Czy plan B jest realny w kryzysie?

Autor: Krzysztof Tuczapski • • 18 stycznia 2010 11:48

KRZYSZTOF TUCZAPSKI*, prezes zarządu Zamojskiego Szpitala Niepublicznego Sp. z o.o.

Krzysztof Tuczapski

Mamy ciężkie czasy i trudną sytuację finansową naszych szpitali w II półroczu 2009 roku. Natomiast rok 2010 to na razie wróżenie z fusów. Będzie tak samo, jak w 2009 roku, czy też - jak przedstawiono w większości propozycji kontraktów - nastąpi ich zmniejszenie w lecznictwie zamkniętym o ok. 10-15%? 15 grudnia w godzinach popołudniowych wiceminister zdrowia Jakub Szulc podpisał plan finansowy NFZ na 2010 rok, dwa tygodnie przed końcem roku! Podobno szpitale mają dostać takie same pieniądze, jak w mijającym roku, podobno...

Teraz wszyscy świadczeniodawcy czekają na czyny, a nie tylko słowa płatnika publicznego.

Uważam za konieczne określenie jasnych zasad funkcjonowania szpitali w Polsce w oparciu o te środki publiczne, których dysponentem jest Narodowy Fundusz Zdrowia. Takie same pieniądze trafiają do szpitali zarządzanych dobrze, przynoszących wymierne efekty ekonomiczne, do jednostek niezadłużonych, inwestujących w sprzęt, podnoszących jakość świadczonych usług oraz do takich, które "wchłoną" każdy publiczny grosz, ciągle narzekając na brak środków i możliwości normalnego funkcjonowania.

Co to nam może dać?

Dlatego trzeba szybko myśleć, w dobie pogłębiającej się recesji, o przekształceniu szpitali w spółki prawa handlowego. Tak, jest to komercjalizacja, ale właścicielem szpitala niepublicznego samorządowego pozostaje nadal podmiot publiczny - samorząd. Nie jest to po restrukturyzacji typowy szpital prywatny i to trzeba podkreślić! W tej formie nikt nie zawłaszcza publicznego grosza, wręcz przeciwnie - pokazuje, jak można go efektywnie wykorzystać.

17 lutego ub.r. rząd zaakceptował program oferujący jednostkom samorządu terytorialnego skuteczną pomoc w restrukturyzacji organizacyjno-prawnej zakładów opieki zdrowotnej. Rada Ministrów przyjęła 27 kwietnia 2009 r. Uchwałę nr 58/2009 w sprawie ustanowienia programu wieloletniego pod nazwą "Wsparcie jednostek samorządu terytorialnego w działaniach stabilizujących system ochrony zdrowia" (tzw. plan B).

Program umożliwi tym odważnym samorządowcom, którzy podejmą decyzję o przekształceniu swoich szpitali w spółki prawa handlowego, takie działania, które będą ułatwieniem w realizacji ambitnych planów. Dzięki niemu samorządy, jako organy założycielskie SPZOZ-ów, będą mogły otrzymać z budżetu państwa dotacje celowe na pokrycie części zobowiązań zadłużonych szpitali.

Wydaje się, że działania restrukturyzacyjne wprowadzane właśnie teraz, w dobie pogłębiającego się kryzysu i braku perspektyw większych nakładów na ochronę zdrowia, są skazane na niepowodzenie. Sądzę jednak, że niekoniecznie tak musi być.

Po wecie prezydenta dotyczącym m.in. nowej ustawy o ZOZ-ach, zmiana formy własności szpitali odbywa się w dalszym ciągu zgodnie z obecnie obowiązującym prawem. Musi więc nastąpić poprzez likwidację szpitala publicznego i powołanie na to miejsce spółki prawa handlowego. Likwidacja szpitala to wypowiedzenia umów o pracę dla całej załogi, przecięcie powiązań i zobowiązań, likwidacja struktur związkowych oraz przejęcie całości strony finansowej szpitala przez jego organ założycielski.

W zawetowanej ustawie zmiany restrukturyzacyjne przebiegały w inny sposób. Przede wszystkim szpital-spółka był następcą prawnym szpitala publicznego. Tym samym m.in. przejmował całą załogę na zasadzie art. 231 Kodeksu pracy, co mogło spowodować w większości jednostek, że w dalszym ciągu pracodawca nie mógłby zrestrukturyzować poziomu zatrudnienia do potrzeb i możliwości nowego podmiotu. Po wecie prezydenta, według obecnych przepisów, takiego obowiązku nie ma. Stwarza to zarządowi spółki możliwość przeprowadzenia pełnej restrukturyzacji w najważniejszych, moim zdaniem, kwestiach:

  • poziomu zatrudnienia
  • zakresu wykonywanych świadczeń zdrowotnych
  • restrukturyzacji "poziomu myślenia załogi".

Dobro czy zło konieczne?

Czy plan B ma szanse w dobie kryzysu gospodarczego? Jak najbardziej, właśnie teraz jest najlepszy okres, bo pieniądze na przekształcenia są zagwarantowane: uszczelnią system, odciążą finansowo zadłużone jednostki oraz - w pewnym procencie - organy samorządu terytorialnego. Dzięki spłacie długów wymagalnych zobowiązań publicznoprawnych można zrestrukturyzować szpital, tworząc nowoczesny zakład pracy.

W listopadzie ub.r. pierwsze trzy samorządy terytorialne otrzymały pieniądze, realizując plan B, w tym samorząd miasta Zamość w wysokości 8,5 mln zł. Jest to bardzo pokaźny zastrzyk pieniędzy w dobie kryzysu na realizację celów budżetu miasta (przypomnę, że cały dług szpitala publicznego, który przejęło miasto, przekształcając go w Zamojski Szpital Niepubliczny, wyniósł na koniec likwidacji ok. 25 mln zł).

Każdy mechanizm, który pozwala na jak najbardziej efektywne wydawanie środków publicznych przeznaczonych na ochronę zdrowia, musi być wnikliwie rozpatrzony. Wydaje się, że obecne mechanizmy rynkowe, jak konkurencja, wolny wybór placówki przez pacjenta, komercjalizacja szpitali - są dobrym kierunkiem w tym zakresie. Moim zdaniem, jednak nie są wystarczające.

Niestety, realizacja planu B napotyka trudności. Zainteresowanie szpitali publicznych zmianami w spółki prawa handlowego jest znikome. Dlaczego?

Uważam, że przyczyny są następujące:

  • pogłębiający się kryzys i brak pewności sytuacji finansowej samorządów
  • niepewność finansowania świadczeń zdrowotnych w 2010 roku
  • długa i dość zawiła ścieżka prawna, którą musi przejść przekształcany szpital i jego organ za-łożycielski
  • niechęć załogi szpitala i społeczności lokalnej - brak odpowiedniej informacji i motywacji do przekształceń
  • niewiara w możliwość pozyskania pieniędzy na przekształcenia, "bo mamy kryzys"
  • zbliżający się rok wyborów samorządowych.

Napiszmy nowoczesną ustawę

Konfederacja Pracodawców Polskich, której jestem ekspertem jako przedstawiciel pracodawców, od dawna podkreśla konieczność normowania sytuacji organizacyjnej placówek ochrony zdrowia. Chcemy, żeby każda publiczna złotówka była efektywnie wydawana, a jej wydawanie monitorowane.

Należy też dążyć do równości dla każdego podmiotu organizacyjnego ochrony zdrowia. Wolna konkurencja będzie tylko wtedy, gdy wszyscy będą równi wobec prawa i wobec płatnika. Ta równość jest obecnie dość iluzoryczna.

Plan B jest tylko działaniem przejściowym, obliczonym na recesję gospodarczą, bo dość szybko może dać efekt uporządkowania w systemie. Nie może być już następnych działań rządu promujących doraźne dofinansowywanie zadłużonych szpitali publicznych. Nie ma zgody podatników na dotacje celowe dla wybranych jednostek publicznej służby zdrowia.

To wszystko powinno motywować rząd do przygotowania i wprowadzenia na ścieżkę legislacyjną nowoczesnej ustawy o zakładach opieki zdrowotnej na miarę XXI wieku, którą poprze też opozycja oraz podpisze prezydent. Musi to nastąpić w ciągu tego roku. Czas nam już się skończył!

Warto pamiętać, że zdrowie musi być celem, a nie narzędziem w rękach polityków.

* Autor jest wiceprezesem Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Niepublicznych Szpitali Samorządowych i członkiem Komisji Trójstronnej Rządu RP ds. ochrony zdrowia

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum