Czy strajki są skuteczne?

Autor: WR • • 02 lipca 2008 12:38

Źle wynagradzani lekarze, utrzymujący się ze szpitalnych poborów i jeszcze gorzej opłacane pielęgniarki, tracą cierpliwość. Protestują przeciwko żałośnie niskim płacom w publicznej służbie zdrowia. Realna staje się nawet groźba strajku w szpitalach i przychodniach. Czy protesty i strajk to właściwa metoda uzyskania podwyżek płac w służbie zdrowia? Zapytaliśmy o to Jerzego Friedigera, prezesa Okręgowej Rady Lekarskiej w Krakowie i Zdzisława Szramika, przewodniczącego regionalnej struktury Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy na Podkarpaciu.

Jerzy Friediger,prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Krakowie:

Za wcześnie na strajk

Przepraszam, a czy w naszych wypowiedziach lub dokumentach samorządu lekarskiego pada gdzieś słowo "strajk"? W tej chwili zdecydowanie za wcześnie na mówienie o strajkowych formach protestu w ochronie zdrowia. W różnych medialnych doniesieniach rozważa się taką ewentualność, dlatego że ta groźba wciąż nad nami wisi. Istnieje nawet ryzyko bardzo ostrych, niekontrolowanych wystąpień. Niedawno mieliśmy strajk głodowy pielęgniarek w Myślenicach. Ludzie naprawdę mają już dosyć.
Podczas obrad Konwentu Przewodniczących Okręgowych Rad Lekarskich w Krakowie, w dniach 3-4 marca, nie było mowy o strajku. Mamy na uwadze, że podstawową sprawą jest zapewnienie chorym bezpieczeństwa i przeprowadzenie tak daleko idącej akcji wymaga poważnego namysłu. Sformułowaliśmy natomiast zalecenia dotyczące przygotowania protestu, w których jest mowa przede wszystkim o pracy organizacyjnej, zmierzającej do zawiązywania regionalnych porozumień z udziałem przedstawicieli Izb i samorządów innych zawodów medycznych.
Ostateczne decyzje akceptujące projekt i przebieg protestu będzie podejmować Naczelna Rada Lekarska. Na razie mówimy o akcji protestacyjnej i protest na pewno będzie miał poparcie Izby, natomiast mówienie o strajku, to jest według mnie wybieganie przed szereg.
Pod koniec marca spodziewamy się ministerialnych odpowiedzi na nasze pytania o skalę podwyżek. Ministerstwo Zdrowia ma przedstawić wyliczenia, z których wynikałoby, ile pieniędzy zostanie przeznaczone na płace dla lekarzy, pielęgniarek i położnych. Nim podejmiemy ostateczne decyzje o formie i skali protestu, chcemy znać konkrety. Można powiedzieć, że stoimy z bronią u nogi, ale na razie nie ma mowy o żadnych ostrych strzelaniach.

Zdzisław Szramik, przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy w regionie podkarpackim:

Możliwa każda forma protestu

Strajk jest możliwy i nie wykluczamy go jako formy walki o płace. Chcę wierzyć, że do tego nie dojdzie. Jest szansa na podwyżki poborów jeszcze w tym roku, my o tym wiemy. Gdyby tych pieniędzy nie było, to byśmy nie walczyli o nie. O ile strajk w szpitalach wybuchnie, to będzie oznaczało, że dyrekcja i samorząd terytorialny nie mają wyobraźni.
Jeśli akcje protestacyjne nie przyniosą skutków, to przestaniemy pracować. Tych pacjentów, którzy będą w szpitalu wyleczymy i wypiszemy. Nie będziemy przyjmować nowych, bo uważamy, że najwyższy czas skończyć z tym systemem, który polega na wyzysku personelu. Ten system jest tak skonstruowany, że interesy pacjentów i pracowników są sobie przeciwstawione. Aby chory mógł dostać świadczenie, na jakim takim poziomie, to lekarz i pielęgniarka muszą bardzo mało zarabiać. Na to nie ma zgody.
Od początku mówimy, że do strajku dojdzie, jeżeli nie będą spełnione nasze żądania. Ludzie, którzy się nie utrzymują z pensji szpitalnej, mogą sobie opowiadać, że powinniśmy pamiętać o etyce. Pamiętamy i dlatego nie zostawimy bez pomocy nikogo w stanie zagrożenia życia. Ja nie wiem, z czego żyją ci, którzy nas chcą upominać. My żyjemy z tego, co zarabiamy w szpitalu i to zdecydowanie przestało wystarczać. Nie ma zgody na dalszą niewolniczą pracę lekarza i najwyższy czas, żeby władze i obywatele naszego kraju to zrozumieli.
W rękach władz są dalsze losy systemu ochrony zdrowia. O tym, czego chcemy, mówiliśmy już jesienią. Prosiliśmy, żeby dyrektorzy pieniądze na podwyżki wynegocjowali w kontraktach z NFZ. Nie mamy ochoty już słuchać starych, ogranych argumentów, że nie ma pięniędzy, że powinniśmy zrozumieć, że może w przyszłym roku... Te czasy się skończyły.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum