Dla kogo są te podwyżki?

Autor: Jacek Janik • • 12 marca 2016 11:18

Pielęgniarki sądziły, że ubiegłoroczne porozumienie zawarte przez nie z ministrem zdrowia w sprawie podwyżek dotyczy ich wszystkich, bez względu na miejsce pracy. Niestety, strategia realizacji tego porozumienia przez NFZ i pracodawców powoduje wzburzenie środowiska.

Jak ocenia Grażyna Gaj, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych w Małopolsce, w tym regionie - podobnie jak w całej Polsce - szacunkowo około 30% pielęgniarek, za sprawą rozporządzenia prezesa NFZ, wynegocjowanych podwyżek w praktyce nie otrzymało.

Co jest w stawce POZ, a co nie jest

- Protokół porozumienia zawartego przez pielęgniarki z ministrem zdrowia protokołem, ale zarządzenia w tej sprawie ukazują się zupełnie inne. Pracodawcy wzorują się na zarządzeniu prezesa NFZ i okazuje się, że dla pielęgniarek zabiegowych i pracujących w punktach szczepień pieniędzy na podwyżki nie ma - zaznacza Grażyna Gaj.

Przekonuje: - Prezes NFZ określi ł, że pieniądze na podwyżki dla pielęgniarek są już uwzględnione w stawce kapitacyjnej. Takie stawianie sprawy jest niezgodne z ustaleniami, jakie zostały podjęte przez strony w trakcie negocjacji.

Dyrektor małopolskiego NFZ również poinformował przewodniczącą małopolskiego ZZPiP, że podwyżki dla pielęgniarek zabiegowych i pracujących w punktach szczepień zawarte zostały w stawce kapitacyjnej lekarza. Zdaniem przewodniczącej, tak nie jest.

- Jeśli punkty zabiegowe i punkty szczepień są nieodłączną częścią systemu podstawowej opieki zdrowotnej i są obsługiwane przez pielęgniarki POZ, to powinno to być jakoś usankcjonowane. Dzisiaj ich praca faktycznie nie jest uwzględniona w stawce kapitacyjnej - prezentuje pogląd środowiska Grażyna Gaj.

Jak przekonuje, po ustaleniach z ministrem zdrowia o podwyżkach dla pielęgniarek, w POZ miały zostać podwyższone stawki kapitacyjne na pielęgniarkę zabiegową, środowiskową, szkolną i położną do takiego poziomu, aby pieniędzy wystarczyło na podział tych pieniędzy wg zasady - dla każdej po 400 złotych.

Dzisiaj jednak trwa walka z niektórymi pracodawcami, którzy też trzymają się zarządzeń prezesa NFZ i pokazują pielęgniarkom, że pieniądze im się nie należą. Uważają, że w stawce kapitacyjnej, która się nie zmieniła jako wynik porozumienia podpisanego przez pielęgniarki z ministrem, takich pieniędzy nie ma.

- Wiem, że przewodnicząca OZZPiP zwróciła się ministerstwa zdrowia i prezesa NFZ o wyjaśnienia, bo przecież strony porozumienia w sprawie podwyżek mówiły o wszystkich pielęgniarkach - tych ze szpitali i tych z POZ, pogotowia czy nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej - przekazała nam Grażyna Gaj.

W pogotowiu bez podwyżek?

Jak podkreśla, walka o podwyżki dla pielęgniarek nie skończyła się wraz z podpisaniem porozumienia. Okazało się na przykład, że dla pielęgniarek pracujących w pogotowiu nie ma pieniędzy w trzech województwach - małopolskim, śląskim i mazowieckim, gdzie został uruchomiony nowy zintegrowany system powiadamiania.

- Szpitale powiatowe, w których funkcjonują podstacje pogotowia - np. w Zakopanem, Olkuszu, Oświęcimiu - mają podpisane porozumienia z Krakowskim Pogotowiem Ratunkowym. Ale proszę powiedzieć, co pielęgniarki, które tam pracują, są winne temu, że te podmioty są tak, a nie inaczej umocowane? Poza tym wszystkie pielęgniarki pracujące jako tzw. podwykonawcy, nie zostały objęte podwyżkami - mówi nam Bożena Gaj.

Fakt wysłania przez Związek 8 stycznia pisma do MZ i NFZ z prośbą o spotkanie i wyjaśnienie dotyczące realizacji porozumienia podwyżkowego potwierdza Lucyna Dargiewicz, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych.

- Stawka przekazana przez Fundusz na POZ jest niewystarczającą, aby mogła uwzględnić przewidziane porozumieniem podwyżki. Dlatego chcemy spotkania i wyjaśnień. Czekamy na odpowiedź - powiedziała nam Lucyna Dargiewicz.

Dodaje: - Nie chciałabym uprzedzać faktów i mówić już dzisiaj, że ministerialne porozumienie nie będzie zrealizowane. Musimy poczekać na stanowisko MZ i Funduszu, bo przecież wynegocjowaliśmy podwyżki o 400 złotych dla wszystkich pielęgniarek.

Jak przyznaje przewodnicząca OZZPiP, kłopoty z realizacją podwyżek wynikają także stąd, że różne jest finansowanie różnych ogniw systemu. Na przykład w POZ za pomocą stawki kapitacyjnej, a w opiece nocnej i świątecznej - ryczałtem.

Trzeba wyjaśnić

Jak podkreśla Lucyna Dargiewicz, pielęgniarki są zatrudnione na przeróżnych umowach, czasem nawet bez ich wiedzy, na przykład jako podwykonawca. Tak często jest w ratownictwie medycznym.

- System jest zbyt skomplikowany, żeby wszystkie pielęgniarki potraktować jednakowo, ale nigdy nie było naszej zgody na to, aby jakąkolwiek grupę wydzielić i pominąć w podwyżkach - mówi Lucyna Dargiewicz.

Jak tłumaczy, na poziomie zakładu pracy dyrekcja i związki zawodowe miały ewentualnie ustalić, której pielęgniarce należy dać więcej pieniędzy, bo jest bardziej przeciążona pracą, a której można z jakiegoś powodu dać mniej. Jednak uprawnione do podwyżek miały być wszystkie pielęgniarki, bez względu na to, gdzie są zatrudnione - czy w szpitalu, POZ, czy w systemie ratownictwa.

- Nie dzielimy pielęgniarek na lepsze i gorsze, i takie było nasze stanowisko podczas negocjacji z ministrem, który to przyjął. Jednak na poziomie zakładu pracy, podobnie jak i w NFZ, nasze ustalenia są różnie interpretowane. Jesteśmy po to, aby wszystko to wyjaśnić - podkreśla przewodnicząca.

Jak z kolei przyznała Bożena Janicka, prezes Porozumienia Pracodawców Ochrony Zdrowia, nie ma dzisiaj żadnych "znaczonych" pieniędzy, które mogłyby być przeznaczone wyłącznie na podwyżki dla pielęgniarek.

- Dzisiaj pielęgniarka jest dodatkowym pracownikiem, pomocnikiem w pracy lekarza. Rzutem na taśmę, w grudniu dodatkowo wynegocjowaliśmy z ministerstwem około 70 mln złotych, co globalnie jak na POZ stanowi niewielką kwotę, ale stwarza możliwość uwzględnienia podwyżek dla pielęgniarek - uważa Bożena Janicka.

Przekonuje, że to, czy rzeczywiście te podwyżki będą i w jakiej wysokości, zależy dzisiaj od populacji, którą konkretny POZ obejmuje swoją opieką. - Te pielęgniarki, które są zatrudnione na kontraktach, nie mają zapewnionych 400 złotych ani stabilności. Przy stawce kapitacyjnej, kiedy jedna pielęgniarka ma 500 pacjentów, druga 3 tysiące, a jeszcze inna 4 tysiące, dzisiaj nie można określić podwyżek jednolitych dla nich wszystkich - dodaje prezes Janicka.

Jak przekonuje, są dodatkowe środki na podwyżki dla pielęgniarek w przedziale wiekowym między 40. a 64. rokiem życia, ale każdy pracodawca we własnym zakresie musi zdecydować, jak je rozdysponować. Intencja pozyskania pieniędzy, z jaką wystąpiło PPOZ, była taka, aby otrzymały je właśnie pielęgniarki pomagające w obsłudze pacjentów lekarza POZ.

Jesteśmy jedną grupą zawodową

Okazuje się w praktyce, że wynegocjowane porozumienie - tzw. podwyżkowe - pielęgniarek z Ministerstwem Zdrowia, jest nie tylko powodem do pewnej satysfakcji dla środowiska. Również dzieli.

Jak mówi Lucyna Dargiewicz, celem negocjacji z ministrem zdrowia prof. Marianem Zembalą było zachowanie całego stanu pielęgniarstwa przynajmniej w stanie takim, jaki jest, bo za rok w Polsce pielęgniarek może być jeszcze mniej, jeśli nadal będą zarabiać jak dotąd.

- Nie możemy sobie pozwolić na utratę jakiejkolwiek pielęgniarki ze względu na niskie zarobki, bez względu na to, czy mówimy o tych pracujących w POZ, w systemie ratownictwa medycznego, czy o pielęgniarkach środowiskowych. Musimy zadbać o nie wszystkie. W trakcie negocjacji w ministerstwie nie rozmawialiśmy o poszczególnych działach czy grupach, ale o wszystkich pielęgniarkach i o podwyżkach w wysokości 400 zł brutto dla każdej. I będziemy o to walczyć - podsumowuje Lucyna Dargiewicz.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum