rokowania zakończyły się 24 kwietnia 2009 r. Podobnie jak w poprzednim konkursie w rejonach Szamotuły Pniewy i Wronki wygrał NZOZ Obst Technika, w Kole powtórzyła sukces WSPR w Koninie, natomiast w Turku kontrakt odzyskał miejscowy szpital, który tym razem wygrał z WSPR w Koninie. Ze względu na fakt, że konińska WSPR nie złożyła odwołania, od 1 sierpnia 2009 r. w rejonie Turka znowu zaczęły jeździć ambulanse miejscowego szpitala.

W pozostałych rejonach historia się powtórzyła - wszyscy niewybrani oferenci złożyli odwołania. - Kiedy dyrektor Wielkopolskiego OW NFZ Zbigniewa Nowodworska podtrzymała swoje decyzje, świadczeniodawcy zaskarżyli je do prezesa NFZ, który kolejny raz unieważnił przeprowadzone postępowania. Z powodu nierozstrzygniętych w roku 2009 roku postępowań dla czterech rejonów 27 listopada 2009 roku kolejny raz ogłoszono postępowanie w trybie rokowań - informuje wielkopolski NFZ.

Ostatnie rokowania zakończyły się 31 grudnia 2009 roku. W trzeciej próbie zwycięstwo odniósł szpital w Szamotułach, który wygrał konkurs w Szamotułach, Pniewach i Wronkach, natomiast w Kole trzeci raz wygrała WSPR w Koninie. Tym razem od decyzji dyrektora od-działu Funduszu odwołał się NZOZ Obst Technika.

Zbigniewa Nowodworska podtrzymała wyniki postępowań, więc Artur Obst zaskarżył jej decyzję do prezesa NFZ. Ty m razem Jacek Paszkiewicz podtrzymał decyzję dyrektor Nowodworskiej i od 1 marca 2010 roku w Szamotułach, Pniewach i Wronkach jeżdżą ambulanse szamotulskiego szpitala. Ratownictwo medyczne w Kole od 1 marca 2009 roku do dziś nieprzerwanie realizuje konińska WSPR.

To jeszcze nie koniec

- Od niekorzystnej dla nas decyzji w trzecim konkursie złożyłem odwołanie, ale tym razem prezes NFZ podtrzymał decyzję dyrektora WOW NFZ i z końcem lutego 2010 r. zakończyliśmy realizację kontraktu - mówi Artur Obst. - Rok walki kosztował mnie bardzo dużo i chętnie zapomniałbym, co się działo w Szamotułach w 2009 r., ale z drugiej strony - skoro jesteśmy dobrzy, a pacjenci byli zadowoleni, to dlaczego nie próbować dalej?

- Moja firma stawia na jakość. Ambulanse spełniają rygorystyczne normy unijne, mam świetny personel - pasjonatów ratownictwa medycznego. Sześć ambulansów z zabudową kontenerową stoi i czeka. Kolejny konkurs odbędzie się pod koniec roku i na pewno złożę ofertę na obsługę nowych rejonów operacyjnych - zapowiada Obst.

W jego ocenie, ratownictwo medyczne jest dobrze finansowane, a stawki za gotowość dobową zespołów S i P pozwalają na utrzymanie wysokiego poziomu usług, sprzętu i samochodów. - Wiem, że w sprawie konkursu w Szamotułach interweniowali politycy, bo oficjalnie dziękował im za to starosta szamotulski. Ostatnią decyzją prezesa NFZ na nasz wniosek zajmie się Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie - dodaje Artur Obst.

- Od 1 marca 2010 roku, po roku przerwy realizujemy kontrakt w zakresie ratownictwa medycznego w powiecie szamotulskim i to jest dla mnie najważniejsze - mówi dyrektor SPZOZ Szamotuły Michał Kudłaszyk. - Z perspektywy czasu mam wiele wątpliwości co do jakości pracy dwóch pierwszych komisji konkursowych, które oceniały oferty i dokonywały rozstrzygnięć. Na pewno było wiele niedociągnięć natury formalnej, bo w przeciwnym razie nie byłoby podstaw do unieważnienia przez prezesa NFZ obu postępowań.

Zdaniem dyrektora Kudłaszyka, dopiero trzecia komisja konkursowa przeprowadziła postępowanie profesjonalnie. Ile kosztowała szpital roczna walka o utracony kontrakt?

- Przez rok musiałem utrzymywać zatrudnionych na umowy o pracę dyspozytorów, kierowców, ratowników medycznych i pielęgniarki, czyli personel obsadzający dwa zespoły specjalistyczne i jeden zespół podstawowy - wylicza Kudłaszyk. - W sumie 50 osób, które na siebie nie zarabiały. Ponadto koszty m.in. związane z utrzymaniem sprawnych samochodów - przeglądy, ubezpieczenie. Dodatkowo kosztowała również praca kancelarii prawnej, która mnie wspierała przez rok. W sumie myślę, że straciliśmy ponad 2 mln zł.

- Gdybym nie wierzył w odzyskanie umowy, nie miałbym siły i wytrwałości na walkę przez cały rok. Cały czas wierzyłem, że się uda i nie pomyliłem się. Umowa została podpisana do końca roku i w październiku czeka nas nowy konkurs. Mam nadzieję, że będzie przeprowadzony sprawnie i bez przeszkód - mówi dyrektor SPZOZ-u Szamotuły .

Wszystkich traktujemy równo

- Mamy obowiązek równego traktowania placówek biorących udział w konkursie na realizację świadczeń, niezależnie od tego, kto jest ich organem założycielskim - Zbigniewa Nowodworska, dyrektor Wielkopolskiego OW NFZ, komentuje wydarzenia 2009 roku.

- Czy podmiot jest publicznym, czy niepublicznym zakładem opieki zdrowotnej, nie wpływa na ocenę złożonej oferty. Istotne jest natomiast, by placówka spełniała określone kryteria. W obowiązującej w roku ubiegłym procedurze konkursowej na realizację usług w rodzaju ratownictwo medyczne dotyczyły one konkretnych wskaźników jakości, kompleksowości, ceny oraz zapewnienia ciągłości świadczeń - przypomina dyrektor Nowodworska.

- Ocenie podlegał m.in. personel, wybrane parametry architektoniczne i sanitarne miejsc udzielania świadczeń, posiadane certyfikaty jakości, a także możliwość kompleksowej realizacji usług - wylicza dyrektor wielkopolskiego oddziału Funduszu. - Braki w jakichkolwiek kryteriach powodowały odrzucenie oferty lub niższą punktację. Wygrała oferta, która uzyskała największą liczbę punktów, przez co gwarantowała bezpieczeństwo zdrowotne pacjentów na danym terenie.

Jak będzie przebiegał następny konkurs, przekonamy się już wkrótce. Z pewnością konkurencja o publiczne pieniądze i kontrakty na ratownictwo medyczne będzie coraz większa. Oby tylko była to zdrowa konkurencja, na której zyskają pacjenci.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum